Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sudety i geologia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sudety i geologia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 17 grudnia 2024

Poza szlakiem. Gołoborza na Błażkowej

 

Błażkowa koło Dusznik-Zdroju nie ma szczęścia do znakarzy i autorów przewodników turystycznych, a jak na Góry Bystrzyckie jest szczytem widokowym – i to bez specjalnie zbudowanej wieży. I również nie dlatego, że las na niej wycięto. 


Pokrywy blokowe w Sudetach – niezarośnięte do tej pory lasem – pozostałe po epoce lodowej i intensywnym wietrzeniu mrozowym, kojarzą się głównie z Karkonoszami, Wysokim Jesionikiem, czy też Skalnikiem w Rudawach Janowickich. Szczyt Błażkowej jest rzadko odwiedzany przez turystów. Kiedyś prawdopodobnie było inaczej – na gołoborzu zachowały się całkiem wyraźne ułożone (jeszcze przed wojną?) z głazów schody. Na samym szczycie znajdują się resztki, zarastającej powoli drzewami, podobnie skonstruowanej ścieżki. 

 





Dzięki temu, że gołoborza są dosyć rozległe z Błażkowej można oglądać Wzgórza Lewińskie, Orlicę, Wolarza i Rudnika (na którym również występują gołoborza).


Warto schodzić ze Ścieżki w bok


Zwłaszcza, że okolica obfituje w grzyby.

 

sobota, 2 lipca 2022

Toussaint de Charpentier i jego ważki. Brat człowieka, który wymyślił epokę lodowcową. Obaj byli związani z dolnośląskim górnictwem i obaj popadli w niemal całkowite zapomnienie – ale tylko u nas

„Najlepsi w Polsce odonatolodzy, czyli specjaliści od ważek spotkali się w Przemkowskim Parku Krajobrazowym na dorocznym sympozjum. Dolny Śląsk został wybrany na miejsce spotkania, bo pod względem ważek jest stosunkowo słabo poznany mówi Adam Tarkowski, przewodniczący sekcji odonatologicznej Polskiego Towarzystwa Entomologicznego. (…) Dolny Śląsk jest obecnie jednym ze słabiej poznanych pod względem występowania ważek regionów w Polsce, bo nie ma w naszym regionie wielu badaczy. Historycznie jest to zaś jeden z najważniejszych dla badaczy tych owadów regionów mówi Grzegorz Tończyk z Uniwersytetu Łódzkiego:” radiowroclaw.pl


To przejęzyczenie. Toussaint de Charpentier mieszkał w Brzegu, a nie w Brzegu Dolnym i autor wypowiedzi o tym wie, bo sam przypominał polskim badaczom sylwetkę niezwykłego naukowca, zasłużonego nie tylko dla Śląska, Polski ale i Europy.



„Jednymi z najciekawszych pierwszych opracowań odonatologicznych dotyczących ważek stwierdzanych w Polsce są prace CHARPENTIERA z 1825 i 1840 roku. Te dwa opracowania nie przynoszą co prawda konkretnych stanowisk, ale poszerzają wiedzę o owadach Śląska. Najciekawsze jest jednak to, że właśnie w tych pracach dokonał CHARPENTIER opisu wielu gatunków, z czego 10 opisał na podstawie okazów z Polski, podając dla nich jako locus typicus Śląsk. W pierwszej pracy (CHARPENTIER 1825) opisane zostały następujące gatunki (podano oryginalne nazwy gatunkowe i odpowiadające im nazwy współcześnie używane):

– Aeschna flavipes = Gomphus flavipes (CHARPENTIER , 1825) gadziogłówka żółtonoga,

– Aeschna serpentina = Ophiogomphus cecilia (FOURCROY , 1785) trzepla zielona,

– Libellula bimaculata = Epitheca bimaculata (CHARPENTIER , 1825) przeniela dwu-

plama,

– Libellula pectoralis = Leucorrhinia pectoralis (CHARPENTIER , 1825) zalotka większa,

– Agrion hastulatum = Coenagrion hastulatum (CHARPENTIER , 1825) łątka stawowa

(dla tej ważki locus typicus jest, obok Śląska, także Saksonia).

