Kwitnący czosnek niedźwiedzi - Nýznerovské vodopády.
"Właściwie do końca XVII stulecia gabinety osobliwości tworzone były bez żadnego planu. (...) Typowy zbieracz epoki ciekawości nie miał nic wspólnego z dzisiejszym stereotypem maniakalnie drobiazgowego i zamkniętego w sobie kolekcjonera. (...) Kolekcjonerzy byli najczęściej humanistami lub lekarzami i chętnie pokazywali swoje zbiory ludziom o podobnych zainteresowaniach." M. Krawczyk "OSOBLIWE GABINETY EPOKI CIEKAWOŚCI"
poniedziałek, 8 czerwca 2015
poniedziałek, 1 czerwca 2015
piątek, 29 maja 2015
Sudecka nowość. Pijałki: żeńska, męska i „gender” w Świeradowie
„Na spragnionych czekają w
Świeradowie trzy bezpłatne studnie: męska, żeńska i Flinsa czyli
nazwana od imienia dawnego bóstwa, od którego Świeradów miał
wziąć niemiecką nazwę Bad Flinsberg. Istnienia kultu Flinsa nigdy
nie potwierdzono, ale nazwa pozostała. Być może dlatego mieszkańcy
między sobą nazywają ją po męskiej i żeńskiej studnią
gender.” prw.pl
„Studnia” - komora odwiertu - jest jedna, a do niej podłączone są trzy kraniki
na powierzchni.
Płcią / płcią kulturową pijałek
naukowcy i inżynierowie raczej się nie przejmowali – ważne, że
woda płynie. Gdyby nie płynęła – płeć / płeć kulturowa nie
miałaby żadnego znaczenia.
„Ta woda w studniach przy deptaku
jest bezpłatna i korzysta z niej więcej ludzi niż z płatnej. -
Nikt tu nie przychodzi z wiadrami – tłumaczy burmistrz Marciniak.
- W tych trzech studniach płynie około 200 litrów wody na
godzinę.”
Szału nie ma,
ale dla kilkuset kuracjuszy, spacerowiczów / na godzinę wystarczy.
Spory udział w zrealizowaniu inwestycji mieli naukowcy i
inżynierowie z SKPSu / Politechniki Wrocławskiej.
Instalacja jest „niecodzienna” …
i „nieostatnia” w Sudetach?
Zdjęcie „robocze” z grudnia 2014.
Lapidarium w Świerzawie - „Sąsiedzi z przeszłości”
Po co komu poniemieckie cmentarze?
W Sudetach mieszkał kiedyś naród
pracowity, mądry i kulturalny. Zgubiła go pycha.
Warto uczyć się historii.
Nie tylko Sudety ...
„Systematycznie niszczone przez
dziesięciolecia poniemieckie cmentarze popadły w zapomnienie
lub zupełnie zniknęły. O rozsianych po wsiach
i miasteczkach nekropoliach wiedzą już tylko badacze,
pasjonaci historii, a gdzieniegdzie dzisiejsi mieszkańcy. (…)
– Na początku zdania były
podzielone. Ja wychodzę z założenia, że dwa metry
pod ziemią nie ma paszportów, jest człowiek – mówi
Ewa Wyrzykowska z Krępy Słupskiej, w której także
udało się przywrócić pamięć o przedwojennych
mieszkańcach spoczywających na cmentarzu w środku wsi. –
To nasze miejsce na ziemi, miejsce, gdzie wychowujemy nasze
dzieci. Chcemy zapuszczać tu korzenie, a jak można
to zrobić, jeśli nie zna się historii tego miejsca?
– pyta retorycznie. Z tego pytania wziął się przed
dwoma laty projekt „Cmentarz poniemiecki – dziedzictwo niczyje”
realizowany przez Stowarzyszenie „Nasza Krępa”. (…)
Te dzieci to czwarte
pokolenie urodzone wiele lat po wojnie, w wolnej Polsce,
w bezpiecznym kraju, bez żadnych powodów do obaw
ze strony Niemców. (…)
Dopiero jak się ktoś poczuje
u siebie, może mieć różnych sąsiadów, a nie wrogów
– dodaje historyk.”
Polecam cały artykuł na stronie gosc.pl.
„Poniemieckie nagrobki usunięte
przed laty ze świerzawskich cmentarzy wróciły na swoje dawne
miejsce. Do tej pory były składowane w jednym z okolicznych
zakładów kamieniarskich. Po śmierci jego właściciela wnuk nie
wywiózł ich na śmietnik, tylko przekazał potomkom zmarłych.” wroclaw.tvp.pl
Na zdjęciu lapidarium w Nowej
Bystrzycy.
czwartek, 28 maja 2015
niedziela, 17 maja 2015
Subskrybuj:
Posty (Atom)












