czwartek, 7 lipca 2022

Kwiaty Sudetów. Goździk kropkowany podbije dolnośląskie miasta?

 Goździki kropkowane w Górach Bardzkich

Upalny miesiąc bez opadów i wykaszane miejskie trawniki - założone często na kiepskich glebach - zaczynają przypominać połączenie ścierniska z klepiskiem. Czy trawniki należy zostawić swojemu losowi i przestać się nimi przejmować?

„Trawnik złożony z samych traw to stan obcy przyrodzie, stan nierównowagi biologicznej. Jeżeli zaniechamy częstego koszenia, odchwaszczania i innych zabiegów agrotechnicznych, w trawniku pojawią się rośliny inne niż trawy. Na początku będą to przedstawiciele rodziny bobowatych (koniczyny, lucerny, wyki, nostrzyki, komonice) i astrowatych (stokrotki, brodawniki, cykorie, wrotycze), później dołączą ślazowate (ślaz zaniedbany, ślaz zygmarek) i selerowate (marchew dzika). Im dłużej będziemy zaniechiwać, tym więcej bylin (niezdrewniałych roślin wieloletnich) się pojawi. W murawę można dosadzać odporne rośliny (np. rudbekie lśniące, dzwonki pokrzywolistne, rozchodniki okazałe, goździki brodate), które będą się rozsiewać.” hipermiasto.com



Trochę zostawić swojemu losowi a trochę dosadzać / dosiewać. Myślę, że jest to dobre rozwiązanie. W kształtowaniu miejskich muraw mogą się przydać także kwiaty spotykane w Sudetach.

Pisałem już o jastrzębcu pomarańczowym …

„Encyklopedia sudecka. Niezwykłe zastosowania jastrzębca pomarańczowego – „kwiaty na dachy!” i nie tylko” kunstkamerasudecka.blogspot.com

Podobnie wykorzystywany może być, tworzący luźne darnie, lubiący ciepło i odporny na brak wilgoci goździk kropkowany.

„Goździk kropkowany to stary i lubiany kwiat ozdobny, przodek wielu odmian mocno odbiegających od dzikich przodków barwą i kształtem kwiatów. Doskonały wybór na ogrody dachowe, murki kwietne oraz miejskie łąki kwietne. Sprawdzi się na trudnych glebach w jasnych miejscach. (…) Goździka kropkowanego ceni się wysoko za niezrównaną odporność na mróz, suszę oraz niedobór soli mineralnych w gruncie. Podobnie jak większość krajowych goździków również kropkowany (upstrzony, widełkowaty) stanowi doskonały wybór do łąk miejskich, sztucznych wrzosowisk, koło hortensji, rododendronów lub iglaków (z racji na kwaśną glebę), założeń naturalistycznych, alpinariów, pojemników balkonowych, na obwódki piaszczystych ogrodów japońskich albo na kwiat cięty.” lakikwietne.pl



Po co upierać się przy równo wysuszonych, pozbawionych życia trawnikach?

Goździk kropkowany nadaje się także do tworzenia „miododajnych dachów”.

„Obecnie coraz więcej mówi się o masowym ginięciu pszczół, na co duży wpływ mają zmiany w rolnictwie – monokultury zajmujące wielkie powierzchnie, zwalczanie chwastów lub stosowanie oprysków substancjami szkodliwymi dla zapylaczy. Pszczoły są jednak mistrzami adaptacji do nowych warunków, dlatego przenoszą się na tereny zurbanizowane, gdzie paradoksalnie różnorodność roślin jest większa niż na współczesnej wsi. Aby przetrwać, pszczoły muszą zebrać w ciągu roku ponad 100 kg nektaru i pyłku rocznie.” dachyplaskie.info.pl

wtorek, 5 lipca 2022

Panoramy sudeckie - z wieży na Kłodzkiej Górze

 Widok z wieży na Kłodzkiej Górze w kierunku Masywu Śnieżnika i Gór Bialskich.


