poniedziałek, 16 maja 2022

O ich istnieniu wiadomo było od roku 2015. „W piwnicach klasztoru na wrocławskich Karłowicach znaleziono obrazy” stworzone przez barokowego mistrza. Przedstawiają patrona … rzeczy zagubionych

 

"Arka"

Współczesny ranking włoskich świętych …

„Ojciec Pio jest najpopularniejszym świętym we Włoszech. Na kolejnych pozycjach lokują się Antoni Padewski i patron Italii – Franciszek z Asyżu.” info.wiara.pl

Antoni Padewski jest takim „Franciszkiem rejonu Veneto”. Bazylika w Padwie, gdzie jest pochowany, to jedna z największych świątyń chrześcijańskich i jedno z najczęściej odwiedzanych sanktuariów.

Czy można odtworzyć ranking włoskich świętych czasów renesansu?

Podjął się tego Peter Burke w książce „Kultura i społeczeństwo w renesansowych Włoszech”. Zastosował metodę dość logiczną – policzył znane obrazy poświęcone konkretnym świętym. Z dzieł o charakterze religijnym aż połowa poświęcona była Matce Boskiej, a Chrystusowi zaledwie jedna czwarta! Nieliczne obrazy przedstawiały Boga Ojca, Trójcę Świętą lub sceny ze Starego Testamentu. Świętym poświęcono 23% wszystkich znanych dzieł. Byli to w kolejności: Jan Chrzciciel, Sebastian!, Franciszek, Katarzyna Aleksandryjska!, Hieronim!, Antoni Padewski, Roch! i dopiero święty Piotr. Nawet na następnych pozycjach nie ma założyciela chrześcijaństwa, czyli świętego Pawła.

Czyli teolodzy swoje, a lud i mecenasi sztuki swoje – popularność Sebastiana lub Rocha świadczy o ówczesnym strachu przed zarazą.

Najpopularniejsze imiona czasów renesansu to: Giovanni, Antonio, Francesco i Andrea.

Minęło pół tysiąca lat a Antoni z Padwy niezmiennie na włoskim podium.



Bazylika w Padwie
 

Przejdźmy do wrocławskiego znaleziska.

„Okazuje się bowiem, że w Archiwum Narodowym w Pradze znajduje się kronika wrocławskiego klasztoru franciszkanów. W niej zaś widnieje zapis, że w roku 1719 zakonnicy przyjęli darowizny na poczet zamówienia rozbudowanego cyklu jedenastu scen z życia św. Antoniego Padewskiego, który miał znaleźć się w klasztornych krużgankach. Wśród darczyńców znaleźli się najwybitniejsi przedstawiciele śląskich elit. Klasztor i kościół franciszkanów znajdował się wówczas przy ul. św. Antoniego we Wrocławiu, tam gdzie dzisiaj parafię mają paulini (…)”. gazetawroclawska.pl

O zapisie kronikarza z Pragi wspominał autor artykułu „Atrybucja i datacja wyposażenia kościoła św. Antoniego z Padwy we Wrocławiu w świetle kroniki konwentu franciszkanów reformatów” (Marcin Musiał, Roczniki Sztuki Śląskiej XXIV z 2015 roku).

„(…) w latach 1719 – 1722 Eybelwieser wykonał w krużgankach klasztornych cykl 11 scen z życia św. Antoniego”.

Nie było jednak nawet wiadomo, czy były to freski, czy obrazy na płótnie. 


„– Obrazy przez długie lata znajdowały się w naszej piwnicy. Były bardzo zniszczone. Najstarsi współbracia wspominają, że w latach 50., kiedy uczyli się tutaj w Niższym Kolegium, obrazy wisiały na korytarzach klasztornych. Już wtedy musiały być w bardzo złym stanie, na niektórych nawet nie można było dostrzec, co przedstawiają. Dopiero ich oczyszczenie pozwoliło na odkrycie pewnych niuansów i przede wszystkim na odkrycie ich autora, który jest niewątpliwe bardzo cennym autorem dla całego środowiska wrocławskiego i dla sztuki wrocławskiej. (…) Niestety, do czasów obecnych jesteśmy w posiadaniu tylko pięciu obrazów z cyklu jedenastu „Cudów św. Antoniego”. Czy jest pozostałych sześć? Tego nie wiemy. Gdzie jest pozostałych sześć? Tego też nie wiemy. W jaki sposób dostały się one do nas? Tego też do końca nie wiemy (…)” niedziela.pl

Cały czas istnieje szansa, że gdzieś jeszcze się znajdą.

