Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Karpaty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Karpaty. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 maja 2024

„Sudeckie Bieszczady”. Pamiątka słynnego, bieszczadzkiego sanktuarium pod … Śnieżnikiem. Część pierwsza

 


„Góry Bialskie to mało znane i rzadko odwiedzane przez turystów pasmo górskie w Sudetach Wschodnich. Uznaje się, że jest to jedno z najdzikszych pasm w tej części Polski. Niekiedy możemy spotkać się z określeniem „sudeckie Bieszczady”, które w punkt opisują to pasmo górskie. Napotkanych na szlaku piechurów mógłbym zliczyć na palcach jednej ręki, a w czasie swojej wędrówki wielokrotnie zdarzyło mi się przechodzić przez wartko płynące potoki, gubić szlak czy trawersować wąską ścieżką po stromych zboczach”. zazieleni.pl

To określenie pasuje raczej do Bieszczad, których już nie ma.

„Tłumy turystów w Bieszczadach. Nie obyło się bez interwencji ratowników GOPR” rzeszow.tvp.pl

W tym czasie w Górach Bialskich tłumów nadal nie było.

„Rajd namiotowy „Sudety Wschodnie” / 30.05-2.06.2024 r. (…)
Co czeka uczestników?

Jeżeli:

- chciałabyś/chciałbyś spędzić cztery dni w kameralnym towarzystwie, w większości na rzadko używanych szlakach;

- zajrzeć w te miejsca Sudetów, w które mało kto zagląda;

- poczuć klimat „sudeckich Bieszczadów” (…)” skps.wroclaw.pl

 

 
Ten klimat od 2020 roku jest jeszcze bardziej „starobieszczadzki”.

Jak się okazuje, wątki bieszczadzkie pod Śnieżnikiem istnieją naprawdę, a nie tylko w wyobraźni turystów. Od 2020 roku w Kamienicy znajduje się kapliczka z kopią (kopia to być może nie jest zbyt dobre określenie) ikony Matki Bożej Pięknej Miłości pochodzącej z najważniejszego sanktuarium maryjnego w Bieszczadach. Miało ono rangę ponadnarodową – na odpustach w Łopience pojawiali się Rusini, Polacy, Słowacy a nawet … Ślązacy. Obsługę handlową zapewniali Żydzi. Łopienkę założyli przedstawiciele rodu Balów (tych od Baligrodu), o których spierają się historycy, czy byli z pochodzenia szlachtą polską, węgierską, czy też niemiecką (skoro muszą się o to spierać historycy, to znaczy, że dla samych Balów nie miało to wielkiego znaczenia – ród wymarł zanim urodzili się pierwsi nacjonaliści).

Pierwotnie (jeszcze w drugiej połowie XVIII wieku) w miejscowości stała cerkiew drewniana, trójdzielna prawdopodobnie typu bojkowskiego. Doczekała ona do czasów reformy Józefa II - tej samej, która wpłynęła na funkcjonowanie miejsc kultu w czeskiej części Sudetów.

Ciąg dalszy nastąpi.

czwartek, 18 kwietnia 2024

Czy goryczuszka wczesna występuje w Sudetach? Czy kiedykolwiek występowała?




W polskim internecie goryczuszka wczesna (Gentianella lutescens) w Sudetach występuje masowo, chociaż zawsze jest niezwykle rzadka (na kilku stanowiskach w Sudetach Środkowych). Ale im szczegółowsze opracowania się ogląda, tym jest jej mniej. A w niektórych zupełnie znika!



Co ciekawe wg Czechów goryczuszka wczesna do Sudetów prawdopodobnie nigdy się nie zbliżyła i występowała (występuje nadal) co najwyżej na terenie Morawskich Karpat. Czyżby granica państwowa robiła na niej takie wrażenie? A może to, co opisywano jako goryczuszkę wczesną, było innymi ale podobnymi gatunkami?





Na zdjęciach goryczuszki z Karpat Wschodnich (Munţii Ciucului, Viscolul).

 

 

czwartek, 5 października 2023

Europejska stolica niedźwiedzi

 

„W rumuńskim mieście Miercurea-Ciuc na terenie jednego z liceów w piątek pojawił się niedźwiedź.” tvn24.pl/tvnmeteo

„Służby bezpieczeństwa Rumunii zastrzeliły w piątek niedźwiedzia, który wszedł na teren liceum zawodowego im. Jozsefa Venczela w mieście Miercurea Ciuc, w środkowej części kraju. Przed zabiciem misia podjęto nieudaną próbę chwilowego uśpienia go.” onet.pl

W piątek 15 września o poranku wyjechaliśmy z Miercurea-Ciuc, ale dwa niedźwiedzie spotkaliśmy dzień wcześniej w górach (i tylko w tym czasie dwa niedźwiedzie zginęły potrącone przez samochody - romaniatv.net i weradio.ro). We wspomnianym mieście wizyty niedźwiedzi nie są czymś wyjątkowym. I chyba ciągnie je do szkoły.

