Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Burgundia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Burgundia. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 czerwca 2022

Motyle Sudetów. Polowiec szachownica, fioletowe kwiaty i kultura solutrejska

 


Dzisiaj wieczorem na południu Wrocławia udało mi się sfotografować motyla, którego po raz pierwszy obserwowałem w Burgundii, w miejscu dość ważnym dla historii ludzkości.




 

Skała Solutre …

„(…) od Pirenejów po Morawy rozwijała się tzw. kultura solutrejska (od stanowiska Solutre we Francji). Ludzie opanowali wówczas technikę precyzyjnego obrabiania powierzchni i ostrzy krzemiennych narzędzi przy pomocy nacisku. Krzemień obijano, otłukiwano tylko wstępnie, kolejna faza obróbki polegała na naciskaniu twardą kością, odpadały od niego wówczas nie grube odłupki lecz cienkie płatki. W ten sposób powstawała powierzchnia prawie gładka i ostrza prawie proste.” rp.pl

„(…) góra w Solutre (Francja) u podnóża której znaleziono w pokładach, na różnej głębokości, ogromne ilości szczątków kostnych dzikich koni. Niektórzy naukowcy są zdania, że góra służyła do podobnych technik polowania jak ta na Jersey.” kulturalowiecka.pl

Czyli stada dzikich koni zapędzano na skraj urwiska, gdzie spadały w przepaść.



 

Roche de Solutré jest znakomitym punktem widokowym, była też „kultową” górą francuskiego prezydenta Françoisa Mitterranda, który pielgrzymował na nią co roku.




Skała przyciąga także różne gatunki motyli, w tym polowce.

„Nazwa tego pospolitego motyla jest nieprzypadkowa! Wzór na skrzydłach przypomina szachownicę i jest to wyjątek wśród motyli dziennych, zatem gatunek nietrudno jest rozpoznać. Wyraźne, czarno-białe ubarwienie kontrastujące z zielenią traw prawdopodobnie ostrzega drapieżników, gdyż motyl ten jest trujący.”




To jedyna polska rusałka, na której skrzydłach dominuje kolor biały.


„(…) szczególnie lubi fioletowe kwiaty, np. świerzbnicy lub lawendy.” obmikolow.robia.pl


Wrocławski sfotografowany został na lawendzie … prawie jak we Francji.


Polowca udało mi się też sfotografować w Górach Bystrzyckich. 

„Motyle Sudetów - polowiec szachownica” kunstkamerasudecka.blogspot.com

sobota, 2 stycznia 2021

Studnia Patriarchów. Najstarsze znane plastyczne przedstawienie Mojżesza z rogami. Cz. I

 

Fragment Studni Patriarchów z Dijon

W czasie wykładu „Sztuka gotycka”, przedstawionego w internecie przez Muzeum Narodowe we Wrocławiu była mowa o Studni Patriarchów z Dijon. Obiekt ten nazywany jest także Studnią (Fontanną) Mojżesza. Znajduje się tam jedno z najsłynniejszych wyobrażeń rogatego Mojżesza w historii ludzkiej twórczości, a sama Studnia zrewolucjonizowała rzeźbę europejską, przygotowując ją na nadejście renesansu.

Skąd się wzięło błędne wyobrażenie tej biblijnej postaci pisałem tutaj:
„Symbolika sakralna. Rogaty Mojżesz z Frydlantu” kunstkamerasudecka.blogspot.com

Ale gdzie po raz pierwszy pojawił się rogaty patriarcha w sztukach plastycznych? Było to w czasach, gdy powstawało państwo Polan a nad Odrą szumiała puszcza.


bl.uk

 
„Do najwybitniejszych przejawów stylu Winchester zalicza się całostronicowe miniatury w Benedykcjonale wykonanym około 975—980 dla biskupa Aethelwolda (Londyn, British Museum, Add. Ms. 49598). Jest ich dwadzieścia osiem. Przedstawiają one figury świętych, sceny nowo testamentowe i hagiograficzne, a jedna — scenę poświęcenia kościoła. (…) W Benedykcjonale Aethelwolda artysta łączył masywność postaci i bezruch ich łagodnych twarzy z niepokojem szat gęsto pomiętych i ostro łamanych; łączył dynamikę motywów roślinnych z zamkniętą formą ramy architektonicznej; zestawiał w mocnych kontrastach oranże i złamane błękity, wpadające w fiolet róże i żółcie.” (Piotr Skubiszewski „Malarstwo karolińskie i przedromańskie”, Warszawa 1973)

Na jednej z tych scen znajdziemy i patrona Wrocławia Jana Chrzciciela, i – jak uważają historycy sztuki - rogatego Mojżesza przypominającego trochę boga rzeki Odry Viadrusa.

