niedziela, 7 marca 2021

W śnieżycowym lesie. „Nie zdradzamy, gdzie się znajdują – dla ich dobra”

„Na Dolnym Śląsku jest kilka leśnych stanowisk śnieżyc i przebiśniegów. My odwiedziliśmy to w Nadleśnictwie Świdnica. Kwiatowy dywan ciągnie się przez kilka kilometrów. Na prośbę leśników nie ujawniamy dokładnego miejsca występowania roślin.” wroclaw.tvp.pl




„Ogromne połacie kwitnących przebiśniegów i śnieżyc wiosennych. Ten niezwykły widok można spotkać w lasach koło Żarowa. Jak tłumaczy rzeczniczka nadleśnictwa Świdnica, Malwina Sokołowska, jest to największe skupisko tych wczesnowiosennych roślin na Dolnym Śląsku.” radiowroclaw.pl

 





Zdjęcia wykonane w okolicach Żarowa pochodzą z soboty. Przy okazji można było nacieszyć wzrok panoramą ośnieżonych Karkonoszy.

 

"Przełom Zuzanki jako alternatywa dla „Muszkowickiego Lasu Bukowego”. Cz. I – nie tylko osmogeneza"kunstkamerasudecka.blogspot.com

 


czwartek, 4 marca 2021

Dwie „Madonny pod jodłami” – jak odróżnić falsyfikat od oryginału? Skrzydlaty wąż Cranachów. Część druga

 
Wąż Cranachów (czasami pełzał w różnych zakamarkach obrazów) do roku 1537 wikimedia.org

O tym, że „Madonny” różnią się użytymi materiałami i techniką malowania pisałem wcześniej.

„Dwie „Madonny pod jodłami” – jak odróżnić falsyfikat od oryginału? Część pierwsza” kunstkamerasudecka.blogspot.com

Różnią się także szczegółami.

„I, co najciekawsze, kopista nie zauważył, że na pierścieniu leżącym obok Maryi i Dzieciątka są inicjały Cranacha - dwie niewielkie litery "L" i "C". Nie wiedział również, że artysta zastosował prostą sztuczkę, która polegała na tym, że inicjały dało się prawidłowo odczytać jedynie w lustrzanym odbiciu. Bez tej wiedzy ograniczył się więc do kilku bohomazów.” interia.pl




Wąż po roku 1537
 

Inicjały to nie wszystko.

„Niektórzy twórcy zamiast sygnatury umieszczali na dziele odpowiedni znak, np. Wit Stosz — swój gmerk, a Łukasz Cranach swoje godło herbowe — węża skrzydlatego w koronie i z pierścieniem w pysku.” (Piotr Skubiszewski „Znaki w dziełach sztuki”)

Cranach był jednym z pierwszych malarzy, którzy otrzymali herb i tytuł szlachecki.

„Sztuka z warsztatu Cranacha stała się bardzo popularna w Europie. Szeroko rozchodziły się obrazy znaczone sygnaturą w postaci uskrzydlonego węża lub stojącymi skrzydłami nietoperza, które po 1537 r. zostały zmienione na leżące skrzydła ptasie. Skrzydlaty wąż to herb, który otrzymał Cranach jako nadworny malarz w 1508 r. od księcia Fryderyka Mądrego.” (Józef Flik „Warsztat malarski Łukasza Cranacha Starszego”)

W roku 1537 zmarł Hans - jeden z synów Lukasa Cranacha Starszego - a warsztat zaczął przejmować jego drugi syn, również Lucas (Lucas Cranach Młodszy). 

 

Oryginał



Kopia
 

Pierścień na kopi „Madonny” jest wypełniony niezdarnymi bohomazami - dotyczy to nie tylko liter ale i skrzydlatego węża. Pierścień jest żółty a nie złoty oraz liczba „ząbków” na obrączce jest znacznie mniejsza niż w oryginale i są one równie niezdarne jak wąż i litery.

poniedziałek, 1 marca 2021

Kamień graniczny z roku 1733. Dokonaliśmy częściowej rewitalizacji granicy opactwa krzeszowskiego. Część pierwsza


Inspiracją do odbycia tej wycieczki była ciekawa strona sciezkawbok.wordpress.com

Teren nie jest zbyt często odwiedzany przez turystów, gdyż jak policzyliśmy, choć razem mamy ok. 230 lat, to nikt z nas wcześniej tu nie był. I był to błąd, gdyż okolica jest niezwykle malownicza oraz obfitująca w widoki od Karkonoszy po Góry Wałbrzyskie (a pewnie i dalsze przy innej pogodzie).

