Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sudeckie zamki i pałace. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sudeckie zamki i pałace. Pokaż wszystkie posty

sobota, 15 kwietnia 2023

Legendarne początki Wenecji z zamku Lemberk

 

„W XVI wieku za panowania Henryka Kurzbacha z Trachenberka i panów Donína zamek został przebudowany na renesansowy pałac, którego centralną przestrzenią stała się tzw. Bajkowa sala z pomalowanym kasetonowym sufitem.” zamek-lemberk.cz

 



Oprócz zdobionego sufitu w sali znajduje się spory obraz przedstawiający historię Wenecji. Centralne miejsce malowidła wypełnia przedziwna scena. Wenecja – jedno z najsłynniejszych miast – położona w centrum grecko-rzymskiego świata, początki ma całkiem niejasne.






„Wenecja i jej niejasne początki (…) Chociaż nie zachowały się żadne historyczne źródła mówiące o założeniu Wenecji, dwie połączone ze sobą legendy mówią, że miasto mogło powstać jeszcze w V wieku. Według tradycji historia Wenecji zaczyna się od założenia miasta w południe 25 marca 421 roku przez władze Padwy.” polskieradio.pl




Historia miasta miała rozpocząć się w rejonie Rialto (Most Rialto to obecnie jeden z turystycznych symboli Wenecji, a kościół św. Jakuba znajduje się zaraz za nim).


„Według tradycji San Giacomo di Rialto jest najstarszym kościołem w Wenecji - napis na filarze z lewej strony prezbiterium wymienia datę 421. Legenda posuwa się jeszcze dalej twierdząc, że kościół został konsekrowany w południe 25 marca, w święto Zwiastowania Pańskiego, która to data uważana jest zarazem za moment założenia Città di Rivo Alto, zalążka późniejszej Wenecji. Budowa kościoła przypisywana jest stolarzowi o imieniu Candioto lub Etinopo, który po uratowaniu się z poważnego pożaru, ślubował św. Jakubowi, że zbuduje kościół jemu poświęcony.” wikipedia.org


I chociaż nic nie potwierdza, by kościół pochodził z V wieku, legenda trwa w najlepsze. 



"‒ Grupa ludzi, uciekająca przed najazdem Hunów, udała się na otaczające stały ląd wyspy, tym samym dając początek najpierw miastu, później tworowi administracyjno-prawnemu, a w rezultacie całemu państwu. Historycy są skłonni wskazać VI wiek jako czas, w którym mogło zostać założone miasto."


Legenda z Rialto zdobi Bajkową Salę zamku Lemberk.

niedziela, 20 lutego 2022

Do Kuksu powrócił skradziony obraz autorstwa jednego z najlepszych portrecistów przełomu XVII i XVIII wieku

 

Dziwna nazwa Kuks (czeska) kiedyś była jeszcze dziwniejsza – Kux lub Kukus (niemiecka). Pewnie niewielu kojarzy się z górnictwem złota, a jednak …

„Kuks (niem. Kux) – pojęcie z zakresu prawa górniczego, oznaczające udział gwarka, który stanowił 1 /128 części nadania górniczego; połowa kuksa to grenis. Gwarkowie, którzy dysponowali swoimi kuksami, byli zrzeszeni w bractwach górniczych zwanych również gwarectwami.” wikipedia.org



Złoto w Kuksie znajdowało się raczej w osadach rzecznych niż w litej skale, w postaci żył. Przynajmniej takich skał nie znaleziono podczas badań geologicznych.




