Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Śląskie i sudeckie postacie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Śląskie i sudeckie postacie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 27 marca 2026

„Human” – hołd dla wrocławskiej nauki. „Wrocław ma więcej noblistów niż cała Polska”

 

Dzisiaj przypada Międzynarodowy Dzień Teatru, warto więc wspomnieć o niezwykłym przedstawieniu, przygotowanym przez młodych aktorów. „Human” przypomina o „naukowej” historii Wrocławia, do której nie może się porównywać żadne inne miasto w Polsce.


„ (…) Wrocław ma więcej noblistów niż cała Polska. Laureatów Nagrody Nobla, którzy urodzili się we Wrocławiu, mieszkali we Wrocławiu czy pracowali na Uniwersytecie Wrocławskim, jest dużo więcej niż na oficjalnej polskiej liście noblistów.” wyborcza.pl

Artykuł wymienia następujących twórców i naukowców:

- Theodor Mommsen (1817-1903)

- Philipp Lenard (1862-1947)

- Eduard Buchner (1860-1917)

- Paul Ehrlich (1854-1915)

- Gerhart Hauptmann (1862-1946)

- Fritz Haber (1868-1934)

- Friedrich Bergius (1884-1949)

- Erwin Schrödinger (1887-1961)

- Max Born (1882-1970)

- Karl von Frisch (1886-1982)

- Hans Dehmelt (1922-2017)

- Reinhard Selten (1930-2016)

- Olga Tokarczuk (ur. 1962)

Noblistów związanych z regionem (Śląskiem) jest jeszcze więcej, a śląskich naukowców (nienoblistów), odkrywców i literatów ważnych dla całej ludzkości wręcz trudno zliczyć. O niektórych wydaje się powieści za oceanem, a we Wrocławiu mało kto o nich pamięta.

„W surrealistycznych odsłonach pojawią się m.in: Max Born, Alois Alzheimer, Hanna i Ludwik Hirszfeldowie, Edyta Stein, Fritz Haber i Clara Immerwahr-Haber, Charles Proteus Steinmetz oraz Stanisław Tołpa.” ast.wroc.pl 

I bynajmniej sposób opowiadania o tych postaciach – zaproponowany w przedstawieniu – nudny nie jest …

„Na scenie pojawiają się zatem m.in: Max Born, Alois Alzheimer, Hanna i Ludwik Hirszfeldowie, Edyta Stein, Fritz Haber i Clara Immerwahr-Haber, Charles Proteus Steinmetz czy Stanisław Tołpa i… wykonują piosenki (aktorskie), które nie tylko ich przedstawiają, ale też pełnia rolę dialogu i rozwijają akcję (wzorowe podejście musicalowe).

Te wykonania są (jak już pisaliśmy we wstępie) kapitalne i w zasadzie nie da się wyróżnić jednego czy dwóch najlepszych. Każda piosenka jest inna, każda ma doskonały tekst (często naprawdę zabawny), na każdą jest jakiś pomysł, do każdej jest układ choreograficzny i w każdej wrocławscy studenci AST dają olśniewający popis talentu i gotowości wejścia na większe salony niż w ramach uczelnianego dyplomu.” e-teatr.pl

 

poniedziałek, 26 stycznia 2026

Davos po raz pierwszy. Karbala - największa polska bitwa po II wojnie światowej. Dowodził wykształcony we Wrocławiu oficer z Prudnika

 „Atak na Irak został przeprowadzony bez zgody Rady Bezpieczeństwa ONZ. Nie był też operacją NATO. Na wojnę z tym krajem wybrały się trzy kraje ścisłego sojuszu anglosaskiego, czyli USA, Wielka Brytania i Australia. Oraz Polska.” (Grzegorz Kaliciak „Karbala. Raport z obrony City Hall”, Wydawnictwo Czarne 2015).

 

„Przez prawie sześć powojennych dekad polska armia nie brała udziału w działaniach bojowych. Symbolicznie za ostatnią bitwę, w której polski żołnierz oddał strzały do wroga, uznawana była ta na ulicach Berlina w maju 1945 roku. I choć później nasze wojsko często uczestniczyło w misjach poza granicami kraju, to charakter tych działań lub ich przebieg sprawiały, że nie dochodziło do regularnych starć. Aż do kwietnia 2004 roku. Wtedy to w świętym dla szyitów mieście Karbala w środkowym Iraku garstka polskich żołnierzy, oblężona w dwupiętrowym budynku zwanym City Hall, stoczyła kilkudniową bitwę z wielokrotnie liczniejszymi oddziałami bojowników Muktady as-Sadra.” (Grzegorz Kaliciak „Karbala. Raport z obrony City Hall”, Wydawnictwo Czarne 2015).

„Imieniem pułkownika Grzegorza Kaliciaka nazwano okazały dąb czerwony, objęty ochroną prawną jako pomnik przyrody, o obwodzie ponad trzech metrów rosnący w parku przy Zespole Szkół Rolniczych w Prudniku. Wybitny polski żołnierz jest absolwentem tej szkoły. 

Płk Grzegorz Kaliciak, jako 31-letni kapitan Wojska Polskiego w 2004 roku służył na misji wojskowej w Iraku podczas II wojny w Zatoce Perskiej. Dowodził oddziałem żołnierzy polskich i bułgarskich, którzy bronili miejskiego ratusza (City Hall) w Karbali przed atakującymi szyickimi oddziałami Armii Mahdiego. Bitwa ta została uznana za największą bitwę z udziałem polskich żołnierzy od czasów II wojny światowej.”wojsko-polskie.pl

„W sobotę Stowarzyszenie Rodzin Poległych Żołnierzy "Pamięć i Przyszłość", które, zgodnie ze swoim statutem, dba o "należne uhonorowanie i upamiętnienie oraz dobre imię poległych żołnierzy, a także ich dokonań w czasie pełnienia służby poza granicami kraju", zaprotestowało wobec słów Trumpa. Stowarzyszenie wystosowało petycje do prezydenta Nawrockiego i ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego, a także list otwarty do prezydenta USA Donalda Trumpa, w związku z jego słowami o zaangażowaniu wojsk sojuszniczych w misję w Afganistanie.” portalsamorzadowy.pl

„Jesteśmy oburzeni słowami Prezydenta USA, które uderzają w rodziny poległych polskich żołnierzy. Publikujemy list otwarty i domagamy się prawdy. Nasi bliscy nie stali „z dala od frontu”. Oni ten front tworzyli ramię w ramię z Amerykanami. (…) Skupiamy w naszym Stowarzyszeniu dzieci, żony i rodziców Tych, którzy nigdy nie powrócili do swych domów. Z niedowierzaniem i głębokim bólem przyjęliśmy Pana wypowiedź z dnia 22 stycznia dotyczącą udziału sojuszników w misjach w Iraku i Afganistanie. Te okrutne słowa – to sprawa życia i nagle przerwanej przyszłości naszych najbliższych i ich Rodzin.” pamiec-przyszlosc.pl


"Bohaterska" reakcja polskich władz ...

Bajeczka z mojej młodości ...

„Raz ordynarny niedźwiedź kucnąwszy na łące
W dość niewybredny sposób podtarł się zającem.
Zając się potem żonie chwalił po obiedzie:
- Wiesz stara, nawiązałem współpracę z niedźwiedziem!”

Andrzej Waligórski

powraca???

sobota, 13 września 2025

Świętowanie wydania książki „ Historie horního města Zlatých Hor ve Slezsku”. Egzekucji jej autora przyglądał się tłum 30? 50? 100? tysięcy Czechów. Część pierwsza

Ilu jest zbrodniarzy wojennych, których książki uroczyście się promuje?





Rok 2024 ...