Rok 2018 ...

„Policjanci zastrzelili niedźwiedzia brunatnego, który grasował w mieście Miercurea-Ciuc w środkowej Rumunii. Agresywne zwierzę najpierw porwało i zabiło kozę, a następnie przeskoczyło ogrodzenie miejscowej szkoły. Służbom udało się unieszkodliwić niedźwiedzia.” wiadomosci.radiozet.pl

 

Mapa "zagęszczenia" niedźwiedzi w Rumunii

Rumuńskie Karpaty to królestwo niedźwiedzi – żyje ich tam około 6 tysięcy (a niektórzy twierdzą, że nawet 8 tysięcy). Więcej jest tylko w Europie Północnej (Rosja, Skandynawia) ale na dużo większym obszarze. Sporo niedźwiedzi zamieszkuje również kraje graniczące z Rumunią. W roku 1992, gdy wysiadłem z pociągu w Sofii, jedną z pierwszych rzeczy, która mnie zadziwiła był widok niedźwiedzia prowadzanego na łańcuchu. Wcześniej misia poza zoo widziałem tylko w Tatrach.

Turyści mają więc sporo okazji by w Karpatach Rumuńskich niedźwiedzia spotkać …



„Niedźwiedź gonił narciarza na stoku. Nagrania z wyciągu” polsatnews.pl

„Niedźwiedzie wchodzą do miast i wsi w Rumunii. Nakazano odstrzał” rmf24.pl


W czwartek, najpierw spotkaliśmy na szlaku świeże niedźwiedzie odchody (na kraterze wulkanu Ciomadul), następnie wystraszoną kierującą samochodem na belgijskich numerach („200 metrów dalej są dwa niedźwiedzie!!!”) i - chwilę po zajęciu miejsc w autokarze - wspomniane wyżej dwa misie – matkę z młodym, schowanym w krzakach.


Niedźwiedzie lubią okolice krateru …

„Jezioro Świętej Anny jest jedynym jeziorem wulkanicznym w Europie Środkowo-Wschodniej. (...) Często kąpałam się w tym jeziorze z moją rodziną. Często widywaliśmy niedźwiedzie, które przychodziły nad jezioro, przechadzały się koło kaplicy lub wchodziły do wody, żeby się odświeżyć. Spotkanie tych zwierząt w tym regionie nie jest niczym niezwykłym. Niedźwiedzie przychodzą do kontenerów i śmietników w poszukiwaniu jedzenia. To one są tutaj gospodarzami, lokalsami, a turyści są nieznanymi „intruzami”. erasmusu.com



Ciomadul jest prawdopodobnie najbliższym granic Polski, potencjalnie czynnym wulkanem.

Ciąg dalszy nastąpi.

niedziela, 17 września 2023

Dalekie obserwacje … smartfonem. Tatry z Węgier



Rok 2009 …

„Widok na Tatry Wysokie spod Miskolca na Węgrzech (…) To chyba jedyny rejon nizinny Węgier skąd widać Tatry.” dalekieobserwacje.eu

 

Przy odpowiedniej pogodzie można spróbować sfotografować je smartfonem, prawie po ciemku i z jadącego dość żwawo autokaru (zdjęcie wykonałem przedwczoraj).

niedziela, 23 lipca 2023

Wierzbówka kiprzyca i „herbata Iwana”. Wyerba mate?

 

W lipcu na Wzgórzach Włodzickich



Wierzbówka towarzyszy górskim turystom przez całe lato. Najpierw na różowo barwi łąki, później zmienia się w „puchate” zarośla …


„Dawniej na dużą skalę był wykorzystywany puch kielichowy wierzbówki kiprzycy, który tworzy dość długie nitki, nie do końca nadające się do przędzenia na długie nici i włóczki. Z tego względu puch ten preparowano na knoty do świec.” rynek-rolny.pl


W lipcu, w Górach Kamiennych z widokiem na Trójgarb
 

Jednak nie z puchu słynęła i nie dzięki niemu była popularna w gospodarstwach domowych.