Czy Nicolas de Largillierre naprawdę był dobrym malarzem? Oni się na tym znali …

„Katalog Sichergestellte Kunstwerke im Generalgouvernement to drukowane, starannie oprawione i pod względem edytorskim okazałe sprawozdanie Kajetana Mühlmanna, Pełnomocnika Specjalnego do Spraw Sporządzenia Spisu i Zabezpieczenia Dzieł Sztuki i Zabytków Kultury w Generalnym Gubernatorstwie dla okupowanych polskich obszarów, z trwających od października 1939 roku i ukończonych w czerwcu 1940 działań jego i jego urzędu, które miały na celu zabezpieczenie i zajęcie w interesie Rzeszy Niemieckiej, a w efekcie konfiskatę najcenniejszych dóbr kulturalnych z obszaru Generalnego Gubernatorstwa (zob. Zadrożny, Tadeusz Adolfa darem uhonorowanie. „Cenne. Bezcenne. Utracone" 2011 nr 4 s. 38-45). W 521 numerowanych notach opisano wybrane dzieła sztuki i obiekty rzemiosła artystycznego z państwowych, samorządowych, kościelnych i prywatnych kolekcji, które współpracownicy Mühlmanna uznali za godne włączenia do pierwszego wyboru dzieł sztuki zarezerwowanego do dyspozycji Adolfa Hitlera, wodza i kanclerza III Rzeszy. Fotografie większości obiektów w liczbie ponad 480 naklejone na luźne kartony, wymiarami zbliżone do formatu A3, umieszczono w czterech introligatorskich tekach albumowych oprawionych podobnie jak katalog w szare płótno o rzadkim splocie z wytłoczonym na wierzchu nazistowskim orłem ze swastyką w wieńcu. Projekt oprawy katalogu i pudeł albumowych był dziełem Louis Gaigga z Berlina, pudła i katalog oprawiano w zakładzie Oskara Freiberga we Wrocławiu, skład i druk katalogu zlecono wrocławskiej firmie wydawniczej Wilh. Gottl. Korn, czyli czynnej od 1. poł. XVIII w. drukarni Wilhelma Bogumiła Korna.” ispan.pl
 


„Na potrzeby „Sichergestellte” sfotografowano prawie wszystkie dzieła – w tym celu większość obrazów przejętych przez zespół Kajetana Mühlmanna przewieziono do Krakowa (poza tymi, które pochodziły z lokalnych kolekcji). Po wykonaniu zdjęć i opisaniu kolejnych arcydzieł zapakowano je w skrzynie i złożono w podziemiach nowego (oddanego do użytku w 1939 roku) gmachu Biblioteki Jagiellońskiej. Część obrazów umieszczono w reprezentacyjnych apartamentach zajmowanych przez Hansa Franka i jego współpracowników. Inne trafiły w ręce wpływowych nazistowskich dygnitarzy. Kajetan Mühlmann – korzystając z protekcji Marszałka Rzeszy Hermanna Göringa – wysłał kilkanaście obrazów do Berlina (m.in. „Damę z gronostajem” Leonardo da Vinci, „Portret młodzieńca” Rafaela Santi, „Krajobraz z miłosiernym Samarytaninem” Rembrandta van Rijn, „Narodziny Chrystusa” Jana Baegerta, „Zwiastowanie” Dirka Boutsa, „Opłakiwanie Chrystusa” malarza holenderskiego, „Bramę miejską Kleine Houtpoort w Haarlemie” Gerrita Berckheyda, „Święto ludowe” Jana Brueghela Starszego, „Matkę Rembrandta” Gerrita Dou, „Madonnę z dzieciątkiem i św. Janem” Bernardino di Betto zwanym Pinturicchio, „Madonnę z dzieciątkiem” mistrza weneckiego, „Portret damy z pieskiem i małpką” Nicolasa de Largilliere oraz obrazy mistrzów niemieckich – w tym „Pietę” i „Portret brodatego mężczyzny”).” dzielautracone.gov.pl

„Portret damy z pieskiem i małpką” po wojnie wrócił do Polski i nie tak dawno był głównym bohaterem wystawy …

„Damy z pieskiem i małpką w Królikarni” culture.pl



Nicolas de Largillierre portretował damy, królów (np. Augusta III Sasa, Ludwika XIV), pisarzy i filozofów (np. Woltera lub Jean-Baptiste Rousseau), generałów a nawet innych malarzy. Namalował także portret Jana Michaela Šporka, bratanka założyciela słynnego barokowego kompleksu - Františka Antonína Šporka. Obraz został skradziony (wraz z innymi przedmiotami) 26 lipca 1991 roku. Niedawno pojawił się na rynku (jego kolejny właściciel zwrócił się o pozwolenie na wywóz do Francji, gdzie mógłby osiągnąć cenę wielokrotnie wyższą niż w Czechach) i został rozpoznany przez kuratorkę Národní galerie / Galerii Narodowej. Odzyskane dzieło można będzie oglądać w Kuksie już w kwietniu tego roku. Śledztwo trwa, ponieważ człowiek, od którego odzyskano obraz, nie mógł go ukraść (nie było go wtedy jeszcze na świecie, a jego przodek nabył obraz w Niemczech za 30 000 marek) - losy portretu wydają się być dość skomplikowane. Szanse na wykrycie sprawców włamania są jednak prawie żadne. Szacuje się, że we Francji odzyskany zabytek mógłby osiągnąć cenę odpowiadającą 10 milionom czeskich koron (planowana cena wywoławcza na aukcji wynosiła ok. 60 tys. euro).