„Czeskie Zlate Hory obchodzą jubileusz 800-lecia istnienia miasta. Z tej okazji w niedzielę, 23 czerwca, w Galerii Zlatá 92 (za muzeum) odbędzie się wernisaż okolicznościowej wystawy historycznej. Wydarzenie połączone zostanie z promocją książki o historii miasta (do 1742 r.) – przekładu publikacji Josefa Pfitznera z 1924 r.” terazprudnik.pl

„- dr Josef Pfitzner - urodzony w pobliskich Petrovicach opisał obszernie historię Zlatych Hor, a w roku 1924 organizował uroczystość 700-lecia tej miejscowości .” tygodnikprudnicki.pl

Nieco ponad dwadzieścia lat później kat zakładał historykowi pętlę na szyję, czemu przyglądał się wielotysięczny tłum kobiet, mężczyzn i dzieci. Josef Pfitzner płynnie mówił po czesku, był specjalistą od historii Śląska, Czech, Polski czy Litwy. Pracował i poszukiwał materiałów w archiwach Warszawy, Krakowa i Wrocławia (wtedy Breslau). Jego egzekucja była ostatnią w Czechach, której przyglądały się tysiące ludzi. 


Czy Josef Pfitzner zasłużył na taki los? Nie wiem, ale wydaje się, że wielu gorszych od niego zupełnie uniknęło kary. Jego życie pokazuje, jak łatwo z osobistości stać się „osobistością”. Pokazuje też, że nie wystarczy siła intelektu i rozległa wiedza, by pozostać porządnym człowiekiem.


Osiemdziesiąt lat temu w Pradze ...


„21 lipca 1946 r. na wzgórzu poznańskiej Cytadeli powieszony został hitlerowski namiestnik Kraju Warty Arthur Greiser. Jego egzekucję – według relacji prasy – oglądał stutysięczny tłum widzów. Rusztowanie zbudowano na szczycie niewielkiego wzniesienia, wokół rozciągały się łąki i pola. Na zachowanym filmie z egzekucji widać prawdziwy tłum, sprzedawano lody i napoje. Podczas egzekucji publiczność klaskała i gwizdała. Po tym wydarzeniu dzieci zaczęły bawić się w "wieszanie Greisera".

(…)

Publiczne wykonywanie wyroków – właściwie od pierwszej takiej egzekucji - wywołało w Polsce krytykę: "To były najgorszego rodzaju istoty ludzkie, ci Niemcy i zniemczeni Polacy skazani Prawem Rzeczpospolitej na słuszną śmierć przez powieszenie. Jednak ani tłumy ludności, w przeważnej części młodziutkich dziewcząt i chłopców, nie powinny asystować temu ponuremu widowisku, ani nie powinni byli znaleźć się <ochotnicy> do roli katów[...]. Dawanie w ten sposób upustu najsłuszniejszym uczuciom potwornej krzywdy wyrządzonej nam przez zbirów hitlerowskich – nie jest jednak słuszne[...]. My Polacy nie byliśmy, nie jesteśmy i nie chcemy być narodem oprawców. Tym właśnie różnimy się od tych, których dziś sprawiedliwe sądy demokratycznych państw skazują na karę śmierci za ich zbrodnie przeciw Człowieczeństwu" - pisała w tygodniku społeczno - literackim "Kuźnica" Ewa Szelburg Zarembina (w artykule "Nie jesteśmy narodem morderców").” dzieje.pl

„Sprawa publicznych egzekucji, mimo iż ich świadkami mogło być około 150 tysięcy osób, jest zadziwiająco słabo znanym epizodem w najnowszej historii Polski. Co ciekawe, co rusz słychać głosy potępienia, na wieść o podobnych egzekucjach odbywających się w Iranie, Afganistanie, Iraku czy Chinach. Szczególnie wyroki wykonywane na wypełnionych po ostatnie siedzenie stadionach Chińskiej Republiki Ludowej budzą sprzeciw intelektualistów. Jednak prawdopodobnie nawet największa chińska egzekucja z 1996 roku nie spotkała się z tak wielkim zainteresowaniem gawiedzi jak ta z 14 lipca 1946 roku w Gdańsku.” majdanek.com.pl

Podobnym zainteresowaniem cieszyły się publiczne egzekucje w Czechach.

Psychologia tłumu …

„Egzekucja była widowiskiem krwawym, obrzydliwym widowiskiem. Tłum zawsze jest tłumem[...] i przy tego rodzaju widoku tłum ulega zawsze zbiorowym nastrojom. Nastroje te są moralnie niebezpiecznie, gdyż budzą w duszy instynkty złe, instynkty zemsty, odwetu i okrucieństwa[...]. Egzekucje publiczne są wielkim niebezpieczeństwem moralnym i społecznym.”

Dzisiaj tłum nie musi zbierać się fizycznie?

Psychologii tłumu ulegają uczestnicy „mediów społecznościowych”?

Co się stało, że szanowany niegdyś sudecki historyk trafił na szubienicę? Jego zdjęć z pętlą na szyi nie będę pokazywał.

Ciąg dalszy nastąpi ...

środa, 19 marca 2025

„Pruski Kościuszko” – wychowanek jezuitów z Nysy i Wrocławia. Patron okrętu „dnia Sądu Ostatecznego”. Część pierwsza.

 


wikipedia.org

Jedna salwa, wystrzeliwanych spod wody, pocisków balistycznych USS Von Steuben była w stanie obrócić w radioaktywny popiół wszystkie większe rosyjskie miasta (16 x 10 lub 14 głowic jądrowych).

„Ale kto wie, że Generał von Steuben (1730-1794), wielki strateg wojskowy i (towarzysz? – od red.) generała Washingtona , rokrocznie honorowany przez tradycyjną paradę Steubena w Nowym Jorku również ma związek z Nysą? Jego ojciec był kapitanem w armii pruskiej Fryderyka Wielkiego i służył w Nyskim Garnizonie. Syn, Friedrich Wilhelm von Steunben uczęszczał do nyskiego gimnazjum jezuickiego. Stąd również zaliczamy go do nyskich osobistości.” arc.pwsz.nysa.pl

 Pewnie pod Sudetami wie niewielu.

To nie jedyny słynny okręt / statek noszący nazwę na cześć Prusaka, który zyskał sławę w Ameryce. Ten drugi spotkał los tragiczny.




Poniżej lista katastrof morskich, które pochłonęły największą liczbę ofiar (praktycznie wszystkie miały miejsce podczas II wojny światowej – Titanic jest na odległej pozycji). Prowadzą Atlantyk, Ocean Spokojny, Indyjski, Morze Śródziemne???

Malutki Bałtyk jest poza konkurencją. Nasze morze jest cmentarzyskiem.

1. Wilhelm Gustloff – Bałtyk, ok. 9340 ofiar (największa liczba ofiar broni konwencjonalnej – salwy torped - w jednym wydarzeniu historycznym).

2. Goya - Bałtyk, ok. 7200 ofiar.

3. Lancastria - ok. 7000 ofiar.

4. Armenia - ok. 5000 - 7000 ofiar.

5. Cap Arcona - Bałtyk, ok. 4800 - 7000 ofiar.

6. Jun'yō Maru - ok. 5620 ofiar.

7. Toyama Maru - ok. 5400 ofiar.

8. Ryusei Maru - ok. 5000 ofiar.

9. Tamatsu Maru - ok. 4400 - 4750 ofiar.

10. Steuben – Bałtyk, ok. 3600–4,550 ofiar.

11. Doña Paz – ok. 4 385 ofiar (największa katastrofa czasów pokoju).


Jedna z największych katastrof morskich czasów współczesnych również miała miejsce na Bałtyku – zatonięcie promu Estonia w 1994 roku pochłonęło 852 ofiary.


Katedra Najświętszej Marii Panny w Tallinnie - tablica pamiątkowa.