 


"Panoramy sudeckie. Wysoki Jesionik z Kopřivníka. Co się współczesnym wymyślaczom nazw w Sudetach nie spodobało w „Psim Grzbiecie”? kunstkamerasudecka.blogspot.com

sobota, 2 lipca 2022

Toussaint de Charpentier i jego ważki. Brat człowieka, który wymyślił epokę lodowcową. Obaj byli związani z dolnośląskim górnictwem i obaj popadli w niemal całkowite zapomnienie – ale tylko u nas

„Najlepsi w Polsce odonatolodzy, czyli specjaliści od ważek spotkali się w Przemkowskim Parku Krajobrazowym na dorocznym sympozjum. Dolny Śląsk został wybrany na miejsce spotkania, bo pod względem ważek jest stosunkowo słabo poznany mówi Adam Tarkowski, przewodniczący sekcji odonatologicznej Polskiego Towarzystwa Entomologicznego. (…) Dolny Śląsk jest obecnie jednym ze słabiej poznanych pod względem występowania ważek regionów w Polsce, bo nie ma w naszym regionie wielu badaczy. Historycznie jest to zaś jeden z najważniejszych dla badaczy tych owadów regionów mówi Grzegorz Tończyk z Uniwersytetu Łódzkiego:” radiowroclaw.pl


To przejęzyczenie. Toussaint de Charpentier mieszkał w Brzegu, a nie w Brzegu Dolnym i autor wypowiedzi o tym wie, bo sam przypominał polskim badaczom sylwetkę niezwykłego naukowca, zasłużonego nie tylko dla Śląska, Polski ale i Europy.



„Jednymi z najciekawszych pierwszych opracowań odonatologicznych dotyczących ważek stwierdzanych w Polsce są prace CHARPENTIERA z 1825 i 1840 roku. Te dwa opracowania nie przynoszą co prawda konkretnych stanowisk, ale poszerzają wiedzę o owadach Śląska. Najciekawsze jest jednak to, że właśnie w tych pracach dokonał CHARPENTIER opisu wielu gatunków, z czego 10 opisał na podstawie okazów z Polski, podając dla nich jako locus typicus Śląsk. W pierwszej pracy (CHARPENTIER 1825) opisane zostały następujące gatunki (podano oryginalne nazwy gatunkowe i odpowiadające im nazwy współcześnie używane):

– Aeschna flavipes = Gomphus flavipes (CHARPENTIER , 1825) gadziogłówka żółtonoga,

– Aeschna serpentina = Ophiogomphus cecilia (FOURCROY , 1785) trzepla zielona,

– Libellula bimaculata = Epitheca bimaculata (CHARPENTIER , 1825) przeniela dwu-

plama,

– Libellula pectoralis = Leucorrhinia pectoralis (CHARPENTIER , 1825) zalotka większa,

– Agrion hastulatum = Coenagrion hastulatum (CHARPENTIER , 1825) łątka stawowa

(dla tej ważki locus typicus jest, obok Śląska, także Saksonia).

W opracowaniu z 1840 roku opisano pięć kolejnych gatunków (CHARPENTIER 1840):

– Agrion cyathigerum = Enallagma cyathigerum (CHARPENTIER , 1840) nimfa stawowa,

– Agrion lunulatum = Coenagrion lunulatum (CHARPENTIER , 1840) łątka wiosenna,

– Agrion viridulum = Erythromma viridulum (CHARPENTIER , 1840) oczobarwnica

mniejsza,

– Libellula striolata = Sympetrum striolatum (CHARPENTIER , 1840) szablak podobny,

– Libellula caudalis = Leucorrhinia caudalis (CHARPENTIER , 1840) zalotka spłaszczona.



Kim był CHARPENTIER? Toussaint de CHARPENTIER urodził się 22 listopada 1778 roku we Freibergu w Saksoni, zmarł 4 marca 1847 roku w Brzegu (=Brieg). Nie jest jasne jakiej właściwie był narodowości, podawane jest, że był potomkiem osadników francuskich, którzy osiedli w Saksonii. Urodził się w rodzinie starosty górniczego Johanna Friedricha Wilhelma von CHARPENTIERA. Z wykształcenia był prawnikiem, ale już około 1804 roku przeniósł się do Wrocławia i pracował jako urzędnik Urzędu Górniczego. Osiadł w Brzegu, gdzie mieszkał do śmierci.”

Grzegorz Tończyk „Tereny Polski jako locus typicus dla niektórych gatunków ważek”.

Toussaint de Charpentier był związany z wałbrzyskimi kopalniami węgla.