Jana Michaela Šporka (pędzla słynnego francuskiego malarza) można zobaczyć na stronie ct24.ceskatelevize.cz
 
"Encyklopedia sudecka. O świstakach w Sudetach. Część pierwsza – Jesioniki"  kunstkamerasudecka.blogspot.com
 
 

wtorek, 15 czerwca 2021

Lüttwitz do tej pory spoczywa pod asfaltem w Sobótce – Górce, obok budynku pamiętającego Piotra Włostowica? Pucz Kappa-Lüttwitza był jednym z najważniejszych wydarzeń w historii Republiki Weimarskiej. Część pierwsza

 


Wtedy – a nie za Hitlera – swastyka pojawiła się w niemieckiej przestrzeni publicznej. 

Czy mają z sobą coś wspólnego Piotr Włostowic, Róża Luksemburg, Henryk Brodaty i Adolf Hitler? Ten ostatni na pucz się spóźnił, chociaż pierwszy raz w życiu leciał samolotem.

Historii często naucza się tak, jakby była usypiskiem luźnych cegieł. Sprzyjają temu czasy, gdy mało kto pamięta o pradziadkach. A to jest solidny, ceglany mur.

„Próba przejęcia władzy w Niemczech podjęta w połowie marca 1920 roku przez skrajną prawicę zakończyła się fiaskiem. Pucz Kappa (znany też jako pucz Kappa-Lüttwitza) przeszedłby do historii jako jeden z wielu operetkowych zamachów stanu, gdyby nie jego długofalowe konsekwencje, które ukształtowały niemiecką scenę polityczną do czasu objęcia władzy przez nazistów. Pucz był jednym z ostatnich wydarzeń burzliwego okresu po zakończeniu pierwszej wojny światowej i impulsem, który złamał karierę kontrowersyjnego socjaldemokratycznego ministra Reichswehry Gustava Noskego.” konflikty.pl




Biorące udział w zamachu oddziały Freikorpsów, złożone z byłych żołnierzy, ozdabiały swoje mundury i pojazdy symbolami swastyki i trupiej główki. Od tej pory znaki te zagościły na stałe na niemieckiej skrajnej prawicy.

Ród Lüttwitzów pojawił się na Śląsku już za czasów Henryka Brodatego i świętej Jadwigi Śląskiej. Jego członkowie służyli śląskim Piastom od XIII wieku i byli generałami … NATO siedemset lat później (Smilo Walther Hinko Oskar Constantin Wilhelm Freiherr von Lüttwitz – syn generała Walthera Freiherra von Lüttwitz, bohatera nieudanego puczu - członek Zakonu Joannitów). Ród prawdopodobnie miał słowiańskie korzenie (jak wiele arystokratycznych rodów śląskich, które uległy stopniowej germanizacji) i pochodził z Górnych Łużyc.




Zamach stanu, którego wojskowym dowódcą był Walther von Lüttwitz nie powiódł się i generał musiał uciekać z Niemiec.

„Losy puczystów z marca 1920 potoczyły się różnie. Kapp został aresztowany w Szwecji i deportowany do Niemiec. Postawiono mu zarzut zdrady stany, proces nie został jednak zakończony. Kapp zmarł na raka 12 lipca 1922 roku w szpitalu w Lipsku. Generał von Lüttwitz doczekał amnestii, w roku 1925 wrócił do Niemiec i osiadł we Wrocławiu (wcześniej w Świdnicy – od red.), gdzie zmarł w roku 1942. Swoje doświadczenia i opinie zebrał w wydanej w roku 1934 książce Im Kampf gegen die November-Revolution (W walce przeciwko rewolucji listopadowej).”




 

I tu historia zatoczyła koło. Walther von Lüttwitz został pochowany obok pamiętającego pierwszych śląskich Piastów „zamku” w Sobótce – Górce. Znajdowała się tam rodowa nekropolia rodu von Lüttwitz, zlikwidowana kilkanaście lat po wojnie (chyba nawet z naruszeniem ówczesnego polskiego prawa). Jako że nie przeprowadzono ekshumacji, a cmentarz po prostu „zaorano” i zalano asfaltem, Walther von Lüttwitz prawdopodobnie spoczywa tam do dzisiaj. Historię cmentarza opisano dopiero w roku 2019. 