Płaskorzeźby przedstawiające życie i cuda św. Antoniego wypełniają Kaplicę Świętego (gdzie znajduje się jego grób, tzw. Arkę) w bazylice Padwie. Architektem, który ją zaprojektował był prawdopodobnie Tulio Lombardo. Płaskorzeźby powstawały kilkadziesiąt lat i wykonywało je kilku różnych artystów. Mimo to wyglądają jakby wyszły spod tego samego dłuta – rzeźbiarze byli zobowiązani do korzystania z tego samego szablonu / wzoru postaci.

Cuda św. Antoniego były dość niezwykłe (nawet jak na cuda) …




„Serce lichwiarza

Będąc we Florencji, Antoni natknął się na kondukt pogrzebowy pewnego bogatego lichwiarza. Zatrzymał pochód i rzekł: „Co robicie? Chcecie w poświęconym miejscu złożyć tego, którego dusza jest już pogrzebana w piekle?” I ku zdumieniu wszystkich mówił dalej: „Jak powiada Ewangelia: gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje. Otwórzcie jego pierś, a nie znajdziecie serca, które znajduje się tam, gdzie jego skarb”. Ludzie pobiegli wówczas do domu lichwiarza, do komnat, w których zgromadzone były wszystkie jego bogactwa, otwarli szkatuły wypełnione pieniędzmi i w jednej z nich znaleźli jeszcze gorące i bijące ludzkie serce. Otwarli także pierś zmarłego, lecz serca tam nie było.” antoni-torun.pl

Na zdjęciu scena z Padwy (autorstwa Lombardo, inne wyrzeźbili np. Minello, Rubino, Cosini, Cattaneo lub Sansovino – uczeń i spadkobierca nazwiska owego Sansovino od pozy sansovinowskiej, znanej z renesansowych nagrobków - główny architekt renesansowej Wenecji).

sobota, 14 maja 2022

Urodzona w Oławie, pochowana obok papieży, de iure królowa Anglii Maria Klementyna Sobieska

 
Jeden z „pępków świata” ...

„Od 15 marca do 22 maja 2022 r. w gmachu głównym Muzeum Narodowego we Wrocławiu (pl. Powstańców Warszawy 5) dostępna będzie wystawa czasowa „Madonna i książę. Sobiescy na Śląsku”. Wystawa z pewnością zainteresuje Oławian i mieszkańców naszego powiatu, bo odsłania kulisy obecności królewiczów z rodu Sobieskich na Śląsku na przełomie XVII i XVIII w.” starostwo.olawa.pl


Maria Klementyna Sobieska - przez jej ślub Sobiescy stracili Oławę, bo okazali nieposłuszeństwo cesarzowi.

„Te trzy kobiety zostały pochowane obok papieży w Watykanie (…) Można powiedzieć, że Bazylika Świętego Piotra w Watykanie jest także mauzoleum, w którym spoczywają doczesne szczątki niemal wszystkich papieży (za wyjątkiem kilku, których pochowano w innej bazylice).
Jednak, co ciekawe, w Watykańskich Grotach są pochowane również trzy kobiety, które nie są ani świętymi, ani zakonnicami. To trzy laickie królowe (Matylda nie była królową - od red.): Krystyna Szwedzka, Matylda Toskańska i Maria Klementyna Sobieska, uhonorowane wewnątrz bazyliki rzeźbionymi nagrobkami.” aleteia.org

Maria Klementyna Sobieska była związana ze Śląskiem, a Krystyna Szwedzka …

„Oprócz tytułu królewskiego uzyskała także tytuł księżnej Kaszub, Pomorza i Szczecina.” historykon.pl 

Mocna reprezentacja zachodniej części Polski w Watykanie.

Z męskich, świeckich władców swój pomnik w bazylice ma podobno tylko cesarz Konstantyn. Tak twierdzą znawcy tematu, zwiedzającemu trudno to zweryfikować, bo ów gigantyczny kościół trzeba by oglądać kilka dni.


