wtorek, 20 kwietnia 2021

Z uszu Judasza przyrządza się dania bezmięsne. Czy Judasz powiesił się na bzie? Czy w ogóle się powiesił?

Uszak bzowy pod Ostrą Góra (Wzgórza Dębowe)


Grzyb, który można znaleźć nawet zimą …

„Ucho bzowe to galaretowate czy raczej chrząstkowate grzyby wielkości 3-10 cm (rzadziej nawet do 15 cm), ich owocniki w kształcie przypominają nieco małżowinę uszną. Uszak bzowy, ucho bzowe, uszak, uszak pospolity, uszak Judasza - to różne nazwy tego samego grzyba. Obecna nazwa łacińska: Auricularia auricula-judae też ma Judasza w nazwie. Nie jest więc to tylko polska specyfika. Raczej polska nazwa ucho Judasza wzięła się od nazwy łacińskiej. Judasz podobno powiesił się na drzewie dzikiego bzu. Ale krzewy bzu czarnego nie wyglądają na tak duże i solidne, żeby ktokolwiek mógł się na nich skutecznie powiesić. Na pewno kształt rodzi skojarzenia z uchem. Nie wiem czemu wplątano w to Judasza. Ale zapewne to długa historia i dziedzictwo niematerialne.” natura.wm.pl




„Obecnie grzyby z rodzaju Auricularia należą do grupy czterech najważniejszych gatunków uprawowych grzybów na świecie. Uprawiane są głównie w Chinach i Azji Południowo-Wschodniej. Grzyby Mun popularne są w kuchni azjatyckiej, zwłaszcza chińskiej. Chińczycy regularnie dodają do potraw grzyby Mun ze względu na ich właściwości smakowe, dietetyczne oraz lecznicze. Od lat wykorzystuje się je w chińskiej medycynie ludowej, która wykorzystuje ich działanie: poprawiające krążenie i zmniejszające krzepliwość krwi. Współczesne badania farmakologiczne potwierdziły, że gatunki Auricularia wykazują działanie antyoksydacyjne, przeciwnowotworowe, immunomodulacyjne, antynocyceptywne (przeciwbólowe) i obniżające poziom tłuszczu we krwi. Dodatkowo grzyby Mun hamują agregację płytek krwi oraz działają przeciwalergicznie.” (Kamil Piska, Katarzyna Sułkowska-Ziaja, Bożena Muszyńska „Właściwości biologiczne jadalnego gatunku grzyba Auricularia auricula-judae (Bull.) Quél”)

Śmierć Judasza …


Miejsce śmierci Judasza znajduje się według tradycji tam, gdzie obecnie wznosi się klasztor św. Onufrego (widok z okolicy kościoła św. Piotra "in Gallicantu")

 
„3 Wtedy Judasz, który Go wydał, widząc, że Go skazano, opamiętał się, zwrócił trzydzieści srebrników arcykapłanom i starszym 4 i rzekł: «Zgrzeszyłem, wydawszy krew niewinną». Lecz oni odparli: «Co nas to obchodzi? To twoja sprawa». 5 Rzuciwszy srebrniki ku przybytkowi, oddalił się, potem poszedł i powiesił się. 6 Arcykapłani zaś wzięli srebrniki i orzekli: «Nie wolno kłaść ich do skarbca świątyni, bo są zapłatą za krew». 7 Po odbyciu narady kupili za nie Pole Garncarza, na grzebanie cudzoziemców. 8 Dlatego pole to aż po dziś dzień nosi nazwę Pole Krwi.” biblia.deon.pl

Ale …

„16 «Bracia, musiało wypełnić się słowo Pisma, które Duch Święty zapowiedział przez usta Dawida o Judaszu. On to wskazał drogę tym, którzy pojmali Jezusa, 17 bo on zaliczał się do nas i miał udział w naszym posługiwaniu. 18 Za pieniądze, niegodziwie zdobyte, nabył ziemię i spadłszy głową na dół, pękł na pół i wypłynęły wszystkie jego wnętrzności. 19 Rozniosło się to wśród wszystkich mieszkańców Jerozolimy, tak że nazwano ową rolę w ich języku Hakeldamach, to znaczy: Pole Krwi.” biblia.deon.pl

No to powiesił się, czy spadł i roztrzaskał?

Niektórzy tłumaczą, że się powiesił ale gałąź się złamała więc spadł i roztrzaskał się. Nie wiem, czy tego typu próby wyjaśnienia różnic pomiędzy relacjami apostołów kogoś mają przekonać, czy raczej rozbawić. Swoją drogą – gdyby te opowieści miałyby być identyczne, to po co byłoby ich kilka? Przecież wystarczyłaby jedna.

Ale dlaczego Judasz miałby się wieszać – o ile się powiesił – na bzie?

Ciąg dalszy nastąpi.