We wrześniu, w Karpatach Wschodnich (Rumunia)
 

„Wiek XIX należał do herbaty. Ludzie zbijali fortuny na uprawie i handlu. I zdziwi Was na pewno fakt, że najlepsza herbata nie generowała zysków Anglikom, tylko Rosjanom. W XIX wieku najchętniej kupowano herbatkę rosyjską. Iwan Czaj, Russian tea, Koporsky tea, rosyjska herbata – herbatka z fermentowanych liści wierzbówki kiprzycy, była drugim towarem eksportowym carskiej Rosji – po rabarbarze, przed konopiami, futrami i złotem (jak wojna i sankcje potrwają dłużej, to może znowu będzie na drugim miejscu, po rabarbarze – od red.). Europejczycy kochali ten smak, woleli wierzbówkę kiprzycę od liści Camellia sinesis. Nazwa Koporsky tea, koporski czaj, koporska herbatka – pochodzi od miasteczka Koporie, niedaleko Petersburga. To tam założono pierwsze wytwórnie herbatki.” herbiness.com



We wrześniu, w Karpatach Wschodnich (Rumunia)
 

„Fireweed (chwast ogniowy) – to angielska nazwa wierzbówki. Nie przez skojarzenie z łodygą czerwoną jak wąż strażacki, a przez to, że wierzbówka jest jedną z pierwszych roślin, która wyrasta na pogorzelisku po lesie. Rdzenni mieszkańcy Alaski wierzyli, że wierzbówka kiprzyca jest duszą drzewa, które spłonęło w pożarze i odradza się z popiołu, aby dumnie wznosić się ku niebu. (…) W Wielkiej Brytanii po II Wojnie Światowej wierzbówkę nazywano bombweed, ponieważ jako pierwsza kolonizowała leje po bombach.” .bialystok.lasy.gov.pl

 


We wrześniu, w Karpatach Wschodnich (widok na Góry Rodniańskie)
 

Wierzbówka jest chętnie odwiedzana przez pszczoły – to jeszcze jeden powód by przychylnie spoglądać na sympatycznego chwasta.


wtorek, 3 listopada 2020

Czy to możliwe, że Rammstein nagrał piosenkę o Karpatach? Dunabyl, czyli rdzawy przypływ



Wraz z nastaniem daty 2000 miały zwariować komputery. Nie zwariowały, ale to nie znaczy, że nie przydarzył się lokalny koniec świata ...

„Donaukinder

Źródło Dunaju, twój krwawy strumień
Gdzie spływa pocieszenie i cierpienie
Nic dobrego nie skrywa się w mokradłach
Na twych wilgotnych łąkach

Nikt nie wie co tu się zdarzyło
Pośród rdzawego przypływu”




„Pierwszy raz od katastrofy w Czernobylu przed czternastu laty Europa doświadcza tak wielkiej tragedii ekologicznej. Zaczyna zamierać życie biologiczne w Dunaju, którego jeden z dopływów, Cisa, został zatruty związkami cyjanku potasu. Fotoreporterzy dokumentują tysiące ton śniętych ryb, służby sanitarne szacują, że tylko na Węgrzech zagrożone są źródła wody pitnej dla 2,5 mln ludzi. Stężenie cyjanku potasu oraz metali ciężkich w Cisie osiemset razy przekraczało normę. Ponieważ Rumunia nie uprzedziła o wypadku, za późno było na mobilizację ekologicznych służb ratunkowych.”




„Wkrótce matki stanęły nad prądem
I płakały w łez powodzi
Poprzez pola przez groble
Cierpienie rozlało się po wszystkich stawach
Czarne flagi ponad miastem
Wszystkie szczury tłuste, syte
W okolicy całej zatrute studnie
A ludzie odeszli precz”

„Katastrofę na przepływającej przez Rumunię, Węgry i Austrię rzece Cisie spowodowały wadliwe normy bezpieczeństwa rumuńskich kopalni. W styczniu do Cisy, dopływie Dunaju, wpłynęło 120 ton cyjanku i 20 tys. ton ciężkich metali. Trucizna dostała się do rzeki z dwóch zbiorników przy kopalni złota w Baia Mare i Baia Borsa, do których wypuszczano odpady. Cyjanek służył do wypłukiwania śladowych ilości złota i srebra (…) Orzeczenie unijnych ekspertów, wśród których był Rumun oraz Węgier, zaprzecza dotychczasowym wyjaśnieniom władz rumuńskich. Te, broniąc się przed oskarżeniami Węgrów, zrzucały całą winę na niespotykanie obfite opady śniegu, które topniejąc, sprawiły, że woda ze zbiorników zaczęła się wylewać. Winni są raczej rumuńscy urzędnicy, którzy zgodzili się na istnienie takich zbiorników - odpowiadają unijni specjaliści.

Zaraz po katastrofie pod pręgierzem stawiana była australijska spółka wydobywcza Aurul, która zarządzała w tamtym okresie kopalnią i była odpowiedzialna za stan jednego z dwóch zbiorników. Australijczycy wypierali się od początku wszelkiej odpowiedzialności. .”




„Ryby oddech potraciły
A wszystkie łabędzie martwe
Nad brzegami, na łąkach
Zwierzęta stały się chore
Z nadrzecznych łęgów
Dryfuje odrażający fetor

Gdzież są dzieci?
Nikt nie wie co tu się zdarzyło
Nikt niczego nie widział
Gdzież są dzieci?
Nikt nie widział nic”

Kilkanaście lat temu ...