Patronem statku z pozycji dziesiątej był Friedrich Wilhelm von Steuben, arystokrata (według niektórych historyków na arystokratę tylko pozował) i pruski oficer, który został współpracownikiem George’a Washingtona w decydującym okresie wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych. Pruska armia po wojnach śląskich miała znakomitą opinię i za Atlantykiem, co von Steuben śmiało wykorzystał, podobnie jak swoje europejskie doświadczenie bojowe. Zasłynął przekształceniem powstańczej Armii Kontynentalnej z czegoś, co można określić mianem pospolitego ruszenia w karne i dobrze wyszkolone wojsko. W Waszyngtonie jego pomnik znajduje się całkiem niedaleko od pomnika Kościuszki.

Ciąg dalszy nastąpi ...

 

 "Encyklopedia sudecka. Urna z soli. W XXI wieku nielicznych pochowano w Bazylice Mariackiej w Gdańsku. We wraku "Wilhelma Gustloffa” tylko jednego – urodzonego w Jaworze bohatera powieści niemieckiego noblisty. Ale czy bohatera?" kunstkamerasudecka.blogspot.com





czwartek, 31 października 2024

Sudeckie pomniczki. Kamień spod Trójgarbu – pamiątka po opacie, bez którego nie byłoby „Perły Baroku”


W Masywie Trójgarbu piękne widoki można podziwiać nie tylko z wieży widokowej na szczycie.


Bernard Rosa, Dominik Geyer, Innocenty Fritsch i Benedykt II Seidel – mecenasi, dzięki którym Krzeszów nazywany jest Europejską Perłą Baroku. Niewiele by osiągnęli, gdyby opactwa nie uratował ktoś w trudnych dla katolików czasach.

„Opactwo cystersów w Krzeszowie, zwłaszcza w 2. połowie XVI w., mocno odczuło skutki rozprzestrzeniającej się na Śląsku reformacji. Bardzo wyraźnie stopniała liczba członków konwentu – około 1600 r. było ich raptem 12, podczas gdy kilkadziesiąt lat wcześniej pięć razy więcej. W umacnianiu morale zakonników nie pomogła samobójcza śmierć opata Nikolausa Ruperti w 1576 r., podobnie jak rozwój i umacnianie się od 1581 r. protestantyzmu w Kamiennej Górze, Świdnicy i Jeleniej Górze, a także coraz to nowe napięcia i konflikty wybuchające na podległych cystersom ziemiach – w 1616 r. w Wierzbnej doszło do profanacji krzyża, a cztery lata później w Chełmsku Śląskim zamordowano opata Marcina Clave.”

W tych trudnych latach sytuację ratował …

„Opat Caspar Ebert (1576–1609) poświęcił wiele uwagi sprawom opactwa, poprawiając jego sytuację majątkową, rozszerzając włości, modernizując infrastrukturę oraz wzmacniając pozycję, między innymi poprzez finansowanie budów kościołów w Lubawce, Okrzeszynie i Niedamirowie (…)” („Krajobraz kulturowy gminy Lubawka” Radosław Gliński, Agnieszka Patała, „Historia obok. Studia z dziejów lokalnych, 6”/History next to. Local past studies, 6, Wrocław 2017) 
 
 





Wykutą w kamieniu pamiątką jego działalności jest płyta na kościele p.w. św. Wawrzyńca w Krzeszówku. W roku 2021 można było na niej odczytać : „Casparus Ebertus Abbas”, data wydawała się nieczytelna. Obecnie – po oczyszczeniu - można odczytać odwrócone NN w „ANNO” i „1595”.




Na nadprożu portalu głównego widać datę „1588” związaną z przebudową kościoła.

Podobną datę w Masywie Trójgarbu kilkanaście lat temu wywęszył … jamnik.

„Moja historia z kamieniem sięga czasu przed 2010 r., kiedy jeszcze moje córki, Grażyna i Beata z rodzinami były w Świebodzicach.(...) Lubiliśmy rodzinne wycieczki rowerowe lub samochodowe (...) Jadąc ze Świebodzic do Starych Bogaczowic i potem wzdłuż zalewu w kierunku Strugi, aż do skrzyżowania trzech Ścieżek, na dole, w lekkim zagłębieniu, pod wielkim bukiem zostawialiśmy nasze pojazdy. Wędrowaliśmy w prawo pod górę, gdzie rosną przepiękne buki, lub innym razem w lewo, dość ostro pod górę, w stary mieszany las. To zwykle psy wybierały kierunek dalszego marszu. (...) Agatek- jamniczek, który wtedy miał już więcej niż 10 lat (...) zawsze znaczył swoją trasę, tym razem zatrzymał się na ścieżce do lasu, obwąchał i oznaczył wystający lekko kamień. Zanim doszłyśmy to on zaczął odkopywać kamień z gałązek, drobnych kamieni i liści, którymi był zasypany. (...) Głaz tkwił w ziemi głęboko, z mchu wystawało ok. 20 cm, ale oczyszczając go z mchu wyczułam na jego powierzchni jakieś zagłębienia, ryty, może jakiś wyryty napis?”




Jamniki są ciekawskie.

Dziesięć lat później …

„W maju 2020 r. po nagłośnieniu odkrycia została sporządzona dokumentacja fotograficzna kamienia i pomiary. Podjęto próbę interpretacji inskrypcji. Choć umieszczone na głazie napisy są słabo czytelne, to posiłkując się bocznym światłem silnej latarki można odczytać zaczną część rytów. Na samym środku kamienia umieszczony został znak „+*”, tworzą go dwie krzyżujące się linie o długości 20 cm. Centralnie ponad nim znajduje się wyraz „GRANZSTEIN”, przy czym litery „N” przedstawione zostały tu w ich lustrzanym odbiciu, analogicznie jak i w dalszej części napisu. W lewym górnym rogu znaku „+ umieszczono litery „CAG”, pod nimi zaś, w lewym dolnym rogu, znaki „AN1588”.”




CAG to zapewne „Caspar Abbas Grissoviensis”.

Kamień graniczny jest bardzo stary, a właściwie niesłychanie stary bo „przerobiono go” z głazu narzutowego co zbyt często się nie zdarza.

Historię odnalezienia kamienia i odszyfrowania napisów można znaleźć na stronie academia.edu
 

"Panoramy sudeckie. Widok z Trójgarbu na Karkonosze" kunstkamerasudecka.blogspot.com

poniedziałek, 23 października 2023

„Dzieło, które w niezwykły sposób zawładnęło historyczną wyobraźnią całych pokoleń Polaków” z Muzeum Narodowego we Wrocławiu. Projekt polsko – czesko – żydowski

 de.wikipedia.org

„Prezentacja słynnego cyklu 44 rysunków Jana Matejki przedstawiających portrety królów, królowych oraz książąt polskich – tym wyjątkowym wydarzeniem Muzeum Narodowe we Wrocławiu świętuje Rok Jana Matejki.

Dzieło, które w niezwykły sposób zawładnęło historyczną wyobraźnią całych pokoleń Polaków, powstało w końcu XIX w. tuż przed śmiercią Mistrza Jana. „Poczet”, pokazywany niezwykle rzadko ze względów konserwatorskich, jest – obok Panoramy Racławickiej i cyklu „Warszawa” Artura Grottgera – jednym ze skarbów narodowych znajdujących się w zbiorach Muzeum Narodowego we Wrocławiu.” mnwr.pl


Dzieło to nie powstałoby nigdy gdyby nie Moritz Perles, urodzony w roku 1844 w Pradze, wiedeński drukarz i wydawca żydowskiego pochodzenia (ród Perlesów miał swoje interesy również w miastach czeskiej części Sudetów). Zaczynając niemal od zera stworzył markę znaną w całej monarchii. Moritz zmarł w roku 1917, ale jego synowie prowadzili z powodzeniem firmę aż do 1938 roku. Współwłaścicielem przedsiębiorstwa był również ich krewny Friedrich Schiller (urodzony w 1854 roku w Turnovie). Następnie, po aneksji Austrii przez III Rzeszę, wydawnictwo uległo przymusowej aryzacji (czyli, po ludzku mówiąc, zostało zagrabione przez nazistów). Wielu potomków i krewnych Moritza zostało zamordowanych w obozach koncentracyjnych.


