sobota, 17 sierpnia 2019

Encyklopedia sudecka. Żuraw

Nie jest to "Hala Izerska" ...

"Ciekawostką jest duża grupa ptaków, które mają na terenie Torfowisk w Dolinie Izery najwyżej stwierdzone stanowisko w kraju (bielik, siewieczka rzeczna, żuraw, dla którego jest to jedyne górskie miejsce występowania)(...)" przyrodniczo.pl



 

Ani też nizinna część Dolnego Śląska ...

" Synoptycy straszą, że do Polski nadchodzą syberyjskie mrozy. Tymczasem w Dolinie Czarnej Wody na łąkach koło Jaroszówki (gmina Chojnów) żyje około 24 żurawi. Te piękne, duże ptaki nie odleciały na tę zimę do cieplejszych krajów (głównie zimują w zachodniej Europie), co Jerzy Kucharski, ekolog Jaroszówki odczytuje jako gwarancję raczej łagodnej zimy 2017/2018." gazetawroclawska.pl



Zdjęcia zrobiono w sercu Kaszub, gdzie żurawie budzą nas codziennie rano.
Są to jednak dość płochliwe ptaki i nie pozwalają do siebie podejść zbyt blisko.

Na Dolnym Śląsku udało mi się sfotografować żurawia w okolicach Prochowic.

Ciąg dalszy nastąpi.

sobota, 10 sierpnia 2019

Ściąga wrocławska. Czy dzięki zachodnim historykom mieszkańcy Wrocławia docenią podróżnika, którego poród został przedstawiony na portalu słynnej kamienicy? O synu człowieka z listy tematów egzaminacyjnych. Cz. II

Nowość wydawnicza …

„Wrocławskie Wydawnictwo Via Nona na półmetku wakacji zaskoczyło czytelników nowością. Książka autorstwa Wojciecha Chądzyńskiego „Wrocław wydarzenia niezwykłe” to znakomita lektura. Trzyma w napięciu jak najlepszy kryminał, bawi jak limeryki, narracyjnie przypomina baśnie i legendy, przyciąga lapidarnością stylu i kunsztem wyboru.” pik.wroclaw.pl

 

 
 Scena pokazująca narodziny Seyfrieda Rybischa na portalu wrocławskiej kamienicy

 A w niej rozdział …

„Jak Heinrich Rybisch syna się doczekał”.

Ale nadal Seyfried jest tłem dla ojca – Heinricha - i opowieści z nim związanymi. 




Nie literacka a fizyczna pamiątka po Seyfriedzie to epitafium jego żony w kościele św. Elżbiety. 
"Obok V filaru na murze, epitafium pani Katarzyny Rybisch z domu de Czeschaw. Zachowane.  Prostokątne,  kamienne.  U  góry  wywód  heraldyczny  z  5  herbów: Czechau (w centrum), Seidlitz, Wachtel, Pantenau i Reidburgk, pod którym pole inskrypcyjne  (A)  Po  bokach  herbów  podpisy  identyfikujące  (B)-(E).  Wymiary: wys.: 198 cm, szer.: 123 cm." "Dobrej  pamięci  Katarzyny  ze  starożytnego  rodu  Czeschau,  niewiaście  bardzo  rzadko spotykanej,  wyjątkowo  pobożnej,  nadzwyczaj  pięknej  i  skromnej,  niezwykle  oddanej  małżonkowi i  prawej, zmarłej w samym rozkwicie młodości, kiedy jeszcze nie ukończyła trzydziestu lat. Zygfryd Rybisch,  doradca  kamery  królestwa  Węgier  i  prowincji  Śląska  czcigodnego  cesarza  Maksymiliana, małżonek, położył dla najdroższej i najbardziej zasłużonej żony, z którą w miłości przeżył lat 12, dni 23. Zmarła 17 dnia przed Kalendami  październikowymi w roku 1572."  ("Życie, śmierć i zbawienie. Inskrypcje kościoła św. Elżbiety we Wrocławiu w świetle rękopisu z 1649 roku" Oprac. J. Gołaszewski , A. Górski)