„Jeden z najstraszniejszych widoków, jakie spotkałem w Rumunii, przedstawiało Baia Borşa, miasto wysunięte daleko na północ, położone w pobliżu granicy z Ukrainą. Składało się niemal wyłącznie z wielkich, szarych blokowisk, otoczonych hałdami kopalnianymi. Po ulicach, wzbijając tumany czarnego pyłu, jeździły gigantyczne ciężarówki. Hałas maszyn i szarość zabudowań mogą spowodować u przechodzącego tamtędy przypadkowego turysty ciężką depresję. Patrząc na ten industrialny przedsionek piekła trudno uwierzyć, że dokoła miasta rozciągają się jedne z najdzikszych gór w tej części Europy. Tamtego dnia powiedziałem sobie po raz pierwszy: „mam dość tego kraju”.

W roku 2019 ciężarówki już nie jeździły a przyroda powoli zaczynała zagarniać zrujnowaną kopalnię.




W roku 2018 …

„Kanadyjska firma Gabriel Resources wniosła pozew do Międzynarodowego Trybunału Arbitrażowego przeciwko Rumunii na 4,4 mld dolarów. Korporacji cofnięto pozwolenie na wydobycie złota w kopalni Rosia Montana, którą kupiła 20 lat temu. (…)

Gabriel Resources z pewnością zwiększyłoby wydobycie (firma złożyła w tym celu podanie o przyznanie stosownych koncesji), gdyby nie wydarzenia 2000 roku. W innej rumuńskiej kopalni złota, Baia Mare, doszło do katastrofy. Pęknięcie tamy zbiornika osadowego spowodowało wyciek 100 tys. m sześc. zanieczyszczeń. Stężenie cyjanku w okolicznych rzekach przekroczyło normę 700 razy. Wyciek dostał się do Dunaju i Cisy, zatruł wodę dostępną dla ponad dwóch milionów ludzi.

Była to największa katastrofa ekologiczna w Europie po wybuchu reaktora atomowego w Czarnobylu.”




Fajnie się rujnuje świat z daleka od własnych posiadłości, mamiąc miejscowych wzrostem PKB i zarobków. Może nawet przez dwa pokolenia.

Następni niech żyją na śmietniku, cmentarzysku trwającej przez tysiąclecia przyrody i przez setki lat miejscowej kultury – kogo dziś obchodzi, co będzie za lat 50.

Problem w tym, że świat skurczył się na tyle, że nikt rujnując dzikie góry w Europie nie może być już pewny, że nie odbije się to na Kanadzie.

„Jest jednak i powód do optymizmu - wbrew katastroficznym zapowiedziom zaraz po zatruciu, że miną lata zanim do Cisy wróci życie, rzeka jest już czysta. Wszystko dzięki tegorocznej największej od stu lat powodzi, która miała ten dobroczynny skutek, że wymyła ciężkie metale. W Cisie, ukochanej rzece Węgrów, można się więc znów kąpać i łowić ryby.”

Tyle tylko, że to nie jest prawdziwy koniec tej wiadomości – metale ciężkie spłynęły wraz z osadami do Morza Czarnego. 



Atlantyk …

„Rozciągłość równoleżnikowa w największym przewężeniu między wybrzeżami Ameryki Południowej i Afryki wynosi 2800 km, a 13 500 km licząc od zachodnich krańców Zatoki Meksykańskiej do wschodniego brzegu Morza Czarnego.”

„Donaukinder” (Rammstein) - youtube.com

Cytaty ze stron:

polityka.pl 

wiadomosci.gazeta.pl 

wprost.pl

mlodziezowy.pl

dzikiezycie.pl 

wikipedia.org 

Niektórzy mieli tam takie przygody …

„Jeszcze raz później byliśmy przejazdem z zamiarem zwiedzenia innych zamkniętych kopalń w tej okolicy, tym razem byliśmy śledzeni. Podczas, gdy zwiedzaliśmy zamknięte kopalnie, podjechał do nas gość w złotej kecie i w karbonowej BMW za zylion, uprzejmie prosząc, abyśmy nie robili zdjęć i żebyśmy stąd odjechali. Potem śledziła nas inna beemka z przyciemnionymi szybami. Przez chwilę pomyśleliśmy, że to schizujemy i zatrzymaliśmy się przy drodze. Beemka niestety również. Zawróciliśmy, ona też. Podjechaliśmy pod komisariat policji i zaparkowaliśmy. Ona tak samo. Po jakimś czasie odjechała.” wegedroga.pl

 

piątek, 12 czerwca 2020

Smotrawa okazała. O człowieku z Łużyc, który zinwentaryzował florę Transylwanii tak, że inne regiony Europy mogły jej zazdrościć

Wrześniową smotrawę okazałą spotkaliśmy przy zejściu z Vârful Cearcănul w Górach Marmaroskich. Rosła sobie klasycznie, w zaroślach przy drodze i z daleka kłuła w oczy okazałymi kwiatami. 