Od 1998 roku w Wiedniu, na dawnej siedzibie wydawnictwa, można oglądać tablicę pamiątkową poświęconą żydowskim księgarzom.


„Zgłosił się właśnie księgarz z Wiednia (…) Perles i oświadczył, że chce wydawać historię polską z ilustracjami Matejki.” (Maria Szypowska „Jan Matejko wszystkim znany”, Poznań 2016).

Ciąg dalszy nastąpi.

niedziela, 28 maja 2023

Od Niemca Sudeckiego do Niemca Bałtyckiego. Człowiek, który „narysował” Inflanty

statues.vanderkrogt.net


Tablica pamiątkowa poświęcona bohaterowi tego wpisu, znajduje się w jednym z najbardziej popularnych wśród turystów miejsc Rygi, naprzeciw średniowiecznych kamieniczek zwanych Trzema Braćmi. Uliczni grajkowie, gdy widzą turystów z Polski, grają tam dla nich polskie melodie. 

 


 Tablicę umieszczono na ścianie założonego przez króla szwedzkiego liceum (w czasach carskich Kaiserliches Lyceum zu Riga) po drugiej stronie ulicy.


Russkij mir - to, co rosyjskie musi być większe i wyżej. Nawet jak jest młodsze. Nacjonalizm zawsze wynika z kompleksów.


Przewodnicy po śląskich krainach znają postać Friedricha Bernharda Wernera …

„Wiadomo natomiast, że od tego czasu Werner poświęcił się wyłącznie rysowaniu krajobrazów Śląska. Wynikiem tego jest licząca 3000 stron 5-tomowa Topographia Silesiae oraz licząca 1400 rycin topografia hrabstwa kłodzkiego. (…) Rysunki Friedricha Bernharda Wernera nie są cennymi dziełami artystycznymi. Posiadają one jednak ogromne znaczenie z uwagi na fakt, iż przedstawiają wiele budowli, które już nie istnieją lub zostały przebudowane i dlatego są bardzo ważnym źródłem dla historyków sztuki i konserwatorów zabytków.” wikipedia.org

… zapewne niewielu z nich jednak wie, że podobną rolę w Inflantach pełnią prace człowieka pochodzącego z Görlitz/Zgorzelca - Johanna Christopha Brotze - nieco tylko młodszego od Wernera (1742 – 1823).


O Brotzem niełatwo znaleźć wiadomości w języku polskim.

„Johann Christoph Brotze, „Estonica” (…)

Recenzowany tom jest elementem edycji o ogromnym znaczeniu dla dziejów dawnych Inflant – dzisiejszych Łotwy i Estonii. Przedmiotem tego przedsięwzięcia jest powstały w latach 1771–1818 i przechowywany obecnie w Bibliotece Akademickiej w Rydze zbiór zatytułowany „Sammlung verschiedener Liefländischer Monumente, Prospecte, Münzen, Wappen etc.” autorstwa Johanna Christopha Brotze. Urodzony w 1742 r. w łużyckim Zgorzelcu (Görlitz) Brotze studiował teologię i filologię w Lipsku i Wittenberdze, gdzie uzyskał doktorat, zdobył także bardzo mu później przydatną wiedzę i umiejętności w zakresie rysunku technicznego. W 1768 r. przybył do Rygi i w tamtejszym założonym przez króla szwedzkiego Karola XI liceum podjął pracę nauczyciela. Podczas swojej pedagogicznej kariery, trwającej 46 lat, wykształcił prawie 2000 uczniów, w tym także wiele osób ważnych i wybitnych w późniejszej historii nadbałtyckich prowincji Rosji (jak na przykład wybitny historyk i bibliograf Karl Eduard Napiersky).

Jeszcze większe znaczenie miała trwająca niemal półwiecze działalność zmarłego w 1823 r. Brotzego jako zbieracza i dokumentatora inflanckich starożytności. Jej efektem jest właśnie wspomniany powyżej, przechowywany w Rydze zbiór. „Sammlung verschiedener Liefl ändischer Monumente [...]” zawiera dokumentację w postaci rysunków tuszem i akwareli (powstałych dzięki plastycznemu talentowi oraz wspomnianym kompetencjom Brotzego w zakresie rysunku technicznego), a także komentarzy do ponad 4600 obiektów. Znajdują się one na w sumie 3130 stronach w dziesięciu oprawnych w skórę tomach in folio. (…) Ogromne znaczenie dzieła Brotzego polega wszelako na jego skali. Półwiecze żmudnej pracy pozwoliło na stworzenie materiału o znaczeniu absolutnie podstawowym dla dziejów dawnych Inflant, trudnego do pominięcia dla badaczy historii politycznej, społecznej, historii sztuki i architektury, heraldyków i numizmatyków zainteresowanych tym krajem. Inny aspekt to różnorodność materiałów zebranych i opracowanych przez Brotzego – w jego zbiorze znajdujemy zarówno plany i widoki miast, widoki i dokładne plany poszczególnych budowli czy ich ruin, odrysy detali architektonicznych, kopie dawniejszych materiałów, odpisy dawnych źródeł o różnym charakterze, w tym epigraficznych, jak i drzewa genealogiczne i wiele innych.” (Bogusław Dybaś „Johann Christoph Brotze, Estonica”) 


Kościół Świętego Jana w Kiesi - wybudowany w czasach krzyżackich – za Rzeczpospolitej pełnił rolę katedry (a Kieś od 1598 roku była stolicą województwa wendeńskiego), obecnie jest świątynią luterańską. 

 

 


Na obrazie Brotzego i obecnie – dom na prawo od kościoła wygląda obecnie tak ... 




czwartek, 18 maja 2023

„Jak rozpętałem wojnę trzydziestoletnią”. Jindřich Matyáš Thurn - pochowany w Tallinie organizator praskiej defenestracji. Broumov 1617

„Na czele protestantów stał energiczny hrabia Henryk Matthias von Thurn. 6 marca 1618 roku innowiercy zgromadzeni w pomieszczeniach uniwersytetu praskiego, tzw. Carolineum, zredagowali skargę do cesarza Macieja.” (Witold Biernacki „Biała Góra 1620”) 



Niektórzy autorzy piszą o defenestracji praskiej w maju 1618 jak o działaniach w afekcie – protestanci zdenerwowali się na „cesarskich” i po kłótni wyrzucili ich przez zamkowe okno. Tymczasem było to wykonanie wcześniej ustalonego wyroku i działanie jak najbardziej planowe. Sposób egzekucji też nie był przypadkowy.


 



Jak to się stało, że główny organizator zamachu został pochowany w Tallinie (wtedy szwedzkim Revalu) obok słynnych Niemców Bałtyckich? Jego życiorys jest najlepszą ilustracją historii okrutnej wojny, w której po kilkudziesięciu latach rzezi już niewielu orientowało się, kto jest wrogiem i dlaczego.


Tallin posiada starówkę, która pod względem urody śmiało może konkurować z praską – jest oczywiście mniejsza, ale za to widać z niej morze i wpływające do portu statki. Powstała dzięki krzyżowcom - nawracającym nadbałtyckich pogan ogniem i mieczem - którzy po sekularyzacji (przy której sekularyzacja klasztorów na Śląsku to drobny epizod) i za zgodą polskiego króla, stworzyli własne państwo świeckie, stali się zwolennikami reformacji i wrogami Rzymu. Błędy popełnione w XVI wieku przez Rzeczpospolitą w Prusach i Inflantach mszczą się do dzisiaj.