 

 
„Pogmatwane losy dynastii Stuartów i ich przegrany spór z Hanowerczykami o tron brytyjski sprawiły, że Klementyna, wnuczka Jana III Sobieskiego, była królową Anglii tylko de iure i tylko w oczach najzagorzalszych zwolenników jej męża Jakuba. (…)

Otrząsnąwszy się po porażce, Jakub postanowił założyć rodzinę. Posłał swego zausznika, młodego Irlandczyka Charlesa Wogana, w objazd katolickich dworów europejskich z zaleceniem wyszukania księżniczki, którą mógłby poślubić. Z początkiem 1718 r. Wogan dotarł na dwór innego Jakuba, któremu ojciec nie zdołał przekazać tronu: księcia Oławy Jakuba Sobieskiego, najstarszego z synów Jana III. Sobieski miał trzy niezamężne córki, z których najmłodszą, urodzoną w 1702 r. jasnowłosą Klementynę, Wogan natychmiast uznał za idealną małżonkę dla swego pana. Z pełnego entuzjazmu listu, jaki wysłał do Jakuba, wynikało, że jest ona istnym aniołem (zdaje się, że Wogan zwyczajnie się w księżniczce zadurzył), a oprócz tego znakomitą partią. Dzięki matce, księżniczce neuburskiej Jadwidze Elżbiecie, której siostry poślubiły królów Hiszpanii i Portugalii, księcia Parmy oraz cesarza Leopolda I, była wspaniale skoligacona, była też ulubioną chrześniaczką papieża Klemensa XI i mogła liczyć na świetny posag, w skład którego – jak niosła wieść gminna – wchodzić miały klejnoty zdobyte na Kara Mustafie. Nic dziwnego, że Jakub szybko wysłał swego oficjalnego przedstawiciela z propozycją małżeństwa. Dziwić może tylko fakt, że Sobieski tę propozycję przyjął.”

Polecam cały, długi artykuł „Klementyna Sobieska, de iure królowa Anglii” Aleksandry Porady w „Polityce”. polityka.pl

Małżeństwo nie było udane i skończyło się niemal szaleństwem Klementyny.

„Maria Klementyna, królowa Wielkiej Brytanii, Francji i Irlandii" - można przeczytać na pomniku będącym dziełem Antonio Canovy. 

 

Gdyby historia potoczyła się inaczej, nie byłoby takich memów o Elżbiecie II.

 "Bóg do Adama: Jesteś moim pierwszym stworzeniem  

Adam: A to kto w takim razie ... 

Bóg: A nie wiem, już tu była, jak przyszedłem"

 
„Słynny hejnalista z Monte Cassino będzie miał w Kłodzku nie tylko grób ale i pomnik. Powstaje w Gorzanowie” kunstkamerasudecka.blogspot.com

 

wtorek, 10 maja 2022

Słynny hejnalista z Monte Cassino będzie miał w Kłodzku nie tylko grób ale i pomnik. Powstaje w Gorzanowie

 


Pierwszy raz byłem we Włoszech w maju i mogłem na własne oczy zobaczyć, że naprawdę wtedy kwitną tam czerwone maki. Te na zdjęciu poniżej znajdują się akurat w okolicach Asyżu, wzgórza wokół klasztoru Monte Cassino porastają obecnie gęste lasy.

Są zdjęcia, które stają się ikonami – symbolami wydarzeń historycznych. Bohaterem jednego z nich jest Czech … Emil Czech z Bobowej, który przez większą część swojego dorosłego życia był związany – nomen omen – z … Kłodzkiem. Hejnał mariacki na ruinach klasztoru zagrał Czech z Kłodzka.

 


 „Plutonowy Emil Czech na Monte Cassino miał do wypełnienia jeszcze jedną misję – specjalną. Opowiedział mi o niej niemal ze szczegółami, chwilami robiąc przerwy dla opanowania wzruszenia: - Po trudnym boju wypoczywaliśmy w schronach. Sanitariusze opatrywali rannych. Wtedy właśnie pojawił się por. Woźniacki, adiutant naszego dowódcy płk. Władysława Rakowskiego, i mówi do mnie: „Plutonowy Czech, ubierajcie się szybko. Macie zgłosić się do dowódcy”. Poszedłem. Pułkownik Rakowski zwrócił się do mnie ze słowami: „Plutonowy Czech, macie do wykonania bojowe zadanie. Podjedziecie pod klasztor i pod polską flagą odegracie Hejnał Mariacki”. Otrzymałem trąbkę, tzw. cornet, i wraz z kierowcą ruszyliśmy samochodem. W połowie drogi pojazd zatrzymał się. Kierowca zwrócił się do mnie z pytaniem: „Panie plutonowy, czy pan chce żyć? Bo ja chcę. Dalej nie jadę”. Wysiadłem. Akurat w tamtym kierunku jechał znajomy lekarz por. Stanisław Szczeponek. Podwiózł mnie pod sam kościół, tak że na miejscu byłem piętnaście minut przed wyznaczonym czasem. Podchodzę pod falującą na wietrze flagę. Jestem wzruszony. Nie wiedziałem, czy potrafię zagrać ten hejnał należycie. Biorę do ust trąbkę i zaczynam grać. Przypomniałem sobie wówczas, że muszę przerwać w pewnym momencie i poczuć się tak, jakby strzała tatarska przebiła gardło. Wtedy właśnie zjawili się skądś jacyś fotoreporterzy, amerykański i polski. To zdjęcie, które mam, zrobił mi plut. Choma z 1. batalionu piechoty. Po odegraniu hejnału zameldowałem wykonanie rozkazu u dowódcy. Był bardzo wzruszony. Gdy odchodziłem, zatrzymał mnie na moment i powiedział: „Pamiętajcie plutonowy Czech, wasza trąbka i wasz hejnał przejdą kiedyś do historii…” dkl24.pl