"Sudeckie pomniczki. „Siedem krzyży” z okolic Jawornika - „sudecka Masada”? kunstkamerasudecka.blogspot.com

 

środa, 14 kwietnia 2021

Święta Jadwiga Śląska i osmogeneza. Święci „miroblyci”. Cz. I

 

Śmierć świętej Jadwigi bibliotekacyfrowa.pl

Mam wrażenie, że o osmogenezie i „myroblyte saint” słyszało niewielu Polaków, chociaż zjawiska te opisywał jeden za słynniejszych polskich filmów współczesnych (kręcony na Śląsku). No i od pokolenia religia jest nauczana w szkołach - raczej z marnym skutkiem. Gdyby była nauczana ciekawie, być może może uczęszczaliby na nią nawet niewierzący. W obecnym wydaniu i przy dzisiejszych kadrach nawet dla wierzących potrafi być zwykłą stratą czasu.

„Niemodliński Zamek często gościł koronowane i cesarskie głowy. Zwabiony tajemniczym pięknem zamku Jan Jakub Kolski nakręcił tu pełen magii film Jasminum.” visiton.pl

„W filmie z zapachem wiąże się również zjawisko osmogenezy, bowiem każdy z trójki mnichów, bohaterów klasztoru w Jasminowie, posiada cechę analogiczną jak np. Ojciec Pio i pachnie: czeremchą, śliwą lub czereśnią.” 30plusminus.maryja-mistrzejowice.pl

Zapach świętości i patron Salonik …

„Ciało męczennika odnaleziono w Tesalonice lub Sirmium podczas prowadzenia prac ziemnych. Wydzielało ono święty olej (gr. myrron), stąd zaczęto św. Demetriusza nazywać nie tylko Wielkim Męczennikiem, ale i Toczącym (Wylewającym) Święte Wonności. Jego relikwie miały przyczynić się do wielu uzdrowień.” (Justyna Sprutta „Św. Demetriusz jako pogromca zła w tradycji bizantyńskiej i słowiańskiej (do XV w.)”)

„Ciało św. Dymitra odnalezione po pewnym czasie nie uległo rozkładowi. Z relikwii wydzielało się pachnące i uzdrawiające mirro, dlatego też świętego nazwano mirotoczywym (toczącym mirro).” saki.pl

Święty „miroblyta” czasami już za życia ma podobno wydzielać „zapach świętości”. Pierwszym znanym pachnącym świętym był Polikarp – od niego miał się rozpocząć kult relikwii, chociaż inni uważają, że od Ignacego z Antiochii ...




„Pierwsza chrześcijańska wzmianka o relikwiach pojawia się przy okazji męczeństwa Ignacego z Antiochii (†107). Mimo że w piśmie Do Rzymian wyraża on pragnienie pożarcia przez dzikie zwierzęta i znalezienia w nich swojego grobu, to jednak po śmierci współwyznawcy zabierają jego ciało i triumfalnie przenoszą je na cmentarz w Antiochii. W opisie męczeństwa Polikarpa ze Smyrny (†156/7) wprost znajduje wyraz przekonanie o wielkiej wartości doczesnych szczątek męczennika: „Tak więc mogliśmy później zebrać jego kości, cenniejsze od klejnotów i droższe od złota, aby je złożyć w miejscu stosownym”. Chrześcijanie płacili wygórowane sumy, aby wykupić ciała umęczonych współbraci i grzebali je okryte złoconymi i purpurowymi dalmatykami. Późniejszy zwyczaj pielgrzymek nadał powszechniejszy charakter lokalnemu początkowo kultowi grobów męczenników. Okolicznością sprzyjającą temu było przekazywanie między Kościołami relikwii, które traktowane jako namiastki grobów umożliwiały oddawanie im czci przez tych, dla których odległość wykluczała ich nawiedzenie.” (ks. Grzegorz Dziewulski „Teologiczne podstawy kultu relikwii”)


„(…) świadectwo tego znajdziemy w innym dokumencie z epoki, to jest w "Martyrium Polycarpi", który jest drugim w dziejach Kościoła opisem śmierci pojedynczego męczennika – św. Polikarp ustąpił tutaj miejsca jedynie św. Szczepanowi, ale – jak pamiętamy - opis ten zawarty jest w Dziejach Apostolskich. Tymczasem "Męczeństwo św. Polikarpa" to pierwsza pasja, którą znajdujemy poza Nowym Testamentem (…) św. Polikarp, tamtejszy biskup, został oskarżony o lekceważenie pogańskich kultów. Gdy przyprowadzono go przed namiestnika i zagrożono spaleniem na stosie odparł: "Ogniem grozisz, który płonie przez chwilę i wkrótce zgaśnie? Czynisz to tylko dlatego, że nie znasz ognia sądu, który przyjdzie, i kary wiecznej". Dzisiejszy święty został więc po takiej deklaracji powleczony na stadion i 22 lutego wrzucony w ogień. I tu wydarzyło się coś, co Kościół ze Smyrny w liście do innej wspólnoty chrześcijan, w Filomelium, opisał tak: "Ciało pośrodku nie wyglądało jak palące się zwłoki, lecz raczej jak wypiekany chleb, lub jak złoto lub srebro oczyszczane w piecu. Poczuliśmy też piękny zapach, jakby kadzidła lub jakiejś innej drogocennej wonności." radioem.pl