Mojżesz nie mógł się tych rogów pozbyć przez całe wieki i w takiej postaci trafił na Studnię Patriarchów.




Obiekt został zamówiony przez władcę Burgundii Filipa Śmiałego u rzeźbiarza, którego warsztat wywarł wpływ na całą sztukę późnego gotyku w Europie Zachodniej i Środkowej. Myliłby się ten, kto myśli, że pawilon na terenie dawnej kartuzji w Champmol (pod Dijon) skrywa całe arcydzieło Clausa Slutera. Ocalała tylko podstawa ujęcia wody, ozdobiona figurami starotestamentowych patriarchów. Ponad nimi wznosiła się grupa Ukrzyżowania, zniszczona przez francuskich rewolucjonistów. Głowę i fragment korpusu Chrystusa odnaleziono na dnie studni.


Być może tak wyglądała Studnia Patriarchów przed zniszczeniem grupy Ukrzyżowania theartcurmudgeon.blogspot.com

Ten akt wandalizmu (a było takich w rewolucyjnej Francji tysiące) to porażka moralna i intelektualna ludu walczącego o „wolność, równość i braterstwo”. Była to także zapowiedź krwawego terroru.

To także klęska Kościoła, który dysponując przez wieki ogromnymi środkami i wsparciem władzy nie potrafił przekonać ludu, że właśnie Ewangelie głoszą „wolność, równość i braterstwo”. I sam stał się symbolem ucisku.

Oczywiście to wszystko było okropne i ludzkość na pewno takich błędów już nigdy nie popełni …

Ciąg dalszy – w którym pokażę sześciu patriarchów ze Studni Slutera – nastąpi ...

środa, 16 grudnia 2020

Wędrówki architektoniczne. Na marginesie wykładu „Sztuka romańska”. „Pierwszy kobiecy akt od czasu upadku Cesarstwa Rzymskiego” – Autun

Mimo pandemii Muzeum Narodowe we Wrocławiu próbuje funkcjonować i udostępniło wykład „Sztuka romańska” na stronie facebook.com


„Ewa mistrza Gislebertusa jest uważana za najbardziej subtelny i tajemniczy akt romanizmu: wpółleżąca Ewa, zaplątana w pędy Drzewa Wiadomości Dobrego i Złego, przykłada dłoń do ucha, nasłuchując kroków Boga.” kolomedievi.umk.pl

Podczas wykładu wspomniano, że jednym z miejsc, w których zachowały się najcenniejsze romańskie rzeźby jest katedra św. Łazarza w Autun. O Łazarzu rzadko w Polsce mówi się święty, bo przecież nie był oficjalnie kanonizowany i jest postacią biblijną. Niektórzy nie potrafią dojść do porozumienia w sprawie świętości innej postaci biblijnej – Marii Magdaleny. A czego wymagać w temacie św. Ewy i św. Adama?

„W Martyrologium Rzymskim nie ma ani wzmianki o naszych prarodzicach, Adamie i Ewie. W przygotowującym się wszakże nowym Martyrologium jest przewidziane dla nich miejsce dzisiaj. Także Bibliotheca Sanctorum, wyszła nakładem Akademii Papieskiej w Rzymie, nazywa ich wprost świętymi. Nie ma też ani jednego wśród pisarzy kościelnych, który by miał odwagę umieszczać rodziców rodzaju ludzkiego wśród potępionych.” mateusz.pl




W końcu – podobno - nie zostali zrodzeni a stworzeni bezpośrednio przez Boga.

I to właśnie św. Ewa ma być bohaterką pierwszego - od czasów Cesarstwa Rzymskiego - aktu kobiecego. Tak pisze Thomas J. Craughwell w „Wielkiej Księdze Sztuki”. Podobno był też akt męski - św. Adama - ale nie przetrwał do naszych czasów.