„Pracę zawodową rozpoczął jako audytor sądu dworskiego w Lipsku, ale już po roku, za namową Heinitza i Redena, opuścił Saksonię i wstąpił na służbę Prus. Karierę rozpoczął na stanowisku sekretarza górniczego, jednak już wkrótce awansował na asesora Wyższego Urzędu Górniczego we Wrocławiu, po czym powierzono mu kierownictwo Urzędu Górniczego w Świdnicy (Schweidnitz). W roku 1804 ożenił się z wdową von Tschirsky, z którą miał dwójkę dzieci. W latach 1806−7 zasłużył się, ratując Wałbrzyską Kasę Górniczą i podległe mu kopalnie przed Francuzami, co doceniono, przenosząc go w roku 1810 do Wrocławia w charakterze nadradcy górniczego. 

Dał się tu poznać jako człowiek wszechstronnie wykształcony, władał biegle łaciną, malował i rysował, a z jego opinią coraz bardziej liczono się nie tylko w kręgach zawodowych, lecz i naukowych. Podczas licznych podróży wielkie wrażenie wywarły na nim Włochy, których zabytki zwiedzał wraz ze swym przyjacielem hrabią Wilhelmem von Magnis w roku 1818. W roku 1828 awansował do rangi wicestarosty, zaś w roku 1830 mianowany został starostą westfalskiego Wyższego Urzędu Górniczego w Dortmundzie. Na własną prośbę przeniesiony został w roku 1836 ponownie na Śląsk, gdzie aż do końca życia pełnił obowiązki starosty Urzędu Górniczego w Brzegu (Brieg). Chociaż był biegłym mineralogiem i geologiem, to międzynarodową sławę zawdzięczał swoim badaniom entomologicznym. Opublikował w tej dziedzinie szereg ilustrowanych przez siebie prac poświęconych chrząszczom, motylom i ważkom oraz owadom kopalnym, a ponadto przygotował do druku wznowienia klasycznych dzieł entomologicznych Espersa.”

Mirosław Syniawa „Biograficzny słownik przyrodników śląskich”

Toussaint de Charpentier zgromadził wielką kolekcję owadów, która niestety nie zachowała się do naszych czasów. Dzięki cyfrowym bibliotekom można jednak podziwiać rysunki przez niego wykonane.


 

 


W wałbrzyskich kopalniach węgla z powodzeniem rozpoczynał karierę zawodową młodszy brat Toussainta - Johann Georg Friedrich von Charpentier. Zasłynął następnie badaniami geologicznymi Pirenejów i Alp Szwajcarskich (gdzie pracował jako inżynier górniczy). Jest uważany za jednego z ojców glacjologii. Pierwszy zaczął głosić tezy o zlodowaceniach, którym podlegała znaczna część Europy (co w jego czasach było podobnie przyjmowane przez opinię publiczną, jak w średniowieczu tezy o kulistości Ziemi) – o kolejnych epokach lodowcowych. Swoje poglądy opierał na obserwacji ruchów lodowców alpejskich i rozmieszczeniu głazów narzutowych. Ich istnienie próbowano w tamtych czasach wyjaśnić wielkimi powodziami lub upadkami meteorytów - o innych teoriach długo i zabawnie by pisać. O tym, że lodowce transportują materiał skalny i tworzą moreny pisał wcześniej od Charpentiera tylko Jens Esmark (co ciekawe również studiował we Freibergu i podróżował po Śląsku i Czechach), zwolennik teorii o zlodowaceniu Skandynawii.

Obaj bracia byli w swoim czasie szanowanymi i skrupulatnymi europejskimi naukowcami, zbieraczami minerałów, skamieniałości, owadów i roślin (ich kolekcje podziwiali inni badacze) – warto o nich pamiętać.

W zeszłym roku włóczyłem się wzdłuż przemkowskich mokradeł i też fotografowałem ważki. 


Okolice Przemkowa to również kraina jelonka.

Ciąg dalszy nastąpi.

poniedziałek, 27 czerwca 2022

Motyle Sudetów. Polowiec szachownica, fioletowe kwiaty i kultura solutrejska

 


Dzisiaj wieczorem na południu Wrocławia udało mi się sfotografować motyla, którego po raz pierwszy obserwowałem w Burgundii, w miejscu dość ważnym dla historii ludzkości.