„Królewiec znalazł się w granicach ZSRR w wyniku konferencji poczdamskiej w 1945 roku. Do tego czasu miasto to nigdy nie należało do Rosji. W 1946 roku zmieniono jego nazwę na Kaliningrad.” rp.pl


Wstępem do wydarzeń w Pradze, był konflikt w przygranicznym obecnie Broumovie, do którego zagląda wielu Polaków podczas wędrówek po Górach Stołowych.


„Bezpośrednią przyczyną wojny stał się spór o protestanckie kościoły w Broumovie w północno-­wschodnich Czechach i Hrobach w Rudawach. Listem majestatycznym Rudolfa II (1576–1611) z 9 lipca 1609 r. gwarantowano wszystkim obywatelom Czech pełną wolność religijną. dodatek do dokumentu, zastępujący pokój religijny z 1485 r., ustanawiał zasadę, zgodnie z którą każdy pan mógł w swym majątku stawiać kościół i szkoły oraz sprowadzać duchownych i nauczycieli według swojej wiary, nie mógł jednak zmuszać do jej wyznawania swoich poddanych. Prawo fundowania kościołów zgodnie z własną wiarą mieli jednak tylko wolni obywatele, tj. arystokracja, szlachta i mieszczaństwo wolnych miast królewskich, a spośród ludności poddanej jedynie ci, którzy mieszkali na królewszczyźnie. Miasta Broumov i Hroby były prywatne, Broumov należał do dóbr miejscowego klasztoru, a Hroby do arcybiskupstwa praskiego, zaś kościoły, o które wybuchł spór, zostały ufundowane przez miejscowych ewangelików. Protestanci argumentowali, że majątek kościelny był pierwotnie własnością królewską, która niejako została kościołowi wydzierżawiona, jednak katolicy odrzucali tę argumentację. Za zgodą namiestników królewskich oba kościoły zamknięto, a ten w Hrobach na rozkaz arcybiskupa Pragi zburzono. W obronie miejscowych ewangelików wystąpiła szlachta protestancka i miasta królewskie, zwołując, mimo zakazu cesarza Macieja II (1611–1619), zjazd w Pradze.” (Jan Rychlík „Państwo czeskie podczas wojny trzydziestoletniej”)





Protestanci już od 1575 roku użytkowali broumovski drewniany kościółek cmentarny, ale później postanowili wybudować nowy, bliżej centrum … 

 

 

Płyta nagrobna Hansa Walpera i jego żony Dorothey przy wejściu na cmentarz obok kościółka NMP, pochodzi z czasów, gdy władali nim luteranie. Hans Walper zmarł w roku 1586 – w tym czasie opaci klasztoru zajmowali się bardziej sprawami doczesnymi niż sporami religijnymi z luteranami. Sytuacja zmieniła się na początku wieku XVII.


Ciąg dalszy nastąpi.

niedziela, 12 marca 2023

We wrocławskim gabinecie „figur woskowych”. Mulaże. Część pierwsza

 

"La Venerina" w Palazzo Poggi (Bolonia), którą stworzył Clemente Michelangelo Susini z Florencji (1754-1814). Do tej pory trwa spór, czy jest to bardziej dzieło medyczne/anatomiczne, czy dzieło sztuki. wikimedia.org

Nowożytna sztuka tworzenia trójwymiarowych modeli anatomicznych ludzkiego ciała, jako pomocy medycznych, narodziła się we Włoszech, gdzie artyści od czasów renesansu interesowali się budową anatomiczną ludzkiego ciała. Słynęły z nich Florencja i Bolonia. Owocem ceroplastyki były modele ukształtowane w wosku. Gdy ogląda się prace Gaetana Giuliana Zumbo lub Clemente Michelangelo Susiniego można mieć wrażenie, że twórcy ci dysponowali skanerami i drukarkami 3D.

Może nie tej klasy obiekty, ale również bardzo ciekawe, można obejrzeć we Wrocławiu.





„Mulaże – unikatowe eksponaty z wosku pszczelego są udostępnione wyłącznie studentom kliniki dermatologicznej we Wrocławiu przy ulicy Chałubińskiego. Preparaty idealnie odwzorowują choroby skóry.

W klinice znajduje się muzeum mulaży, które są formą imitacji zmian skórnych części ciała. W gablotach można oglądać odlewy woskowe twarzy, nóg, rąk i innych części ciała z widocznymi zmianami skórnymi.” echosredzkie.pl




Kolekcja powstała dzięki Albertowi Neisserowi, ale modele tworzono jeszcze długo po jego śmierci.

„ Na przełomie XIX i XX w. z inicjatywy Neissera powstała kolekcja woskowych mulaży dermatologicznych demonstrujących zmiany skórne w różnych chorobach. Jej uzupełnienie stanowiły gipsowe modele ukazujące zmiany wywołane trądem. Poszerzana przez następców Neissera kolekcja, która w latach 30. XX w. liczyła ponad 2600 obiektów, do dziś jest ważnym źródłem wiedzy dla studentów medycyny i lekarzy praktyków, choć do naszych czasów przetrwała zaledwie jej niewielka część. Około 320 obiektów przechowywanych jest w tym samym miejscu, co pierwotnie, czyli w Klinice Dermatologicznej należącej obecnie do Uniwersytetu Medycznego im. Piastów Śląskich.”(Kamilla Jasińska „Dom Toni i Alberta Neisserów”, Centrum Historii Zajezdnia)



Model głowy wykonany przez doskonałego barokowego rzeźbiarza Gaetana Giuliana Zumbo (1656-1701) wikimedia.org

Ciąg dalszy nastąpi.

poniedziałek, 6 marca 2023

Pomnik „grochu”, czyli ojca genetyki ze Śląska, ozdobił Brno

 



Mówił po niemiecku, urodził się na Śląsku (Heinzendorf bei Odrau) w rolniczej rodzinie, lubił przyrodę, żył w państwie Habsburgów, chwali się nim kościół katolicki – ma nowy pomnik w Czechach (na Morawach).


Bo myślał po ludzku.



Rok 2010 …

„Spór o stare dzieło na temat grochu. (…) Zakon augustianów w Wiedniu toczy spór z niemieckimi krewnymi i spadkobiercami jednego z mnichów tego zgromadzenia, Gregora Mendla, o manuskrypt, który wyszedł spod jego ręki. Mnich był wielkim uczonym, a manuskrypt – fundamentalnym dziełem naukowym. Chodzi o słynny oryginalny rękopis dzieła, które stworzyło podwaliny jednej z najważniejszych dziedzin współczesnej nauki. (…) W 1865 roku napisał dzieło „Badania nad mieszańcami roślin”, wydane drukiem rok później. Manuskrypt Mendla trafił do klasztornego śmietnika, skąd wyciągnął go jeden z bardziej roztropnych braci zakonnych. (…) Z historycznego punktu widzenia właśnie Czechy mają największe prawa do dokumentu. Gregor Mendel urodził się bowiem w czeskich Hyncicach, studiował najpierw w Ołomuńcu i Brnie, a dopiero potem w Wiedniu (nauki przyrodnicze), już jako zakonnik opactwa w Brnie. W czeskim Brnie prowadził swoje rewolucyjne doświadczenia i tam zmarł. Brno leżało wprawdzie wówczas w granicach cesarstwa austro-węgierskiego, ale obecnie jest to miasto w Czechach.”




O międzynarodowym sporze o dziedzictwo ludzkości można przeczytać na stronie rp.pl


Rok 2023 …


„W czeskiej metropolii Brnie nowy pomnik upamiętnia światowej sławy przyrodnika i zakonnika Gregora Johanna Mendla (1822-1884). Jak poinformowało „Radio Praga” dzieło z brązu autorstwa rzeźbiarza Jaromíra Gargulaka, wzniesione na centralnym placu Mendla, nosi nazwę „Grochowe ziele”. (…) Pomnik przedstawia kiełkowanie pędów grochu. Składa się z 16 stel w kształcie kiełków, przez które zwiedzający mogą przejść. Na szczytach steli znajdują się grochy w kolorach i kształtach odpowiadających odkryciom Mendla. „Kamień węgielny pod pomnik pobłogosławił w 2021 roku w Rzymie papież Franciszek” – poinformowało „Radio Praga”.