Półleżąca wśród roślinnych wici naga Ewa, wyrzeźbiona przez Gislebertusa, zdobiła kiedyś północny portal kościoła i zapewne decyzja o umieszczeniu aktu w takim miejscu wymagała śmiałości. Ewa jest zmysłowa i uwodzicielska a porusza się niczym wąż. Gałązkę z jabłkiem przysuwa w jej kierunku kusiciel. Kształt postaci był w pewien sposób wymuszony formą elementu architektonicznego (nadproża), nie umniejsza to jednak rangi i odwagi dzieła. Gislebertus – jeden z najwybitniejszych rzeźbiarzy XII stulecia – był tak dumny ze swoich osiągnięć, że w Autun zostawił podpis na tympanonie głównego poralu (Gislebertus hoc fecit – Gislebertus to zrobił), co jest niezwykłe dla twórców z tamtego czasu. O tym innym razem.





Kościół Saint-Lazare w Autun był konsekrowany w roku 1130 (w 1146 przeniesiono tam relikwie św. Łazarza). W budowli widać wyraźne nawiązania do Cluny III. Do czasów Cesarstwa Rzymskiego odwołują się niektóre elementy wystroju świątyni – form antycznych można szukać np. w dekoracji filarów. W świątyni ma miejsce niezwykła gra świateł i cieni.

Dzisiaj akt św. Ewy mistrza Gislebertusa znajduje się w Musée Rolin w Autun.

O kanclerzu Rolinie pisałem niedawno. 


„Już jutro święto nieco zapomnianego patrona wrocławskich złotników i zegarmistrzów. Koń z obciętą nogą oraz prawie nieistniejący Poliptyk Wrocławskich Złotników” kunstkamerasudecka.blogspot.com

„Encyklopedia sudecka. Sudeckie pomniczki - krzyż dzwonnika Röhrichta. Czaszka Adama z Jerozolimy” kunstkamerasudecka.blogspot.com



poniedziałek, 30 listopada 2020

Już jutro święto nieco zapomnianego patrona wrocławskich złotników i zegarmistrzów. Koń z obciętą nogą oraz prawie nieistniejący Poliptyk Wrocławskich Złotników



Tapiseria z legendą o św. Eligiuszu z Hôtel-Dieu w Beaune

„1 grudnia – święto Patrona zegarmistrzów (…) Opisy piątej sceny (tytułowanej też „Cud świętego Eligiusza” z datowaniem 1490–1492) odwołują się do legendy, według której święty Eligiusz okiełznał konia opętanego przez diabły. Odciął rumakowi jedną z nóg, przybił wykonaną przez siebie podkowę, a bezkrwawą operację zakończył znakiem krzyża, spajającym kończynę i dającym koniowi pełną sprawność.” zegarkiipasja.pl

Patron cechowy ważny jest dla wrocławskich rzemieślników do tej pory ...

„Zaproszenie do kolejnej edycji nominacji do honorowego tytułu Złotnika Roku 2020 i Medalu Św. Eligiusza” izba.wroc.pl

… ale mam wrażenie, że przeciętnemu użytkownikowi zegarków lub wyrobów ze złota św. Eligiusz jest mało znany. Jedno najsłynniejszych w Polsce przedstawień świętego związane jest z Wrocławiem. Ale o tym za chwilę.

Ze sceną przedstawiającą białego rumaka z obciętą nogą spotkałem się po raz pierwszy dziesięć lat temu w Burgundii. Przeciętny, współczesny człowiek myśli zapewne, że średniowieczny szpital/hospicjum był okropnym miejscem, bo przecież samo średniowiecze to wieki ciemne i zacofane (aczkolwiek nie przypominam sobie średniowiecznych nazistów, nacjonalistów lub komunistów). A jak straszne musiało być średniowieczne hospicjum! Dlatego też przeciętny turysta jest lekko zszokowany gdy trafia do Hôtel-Dieu w Beaune. 

