środa, 6 listopada 2019

Wrocławski „Doktor Śmierć” Fritz Haber i jego francuski odpowiednik Victor Grignard oraz … prezydent Ignacy Mościcki. W XII wieku za broń niehumanitarną oficjalnie uznano kuszę, w XXI humanitarna jest broń jądrowa. Broń masowego rażenia dla biedaków. Część pierwsza

Trochę nietypowe motto … „6 kadencja, 25 posiedzenie, 2 dzień (15-10-2008)

Oświadczenia.

Poseł Andrzej Bętkowski (obecnie marszałek województwa świętokrzyskiego - od red.) 


(…)

Zespół ten położony między fabryką amunicji a Rejowem był zamknięty przez podwójne ogrodzenie i silnie strzeżony z uwagi na wytwarzane na terenie Wytwórni Węgla Aktywnego gazy bojowe: fosgen i iperyt. Ciekawostką tego okresu jest kilkunastokrotne odwiedzenie Wytwórni Węgla Aktywnego przez ówczesnego prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Ignacego Mościckiego, najczęściej incognito.” orka2.sejm.gov.pl


 
proskarzysko.pl
 

Polskie gazy bojowe …

„Niewątpliwie największym ośrodkiem produkcyjnym była Wojskowa Wytwórnia Rakiet w Skarżysku Kamiennej, której budowę podjęto w 1926 roku. Produkowano tam głównie iperyt i fosgen. Wydajność instalacji umożliwiała produkowanie około pięciu lub sześciu ton tych związków dziennie, jednak potencjał fabryki nie był w pełni wykorzystywany i z „taśmy schodziło” miesięcznie nie więcej niż 200 ton chemikaliów. Do 1931 r. kiedy zakończono próbną produkcję obu gazów bojowych uzyskano 104 585 kg iperytu oraz 106 796 kg fosgenu.” schwrp-wroc.com

„W Skarżyskiej fabryce okazjonalnie pracował sam prezydent Ignacy Mościcki. Ale nie w charakterze przedstawiciela rządu, lecz w swoim wyuczonym zawodzie – chemika: Prezydent Mościcki nie przybywał do Fabryki dla przyjemności spotkania się z robotnikami. Był on wybitnym polskim chemikiem i mimo sprawowania najwyższej godności zajmował się pracą naukową. W laboratoriach chemicznych PFS i Wytwórni Węgla Aktywnego prowadził w towarzystwie inżynierów jakieś badania. Były one otoczone tak ścisłą tajemnicą, że nawet obecnie niewiele wiemy na ten temat. Tyle tylko, że chodziło o gazy bojowe, którymi napełniano specjalne partie pocisków artyleryjskich. proskarzysko.pl

„W związku z rozwojem techniki wojskowej, w tym broni chemicznej zdecydowano, że pomimo podpisania w 1925 r. Protokołów Genewskich zakazujących stosowania gazów trujących, obezwładniających oraz broni bakteriologicznej, Polska powinna bezwzględnie rozwijać tę gałąź przemysłu zbrojeniowego. Zwłaszcza, że ratyfikowana w 1929 r. poprawka do protokołu Genewskiego zakładała możliwość odwetu gazowego w razie zastosowania przez agresora broni chemicznej.”

Jak rozumiem, w razie odwetu broń chemiczna staje się humanitarna i ludzie już nie umierają w męczarniach?

Gdyby w 1939 roku Polska zastosowała broń chemiczną, nic by jej to nie pomogło. Podobnie, jak nie gazy bojowe (stosowane masowo przez obie strony) przesądziły o wyniku I wojny światowej.

Czy w tym wszystkim chodzi o humanitaryzm śmierci podczas wojny (opowieści dobre dla ciemnego ludu?), czy po prostu o odstraszanie, zastraszanie i możliwość kontroli (łatwość wytwarzania). Usmażenie się żywcem w czołgu trafionym zwykłym pociskiem przeciwpancernym lub konanie miesiącami w wyniku choroby popromiennej jest bardziej humanitarne niż oślepnięcie od gazu? Coś takiego jak broń humanitarna (np. tępa saperka, którą można zadać przeciwnikowi straszliwe cierpienia – zależnie w kogo/co się trafi) nie istnieje.

„Kusza była bronią niezwykle groźną i skuteczną, dlatego jej użycie uznawano za niegodne rycerza. Pojawiły się nawet próby wprowadzenia zakazu używania kuszy. Jeden z kanonów Soboru Laterańskiego z 1139 roku zakazywał stosowania tej broni w wojnach toczonych pomiędzy chrześcijanami. Kilkadziesiąt lat później zakaz ten został zatwierdzony przez samego papieża Innocentego III. W praktyce jednak zakazy te nigdy nie były stosowane przez walczące strony. W siłach zbrojnych każdego z liczących się w średniowieczu państw europejskich znajdowały się formacje najemnych kuszników.” muzeum.kety.pl

Bo to było bardzo niesprawiedliwe, że biedak z kuszą mógł łatwo dosięgnąć bogatego i dobrze opancerzonego rycerza.