 

Skała Solutre …

„(…) od Pirenejów po Morawy rozwijała się tzw. kultura solutrejska (od stanowiska Solutre we Francji). Ludzie opanowali wówczas technikę precyzyjnego obrabiania powierzchni i ostrzy krzemiennych narzędzi przy pomocy nacisku. Krzemień obijano, otłukiwano tylko wstępnie, kolejna faza obróbki polegała na naciskaniu twardą kością, odpadały od niego wówczas nie grube odłupki lecz cienkie płatki. W ten sposób powstawała powierzchnia prawie gładka i ostrza prawie proste.” rp.pl

„(…) góra w Solutre (Francja) u podnóża której znaleziono w pokładach, na różnej głębokości, ogromne ilości szczątków kostnych dzikich koni. Niektórzy naukowcy są zdania, że góra służyła do podobnych technik polowania jak ta na Jersey.” kulturalowiecka.pl

Czyli stada dzikich koni zapędzano na skraj urwiska, gdzie spadały w przepaść.



 

Roche de Solutré jest znakomitym punktem widokowym, była też „kultową” górą francuskiego prezydenta Françoisa Mitterranda, który pielgrzymował na nią co roku.




Skała przyciąga także różne gatunki motyli, w tym polowce.

„Nazwa tego pospolitego motyla jest nieprzypadkowa! Wzór na skrzydłach przypomina szachownicę i jest to wyjątek wśród motyli dziennych, zatem gatunek nietrudno jest rozpoznać. Wyraźne, czarno-białe ubarwienie kontrastujące z zielenią traw prawdopodobnie ostrzega drapieżników, gdyż motyl ten jest trujący.”




To jedyna polska rusałka, na której skrzydłach dominuje kolor biały.


„(…) szczególnie lubi fioletowe kwiaty, np. świerzbnicy lub lawendy.” obmikolow.robia.pl


Wrocławski sfotografowany został na lawendzie … prawie jak we Francji.


Polowca udało mi się też sfotografować w Górach Bystrzyckich. 

„Motyle Sudetów - polowiec szachownica” kunstkamerasudecka.blogspot.com

wtorek, 21 czerwca 2022

Od obuwika do gółki, czyli kilka godzin w Górach Kaczawskich. Część pierwsza

 

Kępa świeżo przekwitniętych obuwików

Czasu było niewiele a pogoda niesprzyjająca fotografowaniu. Grzmiało i kropił deszcz, niebo zachmurzone. I żadnego z tego pożytku – wody niewiele, a w lesie susza. Roślin mniej niż w poprzednich latach i na dodatek również mniej okazałe. Kwitną jakby z obowiązku.

Coś jednak udało się wypatrzyć.

 

 Bezzieleniowy storczyk gnieźnik leśny

 

 Torebki nasienne zimowita jesiennego

 

 Nawet stonkowate są czasami piękne (Chrysolina varians?)

 

 Orlik pospolity

 

Pokrzyk wilcza jagoda

 Naparstnica zwyczajna

 Ciąg dalszy nastąpi. 


"Encyklopedia sudecka. Lepiężnik i rozpucz lepiężnikowiec. Największy na największych"
kunstkamerasudecka.blogspot.com

 

środa, 15 czerwca 2022

Na słynnym tympanonie w Strzegomiu również „koń ukradł show”. Jak u Caravaggia - tylko setki lat wcześniej


Na (najpiękniejszym nie tylko na Dolnym Śląsku?) tympanonie w Strzegomiu widać dwa wielkie miasta Bliskiego Wschodu: Jerozolimę i Damaszek (jest gdzieś drugi taki tympanon w Polsce) i wiele koni. No właśnie … czy na pewno wiele?

Zrobiłem w domu test i zadałem pytanie: jak wyglądało tzw. nawrócenie świętego Pawła? Odpowiedź … oślepiony światłością spadł z konia. Jak u Caravaggia. Na ile późniejsze interpretacje malarzy i rzeźbiarzy, nie znających realiów historycznych, przesłaniają oraz deformują pierwotną treść?

„Caravaggio, św. Paweł i koń, który ukradł show

"Nawrócenie św. Pawła (w drodze do Damaszku)" namalował Michelangelo Merisi da Caravaggio w latach 1600-1601. To arcydzieło znajduje się w kościele Santa Maria del Popolo w Rzymie. Prześladujący chrześcijan Szaweł z Tarsu jechał do Damaszku, gdy po drodze "olśniła go nagle światłość z nieba, a gdy upadł na ziemię, usłyszał głos, który mówił: Szawle, Szawle, dlaczego Mnie prześladujesz?" (Dz.9,1-6).” polskieradio.pl

Jechał, czy szedł?