W opracowaniu z 1840 roku opisano pięć kolejnych gatunków (CHARPENTIER 1840):

– Agrion cyathigerum = Enallagma cyathigerum (CHARPENTIER , 1840) nimfa stawowa,

– Agrion lunulatum = Coenagrion lunulatum (CHARPENTIER , 1840) łątka wiosenna,

– Agrion viridulum = Erythromma viridulum (CHARPENTIER , 1840) oczobarwnica

mniejsza,

– Libellula striolata = Sympetrum striolatum (CHARPENTIER , 1840) szablak podobny,

– Libellula caudalis = Leucorrhinia caudalis (CHARPENTIER , 1840) zalotka spłaszczona.



Kim był CHARPENTIER? Toussaint de CHARPENTIER urodził się 22 listopada 1778 roku we Freibergu w Saksoni, zmarł 4 marca 1847 roku w Brzegu (=Brieg). Nie jest jasne jakiej właściwie był narodowości, podawane jest, że był potomkiem osadników francuskich, którzy osiedli w Saksonii. Urodził się w rodzinie starosty górniczego Johanna Friedricha Wilhelma von CHARPENTIERA. Z wykształcenia był prawnikiem, ale już około 1804 roku przeniósł się do Wrocławia i pracował jako urzędnik Urzędu Górniczego. Osiadł w Brzegu, gdzie mieszkał do śmierci.”

Grzegorz Tończyk „Tereny Polski jako locus typicus dla niektórych gatunków ważek”.

Toussaint de Charpentier był związany z wałbrzyskimi kopalniami węgla.

„Pracę zawodową rozpoczął jako audytor sądu dworskiego w Lipsku, ale już po roku, za namową Heinitza i Redena, opuścił Saksonię i wstąpił na służbę Prus. Karierę rozpoczął na stanowisku sekretarza górniczego, jednak już wkrótce awansował na asesora Wyższego Urzędu Górniczego we Wrocławiu, po czym powierzono mu kierownictwo Urzędu Górniczego w Świdnicy (Schweidnitz). W roku 1804 ożenił się z wdową von Tschirsky, z którą miał dwójkę dzieci. W latach 1806−7 zasłużył się, ratując Wałbrzyską Kasę Górniczą i podległe mu kopalnie przed Francuzami, co doceniono, przenosząc go w roku 1810 do Wrocławia w charakterze nadradcy górniczego. 

Dał się tu poznać jako człowiek wszechstronnie wykształcony, władał biegle łaciną, malował i rysował, a z jego opinią coraz bardziej liczono się nie tylko w kręgach zawodowych, lecz i naukowych. Podczas licznych podróży wielkie wrażenie wywarły na nim Włochy, których zabytki zwiedzał wraz ze swym przyjacielem hrabią Wilhelmem von Magnis w roku 1818. W roku 1828 awansował do rangi wicestarosty, zaś w roku 1830 mianowany został starostą westfalskiego Wyższego Urzędu Górniczego w Dortmundzie. Na własną prośbę przeniesiony został w roku 1836 ponownie na Śląsk, gdzie aż do końca życia pełnił obowiązki starosty Urzędu Górniczego w Brzegu (Brieg). Chociaż był biegłym mineralogiem i geologiem, to międzynarodową sławę zawdzięczał swoim badaniom entomologicznym. Opublikował w tej dziedzinie szereg ilustrowanych przez siebie prac poświęconych chrząszczom, motylom i ważkom oraz owadom kopalnym, a ponadto przygotował do druku wznowienia klasycznych dzieł entomologicznych Espersa.”

Mirosław Syniawa „Biograficzny słownik przyrodników śląskich”

Toussaint de Charpentier zgromadził wielką kolekcję owadów, która niestety nie zachowała się do naszych czasów. Dzięki cyfrowym bibliotekom można jednak podziwiać rysunki przez niego wykonane.