W internetowych rankingach „myroblyte saints” wikipedia.org (brak polskiego odpowiednika) nie znalazłem polskich (lub kojarzonych z Polską) świętych. A przecież według „żywotów” i „legend” święta Jadwiga Śląska spełniała wszystkie warunki by wiązać z nią nie tylko osmogenezę ale i „mirotoczywość”.


Ciąg dalszy nastąpi ... 
 
 "Przełom Zuzanki jako alternatywa dla „Muszkowickiego Lasu Bukowego”. Cz. I – nie tylko osmogeneza" kunstkamerasudecka.blogspot.com
 
"Ściąga wrocławska. Druga młodość świętej Jadwigi Śląskiej od Półwyspu Iberyjskiego po Amerykę Łacińską. Dlaczego jako wota służą plastikowe domki? I czy święta naprawdę nie lubiła jeży?" kunstkamerasudecka.blogspot.com





wtorek, 13 kwietnia 2021

Przełom Zuzanki jako alternatywa dla „Muszkowickiego Lasu Bukowego”. Cz. I – nie tylko osmogeneza


„Muszkowicki Las Bukowy” staje się coraz bardziej popularny wśród miłośników wiosennych roślin. Z jednej strony należy się cieszyć – z drugiej popularność niesie też określone koszty.

Przełom Zuzanki do niedawna był niemal nieznany, a i teraz odwiedzany jest bardziej przez rowerzystów niż turystów pieszych.

„Ziębickie Singletracki to ukończone w październiku 2019 siedem ścieżek typu singletrack o niewielkim stopniu trudności, zlokalizowanych na południu Wzgórz Strzelińskich, pomiędzy Ziębicami i Henrykowem. Sześć z nich zlokalizowanych jest w pobliżu Skalic (tworząc dwie pętle: Skałki oraz Skalice), jedna w pobliżu Ziębic.” trailforks.com

A dolina Zuzanki oferuje wiele ludziom kochającym kwitnący, wiosenny las.

Nazwa śledziennicy skrętolistnej pochodzi od śledziony, na którą ma mieć lecznicze działanie. Pszczoły, trzmiele … ale żeby ślimaki również były zapylaczami?!




„Ślimaki mogą zapylać kwiaty. Wprawdzie nie jest to bardzo istotne i częste zjawisko, jednak w deszczowe dni, kiedy aktywność owadów latających jest niewielka może być znaczące, co potwierdzono w Indiach, w badaniach nad zapylaniem Volvulopsis nummularium przez ślimaka Lamellaxis gracile (Sarma et al. 2007). W Polsce przez ślimaki zapylany może być kopytnik pospolity Asarum eurapaeum, śledziennica skrętolistna Chrysosplenium alternifolium oraz czermień błotna Calla palustris.” (Maria Urbańska, Henryk Gierszal, Wojciech Andrzejewski, Katarzyna Żołnierowicz, Katarzyna Przybylska „Dlaczego i w jaki sposób chronić ślimaki?”)




Pospolita roślina nie musi być brzydka, a rzadko występująca nie jest z definicji urodziwa. Przykładem ziarnopłon wiosenny, przez niektórych uważany za chwast.



„W Polsce najczęściej spotkamy podgatunek Ficaria verna ssp. bulbilifera, cechujący się charakterystycznymi białawymi bulwkami w kątach dolnych liści. Skupiska tych bulwek zwano „pszennym deszczem”. Ziarnopłon miewał wiele nazw. Niegdyś był „jaskółczym zielem mniejszym” (Chelidonium minus). Ponoć czynił wiosnę, niczym przylot jaskółek, bo też Chelidonium ma związek z greckim khelidon – jaskółka.” (Adam Rybarczyk „Jaskrawość”, „Echa leśne” 1/2020)

Podbiał pospolity …




„Podbiał pospolity jest niezawodnym zwiastunem nadchodzącej wiosny. Dawniej nazywano go bożym liczkiem, natomiast łacińska nazwa Tussilago pochodzi od słów tussis – kaszel – i ago – wypędzam. Roślina ta od wieków była wykorzystywana w ziołolecznictwie ludowym. Ks. Krzysztof Kluk pisał: „Wieśniacy liście w wodzie gotuią i trunku tego na Kaszel lub Dychawicę zażywaią”. muzeumrolnictwa.pl