„W 2017 roku opisałem ciekawy zachowany kamień graniczny opactwa krzeszowskiego, który obecnie znajduje się w ogródku jednej z kawiarni w Kamiennej Górze. Napisałem wtedy, że jest to jedyny znany taki kamień, na którym wyryto monogram I(F)AG oraz datę 1733. Wg informacji właściciela kawiarni, kamień odnalazł on na wysypisku leśnym w okolicach Czadrowa.”

Później okazało się, że w Czarnym Lesie są jeszcze dwa takie kamienie, z tego jeden wywrócony w krzakach.

„Kamień był przewrócony na stronę bez oznaczeń. Musiałem go obrócić, co w pojedynkę nie było takie łatwe. Na kamieniu znajdują się identyczne oznaczenia co na poprzednim, są one jednak dużo mniej widoczne. Napis ‚I(F)AG 1733’ stał się lepiej widoczny dopiero po polaniu oznaczeń wodą. Postawienie do pionu takiego kamienia samemu jest dla mnie rzeczą niewykonalną, dlatego kamień przewróciłem z powrotem do jego pozycji, w której go znalazłem.” 



W sobotę pojechaliśmy, by kamień odnaleźć i ustawić do pionu. Udało się to całkiem nieźle a w nagrodę niebo rozpogodziło się i ukazały się naszym oczom zabytki Krzeszowa. Bardziej szczegółowo wycieczkę opiszę już wkrótce. 



 

Opat Innocenty Fritsch, któremu oprócz kamieni zawdzięczamy wielką, barokową świątynię w Krzeszowie zmarł rok po wykonaniu słupków granicznych.

„Encyklopedia sudecka. Jak to z najstarszym pomniczkiem Gór Izerskich było? Preusslerstein” kunstkamerasudecka.blogspot.com



niedziela, 28 lutego 2021

Dwie „Madonny pod jodłami” – jak odróżnić falsyfikat od oryginału? Część pierwsza

Przedwojenne zdjęcie oryginału

 „Madonna pod jodłami” Kupkego wcale nie jest podobna do „Madonny” Cranacha. Nie jest to idealna kopia ani nawet dobry obraz (chociaż ze względu na powojenne możliwości i młody wiek fałszerza należy mu się „uznanie”). Jak to możliwe, że przez kilkanaście lat podróbka udawała z powodzeniem jedno z najcenniejszych dzieł znajdujących się na terenie Polski?

Wszystkiemu winne powojenne zamieszanie. Gdyby ksiądz Siegfried Zimmer próbował wręczyć obraz komuś, kto przed wojną widział go chociaż kilka razy na własne oczy wątpię, by to się udało. Po pierwsze materiał, na którym namalowono „Madonny” jest zupełnie odmienny. Georg Kupke namalował kopię na desce pozyskanej ze średniowiecznego tryptyku (zapewne po wojnie nietrudno było o kawałek uszkodzonego ołtarza). Wiadomo, że mistrz jakim był Cranach używał tworzywa najwyższej jakości a nie materiału z odzysku – była to dokładnie i starannie zagruntowana deska lipowa. Fałszerz użył drewna iglastego z jodły lub świerka i zagruntował je pośpiesznie. W związku z tym na kopii przebijają słoje rocznych przyrostów tworzące wyraźne prążki.



Kopia

 

Inna była też technika malowania i obrazy różnią się barwami. Cranach malował pierwotnie kładąc temperę, a w następnych etapach tworzył laserunki z żywicami i olejem. Obraz powstawał warstwa po warstwie. Fałszerz stosował technikę współczesną – mieszał farby na palecie.


 

 Oryginał


Gdy ogląda się obydwa obrazy obok siebie na wystawie „CranACH!!! „Madonna pod jodłami” mnwr.pl różnice są bardzo dobrze widoczne. Muzealnicy po wojnie nie mieli takiej możliwości, nie mieli internetu ani nawet kolorowej fotografii oryginału. Zapewne zaufali też księdzu – to w końcu „zawód” zaufania publicznego.