 

 


W wałbrzyskich kopalniach węgla z powodzeniem rozpoczynał karierę zawodową młodszy brat Toussainta - Johann Georg Friedrich von Charpentier. Zasłynął następnie badaniami geologicznymi Pirenejów i Alp Szwajcarskich (gdzie pracował jako inżynier górniczy). Jest uważany za jednego z ojców glacjologii. Pierwszy zaczął głosić tezy o zlodowaceniach, którym podlegała znaczna część Europy (co w jego czasach było podobnie przyjmowane przez opinię publiczną, jak w średniowieczu tezy o kulistości Ziemi) – o kolejnych epokach lodowcowych. Swoje poglądy opierał na obserwacji ruchów lodowców alpejskich i rozmieszczeniu głazów narzutowych. Ich istnienie próbowano w tamtych czasach wyjaśnić wielkimi powodziami lub upadkami meteorytów - o innych teoriach długo i zabawnie by pisać. O tym, że lodowce transportują materiał skalny i tworzą moreny pisał wcześniej od Charpentiera tylko Jens Esmark (co ciekawe również studiował we Freibergu i podróżował po Śląsku i Czechach), zwolennik teorii o zlodowaceniu Skandynawii.

Obaj bracia byli w swoim czasie szanowanymi i skrupulatnymi europejskimi naukowcami, zbieraczami minerałów, skamieniałości, owadów i roślin (ich kolekcje podziwiali inni badacze) – warto o nich pamiętać.

W zeszłym roku włóczyłem się wzdłuż przemkowskich mokradeł i też fotografowałem ważki. 


Okolice Przemkowa to również kraina jelonka.

Ciąg dalszy nastąpi.

niedziela, 28 listopada 2021

Encyklopedia sudecka. Mitologia wokół nas. „Sfinga” z Gór Orlickich to kobieta?

 

W XXI wieku sfinksy mają uratować nadwyrężoną przez epidemię turystykę Egiptu ...

„Aleja Sfinksów, droga łącząca dwie starożytne świątynie w Karnaku i Luksorze, została właśnie otwarta po konserwacji. W uroczystości uczestniczył prezydent Egiptu Abd el-Fatah as-Sisi.” turystyka.rp.pl


„Egipt ma nadzieję, że czwartkowy pokaz i samo otwarcie zabytkowej drogi wzmocni podupadły sektor turystyczny, na którego złą kondycję mają wpływ zawirowania polityczne w kraju i pandemia koronawirusa — podaje BBC.

Doktor Mustafa Al-Saghir zdradził w wywiadzie udzielonym CBS News, że prace archeologiczne w Alei Sfinksów są kontynuowane, ponieważ jak dotąd udało się odkopać 309 dobrze zachowanych posągów, ale ta liczba może się zwiększyć. "Najstarszy pomnik, jaki odkryliśmy na ścieżce, pochodzi z czasów króla Tutanchamona"  podroze.onet.pl

„V Luxoru znovuotevřeli Alej sfing. Místní to oslavili v dobových kostýmech” idnes.cz

Skąd w ogóle wzięły się ludzko–zwierzęce hybrydy?




W dzisiejszych czasach światy ludzi i zwierząt oddziela bariera z betonu. Tysiące lat temu było inaczej – owe światy przenikały się, a różnice międzygatunkowe nie miały tak wielkiego znaczenia. Ludzie nie mieli przekonania o własnej wyższości, a zdolności zwierząt (zwłaszcza drapieżników) im imponowały. Spryt, szybkość, zwinność, siła, ostrość zmysłów – w konfrontacji z nimi zwycięstwo człowieka wcale nie było przesądzone.


Wbrew pozorom takie postrzeganie świata przetrwało do dzisiaj i to w kulturze masowej („Kobieta – Kot”, „Spider-Man”, „Batman” itd.) - pełno tam ludzko–zwierzęcych hybryd, dziedziczących po zwierzętach cechy, których ludzie nadal im zazdroszczą.


Ta zazdrość trwała przez wieki, także w chrześcijańskim średniowieczu. Henryk Lew (z rodu Welfów, czyli jak niektórzy uważają wilków) toczył spory z Albrechtem Niedźwiedziem. Lew był nowym królem zwierząt ze świata grecko – rzymskiego, niedźwiedź starym królem z północy Europy. Od tych przydomków zaczęły powstawać rycerskie herby. Lwem Północy został Gustaw Adolf, a dzisiaj od symboliki zwierzęcej roi się nawet w świecie internetu (Firefox był na początku feniksem), o godłach państw i miast nie wspominając. Szkoda tylko, że w nazwach, logo czy heraldyce coraz częściej występują zwierzęta wymarłe, np. tur.