„W czasach romantyzmu kwiat fiołka leśnego chętnie wplatano w symbolikę tanatalną ( dotyczącą śmierci), jako wyraz uświęconej żałoby. Mistykom katolickim w chwilach ekstazy towarzyszyła woń fiołka. Po śmierci niektórych świętych (np. ojca Pio i Teresy z Lisieux) wierni również wyczuwali zapach tych kwiatów.” podlaskiogrod.pl




Osmogeneza …

„W poezji Norwida odnajdziemy wiele przykładów opisujących zapachy w kontekście przeżyć religijnych. Odwołują one do konkretnych scen biblijnych, stając się komentarzem do wydarzeń staro i nowotestamentowych lub odnosząc się do spraw związanych z wiarą. Przykłady te można nazwać „duchowym doświadczaniem” zapachu. Zjawisko to łączy się niewątpliwie z pewnego rodzaju mistyką, wpisaną często w kontekst symboliczny. Z takim rodzajem użycia przez poetę słownictwa olfaktorycznego spotykamy się w wierszu Amen, w którym ciało męczennika, wyrzucone po odbytych torturach poza arenę, staje się źródłem przyjemnej woni. Śmierć umęczonego jest prawdziwym świętem dla przebywających w niebie aniołów, którzy oczekują na nowego świętego: 


A aniołowie w niebie hymn nucili,
Palmami wiejąc rozkwitającemi,
I tę nawiali woń, o której święci,
Gdzieś w katakumbach modłami zajęci,
Jak o szczególnej rzeczy rozmyślali…
– Tabliczki nagle wypuściwszy z dłoni
I cyprysy, na których czytali,
„Czy słowo – mówiąc – tyle zlało woni?” (I, 88).


(…)


W literaturze hagiograficznej często mamy do czynienia z tak zwaną osmogenezą, to jest wydzielaniem przyjemnych, łagodnych zapachów przez żyjących i zmarłych świętych. Ich ciała najczęściej nie ulegają rozkładowi, wytwarzając jedynie miłą woń, która ma także właściwości magiczne (takie jak uzdrawianie chorych). Wątkiem obecnym w literaturze hagiograficznej jest powiązanie miłej woni z sacrum. Przykładem może być przyjemna woń, jaką wydzielało po śmierci ciało świętego Aleksego.” (Anna Kubicka „Poetyckie konkretyzacje zmysłów w wierszach Cypriana Norwida”) 

 Pierwiosnek wyniosły dawniej nazywany …


 

„Jak ogólnie wiadomo, gwary przechowują dawne słownictwo. Jego częścią są nazwy botaniczne, które wyszły już z użycia w polszczyźnie ogólnej. Jak podaje Zofia Radwańska-Paryska, na przykład góralska nazwa bukwica jest określeniem o dużej tradycji. Była używana już przez Szymona z Łowicza w 1537 roku i przez Marcina z Urzędowa w roku 1595 dla gatunków pierwiosnek lekarski, Primula veris L., i pierwiosnek wyniosły, Primula elatior (L.) Hill, bowiem wtedy ich jeszcze nie rozróżniano”). (Jadwiga Waniakowa „Polskie gwarowe nazwy dziko rosnących roślin zielnych na tle słowiańskim”)

Pierwiosnki były nazywane bukwicami białymi a bukwica zwyczajna bukwicą czerwoną.




 

 

 Ciąg dalszy nastąpi. 

"Encyklopedia sudecka. Kopytnik pospolity – nieśmiałe kwiatki i mrówki" kunstkamerasudecka.blogspot.com


środa, 7 kwietnia 2021

Zapomniana „Ognista lilia” (chociaż egzemplarz znajduje się w Muzeum RAF-u) z Breslau. „Cudowna broń” Hitlera z Ardelt Werke na Maślicach. Cz. I – bariera dźwięku

 


Zdjęcie zamieszczone w raporcie Theodore von Kármána. „Feuerlilie” na wyrzutni zbudowanej przy użyciu podstawy słynnej armaty przeciwlotniczej 88 mm

 
„Development work on F-25 was started in the spring of 1943 by Dr. Gerhard Braun of LFA. The fuselage was built by the Ardelt Werke, located in Breslau.” Silniki dostarczył Rheinmetall-Borsig.

To słowa z amerykańskiego raportu z czerwca 1946 roku. Obecnie powojenne raporty nie są już tajne i można je znaleźć w internecie.

Wcześniej (w sierpniu 1945 roku) zdjęcie „Feuerlilie” na wyrzutni zamieścił w innym raporcie Theodore von Kármán. Tak, ten Theodore von Kármán …

„Ponad Linię Kármána

"The Sky is the limit" mówi anglosaskie przysłowie. Znaleźli się jednak tacy, którzy postanowili zadać mu kłam, kiedy tylko pozwolił na to rozwój techniki. Tylko gdzie znajduje się owa granica nieba? Dużo trudniej zdefiniować krawędź kosmosu niż na przykład brzeg oceanu.