Vârful Cearcănul
 

Smotrawę można spotkać w Sudetach, po obu stronach polsko-czeskiej granicy. Nie jest to jednak naturalne miejsce jej występowania, bo uciekła z przydomowych ogrodów i jest uznawana za roślinę inwazyjną. 





„Gatunek pochodzi z gór Europy południowej i wschodniej oraz z północnej Anatolii i Kaukazu. Najbliższe naturalne stanowiska gatunku znajdują się na Słowacji (Vihorlat, Slánské vrchy, Bukovské vrchy, rzadko na Słowacji środkowej). Jest to atrakcyjna roślina przez stulecia uprawiana w ogrodach. Na ziemiach czeskich hodowana jest od połowy XIX wieku, obecnie często zdziczała (Slavík, Štepánková, Štěpánek, 2004, Mlíkovský, Stýblo, 2006). („STRATEGIA DZIAŁAŃ WOBEC ROŚLINNYCH GATUNKÓW INWAZYJNYCH DLA GMIN POGRANICZA POLSKO-CZESKIEGO”, 1. VYDÁNÍ / 1. EDYCJA OSTRAVA, KATOWICE 2019)

Smotrawa nosi łacińską nazwę Telekia speciosa na cześć węgierskiego arystokraty z Transylwanii, Sámuela Telekiego, który wspierał badania pewnego uczonego z bliskich Sudetom, a odległych od Siedmiogrodu Łużyc. Ale czy aż tak bardzo odległych? 





W XV wieku zarówno Luckau (Łuków), jak i Wrocław miały węgierskiego króla Macieja Korwina, którego wizerunek zachowany na Łużycach (na Matthiasturm) stworzył rzeźbiarz odpowiadający również za wystrój wrocławskiego Ratusza.

„Ściąga wrocławska. Polska Wikipedia nie nadąża. Rejskova kašna w Kutnej Horze to tak naprawdę Bricciusowa kašna? Wcześniej ozdobił wschodnią elewację wrocławskiego ratusza” kunstkamerasudecka.blogspot.com

To z Matthiasturm Węgrzy musieli kopiować w XX wieku podobiznę swojego króla, bo u siebie nie mieli jego wizerunku z epoki, w której żył! Kopi powstało kilka, także na Słowacji. awers-rewers.pl

Herb Łukowa, w którym dominuje czerwony tur ze złotymi rogami stał się herbem całych Dolnych Łużyc.

W roku 1756 w Łukowie urodził się Johann Christian Gottlob Baumgarten, niemiecki botanik (rodzina matki wywodziła się z Włoch), który stał się jedną z barwniejszych postaci XIX wieku w Siedmiogrodzie. Studiował w Dreźnie oraz Lipsku i już tutaj odkrył swoje powołanie do badań botanicznych. W roku 1791 wyjechał do Wiednia, gdzie poznał słynnego przyrodnika Nikolausa Josepha von Jacquin, który z pochodzenia był Francuzem, ale oprócz Karaibów badał przyrodę Europy Środkowej. Nikolaus Joseph von Jacquin wykładał na Akademii Górniczej (Bergakademie) w Schemnitz, czyli w Bańskiej Szczawnicy, pierwszej w świecie uczelni technicznej. W Bańskiej Szczawnicy pracował także Giovanni Antonio Scopoli nazywany „Linneuszem Cesarstwa Austriackiego”. Nikolaus Joseph von Jacquin czerpał z dorobku i Linneusza, i Scopoliego a sam wywarł wielki wpływ na Baumgartena (jak ważna dla nauki jest ciągłość badań!). Botanik z Łużyc w Wiedniu po raz pierwszy spotkał się z gatunkami typowymi dla Siedmiogrodu i postanowił poświęcić się badaniu tamtejszej flory. Zanim zmarł w 1843 roku doprowadził do tego, że Transylwania była jednym z najlepiej przebadanych botanicznie rejonów Europy. Tysiące gatunków opisał i usystematyzował w monumentalnym dziele, w Siedmiogrodzie założył rodzinę (dochował się siedmiorga dzieci) a zmarł i został pochowany w Sighișoara. 







Patrząc na rośliny pamiętajmy, że historia ich poznania i badań to po prostu także historia kraju, Europy, świata.


Znalazłem podobiznę? botanika ...