Starożytny "przewodnik turystyczny" opowiada o najsłynniejszym greckim Sfinksie.

A może jednak o Sfindze?


„Dochodzimy następnie do góry ( Faga - ok. 620 m n.p.m. - od red.), na której — jak mówią jedni — Sfinks śpiewając zagadkę skazywał na zagładę schwytanych. Drudzy zaś twierdzą, że grasował on po morzu jak pirat, a przybywszy z chmarą okrętów w pobliże Antedonu, opanował wspomnianą wyżej górę i dokonywał porwań do chwili, aż schwycił go Edyp i pokonał dzięki wielkiej sile wojska, jakie przyprowadził z Koryntu. Według innej wersji Sfinks miał być dzieckiem nieślubnym Lajosa, któremu ten miał wyjawić z życzliwości otrzymaną przez Kadmosa wyrocznię delficką. Nikt bowiem z wyjątkiem samego króla nie znal jej treści. Lajos - jak głosi legenda — miał również synów zrodzonych przez nałożnice, ale wyrocznia dotyczyła tylko Epikasty i jej synów. Ilekroć więc przychodził któryś z braci do Sfinksa i domagał się dla siebie tronu, ów uciekał się do podstępu i mówił, że skoro są synami Lajosa, powinni znać daną Kadmosowi wyrocznię. Nie mogąc udzielić odpowiedzi, byli karani śmiercią za to, iż jakoby bezprawnie przyznawali się do pokrewieństwa i tronu. Edyp natomiast przybył, kiedy poznał już tę wyrocznię w czasie snu.” (Pauzaniasz, „Wędrówka po Helladzie”)




Sfinksa kojarzymy z postacią męską, chociaż nawet w Egipcie nie zawsze był mężczyzną – swoje sfinksy mieli nie tylko władcy, ale także ich małżonki. W Grecji hybryda bardzo często była formą żeńską – sfingą. Słowo to niezmiernie rzadko używane w języku polskim funkcjonuje również w Czechach.

„Sfinx neboli sfinga je mytický tvor (…)” wikipedia.org




 

Tak więc opisywana przez Polaków skała „Sfinga” w Górach Orlickich może być po prostu Sfingą a nie Sfinksem. Przypomniałoby to polskim turystom o istnieniu owego terminu także w naszym słowniku. „Sfinga” otoczona jest ochroną od 1985 roku. Grupa skalna (o wysokości do 10 i długości ok. 40 metrów) kształt uzyskała przede wszystkim dzięki wietrzeniu mrozowemu, a zbudowana jest z łupków łyszczykowych z domieszką granatów.



"Keprnik po polsku nic nie znaczy. A Koprowy Szczyt? Koprnik, Köppernik, Köpernickstein"  kunstkamerasudecka.blogspot.com

 

wtorek, 13 kwietnia 2021

Przełom Zuzanki jako alternatywa dla „Muszkowickiego Lasu Bukowego”. Cz. I – nie tylko osmogeneza


„Muszkowicki Las Bukowy” staje się coraz bardziej popularny wśród miłośników wiosennych roślin. Z jednej strony należy się cieszyć – z drugiej popularność niesie też określone koszty.

Przełom Zuzanki do niedawna był niemal nieznany, a i teraz odwiedzany jest bardziej przez rowerzystów niż turystów pieszych.

„Ziębickie Singletracki to ukończone w październiku 2019 siedem ścieżek typu singletrack o niewielkim stopniu trudności, zlokalizowanych na południu Wzgórz Strzelińskich, pomiędzy Ziębicami i Henrykowem. Sześć z nich zlokalizowanych jest w pobliżu Skalic (tworząc dwie pętle: Skałki oraz Skalice), jedna w pobliżu Ziębic.” trailforks.com

A dolina Zuzanki oferuje wiele ludziom kochającym kwitnący, wiosenny las.