„Do kraju wrócił w 1947 roku i osiedlił się w Kłodzku pracując na kolei. Zmarł 26 marca 1978 r. i spoczywa na cmentarzu komunalnym w Kłodzku. Jego grobem opiekują się uczniowie ze Szkoły Podstawowej nr 2 im. Żołnierzy z Monte Cassino w Polanicy Zdroju.”


O swojej historii mógł swobodnie opowiadać dopiero trzydzieści lat po wojnie. 



Rok 2020 …

„Gotowa jest już miniatura rzeźby Emila Czecha. Jej znacznie większy odpowiednik ma stanąć z inicjatywy stowarzyszenia „Karpatczycy” w Parku Przyjaźni Wojsk Górskich w Kłodzku. Trwa zbiórka pieniędzy na ten cel.” 24klodzko.pl



Rok 2022 …

„W pracowni w Gorzanowie, artysta Wojciech Batko kończy rzeźbić formę pomnika Emila Czecha, która w kolejnym etapie zostanie odlana z brązu. Wszystko wskazuje na to, że jeśli nie wystąpią nieprzewidziane okoliczności, odsłonięcie pomnika nastąpi już 18 maja tego roku podczas kolejnej rocznicy Bitwy pod Monte Cassino.” 24klodzko.pl


Rok 2022 (defilada, lub - jak kto woli - żałobny kondukt rozsypującego się imperium) ...

„Z komentatorskiego obowiązku warto zaznaczyć, że Putin pominął również Polskę, chociaż dwukrotnie o nią „zahaczał". W pierwszym przypadku, gdy wspomniał o „prawdziwym patriotyzmie milicji Minina i Pożarskiego", czyli wojsk utworzonych m.in. do wyparcia Polaków i Litwinów z zajętego przez nich Kremla w 1612 roku. W drugim, gdy mówił o potrzebie honorowania „żołnierzy armii alianckich" i „uczestników ruchu oporu" chociaż wymienił przy tym jedynie Amerykanów, Brytyjczyków, Francuzów i Chińczyków.” defence24.pl

Idi na …

To nie koniec sudeckich i śląskich historii z Monte Cassino, więc ciąg dalszy nastąpi.

piątek, 22 kwietnia 2022

Romańska pamiątka po straszliwej chorobie z czasów wypraw krzyżowych i kolonizacji Śląska

 

„W Tichileşti w delcie Dunaju działa ostatni zakład dla trędowatych w Europie, w którym przebywa dziewiętnastu chorych.” voxeurop.eu

Trzy lata temu pozostało ich dziewięciu.

Być może za kilka lat europejskie dzieci nie będą rozumiały terminu „trędowaty”.