 ... nawet urodę ma bardziej transsssssylwańską niż łużycką!


wtorek, 7 kwietnia 2020

„Chłop się nie przeżegna, dopóki piorunu nie usłyszy”? i „Nie każda trwoga prowadzi do Boga”. Z Pogórza Wiśnickiego pod Góry Sowie. „Jeśli brakuje żywych świętych, to trzeba czcić relikwie”

W Kościele katolickim kult relikwii nie jest zabroniony, ale jest dość ryzykowny ...

„(...) znamiennym jest fakt, że o relikwiach nie wspomina w ogóle Katechizm Kościoła Katolickiego. Przestrogą są także słowa mistrza Eckharta: „Ludzie, czego szukacie w martwej kości? Czemu nie poszukujecie żywej świętości, która dać może życie wieczne?”. przewodnik-katolicki.pl




Kolumna Szymona z Lipnicy na rynku w Lipnicy (nie w całości) Murowanej w roku 2007


„Kochani, pragnę Was poinformować, iż w ubiegły poniedziałek nasza parafia otrzymała od Ministra Prowincjalnego Zakonu Braci Mniejszych, czyli oo. Franciszkanów (Bernardynów), o. Teofila Adama Czarniaka, który urzęduje w Kalwarii Zebrzydowskiej, relikwie św. Szymona z Lipnicy. Jest On szczególnym patronem w czasie epidemii. Zachęcam do zapoznania się z życiorysem św. Szymona, ale przede wszystkim do modlitwy przez Jego wstawiennictwo.” parafiapg.pl

„Proboszcz parafii pw. św. Marcina w Piławie Górnej postarał się o relikwie św. Szymona z Lipnicy, który pod koniec życia pomagał chorym, a po śmierci ocalił setki osób.” swidnica.gosc.pl

„Kult relikwii stanowi jeden z głównych przejawów pobożności chrześcijańskiej. Jednakże w teologii jest określany jako względny, czyli skierowany ku osobom świętym, z którymi relikwie są związane i jako taki nie stanowi koniecznego warunku czci świętych. Najnowszy katechizm Kościoła nie wspomina o relikwiach. Istnieje dość słynne powiedzenie: „Jeśli brakuje żywych świętych, to trzeba czcić relikwie”. vademecumliturgiczne.pl

„Staropolskie przysłowie „Jak trwoga, to do Boga” może oznaczać zarówno to, że „niektórych ludzi dopiero krytyczna sytuacja skłania do modlitwy”, jak i spostrzeżenie, że „chłop się nie przeżegna, dopóki piorunu nie usłyszy”. W przysłowiu tym ukryta jest bowiem podwójna mądrość. Z jednej strony mówi nam o tym, że religijność wpływa na sposób, w jaki człowiek postrzega spotykające go w życiu trudności i jak sobie z nimi radzi. Z drugiej – każe odróżnić myślenie magiczne od myślenia religijnego.” tygodnikpowszechny.pl





"W gotyckim kościele świętego Leonarda w Lipnicy Murowanej znajduje się zagadkowy słup dębowy rzekomo z wizerunkiem słowiańskiego boga Światowida, podpierający ołtarz główny. Skąd się wziął pogański Światowid w chrześcijańskiej świątyni? Czy prawdą jest, że pochodzi on z istniejącej w Lipnicy gontyny pogańskiej lub świętego gaju?" bochenskiedzieje.pl

„Kult relikwii należący do nurtu pobożności ludowej ogniskuje w sobie zarówno zdrową wiarę, jak i elementy magii, ufną prośbę o orędownictwo i naiwną ufność składaną w rzeczach na podobieństwo amuletów czy talizmanów. Zawiera on szczerą pobożność i jednocześnie zabobon, szukanie ratunku w życiowych bolączkach i pożądanie mocy czy zysku. Nie wszystkie przejawy tego kultu bywały zgodne z nauczaniem biskupów i teologów, gdyż pobożność ludowa kieruje się nie tylko teologią, ale również własnymi zasadami i wykładnią prawd, norm i praktyk moralnych.” (Ks. Grzegorz Dziewulski „Teologiczne podstawy kultu relikwii”)

„Przemiany społeczne, które miały miejsce w PRL-u, takie, jak: gwałtowna urbanizacja, industrializacja, wzrost poziomu wykształcenia doprowadziły do zmniejszenia odsetka ludności wiejskiej. Konsekwencją tego powinno być zmniejszenie się obszaru religijności ludowej, ale takie zjawisko nie nastąpiło. Wręcz przeciwnie, religijność ludowa stała się dominującą formą życia religijnego w Polsce.” (Maciej Krzywosz „Cuda w Polsce Ludowej”)

A po PRL-u?