Różnic jest więcej. Ciąg dalszy nastąpi.

 

"Historia Śląska i Wrocławia przez ścięte głowy opisana. Święty Wojciech jako kefalofor biskupa Thurzona. Polsko – czeskie zmagania o głowę patrona Czechów i Polaków. Część III" kunstkamerasudecka.blogspot.com



 

środa, 24 lutego 2021

Niezwykły tympanon z wrocławskiej kolegiaty Świętego Krzyża. Nie tylko „Tron Łaski”. Część pierwsza


 

Kolegiata Świętego Krzyża to jeden z najwspanialszych kościołów Śląska a zwiedzić ją niełatwo. Tympanon, na którym pokazano Hennryka Probusa i Matyldę (chociaż są też inne teorie), jest niezwykły z kilku powodów.

Po pierwsze znajduje się na nim jedno z pierwszych na ziemiach polskich przedstawienie typu „Tronu Łaski” w architekturze.

Po drugie nie jest to zwykły „Tron Łaski” a „Tron” połączony z krzyżem mistycznym w formie „Drzewa Życia” (a jeden z najsłynniejszych w Polsce podobnych krzyży mistycznych znajduje się w Warszawie - ale pochodzi z wrocławskiego kościoła Bożego Ciała).

Po trzecie jest to raczej epitafium niż tympanon fundacyjny. 

Skąd wzięło się przedstawienie w formie „Tronu Łaski”? Powszechnie mówi się o XII wieku, gdy takie wyobrażenia Świętej Trójcy zaczęły pojawiać się w malarstwie miniaturowym i na witrażach. Jednak zapowiedzią symboliki „Tronu” mógł być już awers tzw. Krzyża Lotara (Lotharkreuz) pochodzący sprzed roku 1000. 

 

Jest ozdobiony grawerowanym wizerunkiem ukrzyżowanego Chrystusa, nad którym z nieba wyłania się „Manus Dei” („Ręka Boga”) trzymająca wieniec laurowy z Duchem Świętym pod postacią gołębicy w środku. Na ramionach krzyża znajdują się grawerowane symbole słońca i księżyca, ale słońce i księżyc w powiązaniu ze sceną Ukrzyżowania to temat na osobną opowieść.



Mszał z Montaure 

Od początku XII wieku „Tron Łaski” pojawia się w mszałach – najczęściej jest wypełnieniem litery „T” (przy „Te igitur, clementissime Pater, per Iesum Christum Filium tuum Dominum nostrum, …” - „Ciebie więc, najmiłościwszy Ojcze, przez Jezusa Chrystusa Syna Twojego, Pana naszego, …)



 Mszał z Cambrai
 

Pierwsze? przedstawienie „Tronu Łaski” w architekturze to przedziwny witraż w kościele, który symbolicznie rozpoczął styl gotycki w budownictwie.

„Kwadryga Aminadaba” – wizja opata Sugera będąca konglomeratem ze Starego i Nowego Testamentu istnieje do tej pory w bazylice Saint Denis. Ciąg dalszy nastąpi.


 

 



"Studnia Patriarchów. Najstarsze znane plastyczne przedstawienie Mojżesza z rogami. Cz. I"
kunstkamerasudecka.blogspot.com


„Stół słowa bożego”. Czy we Wrocławiu możemy znaleźć antyambonę?"
kunstkamerasudecka.blogspot.com

 

"Historia tabernakulum w Polsce rozpoczęła się w roku 1248, we … Wrocławiu. Ambra z Wadochowic. Ilu papieży gościło we Wrocławiu i pod Sudetami? Cz. II"
kunstkamerasudecka.blogspot.com

 

 

sobota, 20 lutego 2021

Ilustrowana historia Wrocławia. Czy kardynał Georg von Kopp zasłużył na miano „Bismarcka w purpurze”? Część pierwsza

 



Śmierć wrocławskiego księcia-biskupa odbiła się szerokim echem w całych Niemczech


Na pewno pierwszy administrator apostolski Dolnego Śląska po II wojnie światowej nie zasłużył sobie na usunięcie w cień. Ksiądz Karol Milik jako jedyny z pięciu administratorów apostolskich, mimo olbrzymich zasług, nie został biskupem i według historyków była to decyzja zupełnie niezrozumiała. Mówią dziś o tym także osoby duchowne.