 

 

Wielkie hospicjum ufundował wpływowy i bogaty kanclerz Nicolas Rolin. Jego budowa trwała w latach 1443-1451. Fundacja miała miejsce po tragicznych epidemiach dżumy, które nawiedziły Burgundię i Francję. Obiekt miał 50 łóżek (bardzo dużo jak na tamte czasy) i pełnił także funkcję jałmużniczą – przed bramą rozdawano codziennie chleb gromadzie biedaków. Szpital, w którym kanclerz „wymieniał dobra doczesne na niebiańskie” , miał przewyższać fundacje królewskie (czyli łączył działalność dobroczynną z promocją własnej osoby). Do kaplicy szpitalnej zamówiono poliptyk Sądu Ostatecznego, wykonany przez Rogiera van der Weydena. Dzieł podobnej klasy mamy w Polsce jedno – Sąd Ostateczny Memlinga (o którym niektórzy sądzą, że tak naprawdę jest pędzla Rogiera van der Weydena i jego warsztatu, a Memling tylko go dokończył). Ciekawostką jest fakt, że Hôtel-Dieu w Beaune zagrał w doskonałej komedii „Wielka włóczęga” youtube.com a Louis De Funès i Bourvil mają w Beaune mural (tripadvisor.fr).


Fragment Sądu Ostatecznego Rogiera van der Weydena z Hôtel-Dieu w Beaune

 
Po śmierci kanclerza jego żona nadal wspierała szpital ofiarowując między innymi cenne tapiserie, które oglądać można obok Sądu Ostatecznego. W ten sposób znalazła się tam tkanina z przedstawieniem św. Eligiusza. 

Tapiserie były w swoim czasie modne i na śląskich dworach a ich dzieje czasami są niezwykłe.

„Sensacyjne odkrycie! Brzeskie arrasy są w USA (…) Serię arrasów (zwanych też tapiseriami) zamówił do swojej rezydencji Jerzy II, który władał brzeskim księstwem w XVI wieku. Wykonane w brukselskiej pracowni tkaniny z wełny i jedwabiu przedstawiały sceny z życia świętych Piotra i Pawła, stając się częścią olbrzymiej kolekcji arrasów ozdabiających zamkowe ściany.” nto.pl

Ze św. Eligiuszem związana jest jedna z najbogatszych kaplic średniowiecznego Wrocławia. Niestety, dzisiaj w niczym nie przypomina tej sprzed kilku wieków. Kaplica Złotników mieściła się przy północnej nawie kościoła św. Marii Magdaleny od strony ul. Wita Stwosza (dawniej Albrechtgasse) zamieszkanej właśnie głównie przez złotników.

„Możliwości ekonomiczne mieszczaństwa skłaniały jednocześnie fundatorów do finansowania obiektów o skromniejszych kształtach niż wystawiane przez władców kościoły i klasztory. Idealnym rozwiązaniem okazała się właśnie kaplica przykościelna, pozostająca w zasięgu możliwości finansowych kupców i rzemieślników, a jednocześnie nadal na tyle kosztowna, że jej budowa pozostawała świetną deklaracją o religijno-społecznym charakterze. Przenikanie na grunt śląski modeli zachowań związanych z praktyką fundowania przykościelnych kaplic nastąpiło dzięki kontaktom handlowym z wielkimi centrami kupieckimi, między innymi z Hanzą. W efekcie obiekty śląskie powstawały w formułach inspirowanych świątyniami Lubeki – zwykle lokalizowano je wzdłuż obu naw bocznych korpusu nawowego kościoła, pomiędzy przyporami, które odpowiednio przedłużano i zamykano ścianami zewnętrznymi, tworząc ciąg ujednoliconych pod względem głębokości i wysokości aneksów. Doskonałym tego przykładem mogą być obiekty przy kościele św. Marii Magdaleny i św. Elżbiety we Wrocławiu czy też przy kościele św. św. Piotra i Pawła w Legnicy. Jednocześnie stosowane typy sklepień i detal rzeźbiarsko-architektoniczny wskazują na odrzucenie rozwiązań hanzeatyckich w obrębie aranżacji wnętrz wystawianych kaplic. Dla lokalnego poczucia formy atrakcyjniejsze pozostawały modele wywodzące się z tradycyjnie dla Śląska wzorcotwórczych obszarów Czech, Saksonii i Łużyc. Przejęcie koncepcji kaplicy przykościelnej z terenów hanzeatyckich połączyło się więc jednocześnie z czerpaniem inspiracji ze środowisk artystycznych sytuujących się na południe i południowy zachód od Śląska, a w przypadku najwybitniejszych realizacji legnickich z sięganiem po wzorce artystyczne o proweniencji angielskiej.”

Najważniejszym elementem wystroju Kaplicy Złotników był ...