Podjął się tego Theodore von Kármán - pionier nowoczesnej aerodynamiki i naukowego podejścia do lotnictwa. Von Kármán obliczył, że powyżej wysokości ok. 100 km atmosfera Ziemi jest zbyt rozrzedzona, by można w niej było wykonywać loty samolotem. Prędkość, jaką ten musiałby osiągnąć, żeby utrzymać wystarczającą siłę nośną, byłaby większa od pierwszej prędkości kosmicznej, która umożliwiała utrzymanie się na orbicie. Bez skrzydeł.” wyborcza.pl

Kármán nie tylko określił gdzie znajduje się „krawędź kosmosu”.

Kilka miesięcy temu … 


„Zmarł pilot, który jako pierwszy przekroczył prędkość dźwięku. Chuck Yeager, były oficer amerykańskich Sił Powietrznych, pierwszy pilot, któremu udało się przekroczyć prędkość dźwięku, zmarł w wieku 97 lat - informuje NBC News. (…) Dokonał tego siedząc za sterami eksperymentalnego samolotu Bell XS-1.”rp.pl

Koncepcję tego samolotu stworzył właśnie Theodore von Kármán.

„We wrześniu 1944 roku generał Arnold zaproponował dr Tedorowi von Karmanowi zorganizowanie małej grupy wybitnych naukowców celem rozpoznania i przeanalizowania perspektyw rozwoju lotnictwa w najbliższych 20 latach i dalszej przyszłości. Dr von Karman powołał naukową grupę doradczą (Scientific Advisory Group), która opracowała szereg studiów naukowych znanych pod tytułem „W kierunku nowych horyzontów” („Towards New Horizons”). Po zakończeniu wojny, wiosną 1945 roku, dr von Karman zainteresował się osiągnięciami europejskich naukowców w czasie wojny i zorganizował spotkanie tej grupy w Europie. Dr von Karman był zwolennikiem zarówno szerokiej międzynarodowej współpracy naukowej, jak również bezpośredniego współdziałania środowisk naukowych z siłami zbrojnymi. Mówił: „Badania naukowe nie mogą być efektywnie wykorzystane przez żołnierzy, którzy ich nie rozumieją, a naukowcy nie mogą wytworzyć efektów przydatnych w wojnie bez zrozumienia operatorów sprzętu”. (Marek Kalbarczyk, Jerzy Walentynowicz „Zadania Organizacji ds. Badań i Technologii Traktatu Północnoatlantyckiego /NATO RTO/”)

Rysunek z amerykańskiego raportu z czerwca 1946 roku

W styczniu bieżącego roku o istnieniu „Feuerlilie” przypomniał Hubert Michalski w artykule „F-25 Feuerlilie Niemiecka rakieta kierowana”(„Historia Wojsko i Technika”, nr 1/2021). zbiam.pl

Autor podkreśla, że miała być to kierowana rakieta ziemia-powietrze. Wydaje się jednak, że bardziej istotne od jej „kierowalności” były osiągane przez nią prędkości okołodźwiękowe i próby, jakie przechodziła w tunelach aerodynamicznych. I to właśnie z tego powodu zaciekawiła Theodora von Kármána.

Na marginesie – ostatnio (rok 2019) nazwisko von Kármána znowu stało się głośne …

„Sam zaś lot Chang’e 4 odbył się w dniach 7 grudnia — 3 stycznia. Było to pierwsze w historii miękkie lądowanie na odwrotnej stronie Księżyca, wcześniej upadły tam tylko trzy nieczynne orbitery i zbłąkana sonda do twardego lądowania (Ranger 4). Na miejsce lądowania wybrano krater von Karmana wewnątrz ogromnego basenu uderzeniowego Biegun Południowy — Aitken. To bardzo ciekawy pod względem planetologicznym region — jedyny z księżycowych basenów uderzeniowych, który nie został wypełniony magmą z wnętrza globu.” („Urania. Postępy astronomii”, nr 4/2019)

Maślice Wielkie …

„Innym, bardzo ciekawym obiektem na Maślicach Wielkich, jest pozostałość po bocznicy kolejowej. Powstanie oraz funkcjonowanie bocznicy kolejowej związane jest z działalnością fabryki zbrojeniowej na terenie Maślic w latach 1938-1945.

Małe kalendarium:

1874: Oddanie do użytkowania linii kolejowej ze stacji Wrocław Świebodzki (Breslau Freiburger Bahnhof) do Rudnej Gwizdanów (Raudten – Queissen) przez Wrocław Pracze (Breslau Herrnprotsch).

1938-1939: Budowa bocznicy kolejowej ze stacji Wrocław Pracze (Breslau Herrnprotsch) do fabryki Ardelt Werke na Maślicach o długości 2650 m. Szyny kolejowe zostały wyprodukowane w Bochum (BVG Bochum – Bochumskie Stowarzyszenie Górnictwa i Stali) oraz w Chorzowie (Huta Królewska).