Po pierwsze, gdzie w Dziejach Apostolskich jest mowa o jakimś koniu, z którego miał spaść święty? Nawet Jezus do Jerozolimy tryumfalnie wjeżdżał na ośle. Konie w Biblii nie funkcjonują jako środki transportu a walki. Ciągną bojowe rydwany lub pędzą na nich wojownicy – np. Czterej Jeźdźcy Apokalipsy. Osioł był zwierzęciem „pokojowym” a koń „wojennym”. Paweł po prostu upadł - nawet o ośle nie ma mowy. Całe kraje przemierzano wtedy na piechotę.

Po drugie, jak i na co Paweł miał się nawrócić, skoro drogi judaizmu i chrześcijaństwa (którego twórcą był święty Paweł) jeszcze się nie rozeszły i nie zmieniał wyznania, a ateistą nie był?

„Wydarzenie pod Damaszkiem datuje się na rok 34 lub 35, natomiast cezurą w rozejściu się judaizmu i chrześcijaństwa jest tzw. Sobór Jerozolimski, który miał miejsce przypuszczalnie około 50 roku.”

Pierwsi chrześcijanie byli pobożnymi Żydami i za takich się uważali, co wielu dzisiejszym chrześcijanom w głowie się nie mieści. W pierwszy Wielki Piątek nikt nie słyszał o chrześcijaństwie.

„W Antiochii też po raz pierwszy nazwano uczniów chrześcijanami (Dz 11, 25-26).
Św. Łukasz nie ujawnia wszelako, w jaki sposób powstała nazwa „chrześcijanie”. Ten fakt tradycja wiąże z postacią św. Ewodiusza, którego wspomnienie obchodzimy corocznie 6 maja.” aleteia.org

„Czy wydarzenie pod bramami Damaszku było – jak się powszechnie uważa – nawróceniem czy raczej powołaniem Pawła?” mariuszrosik.pl

Apostołowie się nawracali, czy byli powoływani?

Ale to nie Caravaggio wymyślił św. Pawła spadającego z konia, skoro taka scena jest na średniowiecznym tympanonie ze Strzegomia (wzorowanym zapewne na „Das Singertor /Paulustor/ des Stephansdoms” w Wiedniu) … wśród innych scen, na których występuje ten sam koń. No i może jeszcze jakiś jego kolega.




„W dolnej części są: oddźwierza, mury i brama jerozolimska z jednej strony i fragment kościoła w Damaszku (oczywiście w Damaszku nie było wtedy żadnego kościoła - od red.) – po przeciwległej. Dalej oglądamy: opuszczenie przez św. Pawła Jerozolimy wraz z orszakiem jeźdźców i pieszych w drodze do Damaszku. W środku pola św. Paweł - oślepiony blaskiem spada z konia. Towarzyszący Mu jeźdźcy i piesi zwracają twarze ku górze szukając głosu wołającego, na twarzach orszaku widać lęk. Jeźdźcy trzymają kurczowo przestraszone konie. Jeszcze dalej została zobrazowana przez artystę scena uzdrowienia św. Pawła przez Ananiasza, odzianego w zakonne szaty. W górze chrzest św. Pawła - widzimy go tu wspartego o przewrócony stół podczas kazań misyjnych.” niedziela.pl

Tak, jak nie ma na tympanonie wielu świętych Pawłów, tak i koni jest o wiele mniej, niż się wydaje.

Podobne zabiegi stosowano już w bardzo odległych czasach.

„Pomiędzy kontynuacją a symultanizmem, czyli międzynarodowy bałagan terminologiczny

(…)

By zakończyć ten wywód konstruktywnie, proponuję przyjęcie następujących eksplikacji:
- kontynuacyjna metoda to sposób obrazowania w obrębie jednej kompozycji plastycznej kontynuacji zdarzeń przez połączenie następujących po sobie epizodów, co m.in. prowadzi do wielokrotnego ukazania wizerunku tej samej (tych samych) postaci w różnych przedziałach czasowych;
- symultaniczne przedstawienie to ukazanie obiektu w kilku jednoczesnych widokach, projekcjach z wielu punktów widzenia rejestrujących stan w wybranym momencie (pokazuje aspekty, nie epizody czy kolejne stany).”




Autor przytacza wcześniej przykład choćby rzymskich Kolumn Trajana i Marka Aureliusza.