Projekt Gargulaka został wybrany przez jury w międzynarodowym konkursie ogłoszonym z okazji 200. rocznicy urodzin Mendla w ubiegłym roku. „Naszym celem było trwałe przypomnienie przyszłym pokoleniom o tej ważnej osobowości w bardzo oryginalny sposób” – powiedział Jakub Carda, szef spółki non-profit „Spolen”. Koszty pomnika zostały pokryte przez miasto Brno, okręg południowomorawski i prywatnych darczyńców.” ekai.pl


„Brněnské Mendlovo náměstí je opravené, zdobí ho bronzový monument Hrachovina” ct24.ceskatelevize.cz


Oczywiście w ramach obchodów …

„Ojciec genetyki wyjęty z grobu po prawie 150 latach. Jego ciało skrywa pewne tajemnice” focus.pl


Studiował w Ołomuńcu i Brnie, ale najpierw ukończył gimnazjum w śląskiej Opawie.




Za czasów Mendla opawskie gimnazjum mieściło się w byłym kolegium jezuickim.

„Największą rangę pośród placówek jezuickich miały kolegia. Były to domy zakonne, w których znaczna liczba zakonników zatrudniona była przy nauczaniu i prowadzeniu szkoły. Na interesującym nas terenie powstały kolegia we Wrocławiu, Kłodzku, Opawie, Nysie, Głogowie, Żaganiu, Świdnicy, Opolu i Legnicy. (...)  W Opawie (Opava, Czechy) na Śląsku Cieszyńskim (lepiej chyba w tym przypadku mówić o Śląsku Opawskim – od red.) już w 1608 r. powstała stacja misyjna, przekształcona w misję stałą w 1625 r. W cztery lata później ta placówka stała się rezydencją. 30 kwietnia 1642 r. uzyskała prawa kolegium. W 1630 r. otwarto szkołę średnią, a w 1652 r. konwikt pw. św. Ignacego, który w 1735 r. liczył 26 wychowanków. Niniejsza placówka powstała dzięki księciu Karolowi von Lichtenstein (zm. 12 lutego 1627 r.) i najbliższej rodzinie księcia.” (Ks. Zdzisław Lec „Kolegia jezuickie na Śląsku do 1740 roku”)




Po kasacie jezuitów szkołę upaństwowiono i powstało przy niej Oesterreichisch-schlesisches Provinzialmuseum – jedno z najstarszych muzeów na terenie Czech. Muzeum w nowej odsłonie ma się świetnie i dzisiaj. Opawa posiada również swoje Mendelovo (Mendlovo) gymnázium.

 

piątek, 17 lutego 2023

Wrocławianin z urodzenia – bohater zaślubin Polski z morzem i „Akcji pod Arsenałem”. Część pierwsza – Haller i Mszał Wrocławski

 

Missale Vratislaviense powstał na zamówienie biskupa Jana IV Rotha i biskupa koadiutora Jana Thurzona. Na stronie tytułowej znajduje się rycina przedstawiająca patronów Śląska i diecezji wrocławskiej (św. Jadwigę i św. Jana Chrzciciela) oraz tarcze heraldyczne wymienionych biskupów, podpierające tarczę heraldyczną diecezji.

„Władysław Zakrzewski herbu Wyssogota (ur. 7 stycznia 1894 we Wrocławiu, zm. 9 maja 1981 w Argentynie) – podpułkownik piechoty Wojska Polskiego, kawaler Orderu Virtuti Militari. (…) Podczas symbolicznych zaślubin Polski z morzem 10 i 11 lutego 1920 roku w Pucku, był obok gen. dyw. Józefa Hallera jedynym oficerem, który wjechał konno z brzegu do wody.” wikipedia.org


Niewielu jest Polaków urodzonych we Wrocławiu na przełomie XIX i XX wieku, którzy zaistnieli w sposób znaczący w historii Polski. Tym bardziej warto pamiętać o takich ludziach. Obydwaj oficerowie, wspomniani w tekście powyżej, związani są z naszym regionem (także z jego czeską obecnie częścią).

Czy jednak naprawdę Władysław Zakrzewski wjechał konno w wody Bałtyku, czy wjechał w nie generał Haller, czy jest to część naszej rozbudowanej narodowej mitologii? Zacznijmy od początku.

Haller to nie jest polskie nazwisko. Protoplasta rodu związał swe dzieje z Wrocławiem już pod koniec średniowiecza.

Mszał …

„Mszał rzymski, będący najważniejszą księgą liturgiczną, powstał na drodze wielowiekowego rozwoju. Ciągle bowiem powstawały zbiory modlitw, będące owocem indywidualnej twórczości liturgów, które wymagały aprobaty Kościoła. Szybki rozwój roku kościelnego mnożył formularze mszalne o świętych, czczonych w poszczególnych krajach. Jednakże ciągły wzrost świąt ku czci świętych uniemożliwiał tworzenie osobnego formularza dla każdego z nich. Poszczególne diecezje obchodziły oprócz świąt Kościoła powszechnego jeszcze święta patronów lokalnych, a poza tym posiadały przed liturgiczną reformą Piusa V własne odrębności w rycie odprawiania. Toteż wielkie diecezje drukowały własne mszały. (…) Ogólnokościelne dążenie do ujednolicenia ksiąg liturgicznych, przynajmniej w obrębie diecezji, znalazło zrozumienie na Śląsku, a wyrazem tego było drukowanie własnego mszału z zachowaniem wielu odrębności obrzędowych, tekstowych lub kalendarzowych. (…) W polskich zbiorach bibliotecznych najwięcej zachowało się egzemplarzy mszału wrocławskiego z 1505 r. Był on wspaniałym dziełem Jana Hallera i Sebastiana Hybera, drukarzy krakowskich. Do jego składu użyto czcionek specjalnie odlanych w Krakowie. W 1502 r. kapituła wrocławska zawarła z Sebastianem Hyberem umowę o druk nowego mszału. Drukarz zażądał zagwarantowania, że w ciągu najbliższych 10 lat nikt inny nie będzie drukował mszału wrocławskiego oraz domagał się wydania polecenia wszystkim duszpasterzom śląskim, by nabyli mszał.” (Józef Mandziuk „Wrocławskie księgi liturgiczne”, 1991 r.)

„Odnaleziono najstarszy mszał wydrukowany w Polsce (…) Najstarszy mszał wydrukowany w Polsce odnalazła w swych zbiorach Książnica Cieszyńska. Dyrektor instytucji Krzysztof Szelong podkreślił we wtorek, że Missale Vratislaviense, czyli Mszał Wrocławski, z 1505 r. to jedna z najcenniejszych polskich ksiąg liturgicznych. (…) „Kluczem do rozwiązania zagadki okazała się wkładka zawierająca teksty modlitw z zapisem nutowym rozpoczynającym się od ozdobnych inicjałów. (…) Uwagę zwracał (…) inicjał litery K, ozdobiony monogramem w postaci litery h, przekreślonej dwiema poziomymi liniami, z których górna tworzyła motyw krzyża. Znak ten był sygnetem pierwszej stałej drukarni działającej w Krakowie w latach 1503-1525. Jej założycielem był kupiec i wydawca Jan Haller” – wyjaśniła Sztuchlik.” dzieje.pl

Jan Haller pochodził z Bawarii, urodził się około 1467 roku w Rothenburg ob der Tauber. Uczył się na Akademii Krakowskiej, dorobił się na handlu i majątek zainwestował w drukarnię.