„Najwcześniejszą wzmiankę o trądzie, w źródłach opisowych dotyczących Polski, zawiera pochodzący z II połowy XIII wieku Żywot św. Jadwigi śląskiej. Mowa jest w nim o schronisku dla bezdomnych kobiet pod Środą na Śląsku będącą fundacją Henryka Brodatego. (…) Nie wiadomo dokładnie, jaką funkcje pełnią w wiekach średnich szpitale zakładane poza murami miast pod takimi samymi wezwaniami. W XIII i XIV wieku są to wezwania św. Ducha i św. Jerzego lub św. Łazarza. Zazwyczaj są one zakładane jako leprozoria. Jednolitość ich usytuowania, zbieżność nazw oraz stałość występowania wskazują na planowe ich zakładanie, nawet wyprzedzające istotną potrzebę. Według Zofii Podgórskiej-Klawe część leprozoriów nigdy w średniowieczu nie gości w swych progach trędowatego, a jeżeli gości to tylko niewielką ich liczbę. Wydaje się jednak, że leprozoria mogą służyć większej warstwie biedaków i chorych. Stanowisko to nie zostało jednak udokumentowane. Pamiętać należy, że pierwotnym zadaniem schronisk miało być udzielanie schronienia i pomocy obcym przybyszom. Leprozorium natomiast pełni funkcję bariery przeciwepidemicznej dla miasta. W II połowie XIII wieku za murami miast śląskich zostaje założonych aż 15 hospicjów dla trędowatych w: Brzegu, Bystrzycy, Dzierżoniowie, Głogowie, Jaworze, Kożuchowie, Lwówku, Otmuchowie, Ząbkowicach, Żaganiu, Świdnicy, Legnicy, Nysie i Wrocławiu.” histmag.org




„Jedną z najważniejszych dla Jadwigi była fundacja leprozorium dla chorych na trąd kobiet w Środzie Śląskiej w 1230 r. Tak opisał to jej hagiograf: „Szczególniejszą troską otoczyła trędowatych, dla miłości Tego, który dla nas chciał za trędowatego uchodzić”. nowezycie.archidiecezja.wroc.pl



Pozostałością fundacji jest istniejący do dzisiejszych czasów kościół p.w. NMP na Probostwie. Z ok. 1220 roku pochodzi zachowana wschodnia część świątyni, czyli prezbiterium i absyda. Arkadkowy fryz wypracowany w cegle, rozglifione okna, ściany podzielone lizenami, relikty romańskiego portalu pamiętają czasy sprzed najazdu Tatarów.




"Święta Jadwiga Śląska i osmogeneza. Święci „miroblyci”. Cz. I"  kunstkamerasudecka.blogspot.com

sobota, 16 kwietnia 2022

Ściąga wrocławska. Za(Kąt)ek Wrocławski. Co kwitnie w kwietniu w PK Dolina Bystrzycy?

 

W lutym 2020 roku podczas kursowej wycieczki „Wrocław południe” przechodziliśmy fragmentem szlaku Sośnica – Kąty Wrocławskie przez uśpiony, przedwiosenny las. Jak wygląda ów szlak w kwietniu?

"Zarośla" czosnku niedźwiedziego i miodunka

 Las zakwitł, ale nawet nie jednobarwnie. Nie jest tam biało od przebiśniegów lub zawilców. To wielobarwny dywan kokoryczy (kokorycz pusta o kwiatach różowych lub białych), jasnoty (jasnota plamista), zawilców (zawilec gajowy i żółty), miodunki (miodunka ćma), śnieżyczek (śnieżyczka przebiśnieg), ziaropłonów (ziarnopłon wiosenny). Kwiaty otoczone są łanami okazałych liści czosnku niedźwiedziego, który też szykuje się do kwitnienia. Nie trzeba jechać gdzieś daleko od miasta, by nacieszyć oczy.

Miodunka

A to wszystko dzięki sąsiedztwu rzeki, której brzegi nadal wydają się szare


Kokorycze

 


Jasnota

Czosnek i kokorycze

 

Czosnek z pąkiem kwiatowym


Śnieżyczki

Ziarnopłon


Zawilce żółte i kokorycze


Zawilce żółte i gajowe

Zawilec "plus"






środa, 13 kwietnia 2022

„Dlaczego na cmentarzach poległych żołnierzy Armii Czerwonej jest tak wiele nagrobków z napisem; НЕИЗВЕСТНЫЙ – NIEZNANY?” „Nieznany” był wygodniejszy w roku 1945, jest wygodny i w 2022

 

Cmentarz w Kątach Wrocławskich wiosną 2022 roku


„W jednej z nieoznaczonych mogił pochowany jest mąż kuzynki mojej mamy, który został wcielony do Armii Czerwonej przechodzącej przez Kresy. Po wojnie mieszkająca na Ukrainie żona zabitego na zapytanie otrzymała ze stosownego urzędu lakoniczną wiadomość: „zginął w okolicach Kątów Wrocławskich”. Tak więc w mogiłach pod czerwoną gwiazdą może być pochowany niejeden Polak.” smzk.katywroclawskie.com

„W Geniczesku, mieście nad brzegiem Morza Azowskiego, starsza Ukrainka stanęła naprzeciw uzbrojonego żołnierza rosyjskiego i zaoferowała mu słonecznik. Miał wsadzić sobie ziarenka do kieszeni – by mogły zakwitnąć, kiedy już zginie, a jego gnijące zwłoki na tej ziemi na coś się przynajmniej przydadzą, karmiąc wschodzącą roślinę.” krytykapolityczna.pl

Wydaje się, że powód był inny, naznaczony życzliwością. Starsza Ukrainka - pamiętająca ZSRR - wiedziała, że w ten sposób po wojnie będzie można znaleźć jego „grób”.