„Najcenniejsze wrocławskie druki to dzieła Georga Hayera „Breslische Schutzen…” oraz Tobiasa Fendta i Seyfrieda Rybischa „Monumenta sepulcrorum”. Pierwsze z nich, wydane w 1613 przez Magdalenę Baumann, zawiera ręcznie malowane, unikatowe w skali światowej miedzioryty przedstawiające klejnoty obu wrocławskich bractw kurkowych. Drugie, wydane w 1574, poświęcone zostało nagrobkom słynnych osób – od starożytności do renesansu. Księga zawiera ponad 120 miedziorytów wykonanych przez znanego malarza Tobiasa Fendta. Szkice nagrobków i odpisy napisów sporządził wrocławski humanista Seyfried Rybisch podczas podróży do Włoch w latach 1544–55.” mnwr.pl



Tutaj Seyfried Rybisch jest tłem dla Fendta – z tym, że gdyby nie podróże Seyfrieda, Fendt nie miał by co „ryć w miedzi”. sbc.org.pl


books.openedition.org



Nie tak dawno ukazała się we Francji książka znanego historyka Jeana Hiernarda poświęcona „podróżom Seyfrieda Rybischa, śląskiego studenta” (tyle trwających i tak owocnych wędrówek po Europie życzę współczesnym mieszkańcom Wrocławia), oparta na „dzienniku podróży” syna słynnego mieszczanina. Dziennik ma być doskonałym obrazem tego, jak kończyła się Europa średniowieczna a rodziła renesansowa – nowożytna. Książka wzbudziła już zainteresowanie także w Niemczech i Holandii. 

Rekonstrukcja tras podróży Seyfrieda Rybischa na podstawie jego dziennika

Czekam na Wrocław …


Ciąg dalszy nastąpi. 


"Ściąga wrocławska. „Dom Rybischa oraz nagrobek Rybischa”. Niedokończony napis w „królewskim marmurze”. Cz. I" kunstkamerasudecka.blogspot.com

środa, 7 sierpnia 2019

Ściąga wrocławska. „Wrocławskie madonny”. Watykańska Pieta z Wrocławia, która pomogła naprawić oryginał uszkodzony przez szalonego Węgra z Australii. Cz. I

Uważana przez wielu za najpiękniejszą rzeźbę świata Pieta z Watykanu przedstawia żydowską rodzinę – nie ukrywał tego jej autor. W ramionach Matki spoczywa - demokratycznie potępiony (tłum podburzony przez populistów) i skazany - martwy Przestępca przeciw prawie legalnej władzy i ludzkiej tradycji. 

Bynajmniej nie przeciw zdrowemu rozsądkowi (patrz "Osiem błogosławieństw").



wikipedia.org
 



Szaleniec nie mógł oglądać „Wszyscy jesteśmy Chrystusami”, ale ...

Rok 2013 …

„41 lat temu, 21 maja 1972 r., niezrównoważony psychicznie mężczyzna rzucił się z młotkiem na "Pietę" Michała Anioła w bazylice Świętego Piotra, poważnie uszkadzając słynną rzeźbę. (…)

Sprawca ataku na arcydzieło Michała Anioła, 32-letni wówczas Laszlo Toth nie został postawiony w stan oskarżenia z powodu choroby psychicznej. Toth, Australijczyk pochodzenia węgierskiego, spędził dwa lata w szpitalu psychiatrycznym we Włoszech, a następnie został deportowany do Australii. Przebywa tam w domu opieki.

Od czasu incydentu rzeźba umieszczona jest za pancerną szybą.” kultura.onet.pl

Poznań, rok 2016 …

„Ma już 115 lat, znajduje się tu jedyna kopia Piety w Polsce. (…) W prezbiterium kościoła znajduje się architektoniczny ołtarz główny w formie tryptyku. Część środkową zajmuje pochodząca z początków XX wieku kopia piety watykańskiej Michała Anioła. Wykonana we Włoszech z marmuru diamentowego, jest uznawana za jedną z najlepszych kopii renesansowego dzieła, które znajduje się w Bazylice św. Piotra. Posłużyła ona jako wzór do odtworzenia uszkodzonego w 1972 roku oryginału.” lazarz.pl




Zawsze mam obiekcje gdy trzeba użyć słów: „jedyna”, „największa” itd.

To oczywiście typowa „prawda internetu”. Powiązane ze sobą prywatne komputery to najbardziej? „niepewny” środek masowego przekazu i manipulacji świadomej/nieświadomej w Galaktyce? Rozpowszechniana informacja, nie podlegająca żadnej kontroli to nadal wolność, czy już anarchia? Człowiek posiadający jakieś przyzwoite, „klasyczne” wykształcenie jest jeszcze w stanie podchodzić do serwowanych przez internet (sieć to dobra nazwa – służy do łapania i zniewolenia) wiadomości krytycznie – co będzie za lat kilkanaście?.