Nazwa śledziennicy skrętolistnej pochodzi od śledziony, na którą ma mieć lecznicze działanie. Pszczoły, trzmiele … ale żeby ślimaki również były zapylaczami?!




„Ślimaki mogą zapylać kwiaty. Wprawdzie nie jest to bardzo istotne i częste zjawisko, jednak w deszczowe dni, kiedy aktywność owadów latających jest niewielka może być znaczące, co potwierdzono w Indiach, w badaniach nad zapylaniem Volvulopsis nummularium przez ślimaka Lamellaxis gracile (Sarma et al. 2007). W Polsce przez ślimaki zapylany może być kopytnik pospolity Asarum eurapaeum, śledziennica skrętolistna Chrysosplenium alternifolium oraz czermień błotna Calla palustris.” (Maria Urbańska, Henryk Gierszal, Wojciech Andrzejewski, Katarzyna Żołnierowicz, Katarzyna Przybylska „Dlaczego i w jaki sposób chronić ślimaki?”)




Pospolita roślina nie musi być brzydka, a rzadko występująca nie jest z definicji urodziwa. Przykładem ziarnopłon wiosenny, przez niektórych uważany za chwast.



„W Polsce najczęściej spotkamy podgatunek Ficaria verna ssp. bulbilifera, cechujący się charakterystycznymi białawymi bulwkami w kątach dolnych liści. Skupiska tych bulwek zwano „pszennym deszczem”. Ziarnopłon miewał wiele nazw. Niegdyś był „jaskółczym zielem mniejszym” (Chelidonium minus). Ponoć czynił wiosnę, niczym przylot jaskółek, bo też Chelidonium ma związek z greckim khelidon – jaskółka.” (Adam Rybarczyk „Jaskrawość”, „Echa leśne” 1/2020)

Podbiał pospolity …




„Podbiał pospolity jest niezawodnym zwiastunem nadchodzącej wiosny. Dawniej nazywano go bożym liczkiem, natomiast łacińska nazwa Tussilago pochodzi od słów tussis – kaszel – i ago – wypędzam. Roślina ta od wieków była wykorzystywana w ziołolecznictwie ludowym. Ks. Krzysztof Kluk pisał: „Wieśniacy liście w wodzie gotuią i trunku tego na Kaszel lub Dychawicę zażywaią”. muzeumrolnictwa.pl




„W czasach romantyzmu kwiat fiołka leśnego chętnie wplatano w symbolikę tanatalną ( dotyczącą śmierci), jako wyraz uświęconej żałoby. Mistykom katolickim w chwilach ekstazy towarzyszyła woń fiołka. Po śmierci niektórych świętych (np. ojca Pio i Teresy z Lisieux) wierni również wyczuwali zapach tych kwiatów.” podlaskiogrod.pl




Osmogeneza …

„W poezji Norwida odnajdziemy wiele przykładów opisujących zapachy w kontekście przeżyć religijnych. Odwołują one do konkretnych scen biblijnych, stając się komentarzem do wydarzeń staro i nowotestamentowych lub odnosząc się do spraw związanych z wiarą. Przykłady te można nazwać „duchowym doświadczaniem” zapachu. Zjawisko to łączy się niewątpliwie z pewnego rodzaju mistyką, wpisaną często w kontekst symboliczny. Z takim rodzajem użycia przez poetę słownictwa olfaktorycznego spotykamy się w wierszu Amen, w którym ciało męczennika, wyrzucone po odbytych torturach poza arenę, staje się źródłem przyjemnej woni. Śmierć umęczonego jest prawdziwym świętem dla przebywających w niebie aniołów, którzy oczekują na nowego świętego: 


A aniołowie w niebie hymn nucili,
Palmami wiejąc rozkwitającemi,
I tę nawiali woń, o której święci,
Gdzieś w katakumbach modłami zajęci,
Jak o szczególnej rzeczy rozmyślali…
– Tabliczki nagle wypuściwszy z dłoni
I cyprysy, na których czytali,
„Czy słowo – mówiąc – tyle zlało woni?” (I, 88).