Wiek XXI (coś jednak łączy tak różne kraje, jak USA, Rosja, Chiny, Francja, Wielka Brytania itd.) …

„Dziesiątki krajów podpisały w środę traktat całkowicie zakazujący broni nuklearnej. Wydarzenie to, zorganizowane podczas sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ, zbojkotowały jednak wszystkie mocarstwa atomowe, między innymi Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i Francja”. tvn24.pl

„Rozmowy ONZ o zakazie broni atomowej. Bez USA, Wielkiej Brytanii i Francji” polsatnews.pl


Ostoje zachodniej, liberalnej demokracji …

Z przykrością stwierdzam, że jest to postawa zupełnie niehumanitarna, ale … racjonalna i przez to „humanitarna do kwadratu”?

Gdyż jeden kraj, któremu udałoby się ukryć lub wyprodukować w tajemnicy (a przecież technologia produkcji nie jest już żadną tajemnicą) broń jądrową mógłby zaszantażować cały świat.

Było nie wymyślać? 



slideplayer.com 

W powszechnej opinii to wrocławianin Haber jest wyłącznie odpowiedzialny za rozpętanie wojny gazowej w Europie. Osąd łatwy do przyjęcia – nie lubimy Prusaków, lubimy (lubiliśmy?) Francuzów. Chociaż to bardziej sojusznikami Prusaków i Austriaków byliśmy podczas I wojny …

Bromooctan etylu ...

"Był pierwszym bojowym środkiem trującym użytym w czasie I wojny światowej (według niektórych źródeł pierwszym był bromek ksylilu użyty w sierpniu 1914 roku w Belgii i północno-wschodniej Francji, jednak bardziej prawdopodobne jest, że był to także, przebadany już wcześniej przez Francję, bromooctan etylu). Pomimo postanowień konwencji haskiej z 1907 roku zabraniających użycia środków trujących w wojnie, 24 sierpnia 1914 roku w pobliżu Miluzy w Alzacji Francuzi użyli 26-milimetrowych granatników z tym środkiem przeciwko Niemcom. Tego samego sprzętu użyli także w listopadzie 1914 roku. W marcu 1915 roku w pobliżu drogi Chemin-des-Dames pomiędzy rzekami Aisne i Ailette w północnej Francji, wojska francuskie użyły bromooctanu etylu w pociskach artyleryjskich kal. 75 mm. Ataki te były później wykorzystywane przez Niemcy do usprawiedliwiania własnych ataków z użyciem broni chemicznej". wikipedia.org

O ile ataki Francuzów były amatorszczyzną, Niemcy broń chemiczną zastosowali z właściwą sobie konsekwencją i zabójczą skutecznością.

Francuzi o broni chemicznej myśleli już wiele lat przed I wojną światową (1905?). guerredesgaz.fr

Jednak Niemcom zaczęli dorównywać dzięki naukowcom „wagi ciężkiej”, jak Victor Grignard.

"Francuski Fritz Haber" (noblista już podczas opracowywania gazów bojowych) …,

„W pobieżnym przeglądzie spuścizny Grignarda zdołaliśmy zaledwie dotknąć wielu działów jego pracy; nie możemy jednak zbyć milczeniem zasług jego w zakresie gazów bojowych. Był to rodzaj pracy na pewno nieidący po myśli jego zamiłowań, był narzucony koniecznością wojenną. V. Grignard — profesor uniwersytetu, kawaler Legii Honorowej, laureat Nobla, był w ciągu pełnych trzech lat wojny rejestrowany u władz wojskowych tylko jako podoficer. Te same jednak władze dały mu możność złożenia w ofierze wielkiej swej ojczyźnie tego, co miał najlepszego: mądrości i wiedzy. Od lipca 1915 r. widzimy Grignarda na czele jednej z pracowni paryskich, poświęconych badaniu gazów trujących. Ogromu jego zasług nie można oceniać z tysięcy analiz środków trujących, z licznych projektów i ekspertyz dla fabrykacji gazów lub niezliczonych raportów do władz przełożonych. Trwałe zdobycze dla nauki znalazły swój wyraz w szeregu publikacyj, ogłoszonych dopiero po ukończeniu wojny. Co jednak Grignard chciał dać i dał swej ojczyźnie, należy ważyć według owoców, jakie zostały zdobyte, przede wszystkim świadczy o tym skuteczna przeciwwaga, osiągnięta przeciw naporowi nieubłaganego przeciwnika. Słusznie porównywa się zasługi wojenne Grignarda dla Francji z zasługami Berthelota z okresu wojny roku 1870.”

(„Roczniki Chemii”, Warszawa 1937 delibra.bg.polsl.pl)

Czyli bohater ...

Berthelot prowadził badania w dziedzinie amunicji klasycznej – humanitarnej, to znaczy urywającej ręce, nogi, rozpruwającej brzuchy i wypalającej oczy.