To prawda, ze posłużyła – ale jako jedna z co najmniej dwóch istniejących w Polsce.

Dygresja …

W Europie istnieją nieliczne kopie najsłynniejszej Piety świata – w przeciwieństwie do Ameryk i Azji. Europejczycy po prostu mają oryginał.

„W sierpniu 2012 roku wnętrze kościoła Uniwersyteckiego uległo drobnej zmianie. W kaplicy św. Judy Tadeusza, na wprost wejścia, wyeksponowano jedną z rzeźb, do niedawna usytuowaną, na lewo od głównego ołtarza, skąd trudno było ją dostrzec. Jest to pieta, wizerunek Maryi trzymającej na kolanach ciało swojego syna zdjęte z krzyża. W tłumaczeniu z włoskiego, pieta oznacza miłosierdzie, czyli dobroć i współczucie. Rzeźba z kościoła Uniwersyteckiego to gipsowy odlew, najsłynniejszej, najbardziej oryginalnej w ujęciu tematu, wykonanej przez twórcę włoskiego renesansu Michała Anioła Buonarroti. Wykonał ją – w skali 1:1 – Antonio Vanni, w II połowie XIX wieku, odlewnik w gipsie, pracujący we Frankfurcie nad Menem.” uniwersytecki.archidiecezja.wroc.pl





Chyba odlew gipsowy - przy rekonstrukcji - jest lepszy niż najwierniejsza kopia wyrzeźbiona w kamieniu?

Vanni wykonywał także odlewy rzeźb starożytnych, na których przecież wzorowali się artyści renesansowi. Zmieniło się za to grono kopiowanych Bogów. O tym artyście zbyt wiele w polskim internecie nie przeczytacie.


„Maryja w zamyśle Michała Anioła jest młodą kobietą, choć w czasie, kiedy umarł Jej Syn zbliżała się do pięćdziesiątki. Rzeźba, natomiast, ukazuje oboje w podobnym wieku. Było to świadome zamierzenie artysty. Tłumaczył, że kobiety żyjące w czystości długo zachowują świeżość i młodość. Dlatego przedstawił twarz Maryi jako młodej kobiety, nadając jej delikatne rysy.”

Kiedyś wierzono, że Maryja urodziła Jezusa w wieku lat piętnastu (dzisiaj sprawą zająłby się prokurator ... bynajmniej nie Judei). Trochę opacznie rozumiano też termin „Niepokalane Poczęcie”, odnosząc je do poczęcia Maryi przez jej matkę Annę, a nie do poczęcia Chrystusa. Ciało kobiety poczętej bez zmazy grzechu pierworodnego miało się nie starzeć.

„Zanim rozpoczął właściwe rzeźbienie w marmurze, długo przygotowywał się. Czytał fragmenty Ewangelii opisujące sceny zdjęcia z krzyża, w których chciał odnaleźć opis Maryi, pozostającej sam na sam z Jezusem. Próbował wyobrazić sobie moment, w którym mogli zostać sami, choć ewangeliści w swoich relacjach przytaczają ciągłą obecność innych osób. Zależało mu na nadaniu postaciom autentyzmu. Obserwował więc mieszkających w Rzymie Żydów. Szukał wśród nich wzorca, aby rzeźbionej postaci nadać charakterystyczne cechy. Na podstawie obserwacji wykonywał szkice, które z kolei przelewał na próbne rzeźby z gliny i wosku. Dzięki temu mógł dowolnie formować bryłę w zależności od wyobrażeń, jakie nosił w myślach. Podobnie robił obserwując młode kobiety, których zapamiętane cechy umieszczał w szkicach, by potem nadać kształt rzeźbie. Każde niewłaściwe pociągnięcie dłutem w marmurze, ulubionym materiale rzeźbiarskim Michała Anioła, mogło zniszczyć cały blok drogiego kamienia.(...) Uwagę zwraca kunszt artysty w drapowaniu szat Maryi oraz szarfa na Jej piersiach. Jest na niej łaciński napis: Zrobił to florentyńczyk, Michał Anioł Buonarroti.”

Młodość to nie jedyna niekonsekwencja – NMP jest nieproporcjonalnie duża w porównaniu do Chrystusa. Jest to również zabieg świadomy – podkreśla relację „matka – dziecko” i nawiązuje do przedstawień „Matki Boskiej z Dzieciątkiem”.