Na zdjęciu powyżej widać kondukt pogrzebowy wrocławskiego kardynała Georga von Koppa w marcu 1914 roku. Pewnie wielu się zdziwi, ale na zdjęciach z pogrzebu można wypatrywać młodego kleryka Karola Milika. Przyjechał specjalnie z tej okazji zza austriackiej granicy. Kościół - w czasach gdy gasł Breslau a rodził się Wrocław - zachował o wiele większą ciągłość niż „świecka tkanka miasta”. I to chyba nie powinno nikogo zdumiewać – kwestie narodowe dla chrześcijaństwa to zupełnie drugorzędne sprawy („Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie.”) Przynajmniej powinny takie być.

Skąd kleryk Milik wziął się na pogrzebie kardynała Georga von Koppa?

„Ważne zmiany w poziomie kształcenia duchownych związane były z działalnością kard. Georga Koppa. Duchowny ten dosyć mocno związany był z władzą pruską, mając wpływ na samego kanclerza Rzeszy Ottona von Bismarcka. Ze względu na rozległe terytorium diecezji wrocławskiej i bardzo dużą liczbę powołań do kapłaństwa kard. Kopp rozpoczął budowę nowego domu kleryckiego. Prace budowlane trwały dwa lata i w 1895 r. do użytku alumnów został oddany duży gmach wzniesiony w stylu neogotyckim. Otrzymał nazwę od imienia inicjatora jego budowy – Collegium Georgianum.” nowezycie.archidiecezja.wroc.pl


Budynek seminarium w Widnawie

Ale to tylko część historii – wrocławskie seminarium powstało, by kształcić kleryków z pruskiej części Śląska. Drugie seminarium - dla kleryków z austriackiej części prowincji - zbudowano z inicjatywy kardynała Koppa u podnóża Sudetów Wschodnich, w położonej obok biskupiego Javornika Vidnavie. Studiowali w nim Czesi, Niemcy i Polacy a wśród nich Karol Milik pochodzący ze Śląska Cieszyńskiego. Późniejszy polski administrator apostolski poznał Ostrów Tumski jeszcze przed pierwszą wojną światową, a święcenia kapłańskie przyjął w kościele w Vidnavie, rok po pogrzebie kardynała Koppa, z rąk jego następcy Adolfa Bertrama (jeszcze wtedy biskupa). Polski powojenny administrator apostolski był więc w pewien sposób wychowankiem ostatnich niemieckich biskupów na wrocławskim tronie i łatwo mógł nawiązać kontakt z duchownymi niemieckimi, pozostałymi na Ziemiach Zachodnich. Warto zaznaczyć, że pierwotnie stanowisko to planowano powierzyć Bolesławowi Kominkowi, który jednak uznał, że bardziej jest związany ze Śląskiem Opolskim i że łatwiej poradzi sobie w Opolu niż we Wrocławiu.



Pierwotnie wczesnogotycki (z XIII w.) kościół św. Katarzyny w Vidnavie od średniowiecza związanej z diecezją wrocławską
 

Kardynał Georg von Kopp był człowiekiem, który usiłował pogodzić ogień z wodą – w związku z tym był krytykowany zarówno przez Polaków, jak i Niemców. Mimo wszystko był jednak osobą powszechnie szanowaną i ostatnio także w Polsce spogląda się na jego postać mniej emocjonalnie.

„115 lat Caritas we Wrocławiu (…) Działalność prowadzona przez sekretariat rozszerzyła się do tego stopnia, że 4 kwietnia została przeniesiona na nowe miejsce przy obecnym pl. Kościelnym 5. Również tego dnia książę kardynał Georg Kopp uroczyście zainaugurował działalność Związku Caritas dla Archidiecezji Wrocławskiej.” caritas.pl

A to dopiero początek jego zasług – ciąg dalszy nastąpi.