(…)


W literaturze hagiograficznej często mamy do czynienia z tak zwaną osmogenezą, to jest wydzielaniem przyjemnych, łagodnych zapachów przez żyjących i zmarłych świętych. Ich ciała najczęściej nie ulegają rozkładowi, wytwarzając jedynie miłą woń, która ma także właściwości magiczne (takie jak uzdrawianie chorych). Wątkiem obecnym w literaturze hagiograficznej jest powiązanie miłej woni z sacrum. Przykładem może być przyjemna woń, jaką wydzielało po śmierci ciało świętego Aleksego.” (Anna Kubicka „Poetyckie konkretyzacje zmysłów w wierszach Cypriana Norwida”) 

 Pierwiosnek wyniosły dawniej nazywany …


 

„Jak ogólnie wiadomo, gwary przechowują dawne słownictwo. Jego częścią są nazwy botaniczne, które wyszły już z użycia w polszczyźnie ogólnej. Jak podaje Zofia Radwańska-Paryska, na przykład góralska nazwa bukwica jest określeniem o dużej tradycji. Była używana już przez Szymona z Łowicza w 1537 roku i przez Marcina z Urzędowa w roku 1595 dla gatunków pierwiosnek lekarski, Primula veris L., i pierwiosnek wyniosły, Primula elatior (L.) Hill, bowiem wtedy ich jeszcze nie rozróżniano”). (Jadwiga Waniakowa „Polskie gwarowe nazwy dziko rosnących roślin zielnych na tle słowiańskim”)

Pierwiosnki były nazywane bukwicami białymi a bukwica zwyczajna bukwicą czerwoną.




 

 

 Ciąg dalszy nastąpi. 

"Encyklopedia sudecka. Kopytnik pospolity – nieśmiałe kwiatki i mrówki" kunstkamerasudecka.blogspot.com


poniedziałek, 28 grudnia 2020

Bożonarodzeniowa wycieczka do Trzech Króli / Królów (Pruskich) czyli tropienie skalnych rytów. Akt I

Reżyser: Dziamdziak.

Aktorzy: grupka sympatyków i członków SKPS (oraz jeden pies, również sympatyk SKPS).

Miejsce akcji: Rudawy Janowickie i okolice.




Wycieczka rozpoczęła się z Janowic Wielkich i początkowo prowadziła po warstwie lodu włóknistego. 

"Encyklopedia sudecka. Czy lód włóknisty to aż taka wielka rzadkość?" kunstkamerasudecka.blogspot.com

 

 

Pierwszy napis na skale, jaki zauważyliśmy, był świadectwem raczej na pewno polskiej a nie pruskiej historii Śląska.




Pierwszym zaś poszukiwanym obiektem była „komórka” zagubiona w pokładach liści (w sztolni pod Strażnicą, wydrążonej w poszukiwaniu pegmatytu) a nie ryty w skale.




 
Zamek Bolczów w całej okazałości i widok z niego

Bezlistna i słoneczna pogoda pozwoliła na wykonanie zdjęć zamku (i z zamku), jakich nie uda się zrobić latem lub jesienią.


Pierwsze skalne ryty odnalezione tego dnia znajdują się poniżej ruin zamku, w miejscu odległym kilkadziesiąt metrów od szlaku. To "eksponaty" z muzeum historii sudeckiej turystyki.




 

„To pamiątka pozostawiona w formie wyrytych napisów na skale w latach odpowiednio 1824 oraz 1830 r. Wykute są na nich nazwiska osób, które brały udział w ówczesnych wycieczkach na Zamek Bolczów i po okolicznych terenach. Znajdują się tam m.in. Karl - książę pruski, Auguste -księżna legnicka, Marie - księżna Prus, Alexandra - cesarzowa Rosji, Elisabeth - księżna Prus, Wilhelm - książę Prus, Caroline - księżna Hesji. Ponadto obok napisów znajdują się różne symbole.” jelonka.com




Dla arystokratów odwiedzających pałace w Karpnikach, czy Mysłakowicach Bolczów stał się celem spacerów. Wkrótce arystokratów zaczęli naśladować mieszczanie.

Oczyszczone nie tak dawno ryty znowu zarastają mchem.