„W 1398 roku pojawiła się archiwalna wzmianka o fundacji ołtarza w istniejącej już kaplicy przez Hnesila von Glacza, złotnika wrocławskiego, a w 1473 roku zamówiono do niej wspaniały poliptyk z figurą św. Eligiusza, patrona złotników, w którym umieszczono figury Chrystusa oraz św. św. Piotra i Pawła pochodzące z wcześniejszego ołtarza. Został on wykonany w warsztacie Nicolasa Obilmana około 1485 roku i stanowił jedno z najwspanialszych dzieł snycerskich epoki.” (Agata Rusnak-Kozłowska „Przestrzeń gotyckiej kaplicy mieszczańskiej na Dolnym Śląsku w kontekście różnorodności pełnionych przez nią funkcji”)


Poliptyk na przedwojennej fotografii
 

„Poszczególne części tego dzieła eksponowane są w Muzeum Narodowym we Wrocławiu. Dawny wygląd poliptyku jest znany na podstawie zachowanej fotografii. Był to ołtarz piętrowy z dwiema parami skrzydeł. W środkowej części górnej strefy usytuowana była figura biskupa Eligiusza, patrona złotników, w otoczeniu dwóch aniołów.” medievalis.przewodnikwroclaw.eu

Święty z Poliptyku Złotników Wrocławskich prawie ocalał (ma jednak ubytki, podobnie jak anioły) i można go oglądać w Muzeum Narodowym. Atrybut posiada zupełnie inny niż pokazany na początku i wzbudzający dreszcze koń z obciętą nogą.




„Inne atrybuty świętego jako biskupa to mitra, kapa, kielich lub monstrancja. Nawiązuje to jednocześnie do złotnictwa, którym się parał. (...) W naszej branży warto zapewnić sobie przychylność świętego Eligiusza.” karea.pl


 

środa, 4 marca 2020

Wędrówki architektoniczne. Coś rzadko spotykanego, czyli lektorium

We Wrocławiu zostały tylko resztki … 



„Rozdział kościoła na część dla mnichów i świeckich zaowocował wprowadzeniem do wnętrza skończonego kościoła, tzw. chóru kapłańskiego. W drugiej poł. XV w. wewnątrz XIV-wiecznej świątyni wystawiono chór, zaczynający się w połowie hali gotyckiego kościoła [Czerner 1964, s. 183, 184; Pobóg-Lenartowicz 1999, s. 105–106]. Powstało bogate lektorium lub empora, znane z pozostałości po skutej kamieniarce na pierwszej parze filarów międzynawowych prezbiterium (trzecia para filarów od wschodu) na wysokości ok. 6 m nad cokołami oraz fragmentów dekoracji rzeźbiarskiej, odnalezionych przez Czernera [1962, s. 360–376; 1965, s. 181–205].” 


Małgorzata Doroz-Turek „Lokalizacja i przeobrażenia architektury klasztornej na przykładzie wrocławskiego opactwa Zakonu Kanoników Regularnych św. Augustyna”

„Średniowieczna polichromia i resztki lektorium, oddzielającego prezbiterium od miejsca zgromadzenia wiernych w NMP.” polska-org.pl


W Polsce zachowało się podobno tylko jedno.



„Z punktu widzenia lokalizacji organów jest jeszcze jedno miejsce związane z prezbiterium, które może być obiektem naszych zainteresowań. To lektorium-znowu temat do oddzielnego omówienia, ale w kilku zdaniach...lektorium to przegroda (ażurowa lub pełna), która w dawnych kościołach oddzielała prezbiterium (chór) od nawy. Z puntu widzenia uczestników współczesnej liturgii jest to element dość zaskakujący, bo przecież przyzwyczajeni jesteśmy do tego, że możemy dokładnie obserwować wszystkie czynności liturgiczne jakie odbywają się w prezbiterium. Obecność lektorium bardzo tę możliwość ograniczała, a niekiedy wręcz uniemożliwiała. Lektorium zwieńczone było zwykle galerią, na której ustawiony był pulpit do czytania (łac. lectionarium), od którego kapłan m.in. czytał Ewangelię i głosił kazania. Na lektorium mogły być także ustawione organy. Oczywiście zarówno po stronie Epistoły, jak i po stronie Ewangelii. Lektoria w zdecydowanej większości zostały wyburzone po soborze trydenckim, ale w Europie wciąż jeszcze można odnaleźć zachowane konstrukcje tego typu (niektóre wyjątkowo dekoracyjne). Przykładem może być lektorium w kościele St Étienne du Mont w Paryżu. Jest to lektorium z grupy tych, które nie przesłaniają całkowicie widoku na prezbiterium. Nie ma na nim co prawda organów, ale za to jest instrument w samym chórze (w prezbiterium), tuż za lektorium, po stronie Ewangelii. 