"Ilustrowana historia Wrocławia. Wózek z Domasławia. Czy osada nad Odrą należała do kręgu cywilizacji śródziemnomorskiej? Od kiedy na Śląsku istnieją nierówności społeczne?" kunstkamerasudecka.blogspot.com

 

"Ściąga wrocławska. Jan XXIII spogląda w kierunku byłej siedziby KW PZPR. A kardynał Kominek? Czym różni się mąż stanu od populisty? I co ma wspólnego Poelzig z Kominkiem?" kunstkamerasudecka.blogspot.com

 

 

środa, 17 lutego 2021

Ilustrowana historia Wrocławia. Wózek z Domasławia. Czy osada nad Odrą należała do kręgu cywilizacji śródziemnomorskiej? Od kiedy na Śląsku istnieją nierówności społeczne?

 Bynajmniej nie chodzi o rzymskie legiony, które dotarły w Sudety – a przecież jeszcze niedawno można to było uznawać za fantazję.

To jeszcze dawniejsze czasy!

Przełom epoki brązu i żelaza …

Pierwsze igrzyska olimpijskie, Troja, Budda, Homer, Iliada, Odyseja, Babilon, znaki zodiaku, założenie Rzymu, Konfucjusz i … biblijny Eliasz. A na Śląsku tylko puszcza, wilki i niedźwiedzie?


„Kielich tzw. Królewski (vel drugi kielich Dąbrówki) z opactwa kanoników regularnych w Trzemesznie, czasza, Eliasz na wozie ognistym.” fototeka.ihs.uj.edu.pl


Eliasz miał żyć w VIII wieku p.n.e. a w zaświaty udał się podobno na ognistym rydwanie/wozie.


W historii zdarzają się odkrycia, które nakazują poprawiać podręczniki – nawet te wydane stosunkowo niedawno. Ostatnio dzieje się tak za sprawą archeologii, bo trudno już wygrzebać w starych księgozbiorach zupełnie nieznane teksty.

„Domasław to wieś w gminie Kobierzyce, kilkanaście kilometrów na południowy zachód od Wrocławia. W latach 2006–2008, kiedy budowano tam obwodnicę, Zespół Badań Ratowniczych pod kierownictwem profesora Bogusława Gedigi z wrocławskiego oddziału Instytutu Archeologii i Etnologii Polskiej Akademii Nauk przeprowadził prace wykopaliskowe. Odkrycia okazały się rewelacyjne, sięgające okresu neolitu, wczesnej epoki brązu i epoki żelaza. (…) Odkrycie archeologiczne rzuciło nowe światło na nasze wyobrażenie o społecznościach z epoki żelaza. Okazuje się, że już wtedy zaczęło dochodzić do nierówności społecznych, czy też wyraźnego zróżnicowania ludności pod względem posiadanego majątku. Wyodrębniła się grupa ludzi, którą dziś moglibyśmy nazwać arystokracją, elitą posiadaczy.” archeologia.pl

Tak naprawdę takie nierówności zaczęły się pojawiać już wcześniej – w czasach kultury unietyckiej. Dowody można znaleźć na cmentarzu; jednym sypano kurhany a innym nie.


„Interesujący przykład - być może nieprzypadkowego - wykorzystania kurhanu na potrzeby jurysdykcji karnej. Stanowisko archeologiczne znajduje się w obrębie Równiny Wrocławskiej, na niewielkim wzniesieniu (dawniej Galgen Berg), po wschodniej stronie drogi z Kątów Wrocławskich do Kilianowa, przy obecnym zjeździe na autostradę A4, ok. 2 km od centrum miasta.
Szubienica jest bardzo zniszczona, zachowała się tylko w części fundamentowej.” zabytek.pl


Nierówności pełnią w dziejach ludzkości niezwykle ważną rolę – umiarkowane są motorem postępu, wielkie zaś prowadzą do wojen i rewolucji.

Wykopaliska z Domasławia (trudno o tak dobrze zachowane obiekty z terenu wielokrotnie burzonego i odbudowywanego pobliskiego Wrocławia) są zaskakujące pod innym względem.