„Żołnierza za życia nie uważano za człowieka, ale co więcej, nie uważano go za człowieka także po śmierci. Żołnierza poległego w walce każde europejskie państwo chowało – do dzisiaj dnia, choćby na terenie Polski mamy mogiły z czasów powstań, pierwszej i drugiej Wojny Światowej. Na ciałach żołnierzy radzieckich wyrosły lasy, żywiły się nimi zwierzęta. Ich kości nadal leżą na polach. Ich ojczyzna wzgardziła nimi.” wszystkoconajwazniejsze.pl

„Poległych czerwonoarmistów nie rejestrowano w sytuacjach, gdy brakowało czasu, żeby oznaczyć masowe groby, nie mówiąc już o policzeniu złożonych w nich ciał. Presja ta osłabła nieco po 1943 roku, ale mimo to nadal powszechna była w armii praktyka pomniejszania w raportach strat, czy nawet liczby grzebanych ciał. Groby zawierające setki zwłok opisywano nazwiskami trzydziestu żołnierzy.” (Catherine Merridale „Wojna Iwana. Armia Czerwona 1939 – 1945”)

„Policzeniu czerwonoarmistów poległych na obecnych ziemiach polskich nie pomaga obowiązujący w ZSRR podczas wojny system identyfikacji ciał. Jesienią 1942 r. Ludowy Komisariat Obrony zabronił używania wprowadzonych półtora roku wcześniej nieśmiertelników – zakręcanych bakelitowych „piórników”, w których znajdowały się dwie kartki z danymi żołnierza i informacją o członku najbliższej rodziny. Gdy żołnierz umierał, jedna z kartek miała pozostać wraz z kapsułą przy ciele, a druga – wyjęta przed pochowaniem – potwierdzała jego śmierć i uzasadniała wpisanie nazwiska na tzw. listę bezpowrotnych strat. Zgodnie z podpisanym przez Stalina rozkazem jedynym dokumentem tożsamości miała zostać papierowa Książeczka czerwonoarmisty, którą wyjmowano z ubrania martwego żołnierza. Niektórzy, bojąc się, że zostaną bezimiennymi ofiarami wojny, wykonywali nieśmiertelniki samodzielnie – chowali karteczki z danymi w łuskach od nabojów, umieszczali swoje nazwiska na łyżkach. Jednak ogromna większość tego nie zrobiła.” tygodnikprzeglad.pl

„Związek Sowiecki tylko na zewnątrz prezentował dbałość o pochówki żołnierskie. Na terenach ZSRS bardzo często państwo w ogóle nie dbało o godny pochówek swoich poległych. Na własnym terytorium ZSRS nigdy nie zebrał z pól bitewnych i nie pogrzebał olbrzymiej ilości czerwonoarmistów, którzy zginęli w walkach z Niemcami. Od lat 90. zwyczajni Rosjanie i rozliczne, samorzutnie tworzone przez nich społeczne stowarzyszenia, zajmują się zbieraniem porzuconych po lasach i miejscach bitew szczątków poległych żołnierzy, aby je godnie pochować. ZSRS w listopadzie 1942 r., wbrew standardom obowiązującym w armiach cywilizowanych państw, zakazał używania w Armii Czerwonej znaków tożsamości – tzw. nieśmiertelników, aby nie pozwolić na identyfikację poległych żołnierzy. Rozpowszechnianie informacji o prawdziwym losie znacznej części żołnierzy było ścigane i karane z całą bezwzględnością. Dane jednostkowe i statystyki zbiorowe podlegały fałszerstwom i manipulacjom. Tam, gdzie ZSRS tworzył cmentarze wojenne (również na terenie Polski), najważniejsze były: propaganda komunizmu oraz zafałszowane hasła wychwalające sowiecki totalitaryzm i stalinowski reżim.” ipn.gov.pl

„Los nieznany” był (i jest) wygodny dla Rosji, bo zwalnia państwo z obowiązku wypłat świadczeń rodzinie poległego żołnierza.