Rok po Mszale Wrocławskim …

„Najwspanialszym dziełem jego oficyny jest wydany pierwszy zbiór prawa polskiego Jana Łaskiego "Commune inclyti Poloniae regni privlegum", zwany potocznie "Statutami Łaskiego". Jest to pierwsza polska książka ilustrowana. Ozdobiono ją drzeworytami przedstawiającymi między innymi obrady Senatu pod przewodnictwem króla Aleksandra Jagiellończyka oraz kanclerza Jana Łaskiego. Część nakładu wytłoczono dla dostojników państwowych na pergaminie i ręcznie pokolorowano. W "Statutach Łaskiego" po raz pierwszy drukiem opublikowano tekst Bogurodzicy - polskiego średniowiecznego hymnu.
Poeta i filolog, Wawrzyniec Korwin (ze Środy Śląskiej, związany z Wrocławiem i Świdnicą – od red.), utrzymujący bliskie kontakty z Kopernikiem, wydał u Hallera listy scholastyka Teofilakta Symokratty, które Kopernik przetłumaczył z greki na łacinę. W przedmowie do tego dzieła zamieszczony został wiersz Korwina, w którym mowa jest o nowym systemie heliocentrycznym Kopernika. Jest to pierwsza opublikowana na ten temat informacja. Warto jeszcze wspomnieć o „Brewiarzu krakowskim”, w którym wymieniono po raz pierwszy po polsku nazwy miesięcy.
Wydawano u niego dzieła między innymi Jana z Głogowa, Michała z Wrocławia, Jana ze Stobnicy, Jana z Oświęcimia, Wawrzyńca Korwina, Erazma z Rotterdamu, J. Dantyszka, Pawła z Krosna, Horacego, Cycerona, Wergiliusza, a także wiele druków muzycznych.” encyklopediakrakowa.pl

 

Ciąg dalszy nastąpi. 


"Dziewiątego października roku 1475 … O „Księdze henrykowskiej” słyszeli prawie wszyscy, a o Kasprze Elyanie i pierwszym druku po polsku z Wrocławia? Tytuł, który ma prowokować? „Migracje. Sztuka późnogotycka na Śląsku” - najważniejsza wystawa dekady?" kunstkamerasudecka.blogspot.com


"Prawdziwie sensacyjne odkrycie i muzeum drukarstwa w Lubomerzu. O tym, jak niemieccy drukarze spod Gór Izerskich pomogli protestantowi Rejowi stworzyć polski język literacki. A to język tworzy naród. „Będąc ja wmięszkanem, a nie urodzonym Polakiem”. Część pierwsza" kunstkamerasudecka.blogspot.com

 

 "Węgry gościem honorowym Wrocławskich Targów Dobrych Książek!” Drukarz z Lubomierza pierwszą książkę węgierską wydrukował o całe pokolenie wcześniej niż zaczęto drukować po węgiersku na Węgrzech … czyli w Rumunii. Część druga kunstkamerasudecka.blogspot.com

poniedziałek, 6 lutego 2023

Vonka w Sobótce. Czy to naprawdę żółw?

 

„W Sobótce Vonka sprawiał sobie artystyczną przyjemność drobnymi pracami, niewielkimi kowalskimi dziełami dla nowo poznanych sąsiadów. Dzięki temu powstała m.in. zachowana do naszych czasów para krat okiennych w aptece na sobóckim rynku, okraszona aptekarskimi symbolami, a także podobizną żółwia, który symbolizuje ochronę i opiekę.” wroclaw.pl

 



A może to egipski skarabeusz? Stworzenie od Vonki ma sześć odnóży.

Pochodzenie słowa farmacja …

„Farmacja to zespół nauk, który obejmuje wiedzę o lekach. Nazwa pochodzi z języka greckiego, w którym słowo phármakon oznacza magiczny środek, czyli inaczej lek na różnego rodzaju dolegliwości. Znaczenia słowa farmacja można również doszukiwać się w słowie ph-ar-maki, które we wczesnym języku egipskim oznaczało dający bezpieczeństwo. Dzięki takiemu połączeniu nazwa tej nauki od razu wskazuje, czym zajmowali się farmaceuci od wieków i zajmują się aż po dziś dzień. Ich działania dotyczą przede wszystkim leczenia i wynajdowania wyjątkowych preparatów, które pomagają zwalczać różnego rodzaju choroby.” historia.org.pl




„Słowo „farmacja” pochodzi od „Ph-armaki”, co po egipsku znaczy „kto zapewnia bezpieczeństwo” i jest także jednym z 300 imion boga Tota.” histurion.pl

 



„W starożytnym Egipcie skarabeusz był jednym z najważniejszych symboli. Zwykły żuk gnojak, toczący przed sobą kulkę gnoju, w której składał jaja, był symbolem nowego życia i zmartwychwstania, a także ucieleśnieniem boga Chepri. Uważano, że toczenie kulki gnoju odzwierciedla wędrówkę słońca po nieboskłonie, a wyłanianie się skarabeusza z błota, rodzące się życie. Duże skarabeusze kładziono na piersiach mumii, jako amulety ochronne i pieczęcie.” national-geographic.pl

 

 



„Dla Egipcjan skarabeusz był tym, czym krzyż dla chrześcijan – niezwykle ważnym świętym znakiem znanym w Starym Królestwie, a czczonym już za Pierwszej Dynastii (2929-2770).” (Stanisław Kobielus „Bestiarium chrześcijańskie”, Warszawa 2002) 





Dlaczego takie symbole pojawiają się na aptekach i w czasach współczesnych?

„Mumio – swoją popularność zawdzięczało w Europie XIX w. namiętności do gorącego Egiptu. Jako że wszystko, co wówczas przywożono z Afryki, stawało się modne, a zarazem kosztowne, wysoka cena mumio z początku ograniczała jego sprzedaż jedynie do bogatej warstwy mieszczańskiej. Mimo że dostawcom ponoć zabraniano zdradzać postronnym sekret pochodzenia i produkcji remedium, na rynku pojawiły się również jego tańsze podróbki. (…) Dziś nadal świetnie sprzedają się produkty, których nazwy sugerują ich starożytne czy też zakonne pochodzenie. Może po prostu chcemy wierzyć, że lepsze są leki wytwarzane nie na automatycznych liniach produkcyjnych, lecz przez widniejących na etykiecie, pogrążonych w skupieniu, poczciwych braci zakonnych?” polityka.pl

 




Przeróżne „Apteki pod Murzynami” mnożyły się w naszej części Europy już od XVI wieku, od czasów wielkich odkryć geograficznych.




„Bory Dolnośląskie – kraina jelonka rogacza. „Robak” symbolem Chrystusa? I to u Dürera w „Pokłonie Trzech Króli”. kunstkamerasudecka.blogspot.com

poniedziałek, 9 stycznia 2023

Zmarł znany alpinista – mistyk związany z Wrocławiem. Pionier teoekologii. Pozostały po nim pamiątki na skałach




„W piątek 6 stycznia zmarł ks. prof. Roman Rogowski – emerytowany wykładowca Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu. Był teologiem, pisarzem, pasjonatem gór i wykładowcą akademickim. Miał 87 lat.” wroclaw.pl


Wrocław ma szczęście do duchownych związanych z górami.


„Rekord światowy w sprawowanej Eucharystii w górach należy do wrocławskiego księdza Krzysztofa Gardyny, który celebrował ją na 8035 m, na szczycie Gaszer Brum 2 (Gaszerbrum II – od red.).”


„Ksiądz Krzysztof Gardyna – ur. 28 listopada 1958 r. we Wrocławiu, wychowywał się w Brzegu, absolwent brzeskiego Liceum Ogólnokształcącego nr 1, podjął studia medyczne, które jednak przerwał by wstąpić do Seminarium Duchownego w Krakowie. Przygodę ze wspinaczką rozpoczął w 1984 r. od Góry Olimp w Grecji. Od 1992 roku wspina się po najwyższych górach świata.” brzeg24.pl


Wracając do księdza Rogowskiego.