Przecież materiały wybuchowe to jest także broń chemiczna?!

Czy z tego powodu, że bronią chemiczną zajmowali się Francuzi oraz Polacy polubię Fritza Habera? 




 
"Haber and his friend Einstein in Berlin" chemicalweapons.cenmag.org


Wolę Einsteina (w 1915 roku pomagał synowi Habera z matematyki). Przerażało go narodowo-nacjonalistyczno-"patriotyczne" szaleństwo Europy. Zawsze podchodził z rezerwą do rozwrzeszczanych tłumów. Ale, czy nawet on nie uniknął zajmowania się bronią?

Ciąg dalszy nastąpi.


poniedziałek, 4 listopada 2019

Panoramy wrocławskie. Widok z północnej części dachu Galerii Dominikańskiej



1. Kościół św. Wojciecha

2. Kaplica Błogosławionego Czesława

3. Neobarokowa przybudówka prezbiterium

4. Biurowiec Nowy Targ (SKANSKA)

5. Nowy budynek klasztorny dominikanów

6. Dawny kościół św. Katarzyny („Stary Klasztor”)

7. Dawny refektarz

8. Kościół Imienia Jezus (uniwersytecki)

9. Kościół św. Klary i św. Jadwigi (urszulanek)

10. Kaplica Hochberga

11. Katedra grekokatolicka św. Wincentego i św. Jakuba

12. Dawny budynek Poczty Paczkowej (Orange Polska S.A.)

13. Wieża Hali Targowej

14. Cerkiew św. Cyryla i Metodego (dawny kościół św. Anny)

15. Baszta Niedźwiadka

16. Kościół Najświętszej Marii Panny na Piasku

17. Kościół św. Krzyża i św. Bartłomieja

18. Kościół św. Michała Archanioła

19. Dawna Intendentura Wojskowa

20. Katedra św. Jana Chrzciciela

21 Muzeum Architektury (dawny zespół klasztorny pobernardyński, dawny kościół św. Bernardyna)

22. Rotunda Panoramy Racławickiej

23. Muzeum Narodowe (dawna Rejencja)

sobota, 2 listopada 2019

Otwarcie wystawy „Wyrzeźbiony Wrocław” niemal w rocznicę wystąpienia Lutra. Ściąga wrocławska - "Hessdenkmal" i reformacja

Ludziom – a zwłaszcza politykom – wydaje się, że mają pełną kontrolę nad procesami, które uruchamiają. Często zdarza się jednak, że wymykają się one spod tej kontroli. Amerykanie wyruszali na łatwe wojny do wietnamskiej dżungli i na iracką pustynię, Rosjanie pojechali „na spacerek” w afgańskie góry, brytyjski premier rozpisując referendum nie chciał brexitu a Hitler wcale nie chciał światowej wojny, gdy najeżdżał na Polskę. 




A Luter chciał rozłamu w Kościele, gdy „przybijał” swoich 95 tez?

On przecież ich nigdy nie przybił, to tylko atrakcyjna legenda/mit założycielski.

„Wg Iserloha legendarne przybicie 95 tez skierowanych przeciwko nadużyciom w związku z handlem odpustowym nigdy nie miało miejsca, a heroiczna sceneria zbudowana wokół wydarzenia to po prostu dramaturgia, wyznaniowy mit założycielski i jeden z wielu elementów protestanckiej kultury pamięci, naturalny odruch i potrzeba jakiejś mitologizacji dawnych wydarzeń, dodania im aury wyjątkowości. Takie zabiegi – dziś byśmy powiedzieli wizerunkowe, PR-owskie – nie były niczym nadzwyczajnym i towarzyszyły historii chrześcijaństwa od najwcześniejszych wieków. (…) Przeciwko legendzie o przybiciu tez przemawia przede wszystkim sekwencja zdarzeń, a także wspomnienia samego Lutra zawarte w listach do przyjaciół, w których opisuje zmagania z papiestwem. Luter wielokrotnie podkreślał, że nie było jego zamiarem wszczynanie publicznej debaty. (…) Upublicznienie tez przed zajęciem się sprawą przez przełożonych zupełnie się Lutrowi nie opłacało, a fakt ich rozpowszechnienia nie pomógł sprawie, o czym sam Luter pisał. Nie ukrywał irytacji, że tezy są bez jego wiedzy drukowane i krążą po całym kraju. Lutrowi zależało, aby dać czas odpowiedzialnym biskupom na usunięcie nadużyć.” luter2017.pl

A wyszło jak wyszło – poruszony kamyczek wywołał lawinę, dzięki której mamy we Wrocławiu pomnik czterechsetlecia wystąpienia Lutra, odsłonięty w październiku 1917 roku. Jego autorem był Paul Schulz, jeden z głównych bohaterów nowej wystawy „Wyrzeźbiony Wrocław”.