Czy w palatium przebudowanym na "zamek" pochowano Piotra Włostowica po likwidacji opactwa na Ołbinie? Niektórzy tak uważają i nie całkiem bezpodstawnie.

Ciąg dalszy nastąpi.

„Mauzoleum człowieka, który zgasił niemiecką „Wiosnę Ludów” – z widokiem na Jezioro Mietkowskie. Część pierwsza” kunstkamerasudecka.blogspot.com

poniedziałek, 28 grudnia 2020

Bożonarodzeniowa wycieczka do Trzech Króli / Królów (Pruskich) czyli tropienie skalnych rytów. Akt I

Reżyser: Dziamdziak.

Aktorzy: grupka sympatyków i członków SKPS (oraz jeden pies, również sympatyk SKPS).

Miejsce akcji: Rudawy Janowickie i okolice.




Wycieczka rozpoczęła się z Janowic Wielkich i początkowo prowadziła po warstwie lodu włóknistego. 

"Encyklopedia sudecka. Czy lód włóknisty to aż taka wielka rzadkość?" kunstkamerasudecka.blogspot.com

 

 

Pierwszy napis na skale, jaki zauważyliśmy, był świadectwem raczej na pewno polskiej a nie pruskiej historii Śląska.




Pierwszym zaś poszukiwanym obiektem była „komórka” zagubiona w pokładach liści (w sztolni pod Strażnicą, wydrążonej w poszukiwaniu pegmatytu) a nie ryty w skale.




 
Zamek Bolczów w całej okazałości i widok z niego

Bezlistna i słoneczna pogoda pozwoliła na wykonanie zdjęć zamku (i z zamku), jakich nie uda się zrobić latem lub jesienią.


Pierwsze skalne ryty odnalezione tego dnia znajdują się poniżej ruin zamku, w miejscu odległym kilkadziesiąt metrów od szlaku. To "eksponaty" z muzeum historii sudeckiej turystyki.




 

„To pamiątka pozostawiona w formie wyrytych napisów na skale w latach odpowiednio 1824 oraz 1830 r. Wykute są na nich nazwiska osób, które brały udział w ówczesnych wycieczkach na Zamek Bolczów i po okolicznych terenach. Znajdują się tam m.in. Karl - książę pruski, Auguste -księżna legnicka, Marie - księżna Prus, Alexandra - cesarzowa Rosji, Elisabeth - księżna Prus, Wilhelm - książę Prus, Caroline - księżna Hesji. Ponadto obok napisów znajdują się różne symbole.” jelonka.com




Dla arystokratów odwiedzających pałace w Karpnikach, czy Mysłakowicach Bolczów stał się celem spacerów. Wkrótce arystokratów zaczęli naśladować mieszczanie.

Oczyszczone nie tak dawno ryty znowu zarastają mchem.




Do Janowic powróciliśmy Doliną Janówki podziwiając aplitowe żyły.

Następnie udaliśmy się do Krzyża Trzech Królów Pruskich, więc ciąg dalszy nastąpi.






czwartek, 6 sierpnia 2020

Žulová. Kościół, który powstał z zamku biskupów wrocławskich. I o podobnych przykładach z samego Wrocławia. Cz. I


 Kościół św. Józefa - dawny zamek Frýdberk
 

Przebudowa obiektów militarnych na budowle sakralne nie jest zjawiskiem wyjątkowym, ale najczęściej dotyczy elementów fortyfikacji miejskich. Taki los spotkał basteje na przykład w Jeleniej Górze, Strzegomiu lub Świdnicy. 


Zespół Baszty Strzegomskiej i kościoła św. Barbary w Świdnicy
 

Przebudowana na kościół warownia jest jednak rzadkością. Przykładem z północy Polski jest krzyżacki zamek w Bezławkach, obecnie kościół pod wezwaniem tego samego świętego co najważniejszy kościół Dolnego Śląska – Jana Chrzciciela.