„Wychodząc od znaczenia łacińskich słów, które dały wzorzec dla analizowanego terminu, odwołam się do dzieła, które „łączy w jedną całość”, „scala”, czyni kompozycję „jednolitą” i „ciągłą” – do Kolumny Trajana, wzniesionej w roku 113 dla upamiętnienia zwycięstwa tego cesarza nad Dakami. Przypomnę, że przebieg podboju Dacii przedstawiono na fryzie oplatającym spiralnie trzon kolumny pasem o szerokości jednego metra i długości dwustu. Wypełnia go dwa i pół tysiąca postaci rozmieszczonych w szeregu połączonych ze sobą scen ilustrujących wydarzenia następujące po sobie w czasie.” mediewistyka.pl

Związków tympanonu ze Strzegomia ze światem antycznym jest o wiele więcej.

Ciąg dalszy nastąpi. 

"
Wychodząca z obrazu „Ręka mistrza” z Oratorium Marianum i trzymająca drugą Stella Maris" kunstkamerasudecka.blogspot.com


piątek, 10 czerwca 2022

„Muttichovki” wracają na karkonoskie szlaki

 
„Muttichovki” to swego rodzaju „produkt regionalny”. Podobnego systemu znakowania górskich szlaków trudno szukać w górach Europy.

Kamil Vladislav Muttich (pseudonim artystyczny Camil Orfano – Muttich) urodził się w roku 1873 w Pradze. Był malarzem i grafikiem, zajmował się także ilustrowaniem różnego rodzaju wydawnictw. Na początku pierwszej wojny światowej leczył rany w szpitalu w Vysokém nad Jizerou i od tego czasu związał się z Karkonoszami. Pokochał również narciarskie wędrówki. Na początku lat 20. XX wieku wymyślił system znakowania szlaków, przydatny zwłaszcza zimą i w szczytowych partiach gór, nazywany „niemymi znakami” lub „muttichovkami”. Umieszczone na wysokich tyczkach, wykonane z dwumilimetrowej grubości blachy, malowane na czerwono i posiadające wysokość 30 do 50 cm symbole, są czytelne nawet gdy pokryje je szadź. Ma to wielkie znaczenie na dość płaskich i rozległych przestrzeniach karkonoskich grzbietów.




„Muttichovki” pojawiły się po raz pierwszy zimą 1921/1922 (stawiał je Związek Narciarski / Svaz lyžařů RČS) w zachodniej części Karkonoszy. W roku 1924 - także dzięki właścicielom schronisk - ukończono pierwszy etap znakowania. Kilka lat później od Harrachova po Janské Lázně istniało 350 takich znaków. W tym czasie były praktyczne jeszcze z jednego powodu – znakowanie opisane po czesku lub niemiecku padało ofiarą „patriotycznych” wandali z obu stron a symbole graficzne spełniały warunek neutralności i nie budziły agresji. Symbole wskazywały drogi do schronisk, miejscowości ale także atrakcyjnych turystycznie miejsc (np. Śnieżka, Śnieżne Kotły). Dotyczyły przeważnie czeskiej części gór, istniało jednak kilka wyjątków np. Jakuszyce, „Strzecha Akademicka”, „Hala Szrenicka”, „Pod Łabskim Szczytem”. W szczytowym momencie (w latach 30. XX wieku) funkcjonowało 35 rodzajów „muttichovek”, pochodzących czasami od charakterystycznej litery w nazwie obiektu (nie zawsze pierwszej).



digitool.is.cuni.cz
 
Po roku 1945 jedyne w swoim rodzaju znakowanie powoli popadało w zapomnienie. Powrócono do niego 19 lat temu i obecnie po czeskiej stronie Karkonoszy stoi 96 blaszanych drogowskazów o 31 wzorach. W tym roku („nieme znaki” mają równe sto lat) dzięki sponsorowi (ŠKODA AUTO) ma przybyć aż 69 znaków. Rozstawiają je pracownicy Parku i ratownicy Horské služby. „Muttichovki” „produkowane” są w Lánově koło Vrchlabí.

„Muttichovki” znalazły się na znaczku 48. Rajdu Sudeckiego SKPS z 2004 roku.

„motyw: Duch Gór z mapy Helwiga i gwiazdy Unii Europejskiej (rajd zaczynał się w dniu wejścia Polski do Unii!); „nieme znaki” zimowe” skps.wroclaw.pl

„Němé značky v Krkonoších pomáhají bloudícím sto let, ochranáři je obnoví” idnes.cz
 
 
"Keprnik po polsku nic nie znaczy. A Koprowy Szczyt? Koprnik, Köppernik, Köpernickstein"  kunstkamerasudecka.blogspot.com