„Wśród artystów, których prace goszczą w salach wystaw czasowych Muzeum Narodowego we Wrocławiu, znajdą się zarówno ci, których indywidualna i oryginalna stylistyka jest już znana (np. Christian Behrens, Theodor von Gosen, Jaroslav Vonka, Margerethe Moll), jak i ci, którzy w dalszym ciągu oczekują na odkrycie i docenienie (m.in. Paul Schulz, Johannes Kiunka czy Dorothea von Philipsborn).” mnwr.pl





 


Syn kamieniarza Paul Schulz urodził się 13 stycznia 1875 roku w Czerninie koło Góry, zmarł 13 sierpnia 1945 roku we Wrocławiu. Chociaż podróżował po całej Europie, kształcił się u Auguste’a Rodina a jego rzeźby można oglądać np. w Gdańsku, to jednak życie i twórczość związał z Dolnym Śląskiem, Sudetami i Wrocławiem. W 1945 roku, po zakończeniu oblężenia powrócił z prowincji do swojej pracowni przy ul. Dworcowej, by umrzeć na tyfus w mieście, w którym powstawały jego rzeźby. Pochowano go na cmentarzu św. Marii Magdaleny, więc grobu artysty nie obejrzymy (choć szczątki rzeźbiarza być może nadal spoczywają w parku).

Wracając do pomnika wrocławskiej reformacji ze ściany kościoła św. Marii Magdaleny. Oprócz anonimowego, chrześcijańskiego ludu wyciągającego ręce po pomoc (po lewej stronie płaskorzeźby) przedstawia on tych, od których reformacja na Śląsku się zaczęła. 





W centrum stoi „numer jeden” - Johann Hess …

„Rada miasta Wrocławia w 1523 r. ustanowiła go, mimo sprzeciwów kapituły katedry, pastorem miejskim w kościele św. Marii Magdaleny, który od 1507 r. był nie używany, administrowany tylko przez wikariuszy. Rada nie czekała na decyzję papieża, ale uzgodniła to z nowym biskupem Jakubem von Salza (1481-1539), który był przychylny odrodzeniu Kościoła. Tym sposobem zdecydowano o zwycięstwie Reformacji we Wrocławiu.” biografie-niemieckie.pl

Wskazuje na niego palcem „numer drugi” Ambrosius Moibanus …

„W 1525 r. za namową Jana Hessa (1490-1547 ) rada miasta Wrocławia powołała go 16 maja 1525 r. na proboszcza kościoła św. Elżbiety pod warunkiem, że wcześniej nabędzie tytuł doktora teologii, który otrzymał 26 czerwca 1525 roku. Nowy biskup Wrocławia Jakub von Salza (1481-1539) nadał mu 3 sierpnia 1525 r. inwestyturę i związane z nią beneficja.” biografie-niemieckie.pl

Siedzi i czyta księgę „numer piąty” Crato von Krafftheim ...

„Był on przybocznym lekarzem trzech kolejno cesarzy, Ferdynanda I, Maksymiliana II i Rudolfa II, zarazem ich doradcą. Stanowisko to przyniosło mu nobilitację i zmianę nazwiska na von Krafftheim. Crato w kulturze Dolnego Śląska odegrał poważną rolę jako obrońca protestantyzmu, wielki humanista i świetny lekarz. Pozostawił poważny dorobek naukowy. Dom jego we Wrocławiu zasobny w najnowszą literaturę był miejscem wielu spotkań erudytów tak ze Śląska, jak i spoza jego granic. Crato należał do kręgów erudytów w międzynarodowym ruchu naukowym owianym duchem protestantyzmu.” (Stanisław Szpilczyński „Kultura medyczna na Dolnym Śląsku w przeszłości”, Sobótka 3/1970)

O jego ramię wspiera się „numer czwarty” - Heinrich von Rybisch ...

„Ściąga wrocławska. Czy dzięki zachodnim historykom mieszkańcy Wrocławia docenią podróżnika, którego poród został przedstawiony na portalu słynnej kamienicy? O synu człowieka z listy tematów egzaminacyjnych. Cz. II” kunstkamerasudecka.blogspot.com

„Numer trzeci” to Valentin Trozendorf …

„W 1529 r. Trozendorf udał się ponownie do Wittenbergi, a w 1531 po raz drugi do Złotoryi, gdzie ponownie kierował tamtejszą szkołą. W 1538 r. zatrudnił kilku nauczycieli, a w 1540 książę legnicki przeznaczył zabudowania byłego klasztoru franciszkanów na pomieszczenia szkolne. Placówka ta podczas jego 33-letniego kierowania nią uzyskała wysoką renomę i europejską sławę. Uczyli się w niej Niemcy, Polacy, Ślązacy, Czesi, Węgrzy i Litwini.” biografie-niemieckie.pl

Czy te znamienite osoby chciały rewolucji i rozłamu w Kościele?

„Rozpoczęte przez Jana Hessa reformowanie Kościoła na Śląsku następowało bardzo ostrożnie, a władzę biskupa uznawano do połowy XVI wieku.”