Pierwsza wzmianka o Friedebergu pochodzi z 1290 roku. Były to na Śląsku czasy niespokojne, gdy umierał ostatni z wielkich Henryków. Probus na krótko przed śmiercią został „ojcem” księstwa biskupiego …



Fragment mapy Martina Helwiga
 

„Młody książę w przededniu swojej śmierci, która nastąpiła 23 VI 1290 r., w obecności dostojników duchownych i świeckich, sporządził testament, składający się z dwóch odrębnych dokumentów. Pierwszy był przeznaczony dla biskupstwa wrocławskiego i regulował dotychczasowe sporne problemy kościelno-państwowe. Biskupi wrocławscy otrzymali pełnię władzy i wszystkie prawa książęce w ziemi nysko-otmuchowskiej. Wydany przywilej kładł podwaliny pod „plenum dominium pefrectumque in omnibus ius ducale”. Od tego wydarzenia był już tylko krok do uzyskania przez biskupów wrocławskich terytorialnego władztwa na ich ziemiach, czyli do powstania księstwa biskupiego na Śląsku. Sprzyjał temu papież Mikołaj IV, który nadał przywilejowi jeszcze większe znaczenie, rozszerzając interpretację pojęcia „prawa książęcego” na „prawo księcia” – „ius ducale seu ducis”. Przywilej potwierdzili też biskupi polscy z metropolitą Jakubem Świnką, zgromadzeni 14 X 1290 r. na synodzie prowincjalnym wpnie Gnieźnie. Wielki przywilej księcia Henryka IV Prawego bronił przed zakusami księcia Bolka I świdnicko-jaworskiego, syna Bolesława Rogatki, biskup Jan III Romka (1292-1301). Mianowicie tenże władca zakwestionował ważność przywileju z 1290 r. i usiłował opanować część ziemi nysko-otmuchowskiej od strony czeskiej granicy. Na zajętych terenach rozporządzał zamkami, zajmował dziesięciny, nakładał daniny i cła, wykonywał akty prawne. Sprawa trafiła do sądu biskupa krakowskiego Jana Muskaty, znającego od dawna sprawy śląskie. Dnia 13 IV 1296 r. zapadł wyrok niekorzystny dla księcia. W przyszłości miał on szanować immunitet Kościoła i przywilej Henryka IV Prawego, obwarowany systemem zabezpieczeń prawnych.



 

Nie wiadomo kto i kiedy wybudował zamek, ale wiadomo, że po okresie zamętu i narodzinach księstwa biskupiego znalazł się w rękach rycerza-chuligana Jana Wüstehube. Sprzedał on następnie warownię Haugwitzom, a ci kontynuowali jego chuligańskie dzieło. Jak można się domyślać nie sprzyjało to rozwojowi gospodarczemu okolicy i biskupi postanowili zareagować.




„Do największego rozkwitu „złote” biskupstwo wrocławskie, a wraz z nim również biskupie księstwo nysko-otmuchowskie, doprowadził biskup Przecław z Pogorzeli (1342-1376). W 1344 r. odkupił on od księcia brzeskiego Bolesława III Rozrzutnego ziemię grodkowską z miastem Grodków, zastawiona jeszcze w roku poprzednim. W 1345 r. nabył miasto Paczków wraz z zamkiem. Następnie w drodze wymiany stał się właścicielem zamku Kaldenstein, na którego ruinach w 1505 r. wzniesiono letnią rezydencję biskupów wrocławskich. W 1350 r. Przecław dokonał transakcji zakupu Wiązowa i klucza majątków, związanego z tym miasteczkiem. W 1358 r. zakupił zamek Friedenberg (chodzi o Friedeberg – od. red) wraz z uposażeniem za pieniądze uzyskane ze sprzedaży kasztelanii milickiej księciu Konradowi oleśnickiemu.” (Józef Mandziuk „Biskupie księstwo nysko-otmuchowskie”) 



 

Zamek prawdopodobnie ucierpiał w czasie wojen husyckich, skoro 150 lat później biskup Martin Gerstmann chwalił się odbudową zamku, o czym przypomina do dziś kamienna tablica. Jednak wojny trzydziestoletniej i armii szwedzkiej warownia uległa (1639) i do 1703 roku pozostawała ruiną. Później jej część zajął browar i funkcjonował aż do początku XIX wieku, gdy mieszczanom zamarzyła się budowa kościoła, którego w miasteczku brakowało. Ruiny zamku ofiarował na ten cel biskup Joseph Christian Hohenlohe-Bartenstein. Biskup wrocławski spoczął na cmentarzu w pobliskim Javorniku. Warto ród Hohenlohe zapamiętać. 