Do Janowic powróciliśmy Doliną Janówki podziwiając aplitowe żyły.

Następnie udaliśmy się do Krzyża Trzech Królów Pruskich, więc ciąg dalszy nastąpi.






poniedziałek, 7 grudnia 2020

Pomnik trudu górniczego, czyli „diorama” z Braszowic (z poniemiecką ciekawostką)

 
Dioramy modne są u modelarzy lub w muzeach …

„W Muzeum Historii Naturalnej Carbegie w Pittsburghu, w Pensylwanii, znajduje się 150-letnia diorama przedstawiająca Araba atakowanego przez lwa. Ostatnie badania ujawniły, że w manekinie przedstawiającym człowieka znajdują się... ludzkie szczątki.” podroze.onet.pl

Jednak coraz częściej zdarzają się pomniki, będące swego rodzaju dioramami.

„Na swojej trasie zupełnie przypadkowo natrafiłem na miejscowość Taczów, a w niej pomnik „Spotkanie u Powały” a także diorama obrazu „Bitwa pod Grunwaldem”. Wszystko to umiejscowione nad uroczym stawem. Jak podaje Radio Plus (niestety niewiele informacji jest o tym miejscu [SIC!] ) pomnik ukazuje króla Władysława Jagiełłę, podkanclerza Mikołaja Trąbę oraz rycerzy Mikołaja Powałę z Taczowa, Mszczuja ze Skrzynna i starostę Dobrogosta Czarnego z Odrzywołu. Zostali oni utrwaleni przez artystę Edwarda Łagowskiego w chwili debaty nad szczególnym elementem przygotowania do bitwy: budowy mostu na Wiśle w okolicach Czerwińska.” bartoszpiatkowski.pl

Istnieje też pomnik górniczy …

„Biedaszyb” - upamiętnienie górników zwolnionych z kopalń w latach wielkiego kryzysu 1929-33” mojamarka.com

„Szczególną uwagę mieszkańców przykuwa nowa rzeźba „Biedaszyb” przedstawiająca górników. Jej historia jest dosyć ciekawa, bowiem powstała ona na podstawie archiwalnej fotografii wykonanej właśnie w Jaworznie. Być może wśród naszych mieszkańców znajdują się jeszcze osoby spokrewnione z górnikami ze zdjęcia. Model rzeźby wykonał Piotr Prus z Pracowni Artystycznej „Moja Marka” z Lublina, odlew wykonano w Gliwickich Zakładach Urządzeń Technicznych „GZUT” Spółka Akcyjna.” jaw.pl






Od kilku lat mamy podobny pomnik na Przedgórzu Sudeckim. Co prawda raczej nie kryje w sobie ludzkich szczątków i nie jest wykonany na podstawie konkretnej fotografii, ale też zawiera w sobie oryginalną ciekawostkę. O tym za chwilę ...

Wzgórza wokoło Braszowic nie są zbyt wysokie - co nie znaczy, że nie są ciekawe dla miłośników fortyfikacji, militariów i górnictwa.



Masyw Brzeźnicy (Masyw Grochowej) w niektórych miejscach jest podziurawiony jak szwajcarski ser


„W 1934 roku w Masywie Grochowej funkcjonowało dziewięć kopalń magnezytu: „Szczęść Boże", „Grochów I, II, III”, „Konstanty”, „Anna”, „Kojancin”, „Małgorzata”, i „Klara”. Średnie miesięczne wydobycie sięgało 750–1000 ton, a odbiorcami produktów były głównie huty śląskie. W czasie II wojny światowej wydobywanie magnezytu było kontynuowane; w tym też okresie w podziemiach „Konstantego”, na II poziomie miała istnieć podziemna fabryka części do samolotów należąca do firmy Krupp AG. Pod koniec wojny kopalnia ta została zatopiona, zakład przeróbczy zniszczony, a urządzenia górnicze zdemontowane.” (Mariola Stefanicka, Adam Pierzga, Wojciech Majchrzak „Wybrane aspekty racjonalnej gospodarki złożem magnezytu „Braszowice”)