Ciąg dalszy nastąpi ...

niedziela, 4 sierpnia 2019

Ściąga wrocławska. „Dom Rybischa oraz nagrobek Rybischa”. Niedokończony napis w „królewskim marmurze”. Cz. I

Adnet - zlepieniec wapienny. Brązowo-czerwone otoczaki spaja białe lepiszcze kalcytowe.

Lienbacher Rot - wapień o brązowo-rudej barwie i niejednolitej teksturze, wypełnionej nieco ciemniejszym lepiszczem ilasto-żelazistym. („Marmur i alabaster jako materiały kamieniarskie i rzeźbiarskie w sztuce polskiej doby nowożytnej. Wprowadzenie do tematu”, Michał Wardzyński – dostępne w internecie) 





Jeden z najsłynniejszych polskich nagrobków …

„Król uwieczniony w agonii

Jednym z najwspanialszych dzieł sztuki późnogotyckiej w Małopolsce jest nagrobek Kazimierza Jagiellończyka (zm. 1492), wykonany przez Wita Stwosza i znajdujący się w Kaplicy Świętokrzyskiej w katedrze na Wawelu. Niezwykle ekspresyjny jest wizerunek króla: monarcha został ukazany w chwili śmierci, z twarzą zniekształconą cierpieniem, a wrażenie to potęguje jeszcze zastosowanie w nagrobku plamistego czerwonego kamienia, sprowadzonego z okolic Salzburga.” radiokrakow.pl

Kilkadziesiąt lat później powstał we Wrocławiu nagrobek z podobnego kamienia ale w zupełnie innym stylu, choć równie niezwykły.

„Królewskie marmury”

„Kamienie te, a w szczególności słynne czerwone „marmury” (w rzeczywistości niemetamorficzne wapienie), były cenione już w czasach rzymskich. Powszechna moda na nie powróciła w późnym średniowieczu, osiągnęła apogeum w okresie renesansu i baroku i trwa ze zmiennym nasileniem do czasów współczesnych. Efektem tej popularności jest znaczący udział „marmurów” salzburskich – oprócz innych słynnych „marmurów” włoskich, niderlandzkich i węgierskich – w dekoracji obiektów architektonicznych, w rzeźbie, a szczególnie w sztuce nagrobnej w wielu krajach, zwłaszcza środkowej Europy. Czerwone „marmury” Adnet (górnotriasowe i dolnojurajskie; Uhlir, 2008) oraz jaśniejsze, kremowe „marmury” Untersberg (górnokredowe; ryc. 1) znane są daleko poza granicami Austrii.” („Wapienie Salzburga – „królewskie marmury” w Polsce i na Litwie”, Przegląd Geologiczny 2/2011 – dostępne w internecie)

Wit Stwosz zapoznał się z kolorowymi wapieniami gdy był uczniem Niclausa Gerhaerta von Leyden, autora nagrobka cesarza Fryderyka III Habsburga (1468-1478) z katedry św. Stefana w Wiedniu.



We Wrocławiu ze szlachetnych odmian wapieni salzburskich wykonano między innymi – niemal współczesną - misę „Szermierza” i mający prawie 500 lat nagrobek Rybischa, rozmachem nieustępujący miejscom pochówku książąt i królów. 




Heinrich Rybisch znał się na sztuce kamieniarskiej. Jego ojciec Siegfried Rybisch był kamieniarzem pracującym w licznych świątyniach Hesji – w wielu z nich pozostawił znaki kamieniarskie.


Heinrich urodził się prawdopodobnie 24 marca 1485 roku w Büdingen. Miał brata i siostrę. Wit Stwosz wprowadzał wtedy sztukę gotyku na wyżyny. 


Coś, co trwało setki lat umarło w trakcie niezbyt długiego żywota słynnego wrocławianina. Jego nagrobek z gotykiem ma już niewiele wspólnego.

Kilkadziesiąt lat później (w roku 1536) ufundował epitafium ojca w rodzinnym mieście, daleko od Wrocławia. Została na nim umieszczona tarcza heraldyczna, a na niej kątownica i toporek.


Ciąg dalszy nastąpi.

niedziela, 28 lipca 2019

Ściąga wrocławska. „Johan Georg Urbansky i jego twórczość we Wrocławiu.” Dwa wiadra piwa jęczmiennego na dzień wyzwolin. Część I.