Wiek później Śląsk spływał krwią - kończyła się wojna trzydziestoletnia.

Tak wyszło ...



wtorek, 29 października 2019

Pocisk „wbity” w wieżę wrocławskiej katedry to bardziej legenda, czy prawda? Pamiątkowe kule i pociski w murach wrocławskich budynków. Część pierwsza

Rok 1949, Polska Kronika Filmowa i „pocisk wbity w mur”, czyli wyrwa w prawej wieży (bez żadnego żelastwa).





 

 Obecnie zamiast wyrwy ...


Rok 2014 …

„Wiele historii opisanych przez pana Wojciecha jako legendy w rzeczywistości wydarzyło się naprawdę. Tak było w przypadku tłumaczenia obecności pocisku wbitego w prawą wieżę. – Autentycznie była taka siostra zakonna, która przechodząc z grupą ok. dwudziestu osób obok ruin kościoła i słysząc świst nadlatującego pocisku, podniosła wzrok ku górze i widząc osmoloną figurę św. Jadwigi, prosiła ją o ocalenie – opowiada historyk. – Pocisk wbił się w wieżę, jednak nie eksplodował. Dla człowieka wierzącego to nadzwyczajna interwencja. Ja ubrałem ją w formę legendy.” gosc.pl

„Pocisk” w ścianie widać – w opowieściach przewodnickich legenda staje się prawdą.

Pocisk zapewne trafił w wieżę, ale pod takim kątem i w takim miejscu, że – czy by eksplodował, czy też nie – ułupał tylko kawałek ceglanego narożnika.

Na pewno po wojnie była to tylko wyrwa w murze, a nie „pocisk rozbrojony przez saperów” i pozostawiony na pamiątkę. O sprawie dyskutowano wiele lat temu na polska-org.pl. Przez długi czas (jeszcze w 2003 roku) w wieży tkwił wmurowany jakiś fragment stalowej instalacji, mało przypominający pocisk (ale nie można wykluczyć, że mającej wojskową/wojenną przeszłość).

Co nie znaczy, że pocisków wbitych w tę i inne świątynie nie było – w miejscach niepokazywanych wycieczkom. Rok 2004 …

„Trwa remont wieży północnej wrocławskiej katedry, która nie była odnawiana od czasów II wojny światowej, w jej murach wciąż tkwią pociski.” wroclaw.naszemiasto.pl

Rok 2016 …

„Prawdopodobnie znalezione elementy uzbrojenia zostały wmurowane w ścianę kościoła by upamiętnić historyczne wydarzenie. (…) Po przyjeździe saperów z Rzeszowa znalezione pociski zostały wykute i zabezpieczone.” nowiny24.pl

W murach budynków mogą znajdować się („świadomie”) kule, pociski (a raczej ich fragmenty) umieszczone tam wtórnie – na pamiątkę. Niewykluczone, że w dawnych czasach wmurowywano pociski z materiałem wybuchowym (z niewiedzy i miejmy nadzieję pozbawione zapalników) lub, że w ścianach budynków znajdują się pociski zamurowane tam "niechcący" po wojnie.

Pamiątkowe pociski i kule w murach można oglądać w całej Polsce i nie tylko.

Są to przeważnie obiekty przypadkowe, a nie takie, które trafiły akurat w dane miejsce w murze. 




Takie obiekty są turystyczną pamiątką na całym świecie – na zdjęciu fragment pocisku wmurowany/częściowo utkwił? w postrzelanej Bramie Syjońskiej/Dawida w Jerozolimie (na wspomnienie arabsko-żydowskich walk z roku 1948). 







We Wrocławiu kule i pociski można oglądać np. w ścianach kościołów Maurycego u bonifratów (także w budynku klasztoru i w baldachimie ambony - z datą wystrzelenia), Hali Targowej, Traktu Kupieckiego. 



 


A w podwrocławskiej Lutyni słynna jest „kula płacząca armatnią krwią” (na zdjęciu ściana pomalowana - efekt "płaczu" niewielki). I to zapewne nie koniec, więc ciąg dalszy nastąpi.



piątek, 25 października 2019

Ściąga wrocławska. Zabytkowe kościoły i kaplice poza centrum Wrocławia. Kościół bonifratrów pod wezwaniem Trójcy Świętej. Część pierwsza – kule w prezencie od Napoleona

 Widok na kościół bonifratrów od strony kościoła św. Łazarza


Najbardziej efektowny kościół Przedmieścia Oławskiego, o świetnie zachowanym barokowym wyposażeniu, to zaledwie młodszy brat kościoła wrocławskich trędowatych – św. Łazarza (w wersji pierwotnej rówieśnika lokacji Wrocławia) - i kościoła św. Maurycego. 