 Lektorium z emporą organową w kościele Świętej Trójcy w Gdańsku



 Widok przez lektorium na prezbiterium
 
W Polsce do dziś zachowało się tylko jedno lektorium - w kościele Świętej Trójcy w Gdańsku. Jest to lektorium w formie ścianki niemal całkowicie przesłaniającej widok na prezbiterium. Co prawda i tutaj nie ma organów na samym lektorium, ale empora organowa, którą zawieszono na wschodniej ścianie korpusu nawowego styka się z lektorium. Trzeba przyznać, że lokalizacja tych organów (odbudowanych w ostatnich latach) jest dość nietypowa, bo balkon wraz z instrumentem znajduje się właściwie na granicy między nawągłówną i nawą boczną (południową). Częściowo więc styka się ze ścianą lektorium. Dla dopełnienia tego opisu zauważmy, że organy znajdują się po stronie Epistoły.” organy.net.pl

W Europie takich zabytków zachowało się więcej. Ja przypominam sobie dwa, znajdujące się we Francji. 






Opactwo La Chaise-Dieu


 Kościół klasztorny w Brou
"Małgorzata (Austriaczka - od red.) zmarła w wieku zaledwie 50 lat. Pochowano ją w Brugii, jednak w 1532 r. jej zwłoki przeniesiono do Brou, gdzie spoczęła obok swojego trzeciego męża." ciekawostkihistoryczne.pl

poniedziałek, 24 czerwca 2019

„Matka królów” z Dijon urodziła się 316 lat temu w Trzebnicy. Jej ojciec – król Polski – w Dijon polemizował z Janem Jakubem Rousseau na temat „powrotu do natury”. W Dijon spoczywa Piast - „Król Lancelot” - pretendent do polskiego tronu. Cz. I

„Często mówi się o niej „matka królów”, bo jej potomstwo stanowiło trzon XVIII-wiecznej arystokracji europejskiej, trzech jej wnuków było królami Francji, a jedna z córek królową Hiszpanii"


 

Trzebnica …

„Dom przy ul. Ogrodowej w którym urodziła się Maria Leszczyńska późniejsza żona Ludwika XV króla Francji.” polska-org.pl

Jest teraz moda na gotowanie, smażenie, pieczenie … jedzenie, konsumowanie … zupełnie, jak w Rzymie, na krótko przed upadkiem. Zacznijmy więc od kuchni.

„To danie musiało wówczas robić ogromne wrażenie. Ba, w niemal niezmienionej formie dotrwało do dziś i wciąż postrzegane jest jako elegancka przekąska. Dobrze przygotowane łączy ciasto lekkie jak piórko, chrupiące i puszyste z kremowym, jedwabistym, aromatycznym nadzieniem. Bouchees a la reine, smakołyki królowej, wprowadziła na dwór francuski Polka Maria Leszczyńska, żona Ludwika XV.

Przypisywanie jej autorstwa jest zapewne przesadzone, bo wśród pałacowych obowiązków i rytuałów trudno sobie wyobrazić królową eksperymentującą w kuchni, ale jej zasługą mogło być spopularyzowanie dania w Wersalu”.wysokieobcasy.pl

Wrocław, rok 2010 …

„03.11.2010. Wrocław (PAP) - Przekazanie portretu Marii Leszczyńskiej zwanej "matką królów", polskiej księżniczki, która została królową Francji, odbędzie się w Pałacu Królewskim we Wrocławiu. Portret trafił do Wrocławia z Francji.

Jak poinformowała PAP w środę rzeczniczka Muzeum Miejskiego we Wrocławiu Ewa Pluta, malowidło zostanie przekazane w piątek na ręce prezydenta Wrocławia, Rafała Dutkiewicza.” dzieje.pl






A my taki obraz widzieliśmy kilka miesięcy wcześniej w historycznej stolicy Burgundii (stamtąd pochodzi fotografia) …

„musée des beaux-arts dijon. Le Portrait de Marie Leszczynska, reine de France : par ou d’après Nattier ?” beaux-arts.dijon.fr

Muzeum jest wielkie i można w nim ugrzęznąć na wiele godzin. 