Jeden z najwybitniejszych wrocławskich rzeźbiarzy pierwszej połowy XVIII wieku urodził się prawdopodobnie około roku 1675 w Chlumcu u Chabařovic (kraj ustecki) – można to wywnioskować z różnych opisanych później okoliczności i poszlak, gdyż jego metryki nie udało się badaczom odnaleźć.





W dniu 30 sierpnia 1693 roku Jan Franciszek/Johann Franz von Kolowrat-Krakowski (nie od polskiego Krakowa a od zamku Krakovec w Czechach - swoją drogą bardzo ciekawy obiekt) zawarł umowę ze znanym, praskim rzeźbiarzem Janem/Johannem Brokoffem. Artysta miał wykształcić ucznia-nastolatka zwanego: Jan Jerzy Urbański, Jan Jiři Urbansky, Johann Georg Urbansky. Do dzisiaj nie wiemy, czy uczeń był Niemcem, Czechem czy – jak chcą niektórzy chcą - Polakiem. Nie bardzo zajmowało to chyba samego młodzieńca – aż do XIX wieku ludzie nie przykładali wielkiej wagi do pojęć „naród“ lub „narodowość“.


Czeski magnat oddawał praskiemu artyście „biednego sierotę“ i swojego osiemnastoletniego poddanego na okres siedmiu lat. Świadkami podpisania umowy byli: brat chłopaka Fryderyk (a nie rodzice, stąd domniemanie, że nie żyli) i dwaj prascy rzeźbiarze. Artysta „ze stolicy“ miał wyuczyć chłopca sztuki rzeźbienia w kamieniu i i drewnie. Czeski hrabia oferował rocznie 14 guldenów na ubranie i bieliznę, oraz łóżko z materacem. Chłopak niewiele miał do powiedzenia natomiast ponosił konsekwencje podpisania umowy, także finansowe, co miało się za nim ciągnąć przez lata.





 


Ile są obecnie warte najważniejsze rzeźby św. Jana Nepomucena w centrum Wrocławia i związana z nimi legenda opowiadana przez wrocławskich przewodników?

No … były jeszcze w umowie dwa wiadra piwa jęczmiennego na dzień wyzwolin – czyli dzisiaj jakaś „stówa“?

Ale tego piwa nigdy nie wypito … 




 


Najmiej znany z trzech wrocławskich pomników świętego Jana Nepomucena, przypisywanych Johanowi Georgowi Urbanskiemu (a właściwie jego warsztatowi), stoi w narożniku ogrodzenia (kiedyś muru cmentarza okalającego światynię) kościoła pw. św. Maurycego na ul. Romualda Traugutta. Pomnik powiela typ ikonograficzny z praskiego Mostu Karola i nie dorównuje rangą pomnikom świętego stworzonym przez Urbanskiego w bardziej reprezentacyjnych miejscach Wrocławia. Stąd pomysły, że rzeźbiarz tylko nadzorował pracę swoich uczniów i nie wykonał posągu osobiście. 





 

Figurę zamówił prawdopodobnie ówczesny proboszcz Dysmas Tychy na fali „unepomucenowienia” habsburskiej części Europy Środkowej (w Czechach nowy święty, wykreowany przez propagandę, miał wymazać z pamięci np. Jana Husa – z tego powodu w przedwojennej Czechosłowacji nie cieszył się wielką sympatią, a wymianę bohaterów z cudzych na swoich stosuje władza i w XXI wieku). Została poświęcona w roku kanonizacji św. Jana Nepomucena, czyli 1729 – roku wielkich uroczystości - także w diecezji wrocławskiej, związanych z tym wydarzeniem. Dzisiaj kult Nepomucena w zasadzie umarł, a on sam jest raczej ciekawostką z historii sztuki i religii – martwą ikoną upolitycznionej wiary.


Nad czeskimi rzekami coraz częściej wypierają go wodnicy.

W cokole pomnika znajduje się zakratowana „latarnia umarłych”.





Warto przeczytać książkę Adama Więcka "
Jan Jerzy Urbański; Studium o rzeźbie wrocławskiej pierwszej połowy XVIII stulecia" wydaną ponad pół wieku temu.