Stosunkowo niewielka świątynia o długości 32,5 m i szerokości 18 m ma charakter - przyciągającej oko - pseudobazyliki, gdzie zamiast niższych od głównej naw bocznych, występują dwa rzędy płytkich kaplic (płytkich, ale ze sobą skomunikowanych, nakrytych wspólnym dachem pulpitowym) a wnętrze jest tak naprawdę jednonawowe. 



 

Kościół jest oświetlony zarówno przez okna kaplic bocznych, jak i przez okna ponad nimi, co jeszcze bardziej upodabnia kościół do prawdziwej bazyliki. 



Nawa przykryta jest sklepieniem kolebkowym na gurtach, z otworami okiennymi.


W zachodnim przęśle kościoła kościoła mieści się empora organowa, poprzedzona kruchtą w obrysie wieży.



 


Czwarte i piąte przęsła kościoła tworzą węższe prezbiterium (ostatnie, wschodnie przęsło to półkoliście zamknięta absyda). W jego północnej części znajduje się empora kolatorska (dla darczyńców i dobroczyńców kościoła oraz klasztoru). Od południa przez zakrystię można dostać się do budynku klasztornego. 



Nad głównym (zachodnim) wejściem - kruchtą znajduje się pięciokondygnacyjna wieża na planie kwadratu o ściętych narożach. Wieża przykryta jest hełmem (ośmioboczny ostrosłup miękko przechodzący w półkulę). Kondygnacje wyznaczone są przez wklęsłe gzymsy, charakterystyczne dla późnego baroku. Dynamiki fasadzie i wieży dodają także podziały pionowe wyznaczane przez pilastry. 





 


Fasada zachodnia jest bardziej efektowna od elewacji północnej, dłużej przecież oglądanej później przez wędrowców – to właśnie ona była skierowana wprost ku tym wszystkim, którzy podążali w kierunku Oławy i Strzelina (ważny kierunek na południe i wschód od Wrocławia).

Świątynia kościoła walczącego z reformacją o wiernych powinna być wyeksponowana w terenie – ale jak tego dokonać gdy wokół płasko, a oczekiwanie na ruchy górotwórcze mogło nieco potrwać?

Pod kościołem znajduje się – częściowo zagłębiona w gruncie, rozległa – krypta, dzięki czemu do świątyni wchodzi się po schodach i - lekko co prawda, ale jednak - góruje ona nad okolicą.

"Ściąga wrocławska. Tajemnica krypty wrocławskich bonifratrów, czyli to czego prawdopodobnie nie obejrzymy na kursowej wycieczce" kunstkamerasudecka.blogspot.com



 

W ścianach kościoła widać wmurowane kule armatnie pochodzące z oblężenia Wrocławia w latach 1806/1807 przez wojska – uważanego przez niektórych za prekursora nowożytnego ludobójstwa – Napoleona.

"Wolność, równość, braterstwo albo śmierć"

Śląscy bonifratrzy („dobrzy bracia”) braterstwo rozumieli trochę inaczej niż uwielbiani przez Polaków (zgodnie ze szkolnym programem oraz mitami narodowymi i ukochanym romantyzmem) rewolucjoniści Napoleona. Nie strzelali z armat do kościołów a leczyli chorych. 




Kula armatnia w zakrystii, służąca jako eksponat muzealny i przycisk do papieru

O fundatorach, historii i wyposażeniu świątyni (nie ma we Wrocławiu drugiego kościoła z kulą armatnią w baldachimie ambony) następnym razem.

Polecam „Przedmieście Oławskie we Wrocławiu” (Wydawnictwo GAJT, Wrocław 2013), „Roczniki Sztuki Śląskiej XX” (MNW, Wrocław 2011), „Leksykon architektury Wrocławia” (Via Nova 2011).

środa, 23 października 2019

Ściąga wrocławska. Tajemnica krypty wrocławskich bonifratrów, czyli to czego prawdopodobnie nie obejrzymy na kursowej wycieczce

Prawdopodobnie nie obejrzymy, bo czasu mało a do krypty nie można wejść „z marszu”. 




Wojenne dzieje krypty kościoła bonifratrów to historia, którą powinno się przypominać w mieście, chlubiącym się otwartością, tolerancją i wielokulturowością (nie powierzchowną, ale opartą na solidnych fundamentach). 





„Pierś w pierś walczyliśmy, ramię w ramię zmartwychwstaniemy” - zasada, która obowiązywała jeszcze sto lat temu, a która umarła wraz z pojawieniem się nacjonalizmu i komunizmu – u wrocławskich bonifratrów funkcjonowała, podczas oblężenia Festung Breslau, do samego końca II wojny światowej.

Bonifratrzy oficjalnie opiekowali się rannymi żołnierzami niemieckimi, a konspiracyjnie – w krypcie kościelnej – ratowali życie rannym Rosjanom i Amerykanom. 





Duszą przedsięwzięcia był rodowity (od XVII wieku) Ślązak.