1939-1945: Użytkowanie bocznicy kolejowej przez fabrykę Ardelt Werke.

1945-1993: Użytkowanie bocznicy kolejowej przez Północną Grupę Wojsk Armii Radzieckiej.

1994: Po opuszczeniu przez wojska Federacji Rosyjskiej terenów przy ulicy Północnej i braku zainteresowania użytkowaniem bocznicy podjęto decyzję o jej zamknięciu. Fragmenty dawnego torowiska możemy jeszcze dzisiaj zobaczyć na terenie osiedla.” („Halo! Tu Maślice”, nr 5/2019-12).

Die Feuer-Lilie (Lilium bulbiferum) bardzo rzadko ale jednak występuje zwłaszcza w górach otaczających Kotlinę Kłodzką. To lilia bulwkowata.

Ciąg dalszy nastąpi.

 "Ilustrowana historia Wrocławia. Jak powstawał i był produkowany najsłynniejszy wrocławski pojazd wojskowy II wojny światowej?" kunstkamerasudecka.blogspot.com

niedziela, 4 kwietnia 2021

Organy braci Rieger ze „Śląska Sudeckiego” – od Nazaretu i i Bazyliki Grobu w Jerozolimie po Wrocław oraz Góry Izerskie. Część pierwsza

 

Organy Rieger Orgelbau w Kościele Wszystkich Narodów/Konania w Jerozolimie w roku 2017

W najświętszych miejscach chrześcijaństwa (obok skały Golgoty i aediculi Grobu Świętego), słynnych salach koncertowych i katedrach, na wrocławskim Sępolnie i w izerskich Hejnicach stoją organy firmy założonej w XIX wieku w śląskim Karniowie.

Rok 2021 w Krakowie …

„W bazylice Mariackiej trwa strojenie nowych wielkich organów, ale krakowianie usłyszą je dopiero jesienią. (…) Instrument główny zawierał będzie 8 głosów zabytkowych ze starszych mariackich organów I. Ziernickiego (1802) oraz A. Żebrowskiego (1908) oraz 54 nowe głosy firmy Rieger. Czteromanuałowy stół wraz z klawiaturą pedałową będzie pozwalał także na obsługę instrumentu w prezbiterium. W ten sposób do dyspozycji organisty będzie aż 76 głosów! Tradycyjne możliwości organów wspierać będzie nowoczesny system elektroniczny. Wyjątkowa akustyka mariackiej świątyni dodatkowo wyeksponuje atuty brzmieniowe budowanego instrumentu" - informuje bazylika.

Budową nowych organów i rewitalizacją instrumentu w prezbiterium zajęła się austriacka firma Rieger Orgelbau. Obecnie to jedna z najlepszych na świecie firm budujących tego rodzaju instrumenty, ma w swoim dorobku realizacje m.in. w katedrze w Regensburgu, w bazylice w Nazarecie czy w filharmonii w Wiedniu i Paryżu.” krakow.naszemiasto.pl

Rok 1931 na Sępolnie …



„Kościół św. Rodziny powstał w latach 1929 – 1930 jako świątynia katolicka według projektu architekta Kurta Langera. (…) Kościół może się również pochwalić instrumentem, jakim są organy, zbudowane przez słynną firmę organmistrzowską braci Rieger. Firma organmistrzowska została założona w 1873 r. przez braci Franza i Otto Riegera (tak naprawdę firmę założył ich ojciec prawie 30 lat wcześniej – od red.) w Jägerndorf (obecnie Krnov w Czechach). Na początku nosiła nazwę Rieger & Söhne, a od 1879 r. Gebrüder Rieger. Sukces firmy na wystawie światowej w Paryżu przyczynił się do jej szybkiego rozwoju. W ciągu pierwszych 30 lat istnienia zakładu zbudowano ponad 1000 instrumentów. Firma była wielokrotnie nagradzana, m.in. w 1880 r. cesarz Franciszek Józef odznaczył Franza Riegera Krzyżem Rycerskim, zaś w 1899 r. papież Leon XII mianował Otto Riegera, rycerzem Orderu Ziemi Świętej. Od 1918 r. właścicielem zakładu, który znalazł się w granicach Czechosłowacji, został Josef von Glatter-Götz. W latach 20. XX wieku w fabryce było zatrudnionych 8 urzędników i 160 robotników. Charakteryzowała się ona solidnością wykonanych projektów, użyciem najlepszych materiałów i krótkim czasem wykonania instrumentów (do 9 miesięcy). Zajmowała 4 hale montażowe, gdzie klient mógł przetestować wstępnie zintonowane organy. W ofercie znajdowało się 75 typów dyspozycji organów od 2 do 100 głosowych. Po zakończeniu II wojny światowej majątek firmy został znacjonalizowany przez władze czechosłowackie. Nastąpiło też połączenie z inną wytwórnią organów z Krnova, firmą Kloss i pod nazwą Rieger-Kloss działa ona do dzisiaj w Czechach. Z kolei Josef von Glatter-Götz i inne osoby związane z przedwojenną firmą Rieger, założyły w 1946 r. zakład „Rieger Orgelbau” w Schwarzach w Voralbergu, gdzie do dziś funkcjonuje. Organy firmy Rieger montowano w tak odległych krajach jak Turcja i Palestyna czy Meksyk i Argentyna. Na ziemiach polskich działalność firmy obejmowała głównie Galicję i Śląsk, w mniejszym stopniu Królestwo Polskie.