Widok Žulovej wg Friedricha Adolpha Kunike, "ojca austriackiej litografii"


I tak średniowieczny zamek został kościołem, do którego wejście wiedzie przez „przewierconą” dawną wieżę – dzisiaj dzwonnicę - o grubości murów w przyziemiu wynoszącej 4 metry. 




Czy we Wrocławiu mamy podobne przykłady przekształcenia zamku w świątynię?

Na terenach dwóch wrocławskich średniowiecznych zamków stoją obecnie budowle sakralne. Trudno jednak uznać, że Dom Zakonny Sióstr Szkolnych de Notre Dame, w którym można oglądać relikty piastowskiego zamku powstał z jego przebudowy, chociaż w jakiś sposób wykorzystuje średniowieczne fundamenty.




Pozostałością drugiego średniowiecznego zamku Wrocławia jest zakrystia barokowego kościoła p.w. Najświętszego Imienia Jezus (Kościoła Uniwersyteckiego) - także trudno mówić, że powstał on z przebudowy warowni. Z drugiej strony wykorzystuje jej fragment (na zdjęciu połączenie średniowiecznego muru zakrystii z barokową ścianą kościoła).

Jest jednak we Wrocławiu świątynia, która powstała z przebudowy pałacu.


https://images89.fotosik.pl/96/23c1e7ec00204f85med.jpg

Kiedyś miała w nim galerię Clara Sachs, wchodził w skład majątku Alberta Neissera. Wybudował go Friedrich Ludwig von Hohenlohe-Ingelfingen, założyciel Parku Szczytnickiego. Po wojnie został kościołem Matki Bożej Częstochowskiej.

Ciąg dalszy nastąpi.

poniedziałek, 6 stycznia 2020

Święci Czeskiego Raju. Święty Wit także we Wrocławiu. Część pierwsza

Obecnie najbardziej znanym Witem na świecie jest chyba Vito Corleone (Don Vito), fikcyjny gangster z Sycylii, z której pochodził też święty, antyczny męczennik.

Kult świętego Wita we Wrocławiu sięga czasów średniowiecza. Ulica Wita istniała setki lat, a jej nazwa powróciła po roku 1945 jako „ulica świętego Wita” - obecnie dochodzi do ulicy Wita Stwosza, najbardziej znanego „polskiego” Wita.



Ulica Wita na planie z 1750 roku (później Kozia, po II wojnie św. Wita). Jak się przypuszcza nazwa ulicy związana była z kaplicą pod wezwaniem tego świętego, wybudowaną pomiędzy północną ścianą nawy, a ramieniem transeptu kościoła dominikanów. Obecnie w tym miejscu znajduje się kościółek św. Józefa (tzw. „kościół polski” - odprawiano w nim nabożeństwa dla Polaków, w czasach reformacji został przekształcony na magazyn)


Kościółek/kaplica św. Józefa po lewej stronie zdjęcia. Pierwotnie w tym miejscu znajdowała się kaplica św. Wita
 

Święty Wit lata świetności ma już za sobą – podobnie, jak Jan Nepomucen, czy też Czternastu Wspomożycieli. Jego kult kwitł w średniowieczu, co ciekawe męczennik zyskał niezwykłą popularność w krajach słowiańskich. Święty Wit … Światowid?

Niektórzy tłumaczą to tak …

„Od najdawniejszych czasów ludzie mieszkający nad Łabą wędrowali w 2. poł. czerwca w górę rzeki i aż do XIX w. składali ofiary z czarnych kogutów. Był to kult Światowida, czczonego przez całą północną słowiańszczyznę. Przy wprowadzeniu chrześcijaństwa w Czechach uznano, że dobrym patronem katedry w Pradze będzie św. Wit, bo po czesku svatý Vit brzmi prawie identycznie, jak Svatevid.”skpswroclaw.files.wordpress.com


Co ciekawe, w zachodniej ikonografii atrybutami męczennika są: pies, lew, kocioł z wrzącym olejem, palma męczeństwa. Natomiast kogut w zasadzie nie – a w Polsce i w Czechach odwrotnie! Zachodni badacze próbują wytłumaczyć przedstawienie koguta tym, że został wrzucony do kotła razem z Witem.

Ciekawą informację podał Albert Wielki – białego koguta bał się nawet lew, ze względu na podobieństwo do bazyliszka (a Wit pobłogosławił lwa, który miał go pożreć i kot stał się łagodny, jak baranek). Jednak w Europie Środkowej kogut Wita jest czarny.