„Jest chyba najmniej znaną a także najmniej popularną z królowych Francji. Zdetronowały ją królewskie kochanki-Pompadour i du Barry. U Goncourtów można było natomiast przeczytać, że była królową strasznie smutną a Casanova po kolacji z Marią Leszczyńską opisywał ja jako osobę raczej nudną i bardzo osamotnioną. Przed kilkoma dniami w jednym z tygodników francuskich nazwano ją natomiast „świętą”. Za to, co znosiła ze strony swojego bardzo rozpustnego męża. 


Do historii przeszła zdaniem „ciągle się kochać, ciągle chodzić w ciąży i ciągle rodzić”, gdy po dziesiątym powitym Ludwikowi XV potomku, zatrzasnęła drzwi swojej sypialni i męża już do niej nie wpuściła, choć ponoć długo stukał.” dziennikparyski.com

Jednak to miłe, że król Francji (mocarstwo kolonialne, dzisiaj atomowe – być może wkrótce ostatnie w UE) dobijał się do Polki.

Władysław Bełza ...

„I wziął Leszczyński koronę krwawą,
Lecz krótko zdobił nią skronie.
Bo gdy Szwed przegrał bój pod Połtawą,
August znów zasiadł na tronie.
Król przetrwał mężnie ciosy i burze,
Tak jak na mędrca przystało.
A Bóg mu zato dał w jego córze,
Świetniejszą cieszyć się chwałą.”

W Dijon polski król (ojciec owej „matki królów”) – myśliciel - toczył „wirtualne”/literackie dysputy ze zwolennikiem „powrotu do natury”. 


„Odpowiedź króla polskiego na rozprawę Jana Jakuba Rousseau nagrodzoną przez Akademię w Dijon” bazhum.muzhp.pl

W Polsce szlachta (nie mylić z narodem) miotała się pomiędzy Rosją, Niemcami, Szwecją, Austrią itd. 



Kto da więcej, czyli "Polska plus"?

Jeśli proRosjanie dadzą więcej na pierwsze dziecko, to Polacy pójdą za nimi?





Skoro mamy płacić obcym wojskom za obronę, to co będzie, gdy inni zapłacą im więcej niż my?


W Dijon pochowano także polskiego „Króla Lancelota”.

O tym innym razem. 





A co było później?

"Kłodzki” szal Marii Antoniny. Sudeckie i polskie akcenty legendarnej egzekucji. Rewolucja zwykle pożera swoje dzieci – a rewolucjonistom zawsze się wydaje, że tym razem będzie inaczej. Cz. I" kunstkamerasudecka.blogspot.com



środa, 6 marca 2019

Awantura w Zawidowie, czyli … czy lepiej gdy anioł jest brzydki. „Anioł naturalnej wielkości” istnieje nie tylko w anegdotach o przewodnikach. Cz. I

„Zawidów: Anioł o kobiecych kształtach wywołał awanturę” radiowroclaw.pl

„(…) anioł z drzwi urzędu jest zbytnio kobiecy i erotyczny:” 


 Szczerze mówiąc ... nie wiem, czy w dzisiejszych czasach lepiej by aniołki przypominały tłuste, gołe dzieciaki.




No to mamy na Dolnym Śląsku komplet – do tej pory przewodnicy opowiadali przed świętokrzyską kolegiatą o brzydkich i łysych aniołkach Gotfryda i mistrza Urbańskiego.



A może lepiej gdy anioły wyglądają tak ...


Patron Zawidowa na "Sądzie Ostatecznym" Rogiera van der Weydena w burgundzkim Beaune
 



 Gdański odpowiednik pędzla Memlinga
 

Nie da się ukryć, że współcześni ludzie mają z aniołami spory kłopot. Nawet teologowie …

„W całkiem niedawnym czasie anioły stanowiły naturalną i bezsporną część koncepcji religijnych osób wierzących, dziś nawet teologowie nie poświęcają im zbyt wiele uwagi.”

Paola Giovetti „Aniołowie”, Ravi 2002


Wszystkim oburzonym z Zawidowa polecam obraz Louisa Weldena Hawkinsa sprzed ponad 120 lat …


wikipedia.org
 


Jak wygląda „naturalnej wielkości kamienny anioł” zapewne wie Jandy Nelson autorka powieści „Oddam ci słońce”.

Ciąg dalszy nastąpi.