Dostępne źródła błędnie datują budowę organów w kościele św. Rodziny podając rok 1934, a niektóre nawet 1937. Z „Zimpeler Nachrichten-Blatt” jasno wynika, że organy zostały zbudowane w roku 1931. Na stronie 2 można tam przeczytać: [ogłoszenia parafialne] „niedziela, 20 grudnia, godz. 5 po południu: uroczyste poświęcenie nowych organów połączone z nabożeństwem muzyki kościelnej.” Ponadto, Ludwig Burgemeister podaje wprost datę budowy organów: „Bracia Rieger, Karniów, Śląsk Sudecki: 1931 Wrocław – Sępolno”. swietarodzina.wroclaw.pl

Rok 2014 w Jerozolimie (Kościół Wszystkich Narodów/Konania obok ogrodu Getsemani) …




„Okazały Kościół Wszystkich Narodów zbudowany w latach 1922-24 ma neobizantyjską fasadę i wnętrze, a przykrywa go 12 kopuł symbolizujących apostołów, a może też fundatorów (budowę kościoła ufundowali wierni 12 państw, stąd jego nazwa). Mozaika na tympanonie przedstawia Chrystusa pogrążonego w żarliwej modlitwie, a postacie po bokach symbolizują cierpiącą ludzkość. 



We wnętrzu, jak zwykle u Barluzziego, niezwykle ważną rolę gra światło. W tym kościele zawsze przyciemnione, nawet w najbardziej słoneczny dzień, bo przefiltrowane przez fioletowe szybki w oknach w zimnych i ciepłych odcieniach. Fiolet - liturgiczny kolor żałoby i pokuty - potęguje skupienie.” rp.pl

Organy firmy Rieger zamontowano tam trzy lata przed wyjazdem SKPS-u do Izraela. rieger-orgelbau.com

Ciąg dalszy nastąpi.

 "Ogród Oliwny w Lubaniu. Czy drzewa oliwne z Getsemani to najstarsze rośliny liściaste świata?" kunstkamerasudecka.blogspot.com

 

piątek, 2 kwietnia 2021

Bażant – przybysz ze wschodu przez Czechy i Niemcy

 


„(…) bażant, od 15. w., słowo europejskie, do nas przez Czechów (bażant, z niem. Fasant), a od nas na Ruś (gdzie i nowa pożyczka fazan z nowego niem. Fasan); wszystko z łac. grec. fasianos, od kraju rodzinnego ptaka (rzeka Phasis w Kolchidzie na Kaukazie).” (Aleksander Brückner „Słownik etymologiczny języka polskiego”)

„Najwcześniejsze informacje o występowaniu bażantów na obszarze położonym w obecnych granicach Polski pochodzą z 1567 roku ze Śląska (Glutz von Blotzheim 1973).” iop.krakow.pl

To ciekawe, bo w sztuce śląskiej był obecny dużo wcześniej.

„Kodeks Głubczycki" spisany został przed 1421 rokiem przez Mikołaja Brewis (Kurz) w Krakowie (syn Jana z Głubczyc). Księgę tę iluminował artysta prawdopodobnie pochodzenia czeskiego, Jan z Żytawy (studiował w Pradze), który jakiś czas (1415-1421 lub 1420-1421) przebywał i tworzył we Wrocławiu. Był on autorem iluminacji wielu ówczesnych dzieł o różnej tematyce np.: ksiąg teologicznych, mszałów, ksiąg praw.

Artysta sygnował swoje prace w bardzo charakterystyczny sposób, tj. umieszczał swój podpis "Johannes de Zittavia" na banderoli (motyw przypominający zwój pergaminu), na pierwszej stronie iluminowanej przez siebie księgi. Artysta ten wywarł wpływ na malarstwo miejscowe i małopolskie. We Wrocławiu pozostawił po sobie ucznia, tak zwanego Mistrza Księgi Szachowej.”

A w owym Kodeksie … 

 

„Górny fragment wspomnianej wici jest plastycznie bardziej rozbudowany i ciekawie zakończony literą "a" , nad którą znajduje się bażant (?) skubiący owoc.” powiatglubczycki.pl

Być może Jan z Żytawy widział wcześniej bażanty w Czechach.