„W roku 2017 zdecydowanie ufało Kościołowi katolickiemu 29,9 proc., a w 2020 już tylko 15,7 proc.” wiez.com.pl

Trwanie w religijności ludowej ma przyszłość?

sobota, 4 kwietnia 2020

W Alpach Rodniańskich. Sasanka alpejska pod Pietrosulem – anomalia na szlaku

 
Wrześniowe sasanki pod Pietrosulem

Hugo Zapałowicz „Z Czarnohory do Alp Rodneńskich” …

„Zaraz na wstępie trafiłem na istny ogród alpejskich kwiatów, Szczególnie zajmującym wydal mi się gatunek małej goryczki /Gentiana nivalis/. Jest to roślinka, o jednym tylko kwiecie i niewyższa nad cal, z czego zaledwie 1/3 część przypada na korzonek i łodyżkę z drobnymi listkami, reszta zaś na kwiat. Kwiat Jest przeto sam przez się niewielki, lecz w porównaniu do reszty organów przecież dość duży. Wśród tysiąca innych znacznie większych kwiatów, zwraca on swem ciemno—lazurowem okiem odrazu uwagę na siebie.”

To fragment opisu wejścia na najwyższy szczyt Karpat Wschodnich.




Książeczkę kupiłem w drugiej połowie lat 80. Funkcjonował w owym czasie sklepik z literaturą turystyczną „w windzie” kamienicy należącej do PTTK na wrocławskim Rynku. Gdyby mi ktoś powiedział wtedy, że trzydzieści lat później będę fotografował sasankę pod Pietrosulem jakimś cyfrowym aparatem bez kliszy! (a zdjęcie wyślę przenośnym urządzeniem do Wrocławia), że Polska i Rumunia będą w NATO (w obawie przed Rosją) a nie w Układzie Warszawskim, że producenci będą musieli się starać, by klienci chcieli kupować akurat ich samochody, że jako turysta trafię na zaminowaną granicę izraelsko-jordańską … potraktowałbym go jak wariata, czy wizjonera? 






Dlatego odpowiedzialnie muszę stwierdzić, że zupełnie nie wiem, jak skończy się przygoda ludzkości z wirusem. Kto w styczniu przejmował się w Polsce jakąś epidemią?

Sasanki sfotografowane w rocznicę zamachu na World Trade Center też są jakieś dziwne. Zapałowicz, wędrując po Karpatach Wschodnich często porównywał ich roślinność do tej z Babiej Góry. 






Rok 2018 …

„Sasanka alpejska zakwitła na Babiej Górze po raz drugi tego lata. Przyrodnik z Babiogórskiego Parku Narodowego Maciej Mażul poinformował w piątek, że jest to ewenement, bo roślina kwitnie zwykle tylko raz do roku, w czerwcu. - Być może nawet eksperci mieliby trudność z określeniem, dlaczego sasanki alpejskie ponownie zakwitły. Na razie traktujemy to jako ewenement, który być może towarzyszy anomaliom klimatycznym - powiedział w piątek przyrodnik z Babiogórskiego Parku Narodowego Maciej Mażul.

Wraz z sasanką alpejską, w ogrodzie roślin babiogórskich ponownie zakwitła również sasanka słowacka. - To anomalia, które są miłe, bo te rośliny pięknie kwitną - dodał Mażul.” tvnmeteo.tvn24.pl


  Początek sierpnia w Masywie Puy de Sancy
 
Sasanki kwitną nie tylko w czerwcu. Niczym niezwykłym jest lipiec - a nawet tę, której kwitnienie obserwowałem na początku sierpnia w Owernii (Puy de Sancy) nie wiedziałbym, czy traktować jako anomalię. Jedenasty września to jednak przesada.


 "Na wschodnim krańcu Łańcucha Wyhorlacko-Gutyjskiego. „Co słonko widziało”, czyli relacja z wędrówki w stylu turystycznego, naiwnego realizmu. Część pierwsza"  kunstkamerasudecka.blogspot.com

wtorek, 1 października 2019

Na wschodnim krańcu Łańcucha Wyhorlacko-Gutyjskiego. „Co słonko widziało”, czyli relacja z wędrówki w stylu turystycznego, naiwnego realizmu. Część pierwsza

avenzamaps.com


Motto ...

„Czy zauważyliście prowadząc samochód, że wszyscy, którzy jadą wolniej od was, to idioci, a wszyscy, którzy jadą szybciej, to wariaci?”
„Naukowcy kłamią, czyli psychologia naiwnego realizmu” spidersweb.pl

Co było na śniadanie, czy słonko grzało, czy były „megawidoki”, jakie piwo piłem i czy się spociłem na podejściu?

Internet pełny jest takich relacji z górskich wypraw – podobnie, jak fejsbuki i tłitery rozważań, czy moja jajecznica była dziś bardziej wysmażona niż wczoraj, co przecież wszystkich niezwykle interesuje, bo bez tej wiedzy ich życie byłoby uboższe!