Renesans kultu św. Wita nastąpił w baroku, w ramach oddawania czci Czternastu Świętym Wspomożycielom. Najsłynniejsze ich przedstawienie na Śląsku związane jest z mecenatem biskupów wrocławskich i pochodzi jeszcze z renesansu …

„W 480. rocznicę śmierci „polskiego” Dürera (…)

Wiele dzieł ma nie udokumentowaną metrykę, lecz mimo to są przypisywane Dürerowi. Należy do nich obraz „Matka Boska i czternastu wspomożycieli” powstały w roku 1524 dla kościoła św. Jakuba w Nysie (...).”  kuriergalicyjski.com

Więcej na ten temat w książce „Nysa. Skarby sztuki i osobliwości” Marka Sikorskiego.

Innym, słynnym śląskim i sudeckim miejscem kultu Czternastu Wspomożycieli było Podlesie koło Lubawki. 


Święty Wit z Podlesia wśród "tłumu" Pomocników

„Idea wzniesienia na Śląsku sanktuarium, które poświęcone byłoby osobom Czternastu Wspomożycieli, zrodziła się zapewne podczas wizyty, jaką w dniu 25 czerwca 1683 r. krzeszowski opat Bernard Rosa złożył w drodze powrotnej z Cîteaux w klasztorze cystersów w Langheim we Frankonii. To najważniejsze miejsce kultu Czternastu Świętych Pomocników w tej części Europy, uświęcone cudownym objawieniem z dnia 29 lipca 1446 r., kiedy to ubogiemu pasterzowi o imieniu Hermann ukazało się dzieciątko Jezus w otoczeniu Czternastu Wspomożycieli jako czternastu identycznie odzianych dzieci.” (Andrzej Kozieł „Święci Pomocnicy z Podlesia koło Lubawki”)

Święty Wit to niewątpliwie jeden z narodowych, czeskich świętych występujący w towarzystwie św. Wojciecha i św. Wacława. Można się o tym przekonać podczas wędrówek po Pradze i Czeskim Raju. Na zdjęciach katedra świętych Wita, Wacława i Wojciecha (3xW) w Pradze, święty Wit z mostu / wiaduktu na zamku Valdštejn i z kościoła świętego Mikołaja w Lomnicy nad Popelkou.





 


Ciąg dalszy nastąpi.

środa, 23 stycznia 2019

Świecie jak Praga. Co się dzieje gdy internet staje się jedynym źródłem wiedzy?

Historia nie tak dawna, która powinna stać się ostrzeżeniem dla ludzi tworzących foldery, tablice informacyjne, filmiki reklamowe itd. a się nie stała …


„Patryk Jaki w swoim spocie o Warszawie pokazał zdjęcie Pragi. Czeskiej” polsatnews.pl

Na zdjęciu nawet widać czeskie napisy.



A w Sudetach …

„Pracownicy Urzędu Marszałkowskiego Województwa Dolnośląskiego zamiast Zamku Piastowskiego w Świeciu koło Leśnej, promują krzyżacki zamek w Świeciu nad Wisłą. Zdjęcia krzyżackiej warowni pojawiły się na tablicy w dolnośląskim Świeciu i rzekomo mają pokazywać piastowski zamek graniczny z XIV wieku.” radiowroclaw.pl

Ciekawe, czy ktoś, kto tę tablicę projektował był kiedyś osobiście w zamkach w Świeciu oraz w Świeciu. Chyba nie ...

Swoją drogą … to najmniejsza możliwa kara – wyszukiwarka po wpisaniu „zamek w Świeciu” pokazuje dużo bardziej egzotyczne, znane i wielkie warownie.