"Encyklopedia sudecka. Wiosną zrekonstruowano wygląd św. Jana Nepomucena. Rozczarowanie, czy dowód na to, że ludzie tworzą wizerunki Boga na „swój obraz i podobieństwo”? Rok temu Amerykanie w demokratycznym głosowaniu ustalili „jak wygląda Bóg” kunstkamerasudecka.blogspot.com


"Encyklopedia sudecka. Powrót Nepomucena na most w Bardzie. Tajemnica popularności niemieckiego celebryty wśród ludów Środkowej Europy"
kunstkamerasudecka.blogspot.com


wtorek, 23 lipca 2019

Encyklopedia sudecka. Ciołek matowy z rodziny jelonkowatych. Wcale nie taki ciołek i nawet on czasami ma problem z LGBT - „więc lewa strona stała się samcem, a prawa pozostała samicą”


 


„Jelonkowate (Lucanidae), to swego rodzaju elita wśród rodzimych chrząszczy. Mamy ich 7 gatunków i wszystkie są albo rzadkie, albo ciekawe i godne uwagi.” swiatmakrodotcom.wordpress.com


Jelonka rogacza widziałem w naturze raz – w górach Chorwacji. Nie sądziłem wtedy, że dochowam się jelonkowatych w swoim ogrodzie. 




Nie sądziłem wtedy, że będę miał ogród.


O ciołku było głośno kilka lat temu …

„Ciołek matowy blokuje remont drogi na Dolnym Śląsku. Od dwóch lat urzędnicy starają się przebudować drogę powiatową ze Zgorzelca do Sulikowa na odcinku Tylice-Mała Wieś Dolna.” radiowroclaw.pl





„Remontu drogi powiatowej ze Zgorzelca do Sulikowa jak nie było, tak nie ma. Są za to pieniądze – 6 mln zł – i pozwolenie na budowę. Inwestycja została zablokowana przez... ciołka matowego – chronionego chrząszcza, którego ekolodzy znaleźli na dębach rosnących wzdłuż drogi.” wroclaw.tvp.pl

 




Politycy, mając do wyboru głosy wyborców i ochronę środowiska zawsze wybiorą następną kadencję.

Zamiast kopać się z koniem i liczyć na państwo, rząd oraz prezydenta, który znowu – jak podczas różnorakich rewolucji – uznaje, że „wola ludu” jest najważniejsza (ten lud to czasami bolszewicy, czasami naziści, czasami burzyciele francuskich katedr i klasztorów, czasami zaś polskich dworów - „Nic już nie ogranicza woli ludu” rp.pl) można w swoim ogródku zrobić azyl dla ciołka. Póki co, nikt nie zabrania zostawić na swojej ziemi kilku spróchniałych pniaków i konarów.


Ciołek matowy (Dorcus parallelipipedus) na początku sesji fotograficznej był raczej błyszczący – wyłowiłem go z beczki na deszczówkę, gdzie niemrawo walczył o życie. Na trawie zmatowiał, ożywił się i bez strachu zaczął pozować. 





Ciołek matowy też może mieć problemy z LGBT (chyba zupełnie nie przez wychowanie w szkole i propagandę) …

Na zdjęciu ze strony listyznaszegosadu.pl


„Wróćmy do ciołka matowego: prawdopodobnie powstał w ten sam sposób, jak muszka powyżej: przez utratę chromosomu X przez żeński zarodek. Większość chrząszczy ma ten sam rodzaj determinacji płci przez stosunek X/autosom jak ma Drosophila, więc utrata chromosomu X w części chrząszcza daje męskie drugorzędowe cechy płciowe. U ciołka matowego powyżej X prawdopodobnie zaginął na etapie dwóch komórek, więc lewa strona stała się samcem, a prawa pozostała samicą.”

Do ciołka z mojego ogródka kibice by się nie przyczepili - to prawdziwy mężczyzna gotowy do bitki z innymi ciołkami. Ciołki owszem biją się, ale o "baby". Kibiców raczej by nie zrozumiały.


„Większość informacji o występowaniu ciołka matowego w Polsce dotyczy parków, alei i innych zadrzewień antropogenicznych, w których występują drzewa starsze, zapewniające odpowiednie miejsca rozwoju. Gatunek ten, podobnie jak inne gatunki z rodziny jelonkowatych, wymaga do rozwoju próchnowisk w żywych lub martwych drzewach różnych gatunków liściastych na dobrze nasłonecznionych stanowiskach. W kraju chrząszcz ten nie jest objęty ochroną gatunkową. Został umieszczony na Czerwonej liście zwierząt ginących i zagrożonych w Polsce z kategorią VU (...)” czasopismo-naturalia.pl