„W zespole ceramiki malowanej z Domasławia obok naczyń mamy również egzemplarze specjalne o przeznaczeniu raczej rytualnym. Są to np. przedmioty o kształtach zoomorficznych, rogów i wreszcie unikatowy w skali co najmniej środkowoeuropejskiej pięknie zdobiony czterokołowy wózek. Zagadnienie funkcji tego egzemplarza oraz jego roli w grobie zasługuje na szczególną uwagę (niezależnie od widocznych walorów estetycznych). Nie ulega wątpliwości, że obiekt ten nawiązuje do zwyczajów znanych z grobów typu „książęcego” odkrytych w kręgu halsztackim i ma swoje zakotwiczenie na obszarze cywilizacji śródziemnomorskiej. Wóz odgrywał różnorodne role obrzędowe i symboliczne w wielu systemach religijnych i w różnym czasie, poczynając od neolitu. (...). Opisane w starotestamentowej Księdze Królewskiej zagadkowe odejście z tego świata proroka Eliasza, przypadające mniej więcej na czas funkcjonowania cmentarzyska w Domasławiu, mówi nam o ważnej roli wozu. Prorok unosi się do nieba na ognistym rydwanie ciągnionym przez takie same konie. (...) Wiele innych przykładów z bliskiego nam sąsiedztwa potwierdza ważną funkcję obrzędową wozu. U Germanów posąg bogini płodności i urodzaju Nerthus był podczas corocznych uroczystości obwożony na wozie ciągnionym przez woły, posadowiony na odpowiednio przygotowanym tronie i następnie obmywany (o czym wspomina Tacyt). (…) Złożenie tego egzemplarza wózka w grobie zmarłego należącego do wyróżniającej się części społeczeństwa (na co wskazuje konstrukcja i jego nader bogate wyposażenie) nadaje mu określone znaczenie w obrzędach grzebalnych. Najpewniej mamy w tym przypadku ślad oddziaływań kręgu cywilizacji śródziemnomorskich, w tym starożytnej Grecji, gdzie transport zmarłego „wodza-naczelnika” na miejsce spoczynku odbywał się najczęściej na wozie. W starożytnej Grecji pojazd ten odgrywał ważną rolę w części obrzędu grzebalnego zwanego ekforą. Taką treść odnajdujemy w scenie na kraterze, w dziele tzw. Mistrza Amfory z Dipylonu z ok. połowy VIII w. p.n.e., w której zmarły, opłakiwany przez lamentujących oddanych w charakterystycznym geście załamywania rąk nad głowami, spoczywa na wozie.” 



 

Tu dygresja …

Ten ostatni zabytek znamy dzięki Gustavovi Hirschfeldowi - archeologowi urodzonemu w Pyrzycach. Żył krótko ale miał olbrzymie zasługi dla rozwoju archeologii starożytnej Grecji.



Wyposażenie grobowe powstającej warstwy wojowników - brązowe i żelazne miecze oraz siekierki

 

Pierwsza obserwacja komety Halleya, potęga Asyrii, Tales z Miletu, Ezop, podboje Persów, Świątynia w Jerozolimie …

A na Śląsku wilki i niedźwiedzie?



Naczynia z brązu - w tym misa, której obrzeże ozdobiono wizerunkami ptaków wodnych i tarczy słonecznej
 

 

 Malowana ceramika grobowa

„Obraz kultury, jaki ukazują źródła pozyskane na cmentarzysku w Domasławiu, przedstawia nam ówczesne społeczeństwo zamieszkujące obszary południowo-zachodniej Polski jako pozostające w rytmie rozwoju obserwowanego w głównych funkcjonujących wtedy centrach cywilizacyjnych i pozostające z nimi w bliskich kontaktach.” 



 

O ile kilkanaście lat temu uważano, że plemiona na Śląsku ulegały wpływom kultury halsztackiej, to teraz uważa się, że były tej kultury częścią – najbardziej wysuniętą na północny-wschód. Opisane znaleziska to nie pojedyncze efekty przypadkowej wymiany handlowej lub najazdu. To przedmioty z cmentarza funkcjonującego setki lat.

Zachęcam do lektury całego artykułu Bogusława Gedigi „Ślady cywilizacji śródziemnomorskiej nad Odrą”.

Spór: czy Śląsk był najpierw piastowski, polski, czeski, czy niemiecki jest kłótnią na poziomie osiedlowej piaskownicy.

 



"Sudeckie pomniczki. „Siedem krzyży” z okolic Jawornika - „sudecka Masada”? kunstkamerasudecka.blogspot.com