„V naší zemi se první zmínka o výskytu bažantí zvěře datuje k letopočtu 26.2.1330. Z té doby se dochoval zajímavý dokument a to listina císaře Ludvíka Bavora, který v Bavorsku začíná s chovem bažantů dovezených z Čech.

Za vlády Karla IV. se v Čechách zakládá první bažantnice u loveckého zámečku v Králově Dvoře nedaleko Berouna.” kdelovit.cz

Czyli bażanty w Czechach były obecne na długo przed 1330 rokiem.



W XV wieku bażanty były już dość dobrze znane w Europie. Fragment manuskryptu z komentarzami biblijnymi autorstwa Mikołaja z Liry (egzemplarz z roku 1459, e-codices.unifr.ch)
 

 

Fragment tapiserii ok. 1495 - 1505 r. metmuseum.org

Śląsk …

„Wieś Lipno (niem. Lippen) położona jest w województwie opolskim, powiecie opolskim, gminie Niemodlin. Na północ od miejscowości znajduje się ok. 200-hektarowy zespół przyrodniczo-krajobrazowy wraz z ogrodem dendrologicznym o powierzchni ok. 4 ha, będący jednym z najstarszych istniejących arboretów w Polsce. (…) Dawny zwierzyniec w Lipnie stanowił jeden z najdłużej funkcjonujących ogrodów tego typu na terenie pruskiego Górnego Śląska. Dokładna data jego powstania nie jest znana. Istnieją przypuszczenia, że utworzono go jeszcze w XVI w. , o czym może świadczyć fakt sprowadzenia w 1618 r. do istniejącego już ogrodu siedmiu jeleni z Austrii. Jednakże wiele źródeł podaje informację, jakoby powstał on dopiero za czasów panowania rodu Zerotin. Pewne jest, że już w 1567 r. istniała tu, pierwsza na Śląsku, bażanciarnia, z ptactwem specjalnie sprowadzonym z Czech.” (Anna Steuer-Jurek „Lipno – dawny zwierzyniec, współczesny zespół przyrodniczo-krajobrazowy”)




Niektórzy uważają, że gdyby nie ciągłe uzupełnianie populacji bażantów osobnikami z hodowli, zniknęłyby one z polskiego krajobrazu. Inni przybysze - mimo trzebienia - podbijają coraz to nowe obszary.

 

"Wesoły cmentarz” z Albrechtic nad Wełtawą. Część pierwsza" kunstkamerasudecka.blogspot.com

sobota, 27 marca 2021

Ilustrowana historia Wrocławia. Jak wyglądał salon przedwojennego, cenionego wrocławskiego architekta? Erwin Grau i „Der Baumeister” z lipca 1936 roku


„Der Baumeister” to najstarszy niemiecki miesięcznik zajmujący się architekturą. Ukazuje się do tej pory w Monachium od ponad stu lat – od roku 1902. Spora część numeru lipcowego z 1936 roku była poświęcona domowi, który istnieje we Wrocławiu do dzisiaj. polska-org.pl




Erwin Grau był ostatnim z rodu wrocławskich architektów – zarówno Albert Grau (jego dziadek) i Erich Grau (ojciec) zasłużyli się dla miasta. Erwin jest najbardziej znany z projektu, którego nie zrealizowano.




„Pierwszy projekt siedziby rejencji wrocławskiej powstał w 1935 roku. Później władze miasta rozpisały konkurs na najlepszy projekt. Jego zwycięzca, Erwin Grau, wrocławski architekt, nie doczekał się jednak realizacji swojego pomysłu. Wyniki konkursu unieważniono i zdecydowano, że zrealizowana zostanie koncepcja Feliksa Bräulera, członka Reichstagu.

- To był człowiek zupełnie nieznany w architekturze, prawdopodobnie ten budynek to jego jedyna realizacja. Był członkiem najwyższych władz i to otwierało mu różne możliwości. Zaprojektowanie gmachu mogło być tylko jego fanaberią – wyjaśnia profesor. Niektórzy zastanawiają się, czy Bräuler rzeczywiście był twórcą projektu, czy może ktoś wykonał go za niego. Jednak to właśnie podpisany jego nazwiskiem plan zrealizowano.” tvn24.pl





Fakt, że sporą część numeru prestiżowego miesięcznika poświęcono domowi, który zaprojektował dla siebie, świadczy o wysokiej pozycji Graua w świecie niemieckiej architektury. Jednak z funkcjonariuszami partyjnymi nie wygrywa się talentem.




 

Dzięki miesięcznikowi możemy zobaczyć nie tylko jak wyglądało zewnętrze domu ale i wejść „na salony” architekta.

 







"Ilustrowana historia Wrocławia. Jak powstawał i był produkowany najsłynniejszy wrocławski pojazd wojskowy II wojny światowej?" kunstkamerasudecka.blogspot.com