Gdy on ratował Rosjan Armia Czerwona dokonywała rzezi i gwałtów na Śląsku. Jednak jako prawdziwy chrześcijanin najpierw był człowiekiem, a dopiero później członkiem jakiegoś narodu (powiedzmy sobie szczerze ... o historii dość krótkiej w porównaniu do historii ludzkości). Był Ślązakiem, człowiekiem pogranicza – granica to sztuczna kreska na mapie wymalowana przez polityków z „centrali”. Często biegnie przez starożytne miejscowości. 





Kariera duchowna Doroteusza Hejnoła rozpoczęła się w dniu szczególnym – został zakonnikiem 2 maja 1921 roku, a w nocy rozpoczęło się III powstanie śląskie. Od razu zetknął się z rannymi żołnierzami z obydwu walczących stron i musiał bronić jednych przed drugimi.

„Przemiany społeczno-religijne w XX wieku w Pszczyńskiem na przykładzie dziejów Krzyżowic (…)

Analiza zapisów historycznych dowodzi, że w XVII wieku powoli następował proces polonizacji ludności Krzyżowic. Świadczą o tym nazwiska: (…)

Heiner - Hejnor - Hejnoł” sbc.org.pl

Przyszły Doroteusz – Pius Hejnoł urodził się 7 grudnia 1893 roku w Krzyżowicach właśnie. 





Podczas oblężenia Wrocławia w 1945 roku zorganizował - w oficjalnym niemieckim szpitalu – konspiracyjny szpital dla jeńców (przeważnie radzieckich), w krypcie kościelnej, wśród sarkofagów i ossuariów. Podziemny cmentarz dawał nadzieję na przeżycie wojny. Ocalono prawie sto osób. 





Duchowny został doceniony przez komunistów – Rosjanie nie splądrowali kościoła i klasztoru (a przecież mogli).

Polscy komuniści przyznali zakonnikowi, który „internacjonalizm” miał we krwi a nie na papierze, Złoty Krzyż Zasługi.
Ćwierć wieku po wojnie.




 

To w archiwum u bonifratrów ocalał także maszynopis kroniki księdza Peikerta. 




Na koniec ciekawostka dotycząca krypty i wojny 1866 roku, która była początkiem zjednoczenia Niemiec, a której pamiątki znajdują się głównie po południowej stronie Karkonoszy.



 

Jak się okazuje, nie tylko ...

Na ossuarium umieszczona jest plakieta hauptmanna Arthura Leonhardi ( z herbem - na nim ręka wojownika z włócznią/strzałą obróconą do dołu). wikimedia.org

Swoją drogą to ciekawy herb - w jego bogatszej wersji wojownik jest wyraźnie czarnoskóry.

Pamiątka jest niezwykła, bo można się spodziewać, że kości oficera spoczywają w ossuarium u bonifratrów, tymczasem Leonhardi (niewątpliwie ten sam) ma dobrze opisany i zachowany grób w Czechach, niedaleko miejsca gdzie poległ. vets.cz

 
"Arthur Leonhardi Hauptmann im 14. Pom. Inf. R. gefallenen 3. Juli 1866.
Arthur Leonhardi král. pruský setník v 14. Pomořanském pěším pluku 3/7 1866."

Zakonnicy upamiętnili w ten sposób swego dobroczyńcę??? 


poniedziałek, 21 października 2019

Powrót ołtarza - jednego z symboli Wrocławia. „Fb” to „Facebook”? We Wrocławiu to drugie zamknięcie ołtarza Jerina. Część druga

„Ołtarz bp Jerina wróci do wrocławskiej katedry prawdopodobnie w 2020 r.” niedziela.pl

 

Portret biskupa Andreasa Jerina - autorem był prawdopodobnie Marcin Kober
 


Tydzień temu zakończyła się w Muzeum Narodowym wystawa „Dwa ołtarze”. Pomyślałem, że już nigdy w życiu nie będę miał szansy z tak bliska oglądać dzieła, które do II wojny światowej było takim symbolem Wrocławia, jak ratusz, Most Grunwaldzki, czy Hala Stulecia. Zapisaliśmy się na oprowadzanie kuratorskie i nie zawiedliśmy się – mogliśmy obejrzeć fragmenty ołtarza nawet „pod lupą”: „podpisy” złotników i malarza.

„Srebrny ołtarz Jerina, który był chlubą katedry przez 350 lat (pod koniec II wojny światowej ołtarz został rozmontowany i schowany, ocalał w 80%) wciąż budzi wiele emocji.”

W warstwie malarskiej ocalał niemal w całości i od niej rozpocznę opis. 


wroclaw.naszemiasto.pl

Pierwsze zamknięcie ołtarza – życie i działalność św. Jana Chrzciciela, patrona Wrocławia.

„Święty Jan Chrzciciel – ostatni prorok” deon.pl

„Wszyscy bowiem Prorocy i Prawo prorokowali aż do Jana” (Mt 11,13)

No dobrze a Apokalipsa?