To zadziwiające, że naród od pokoleń tak poniewierany przez własne władze, zamiast buntować się przeciw oligarchom i przywódcom zbijającym majątki na jego cierpieniu, zadaje cierpienia i ciemięży narody sąsiednie. 

Dla rosyjskich władz upominanie się o prawa człowieka to przejaw egoizmu i zachodniego zepsucia, bo ważny jest Naród, a nie jednostka. Także dla właścicieli gigantycznych jachtów i kont w Szwajcarii?

„Na Kąckim cmentarzu widzimy z jednej strony nagrobki z nazwiskami – to oficerowie, a z drugiej tylko powtarzający się napis: НЕИЗВЕСТНЫЙ – NIEZNANY. Pośród nieznanych jednak odnajdujemy mogiłę Polaka, którego jakoś dało się zidentyfikować – widać zadbał o to za życia. W części, gdzie pochowani są oficerowie, odnajdujemy drugą mogiłę Polaka, również z napisami polskimi.”

Rok 2022 …

"- (Ciała red.) nie są potrzebne tamtej stronie, nie zabierają ich, zostają u nas i stanowią bardzo duże zagrożenie przede wszystkim ekologiczne. Rozkładając się, ludzkie ciało wydziela trupi jad - alarmował w rozmowie z nadawcą Suspilne Kotlar.
Jak pisze serwis, przy zwłokach nie ma dokumentów ani przedmiotów ułatwiających ich identyfikację.” wydarzenia.interia.pl

„Krematoria ukryte w ciężarówkach to sprzęt jaki miał Rosjanom służyć do pozbywania się zwłok swoich poległych w walkach żołnierzy i tuszowania strat osobowych.” auto.dziennik.pl

niedziela, 10 kwietnia 2022

Wychodząca z obrazu „Ręka mistrza” z Oratorium Marianum i trzymająca drugą Stella Maris

 Postaci „wychodziły” z obrazów wielokrotnie na przestrzeni dziejów. W Polsce słynna jest „Dziewczyna w ramie obrazu”.


„Efektami iluzjonistycznymi Rembrandt zaczął się interesować w końcu lat trzydziestych i na początku czterdziestych XVII wieku. Zainteresowania te doprowadziły go do skrajnego iluzjonizmu – zaczął eksperymentować w gatunku trompe l’oeil. (…) Dziewczyna przedstawiona jest w chwili, gdy podchodzi do iluzjonistycznie namalowanej ramy obrazu, jej lewa ręka już opiera się na czarnej ramie, a prawa zaledwie ją dotyka.”
dwutygodnik.com

Mistrzem iluzji był Pere Borrell del Caso …



"Ucieczka przed krytyką" wikipedia.org 
 
Jeszcze innym rodzajem „oszukiwania” widza było łączenie malarstwa i rzeźby tak, że z większej odległości nie widać, gdzie kończy się obraz a zaczyna wyrzeźbiona figura. Z takim zabiegiem mamy do czynienia np. w Sali Książęcej w Lubiążu (o tym innym razem).

Podobnego „oszustwa” na widzu dokonał autor fresków na Uniwersytecie Wrocławskim i zostawił w ten sposób swój „podpis”?




„Na plafonie Jana Krzysztofa Handkego Maria schodzi z obłoków i podtrzymuje wpadającego do otchłani mężczyznę, który lewą dłonią rozpaczliwie chwyta się ramy obrazu. (…) Warto się jednak zastanowić, czy Jan Krzysztof Handke w roku 1733 również nie zostawił swojego kryptopodpisu – w końcu „ręka” to po niemiecku der Hand.”

Obecnie na pewno jest to podpis mistrza.

„Christoph Wetzel, który odtwarzał malowidło, posłużył się – podobnie jak w przypadku plafonów sklepiennych – barwnym diapozytywem wykonanym w roku 1944 przez Rudolfa Jaguscha, na którym wyraźnie widać trójwymiarową rękę. Na pytanie komisji konserwatorskiej, czy to jego dłoń była wzorem dla rzeźby, drezdeński malarz odpowiedział twierdząco.”

Pisał o tym dr Łukasz Krzywka w artykule „Ręka mistrza?” (Przegląd Uniwersytecki /Wrocław/ R.20 Nr 3 /204/ 2014) i opowiadał podczas oprowadzania po Auli w zeszłym tygodniu.