„Z perspektywy lat, czy może Ksiądz powiedzieć, czego nauczyły Księdza góry?

– Poczucia wolności. Nigdy nie czułem się tak wolny, jak w górach i dzięki nim. Nauczyły mnie też dystansu do przyjmowania ludzkich opinii. Wytworzyły we mnie zdolność do większego decydowania o sobie. Będąc na szczytach, często mówię: jest Pan Bóg, jest góra i jestem ja. Góry uczą odpowiedzialności za towarzysza wędrówki. Pogłębiły też moją religijność, ponieważ są znakiem, który nie jest Bogiem, ale Boga uobecnia.” przewodnik-katolicki.pl


Tak się złożyło, że 7 stycznia przechodziliśmy obok Skał Władysława i nie wiedzieliśmy jeszcze, że ksiądz Rogowski zmarł.


„Grupa młodopaleozoicznych gnejsów na południowo-wschodnim zboczu Ślęży. Dla uczczenia zasług marszałka Moltkego umieszczono tu brązowy medalion z jego profilem oraz tablicę pamiątkową, po roku 1945 oba zostały usunięte. Obecnie na jednej ze skał znajduje się ceramiczna plakieta z głową Chrystusa, umieszczona z inicjatywy ks. Romana Rogowskiego, wrocławskiego teologa i miłośnika gór.” fotopolska.eu

Ceramiczny Chrystus na Ślęży dzisiaj nie wszystkim się podoba – no cóż, jak się wydaje był/jest jednak postacią mniej kontrowersyjną niż Moltke (pewnie dzisiaj Moltke mógłby zostać, czas leczy rany). Nie jest winą Chrystusa, że w jego imieniu robiono i nadal się czyni przeróżne dziwne rzeczy. Ludzkość jest w stanie popsuć każdą piękną ideę.




„(…) często mówi się o tym, że to Kościół stworzył teologię, wedle której człowiek jest panem stworzenia i niszczy to wszystko. - Natomiast my pokazujemy, że tak wcale nie jest. Odpowiedzią teologii na to wyzwanie, jakim jest możliwość katastrofy ekologicznej, jest tzw. teoekologia - dodaje.

Ks. Lipniak zwraca uwagę, że pionierem tego działu teologii jest wrocławski kapłan ks. prof. Roman Rogowski. - To wszystko, o czym teraz mówimy, on swoim proroczym zmysłem dotknął. Natomiast nie ma takich sympozjów w Kościele, które w sposób szeroki podjęłyby to zagadnienie – przekonuje.” wroclaw.gosc.pl


„Być panem czegoś” można na różne sposoby. Można poddanych wyzyskiwać i mordować, można o nich dbać i się nimi opiekować.

Chyba nawet Bóg nie przewidział, że niektórzy zrozumieją Jego słowa jako przyzwolenie na wyzysk i mordowanie.

 

czwartek, 22 grudnia 2022

Pierwszy piorunochron na ziemiach polskich – oczywiście ze Śląska. Powstał wcześniej niż w Wenecji

 

Znana wrocławska historia – wybuch baszty prochowej w 1749 roku. Takie wydarzenia przyśpieszyły wynalezienie instalacji odgromowej. W tym samym roku piorun uderzył po raz kolejny w kościół klasztorny w Żaganiu ...

„Pierwszy piorunochron zainstalował Beniamin Franklin na swym domu w Filadelfii już w roku 1752. W tym samym roku piorunochron zbudowany został we Francji przez Louisa Guilleaume Le Monnier a we Florencji przez Giovani Babtiste Torre.

Prawdopodobnie niezależnie od Franklina, w 1754 Prokop Divis (Dievisch) zbudował piorunochron w Przymietycach koło Znojma na Morawach. Następne instalacje zamontowane zostały w 1760 roku na domu kupca Wiliama West'a w Filadelfii i na latarni morskiej koło Plymouth w Anglii. Do najstarszych w Europie należą także: piorunochron na wieży kościoła św. Marka w Wenecji (1766), na domu lekarza Johanna Reimarusa w Hamburgu (1768), na kościele św. Jakuba w Hamburgu (1769) (…) Do szybkiego rozpowszechnienia się piorunochronów w końcu XVIII w. przyczyniły się spektakularne zniszczenia wywołane przez piorun, zwłaszcza eksplozje magazynów prochu w Wenecji, (1767), w Brescia (1772), gdzie zginęło 3000 ludzi, w forcie Malaga na Sumatrze (1782), licznych statków i kościelnych wieży oraz ewidentne braki uszkodzeń obiektów po wyposażeniu ich w piorunochrony. Do takich słynnych budowli, wielokrotnie niszczonych wcześniej przez pioruny należą m. in. katedra św. Marka w Wenecji, katedra w Sienie.” spinpol.com.pl

Pewnie nikt już nie rozstrzygnie sporu, czy piorunochron został wynaleziony przez Beniamina Franklina, czy przez Václava Prokopa Diviša – księdza i zakonnika spod Gór Orlickich (Beniamin Franklin był zaś niezłym łobuzem i pionierem nie tylko elektryczności, ale i fake newsów – „Prawda. Krótka historia wciskania kitu” Toma Phillipsa).

Na marginesie …

Chyba niewielu współczesnych ludzi kojarzy księży z naukami ścisłymi i wynalazczością (chlubny polski wyjątek to ksiądz Michał Heller), a kiedyś było inaczej. W Czechach np. kursował pociąg o nazwie „Gregor Johann Mendel”, nazwany na cześć „ojca genetyki”. Był zakonnikiem a urodził się w Hynčicach na Śląsku Opawskim.




Dzwonnicę św. Marka – symbol Wenecji – wielokrotnie dewastowały pioruny. Piorunochron otrzymała już w roku 1776 (przedtem – w 1773 – instalacja odgromowa powstała w Padwie). Ale kilka lat wcześniej …

Śląski opat – naukowiec z Żagania zabezpieczył wieżę swojej świątyni.





„Opactwo Kanoników Regularnych Reguły Świętego Augustyna w Żaganiu było bardzo ważnym ośrodkiem naukowym i kulturalnym Księstwa Żagańskiego i szerzej całego Śląska. Związanych z nim było wielu wybitnych duchownych. Pośród nich na szczególną uwagę zasługuje opat Johann von Felbiger, główny komisarz edukacji cesarstwa, reformator edukacji i pedagog. (…) W 1764 r. Felbiger przygotował ustawę szkolną dla katolików mieszkających na Śląsku i w Hrabstwie Kłodzkim. Opierała się ona na rozporządzeniach dotyczących szkół, zastosowanych wcześniej w szkołach podległych klasztorowi w Żaganiu. (…) 
 
 
 
Również za jego czasów założono na wieży klasztoru stałe obserwatorium astronomiczne i stację meteorologiczną, a na wieży kościoła w 1769 r. położono jeden z pierwszych w Europie piorunochronów.” niedziela.pl
 
 

„Przyjmuje się, że w 1783 r. na rawickim ratuszu, dzięki burmistrzowi Christianowi Gottlobowi Stieglerowi, zainstalowano pierwszy w Polsce piorunochron. Okazuje się, że nie do końca jest to prawda.”

W sumie … Rawicz też leży niemal na Śląsku.

„Jednak w obecnych granicach Polski, pierwszy piorunochron został zainstalowany w Żaganiu na wieży kościoła parafialnego pw. Wniebowzięcia NMP (Augustianów) - w 1769 r. przez opata Johanna Ignatza Felbigera.” rawicz24.pl
 




Rysunki z epoki można zobaczyć w klasztorze w Żaganiu (ilustracje z książki wydanej w roku 1771 - droga pioruna z roku 1749 oraz instalacja odgromowa z roku 1769). Ich autorem był opat
Felbiger .