Rok 2016 …

„W sobotę 14 października w Braszowicach uroczyście odsłonięto pomnik trudu górniczego „Tym, którzy z czeluści ziemi jej skarby dobywali” poświęcony wszystkim byłym i obecnym górnikom, pracującym w kopalniach w rejonie Braszowic i Grochowej. (…) - Wózek, który jest przy pomniku został wyciągnięty z kopalni Anna. Odkrywając tę kopalnię, na dole znalazłem wspaniały przedwojenny wózek, unikat, prawdziwą perełkę, bo jedyny z zachowaną tabliczką. Przyjechała 15 osobowa ekipa z Warszawy i cały dzień wyciągaliśmy ten wózek. Po około roku zacząłem go czyścić, malować na starą modłę. Wózek ufundowało przedsiębiorstwo z Gliwic dla wspierania małej przedsiębiorczości, o czym mówi przymocowana do niego tabliczka. Co ciekawe po wojnie, lokalne kopalnie przejmowały zakłady Gliwickie – opowiada pan Krzysztof.” doba.pl




To zapewne ten sam wózek (rok 2010) …

„Jak już wspomnieliśmy w kopalni zachowało się wiele ciekawych pozostałości sprzętu i urządzeń górniczych. Tuż przy szybie na poziomie II znajdują się trzy wózki górnicze (Förderwagen), wyprodukowane przed 1945 r. przez zakłady Friedensbahn w Gliwicach oraz oparty o ścianę rozjazd górniczy. Z wózków na poziomie II odpiłowano niestety tabliczki z nazwą zakładów. Wózek z zachowaną tabliczką znajduje się natomiast na częściowo zalanym poziomie III.” (Krzysztof Krzyżanowski, Dariusz Wójcik, Marek Furmankiewicz „Kopalnia magnezytu Anna w Braszowicach” – tam można zobaczyć zdjęcia wózków w opuszczonych chodnikach kopalni)

sobota, 5 grudnia 2020

Kwiaty Sudetów. Krucza Skała i nie taki pospolity rojnik pospolity


 

Rezerwat „Kruczy Kamień” utworzono na skalistych zachodnich i południowo-zachodnich stokach Kruczej Skały. Dawno, dawno temu …




„Starsze interpretacje sugerowały obecność komina wulkanicznego intruzji Gór Kruczych dokładnie pod masywem Kruczej Skały. Najnowsze badania sugerują, że centrum erupcji miało prawdopodobnie swoje miejsce w rejonie położonym na zachód od Chełmska Śląskiego tj. w miejscu, w którym obserwowano największe miąższości utworów wylewnych. (…) Średnica wulkanu mierzona u podstawy stożka wulkanicznego mogła wynosić ok. 15 km, a wysokość w rejonie centralnym stożka mogła mierzyć nawet kilkaset metrów. Potoki lawowe wylewające się kolejno ze stożka wulkanicznego spływały głównie w kierunkach: północnym i wschodnim (…)” (Tomasz Bartuś. „Kruczy Kamień. Permski wulkanizm Gór Kruczych”)




Budowa geologiczna i ukształtowanie terenu powodują, że na skałach rosną zupełnie odmienne rośliny, niż na pobliskich wilgotnych łąkach. Jedną z nich jest rojnik pospolity (rojownik pospolity, Jovibarba sobolifera). Wbrew nazwie rojnik pospolity jest rośliną chronioną, zwłaszcza na polskim niżu zagrożoną wyginięciem. Jest traktowany jako roślina ozdobna i przesadzany do skalnych ogródków. Nie przeszkadza mu uboga gleba na suchych i nagrzanych od słońca skałach.




W Tatrach i Pieninach oraz na Pilsku rośnie bardzo podobny do niego rojnik włochaty. Kiedyś nie traktowano go jako osobny gatunek.


Gdy fotografowałem w Tatrach Zachodnich tego kwitnącego rojnika myślałem o nim jeszcze, że jest pospolity a nie włochaty. Ta część Tatr należała jeszcze do Czechosłowacji a w Moskwie pucz Janajewa próbował odwrócić upadek Związku Radzieckiego. Fotografia cyfrowa była bardziej odległa, niż obecnie załogowy lot na Marsa.