"Encyklopedia sudecka. Pleszka – od ogródków działkowych we Wrocławiu po Mokrą Przełęcz i wyżej. Rozważania o polskiej miłości do socjalizmu" kunstkamerasudecka.blogspot.com






„Międzynarodowy Dzień Różnorodności Biologicznej”. Wszystkie Smardzowy w Polsce są na Dolnym Śląsku? „Żeby spróbować tego chronionego grzyba, trzeba jechać za granicę, choćby na Słowację czy do Turcji.” E tam!" kunstkamerasudecka.blogspot.com





"Ogródki działkowe we Wrocławiu i "zwierzęta Sudetów" ... czyli zając" kunstkamerasudecka.blogspot.com


W tym roku pazia królowej na łące w górach jeszcze nie spotkałem, a w ogródku i owszem.


 

poniedziałek, 22 lipca 2019

Encyklopedia sudecka. Wiosną zrekonstruowano wygląd św. Jana Nepomucena. Rozczarowanie, czy dowód na to, że ludzie tworzą wizerunki Boga na „swój obraz i podobieństwo”? Rok temu Amerykanie w demokratycznym głosowaniu ustalili „jak wygląda Bóg”

Motto z Kłodzka …

„Po obu stronach Koronowanej znajdują się postacie Boga Ojca i Chrystusa, trzymających ponad jej głową koronę. Rzeźba zwieńczona jest wyobrażeniem Ducha Świętego w postaci Gołębicy, rozpościerającej nad pozostałymi promienistą glorię.” dawneklodzko.pl



Czy chrześcijanie w ogóle powinni tworzyć takie wizerunki? Starszy pan z brodą, gołąb itd.

„W VIII i IX w. przez Cesarstwo Bizantyjskie przetoczyły się gwałtowne spory na temat czci oddawanej świętym obrazom. Temat ten podjęto na Soborze Nicejskim II (787 r.). W „Dekrecie wiary“ zamieszczono listę osób, których wizerunki można w sposób ortodoksyjny tworzyć i czcić: „Są one [ikony] wyobrażeniami naszego Pana Jezusa Chrystusa, Boga i Zbawiciela, Niepokalanej Pani naszej, świętej Bożej Rodzicielki, godnych czci Aniołów oraz wszystkich świętych i świątobliwych mężów“.

Wśród postaci, które można przedstawiać na obrazach, nie ma Ojca i Ducha. W pewnym sensie zatem wszystkie wyobrażenia ukazujące Trójcę są nieortodoksyjne (pierwsze z nich pojawiają się dopiero ok. XII w.). Na obrazie można pokazać to, co było i jest dostępne zmysłom: Chrystusa (jako że jest Wcielonym Synem Bożym), Maryję, aniołów (ponieważ Pismo świadczy o tym, że byli ludzie, którzy je widzieli), a także świętych. Natomiast Ojca i Ducha nikt nie widział. Nawet słynna ikona Andrieja Rublowa przedstawia tylko to, co było widziane przez Abrahama: trzech aniołów, którzy przyszli do niego w gościnę (por. Rdz 18), a których Tradycja chrześcijańska interpretowała właśnie jako Trójcę. Ikonografia zachodnia, która z różnych powodów nie kierowała się ustaleniami Soboru Nicejskiego II, przyzwyczaiła nas do Ducha Świętego „jako“ gołębicy. Oczywiście, większość z nas zdaje sobie sprawę, że przedstawienia te należy brać w cudzysłów, ale skojarzenie zmysłowe pozostaje i dla wielu ludzi trzecia Osoba Trójcy jest i będzie czymś z dziedziny ornitologii…” liturgia.pl


Rok temu Amerykanie w demokratycznym głosowaniu ustalili „jak wygląda Bóg”. Ponad 500 amerykańskich chrześcijan otrzymało 300 fotografii, z których każdy miał wybrać najbardziej „boską twarz”. Komputer scalił wybrane zdjęcia i stworzył „portret pamięciowy” Boga sklejony z ludzkich wyobrażeń. Po pierwsze okazało się, że Bóg nadal jest mężczyzną. Po drugie wyraźnie odmłodniał – znak czasu i kultu młodości? Reszty można było się domyślić przed badaniem.

Bóg republikanów byłby silnym, białym facetem.