Drugą rękę trzyma Stella Maris. Najsłynniejsze obecnie sanktuarium związane z Gwiazdą Morza znajduje się na wybrzeżu Morza Śródziemnego na górze, na której narodził się zakon karmelitów.




„Góra Karmel od starożytności była miejscem sprawowania kultu religijnego. Na szczycie znajdowały się ołtarze bóstw kananejskich. Później Żydzi umieścili tu ołtarz Boga Jedynego, odnaleziono tu również pozostałości świątyni Zeusa. W Starym Testamencie z górą Karmel związany jest cud dokonany przez proroka Eliasza. W IX wieku przed Chr. Swoją żarliwą modlitwą doprowadził do sprowadzenia z nieba ognia, który zapalił ułożony na ołtarzu stos ofiarny. W ten sposób potwierdził moc Boga Jedynego. Równocześnie wykazał fałsz kultu fenickiego bóstwa Baala, którego kapłani nie potrafili uczynić tego samego.”




Kilka stuleci przed Chrystusem Karmel miał odwiedzić podróżujący po Fenicji Pitagoras.

Jaskinie Karmelu, rozsławione przez Eliasza, przyciągały w późniejszych wiekach chrześcijańskich pustelników.

„Życie pustelnicze odrodziło się na górze Karmel w dobie wypraw krzyżowych. Pierwszą wspólnotę pustelniczą zorganizował tu Bertold z Kalabrii w połowie XII w. Jego następcą został Brokard, który wraz mieszkającym w pobliskim Akko, biskupem Jerozolimy Albertem z Vercelli, opracował regułę dla wspólnoty mniszej, która się prężnie rozwijała. Reguła ta została zatwierdzona w 1226 r. przez papieża Honoriusza II i w ten sposób powstał Zakon Braci Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel, popularnie nazywany Karmelitami.” izrael24.pl

„Tradycja Zakonu Karmelitańskiego podaje, że ruch szkaplerzny zaczął się rozwijać po objawieniach, które otrzymał w 1251 roku św. Szymon Stock, generał Zakonu Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel. Maryja wskazując na szkaplerz zwróciła się do niego tymi słowami: "To będzie przywilejem dla ciebie i wszystkich karmelitów - kto w nim umrze, nie zazna ognia piekielnego" (…) Pod koniec XV wieku do powyższych łask dołączono jeszcze tzw. przywilej sobotni. Zgodnie z nim Matka Jezusa już w pierwszą sobotę po śmierci uwalnia z czyśćca tych, którzy za życia praktykowali nabożeństwo szkaplerzne. deon.pl

Czy w czyśćcu obowiązuje siedmiodniowy tydzień a doba ma 24 godziny? Ciekawa koncepcja. 


„Jaś i Małgosia” – wrocławskie domki altarystów. Najsłynniejsza w Polsce pamiątka po ślepym zaułku w historii religii. Pokuta taryfowana” kunstkamerasudecka.blogspot.com


„Przy kościele stanął klasztor, a w XIX wieku obok niego stanął dom pielgrzyma. To właśnie przy tym domu zakonnicy wybudowali pierwszą na Bliskim Wschodzie latarnię morską (być może pierwszą nowożytną, bo przecież latarnia z Faros była jednym z cudów świata starożytnego - od red.), od której całe sanktuarium nazwano Stella Maris (Gwiazda Morza).

Dom pielgrzyma został od Karmelitów przymusowo wydzierżawiony na początku I wojny światowej. Wtedy przy latarni morskiej umieszczono garnizon wojsk tureckich. Później ich miejsce zajęli żołnierze brytyjscy, którzy umieścili tu również stację radarową. Dziś stacjonuje tu armia izraelska. Dom pielgrzyma pozostaje jednak własnością zakonników o czym świadczy między innymi kolumna z Matką Bożą stojąca przed wejściem.”




A za kolumną kolczaste druty. Dziwny świat zbudowaliśmy ...

Dzisiaj na Karmel można się dostać nowoczesną kolejką.



 
„Sudeckie „Dżabal Quruntul” - Wzgórze Kwarantanny (Berg Quarantanea). Najdłuższa kolejka linowa na świecie położona poniżej poziomu morza” kunstkamerasudecka.blogspot.com
 
"Ściąga wrocławska. Oratorium Marianum - „Jezuicka miłość do Maryi” i malarz spod Wysokiego Jesionik" kunstkamerasudecka.blogspot.com