W zeszłym roku …

„Gdy wpiszecie w wyszukiwarkę Google frazę „idiot” (idiota), zarówno w wynikach wyszukiwania, jak i zdjęciach pojawi się nikt inny jak: Donald Trump, prezydent Stanów Zjednoczonych. (…) Chociaż inteligentne algorytmy Google potrafią wykryć takie próby manipulacji, jak widać, ostatecznie udało się je oszukać i uderzyć w Donalda Trumpa.” geekweek.pl

Każdy może sobie wybrać, czy ta manipulacja obraża ludzi chorych – upośledzonych umysłowo, czy prezydenta USA.

poniedziałek, 23 kwietnia 2018

Nie tylko Siedlęcin – odkrycie w Toruniu. Średniowieczne freski w mieszkaniu prywatnym

„Gotycka wieża na Dolnym Śląsku kryje średniowieczny skarb: unikatową opowieść o Lancelocie z Jeziora, najdzielniejszym z rycerzy Okrągłego Stołu. W Poznaniu tylko nieco ponad kilometr dzieli zamek od miejsca pochówku polskiego króla Artura. Mamy też swojego Excalibura i nasz własny Zamek Świętego Graala.” focus.pl





„Prawdziwym unikatem na skalę światową są czternastowieczne malowidła ścienne na drugim piętrze wieży, przedstawiające legendę o rycerzu króla Artura - sir Lancelocie z Jeziora. To jedyne takie przedstawienie zachowane na świecie” – mówi dr Nocuń. Jego zdaniem jest to świadectwa tego, że średniowieczny Śląsk doskonale funkcjonował w kręgu zachodnioeuropejskiej średniowiecznej kultury dworskiej.

Wyjątkiem w wieży w Siedlęcinie są też najstarsze zachowane w Polsce stropy drewniane. Analiza dendrochronologiczna wykazała, że drzewo na belki ścięto w 1313 lub 1314 roku.” naukawpolsce.pap.pl


"Historycy sądzili nawet, że to jedyne takie zachowane dzieło o Lancelocie na świecie! „Ostatnio jednak freski o nim znalezione zostały także we Włoszech: w wieży mieszkalnej w miejscowości Alessandria koło Turynu. Należałoby je datować na ok. 1390 r., są więc późniejsze o 40–50 lat od siedlęcińskich. Prezentują zupełnie inny styl, typowy dla malarstwa włoskiego. Ale nie są arcydziełem, brakuje też w nich niektórych scen. Poza tym zostały zdjęte ze ścian wieży i przeniesione do miejscowego muzeum. Freski z Siedlęcina stanowią absolutny unikat w naszej części Europy. Wieża w Siedlęcinie to najlepiej zachowane średniowieczne wnętrze mieszkalne w Polsce” – mówi dr Jacek Witkowski z Instytutu Historii Sztuki Uniwersytetu Wrocławskiego, autor książki „Szlachetna a wielce żałosna opowieść o Panu Lancelocie z Jeziora” poświęconej zagadkom siedlęcińskich fresków." focus.pl


„Wszyscy słyszeliśmy legendy o królu Arturze, ale czy był on popularny na ziemiach polskich także w XIII w.? Czy te legendy znalazły odbicie w kulturze polskiego średniowiecza? I jaki związek z tematem mają smoki na polskich monetach i pieczęciach?” histmag.org

 




Ostatnie odkrycie to kolejny dowód popularności króla Artura w średniowiecznej Polsce.

„W Toruniu odkryto przypadkowo najstarsze w Polsce malowidło przedstawiające legendarnego króla Artura. Natrafili na nie robotnicy w czasie prac remontowych w jednej z kamieniczek na starym mieście, przy ul. Żeglarskiej.

Dr Jacek Witkowski z Instytutu Historii Sztuki Uniwersytetu Wrocławskiego ustalił, że powstało ono około 1400 roku. Malowidło przedstawia postacie w zbrojach, naturalnej wielkości. Oprócz króla Artura widnieją na nim: Jozue, król Dawid i Juda Machabeusz. Pierwotnie postaci były podpisane. (…)

Emanuel Okoń, miejski konserwator zabytków w Toruniu uważa, że malowidło nie zostanie udostępnione zwiedzającym, ponieważ zabytkową kamienice zamieszkuje biskup senior diecezji toruńskiej i trudno sobie wyobrazić, aby tolerował rzesze wycieczkowiczów chodzących po jego mieszkaniu.” rp.pl

 
Legendarny król w towarzystwie nie tylko legendarnych władców Izraela, którzy od wieków wywierali wpływ na polską i europejską kulturę.

Na zdjęciach gdański Dwór Artusa. Na fasadzie posąg Judy Machabeusza.

piątek, 5 stycznia 2018

Panoramy sudeckie - ruiny zamku Bradlec

Ruiny zamku Bradlec, zbudowanego na przełomie XIII i XIV wieku, na szczycie bazaltowego wzgórza (542 m n.p.m., Grzbiet Kozakowski) i przy użyciu miejscowych skał.