Wrocław - „miasto ściętej głowy”. Ale co się z nią stało? I dlaczego z plakatu „Święto Wrocławia 2019” oko puszcza święty Jan Ewangelista a nie Jan Chrzciciel? Są tylko trzy „święta narodzenia”? Cz. I   kunstkamerasudecka.blogspot.com

Tak, czy inaczej „ostatni prorok” jest nasz – wrocławski.

Jan Chrzciciel zyskał drugie życie po odkryciach w Qumran.

„Israel 2017 SKPS Expedition. 33 szkielety z Qumran. Patron Wrocławia był esseńczykiem? Czy znaleziska z Pustyni Judzkiej to problem dla przesiąkniętego tradycją polskiego Kościoła? Pomost łączący Stary i Nowy Testament”   kunstkamerasudecka.blogspot.com

Doszło nawet do tego (fragment wywiadu z wrocławskim biblistą) …

„Fakty są następujące: Józef Milik rzeczywiście odkrył szkielet człowieka pozbawiony głowy. I co ważne, odkrył go na pustyni, a szkielet znajdował się w drewnianej trumnie. Jest to o tyle dziwne, że w tamtym czasie zazwyczaj nie chowano zmarłych w drewnianych trumnach. Skoro taką trumnę przygotowano, to prawdopodobnie konieczne było przeniesione ciała z dalszej odległości. Znaleziska dokonano kilka kilometrów od twierdzy Macheront. Qumran od Macheront dzieli odległość zaledwie piętnastu kilometrów. Milik przypuszczał, że właśnie z twierdzy Macheront uczniowie Jana Chrzciciela (jak zapisano w Mk 6 i Mt 14) zabrali ciało Jana, aby je gdzieś pochować. Szczątki te, zdaniem Milika, datować należy na pierwszą połowę I wieku, czyli dokładnie na czas, kiedy działał Jan Chrzciciel. Co więcej, pochowany mężczyzna mógł być w wieku trzydziestu, trzydziestu paru lat, co odpowiadałoby wiekowi Jana Chrzciciela. To są fakty dotyczące odkrycia dokonanego przez Milika.” mariuszrosik.pl

Jak nie ostatni prorok, to może …

„Kto był pierwszym świętym w historii Kościoła? Przestępca skazany za swoje zbrodnie na najbardziej hańbiącą śmierć. Jak sam przyznał – słusznie skazany. Nazywamy go Dobrym Łotrem i 26 marca obchodzimy jego wspomnienie liturgiczne.” aleteia.org

Oczywiście jest to nieprawda, bo przed nim był Jan Chrzciciel.

„O Janie Chrzcicielu Jezus powiedział, że "między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela". Papież Benedykt XVI w 2007 r. w specjalnej katechezie poświęconej temu świętemu podkreślił, że był on „największym z proroków”. stacja7.pl

To może jak nie ostatni prorok, to pierwszy święty?

„Święci Adam i Ewa, pierwsi rodzice. (…) Przy bazylice Grobu Pańskiego w Jerozolimie istnieje kaplica poświęcona św. Adamowi.”brewiarz.pl

„Encyklopedia sudecka. Sudeckie pomniczki - krzyż dzwonnika Röhrichta. Czaszka Adama z Jerozolimy”   kunstkamerasudecka.blogspot.com

Czyli … prawie ostatni prorok i prawie pierwszy święty? Straszny bałagan panuje w tej dziedzinie.

Wróćmy do „wrocławskiego fejsbuka”.

Pierwsze zamknięcie ołtarza – życie i działalność św. Jana Chrzciciela, patrona Wrocławia, górna część:

1. Anioł zwiastuje Zachariaszowi (rodzice Jana Chrzciciela to też święci) narodzenie św. Jana

2. Nawiedzenie św. Elżbiety

3. Obrzezanie młodego proroka

4. Św. Jan odpowiada faryzeuszom, czy jest Mesjaszem

Część dolna.

1. Chrzest Chrystusa w Jordanie (miejsce chrztu na zdjęciu – kiedyś Jordan był dużą i czystą rzeką, nieotoczoną polami minowymi) 





2. Kazanie św. Jana nad Jordanem (w drugą stronę patrzą biskup Jerin i kanonik Albert – powiększony fragment zdjęcia) 




3. Św. Jan potępiający Heroda

4. Scena ścięcia proroka – do czasów współczesnych nie są oni mile widziani w swoich krajach. Wskazują, że wzrost produktu krajowego brutto nie jest jedyną receptą na szczęśliwą i bezstresową przyszłość. Kolejne dowody ludzkość co jakiś czas wyrzuca do kosza.





Drugie zamknięcie ołtarza – Ojcowie Kościoła Zachodu, święci: Grzegorz Wielki, Hieronim, Ambroży i Augustyn.

Na Ambrożym podpisał się twórca malowideł - „fb 1591” - Bartholomaeus Fichtenberger. 



O tym wybitnym malarzu epoki manieryzmu wiemy … prawie nic.



Ciąg dalszy nastąpi.