Czas naiwnego realizmu …
 

„Być w centrum uwagi (…) Po pierwsze, wydaje się nam, że inni ludzie spostrzegają rzeczywistość tak samo, jak my. Skąd bierze się ten naiwny realizm? Z przekonania, że to, jak spostrzegamy rzeczywistość jest jej obiektywnym odzwierciedleniem, a nie subiektywną interpretacją. A jeśli widzimy świat takim, jaki on naprawdę jest, to inni ludzie też powinni go tak spostrzegać.” zwierciadlo.pl

Czy się spociłem?

Jasne, że tak.

Chociaż myślałem, że po solidnych wycieczkach z poprzednich dni już nie mam się czym pocić. 





Wysiedliśmy z autokaru na Pasul Neteda – nie ma tu żadnego parkingu, więc wysiadanie musi być szybkie i sprawne. Po paru metrach asfaltu skręciliśmy na szlak ... w las.





Powiedzmy sobie szczerze – las nie był zbyt komfortowy. W okolicach przełęczy świerki chyba zjadły korniki (lub na odwrót), a buki w sporej części zamieniły się we wiatrołom. Przez to wydawało się, że było bardziej gorąco niż w rzeczywistości. 





 

Skończył się połamany las, ale za to zrobiło się bardziej stromo – znowu się spociłem.




Mozolnie, wśród skałek, paproci i jałowców, wspinaliśmy się w kierunku Trei Apostoli, lub - jak kto woli - Három Apostol. Co prawda cieszę się, że jest jakieś słowo, które rozumiem po węgiersku (Apostol) jednak wolę rumuński.

Zupełnie nie pojmuję, jak ci Węgrzy mogą lubić język węgierski – to jacyś wariaci! 





I w ogóle nie wiadomo dlaczego tych Apostołów miało być tylko trzech. Z tej strony góry to „Ostatnia Wieczerza plus”. 





A dookoła „megawidoki”! - widać było nawet jakąś górę ucywilizowaną zupełnie jak w Sudetach - „Releul de radio-televiziune Vârful Mogoșa”. radiomap.eu


 


Niby po rumuńsku, a prawie wszystko zrozumiałem! I słonko grzało – wreszcie po tych krzaczorach zaczynało się robić przyjemnie.


Ciekawe, czy u nich (Rumunia dla Polaków raczej nie jest wzorem postępu i rozwoju cywilizacyjnego) telewizja państwowa jest bardziej partyjna, czy publiczna?

Te rozważania psuły mi megawidoki, więc je przerwałem (rozważania). 





Weszliśmy między skałki szczytowe Gutâiu Mic.

1398 m n.p.m. - co pewnie jeszcze przez czas jakiś będę pamiętał. 





Przede mną dreptał Pan Stanisław spod Rzeszowa, lat 83.

To człowiek zupełnie nieodpowiedzialny! – pojechał w góry w starych wyślizganych butach, zamiast kupić sobie jakiś nowy model, znanej marki i wspomóc chińską gospodarkę. 





Ale chyba lepiej, że buty miał wyślizgane – gdyby miał lepszą podeszwę, być może szedłby szybciej ode mnie.

Pan Stanisław we flanelowej koszuli się nie pocił – opowiedział nam dlaczego.

Codziennie dwie godziny gra w ping-ponga. Czy to jest postawa patriotyczna? Więcej takich i ZUS jest bankrutem już w następnej kadencji.

Z drugiej strony to cywilizacyjne zacofanie … nigdy nie widziałem, żeby patrzył w jakiś ekran. 


„Co takiego się dzieje? Naukowcy nazywają to szóstym masowym wymieraniem gatunków.” radiowroclaw.pl

Masowe wymieranie gatunków dotyczy także ludzi? Dla ZUS-u to chyba dobrze.

Po przejściu skalnego labiryntu czekał nas gąszcz jałowców niszczących opaleniznę na nogach (o ile ktoś szedł w krótkich spodenkach – ja szedłem, wolałem się mniej pocić). 



 
Ale przynajmniej widać, dlaczego tych Apostołów było tylko trzech.

Dlaczego te góry są „Gutyjskie / Gutyńskie”?

Nikomu w Polsce nie chciało się napisać? Albo fujara nie potrafiła tego rozgłosić w internecie.

Albo tak to słabo rozgłosiła, że ja nie potrafiłem znaleźć.

Znalazłem po rumuńsku - ale mój rumuński jest dość słaby - więc gdy ktoś nie podpowie, wyjaśnię za czas jakiś.

Po mojemu. Albo po swojemu.



"Na wschodnim krańcu Łańcucha Wyhorlacko-Gutyjskiego. Wśród skał z Sudetów, Pienin, Andów i … z kosmosu" kunstkamerasudecka.blogspot.com


"Na wschodnim krańcu Łańcucha Wyhorlacko-Gutyjskiego. Czy góry Rumunii można zobaczyć z Polski" kunstkamerasudecka.blogspot.com