Bóg demokratów ma bardziej miękkie, kobiece rysy i nie jest już taki biały. Obraz Boga można zobaczyć tutaj blogs.discovermagazine.com



„– Te różnice mogą wynikać z tego, jakiego rodzaju społeczeństwa pragną – tłumaczył Joshua Conrad Jackson, jeden z naukowców. – Konserwatywni chcą żyć w dobrze zorganizowanym społeczeństwie, kontrolowanym przez potężnego Boga (Stary Testament? - od red.). Liberałowie zaś chcą społeczeństwa tolerancyjnego, z kochającym Bogiem (Nowy Testament? – od red.) – wyjaśnił.” onet.pl



To, jak wygląda nasz Bóg, najwięcej mówi o nas samych?

Czyli, pomimo dwóch tysięcy lat „wysiłków” księży, pastorów, biskupów, popów, mnichów, katechetów, organistów, ministrantów oraz papieży wyobrażenie ludzkości o Bogu to kompletna katastrofa z poziomu nie odbiegającego od współczesnej religijności ludowej na polskiej prowincji? Ludzie – zamiast poszukiwać – łykają gotowe wzorce podstawiane często przez polityków (świeckich oraz duchownych) i popkulturę?





Podobnie jest z wizerunkami świętych?

„Czy święty może mieć zmarszczki, łysinę, wielki nos? Ludzie wolą urodziwe twarze” dziennikzachodni.pl

Jak wygląda Nepomucen w Europie Środkowej każdy widzi.

„Tam gdzie stoją posągi Jana Nepomucena, tam jest Europa Środkowa” - napisał niedawno austriacki historyk sztuki Aldemar Schiffkorn przy okazji międzynarodowej wystawy plastycznej poświęconej praskiemu męczennikowi, którego najprzeróżniejsze figury spotykamy w naszym regionie dosłownie na każdym kroku, szczególnie przy drogach, w pobliżu rzek, na mostach, gdzie chronić ma nas przed powodzią. Któż nie zna kapłana w birecie i komży, z pięcioma gwiazdkami nad głową, często z palcem na ustach lub z krzyżem i palmą w dłoniach!” opoka.org.pl

Obraz Nepomucena z Mostu Karola jest tak przyklejony do tej postaci, jak starszy, brodaty pan do postaci Boga Ojca dla starszych wierzących lub biały gołąb do Ducha Świętego dla wierzących zupełnie niemyślących. Czy z tego powodu, że zrekonstruowano wygląd świętego na podstawie pomiarów i zdjęć szczątków (wykonanych w latach 70. XX wieku), ktoś zacznie przedstawiać go inaczej niż do tej pory? Wątpię.




O rekonstrukcji w Polsce zbyt wiele nie pisano.

„Przy okazji obchodzonej niedawno rocznicy śmierci św. Jana Nepomucena przedstawiono wierną podobiznę jego twarzy. Na życzenia Muzeum z Nepomuku, rodzinnego miasta świętego, Centrum Antropologii Kulturowej przy Muzeum Etnograficznym w Brnie wykonało popiersie świętego. Uczeni nie mogli obecnie wykorzystać relikwii znajdujących się w praskiej katedrze, dlatego użyli zdjęć z roku 1972, gdy po raz ostatni otwarto jego grobowiec.
Św. Jan Nepomucen jest najbardziej znanym czeskim świętym. Na świecie istnieje około 66 tysięcy jego wizerunków. Przy okazji tworzenia popiersia określono również jego wzrost, który miał wynosić 169 cm.” vaticannews.va

Jako osoba duchowna, w średniowieczu nie nosił chyba brody ani wąsów i raczej podobny jest do zrekonstruowanego błogosławionego Czesława, niż „typowego Nepomucena”.
„Socha odhalila pravou tvář svatého Jana Nepomuckého” idnes.cz

Ile dzisiejsze wyobrażenia chrześcijan mają wspólnego z tym, co stało się dwa tysiące lat temu?

Współczesne czasy trochę przypominają odkrywanie renesansowych fresków spod tynku i olejnej farby?

Patron Wrocławia też nie nosił brody a chodził w turbanie??

„Wrocław - „miasto ściętej głowy”. Ale co się z nią stało? I dlaczego z plakatu „Święto Wrocławia 2019” oko puszcza święty Jan Ewangelista a nie Jan Chrzciciel? Są tylko trzy „święta narodzenia”? Cz. I” kunstkamerasudecka.blogspot.com

„Encyklopedia sudecka. Powrót Nepomucena na most w Bardzie. Tajemnica popularności niemieckiego celebryty wśród ludów Środkowej Europy” kunstkamerasudecka.blogspot.com


Ciąg dalszy nastąpi.