poniedziałek, 26 stycznia 2026

Davos po raz pierwszy. Karbala - największa polska bitwa po II wojnie światowej. Dowodził wykształcony we Wrocławiu oficer z Prudnika

 „Atak na Irak został przeprowadzony bez zgody Rady Bezpieczeństwa ONZ. Nie był też operacją NATO. Na wojnę z tym krajem wybrały się trzy kraje ścisłego sojuszu anglosaskiego, czyli USA, Wielka Brytania i Australia. Oraz Polska.” (Grzegorz Kaliciak „Karbala. Raport z obrony City Hall”, Wydawnictwo Czarne 2015).

 

„Przez prawie sześć powojennych dekad polska armia nie brała udziału w działaniach bojowych. Symbolicznie za ostatnią bitwę, w której polski żołnierz oddał strzały do wroga, uznawana była ta na ulicach Berlina w maju 1945 roku. I choć później nasze wojsko często uczestniczyło w misjach poza granicami kraju, to charakter tych działań lub ich przebieg sprawiały, że nie dochodziło do regularnych starć. Aż do kwietnia 2004 roku. Wtedy to w świętym dla szyitów mieście Karbala w środkowym Iraku garstka polskich żołnierzy, oblężona w dwupiętrowym budynku zwanym City Hall, stoczyła kilkudniową bitwę z wielokrotnie liczniejszymi oddziałami bojowników Muktady as-Sadra.” (Grzegorz Kaliciak „Karbala. Raport z obrony City Hall”, Wydawnictwo Czarne 2015).

„Imieniem pułkownika Grzegorza Kaliciaka nazwano okazały dąb czerwony, objęty ochroną prawną jako pomnik przyrody, o obwodzie ponad trzech metrów rosnący w parku przy Zespole Szkół Rolniczych w Prudniku. Wybitny polski żołnierz jest absolwentem tej szkoły. 

Płk Grzegorz Kaliciak, jako 31-letni kapitan Wojska Polskiego w 2004 roku służył na misji wojskowej w Iraku podczas II wojny w Zatoce Perskiej. Dowodził oddziałem żołnierzy polskich i bułgarskich, którzy bronili miejskiego ratusza (City Hall) w Karbali przed atakującymi szyickimi oddziałami Armii Mahdiego. Bitwa ta została uznana za największą bitwę z udziałem polskich żołnierzy od czasów II wojny światowej.”wojsko-polskie.pl

„W sobotę Stowarzyszenie Rodzin Poległych Żołnierzy "Pamięć i Przyszłość", które, zgodnie ze swoim statutem, dba o "należne uhonorowanie i upamiętnienie oraz dobre imię poległych żołnierzy, a także ich dokonań w czasie pełnienia służby poza granicami kraju", zaprotestowało wobec słów Trumpa. Stowarzyszenie wystosowało petycje do prezydenta Nawrockiego i ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego, a także list otwarty do prezydenta USA Donalda Trumpa, w związku z jego słowami o zaangażowaniu wojsk sojuszniczych w misję w Afganistanie.” portalsamorzadowy.pl

„Jesteśmy oburzeni słowami Prezydenta USA, które uderzają w rodziny poległych polskich żołnierzy. Publikujemy list otwarty i domagamy się prawdy. Nasi bliscy nie stali „z dala od frontu”. Oni ten front tworzyli ramię w ramię z Amerykanami. (…) Skupiamy w naszym Stowarzyszeniu dzieci, żony i rodziców Tych, którzy nigdy nie powrócili do swych domów. Z niedowierzaniem i głębokim bólem przyjęliśmy Pana wypowiedź z dnia 22 stycznia dotyczącą udziału sojuszników w misjach w Iraku i Afganistanie. Te okrutne słowa – to sprawa życia i nagle przerwanej przyszłości naszych najbliższych i ich Rodzin.” pamiec-przyszlosc.pl


"Bohaterska" reakcja polskich władz ...

Bajeczka z mojej młodości ...

„Raz ordynarny niedźwiedź kucnąwszy na łące
W dość niewybredny sposób podtarł się zającem.
Zając się potem żonie chwalił po obiedzie:
- Wiesz stara, nawiązałem współpracę z niedźwiedziem!”

Andrzej Waligórski

powraca???

środa, 10 grudnia 2025

Papież w Nicei a „Rubens na Śląsku”. Co ma wspólnego pewien śląski obraz z kontrowersyjnym freskiem w Bolonii?

 

Wejście  do bazyliki w Bolonii pilnowane  przez uzbrojonych żandarmów

„W swoim przesłaniu do uczestników modlitwy ekumenicznej w Izniku – starożytnej Nicei - Papież Leon XIV powiedział, że chrześcijanie są wezwani do przezwyciężenia skandalu podziałów.” vaticannews.va/pl

„ Żyjemy w świecie, w którym zbyt często religia jest wykorzystywana do usprawiedliwiania wojen i zbrodni.” ewtn.pl

Dla sporej części „wyznawców” i „wierzących” religia była i jest, nie poszukiwaniem sacrum, a tylko i wyłącznie ideologią, usprawiedliwiającą niezbyt chwalebne polityczne cele. „Gott mit uns” wrzeszczeć każdy może i zawsze znajdzie grupę głupców lub cwaniaków, którzy chętnie wrzask podchwycą. Przychodzi im to łatwiej niż sięgnięcie do źródeł swojej wiary.


Bazylika w Bolonii (pilnowana przez ludzi z bronią) …
„Dochodowa kontrowersja, czyli jak niedoszły zamach daje zarobić (…)
Bazylika św. Petroniusza to jeden z najwspanialszych zabytków Bolonii. Siódmy co do wielkości kościół katolicki na świecie został ledwo co ocalony w 2005 roku przez włoską policję, która udaremniła zamach planowany przez islamskiego fundamentalistę. Niedoszły zamachowiec chciał wysadzić świątynię w powietrze. Powód? Fresk autorstwa Giovanniego da Modeny, zdobiący kaplicę Trzech Króli (jedną z bocznych), przedstawiający Mahometa jako grzesznika, cierpiącego wieczne męki w dziewiątym kręgu piekielnym, razem z innymi schizmatykami. Jak to zwykle bywa, zamiary fanatyka osiągnęły skutek dokładnie odwrotny: rozsławiły inspirowane „Boską komedią” dzieło na cały świat. Dziś fresk jest jedną z najsłynniejszych i najchętniej oglądanych dekoracji malarskich w mieście. Na tyle, że kaplica została odgrodzona od reszty wnętrza bazyliki, a za wstęp do niej… pobierana jest opłata w wysokości 3 euro.” waszaturystyka.pl

Fresk widziałem w roku 2022. Mam wrażenie, że co można wybaczyć ludziom średniowiecza lub baroku, to w XXI wieku, po stuleciach wojen i rzezi, już nie przystoi. Jak się jednak okazuje posiadanie komputera, samochodu, loty na Księżyc i na wakacje do Egiptu oraz powszechna umiejętność czytania są tylko iluzją postępu - stąd apel Papieża. 



Czy na Śląsku można nadal znaleźć przedstawienia podobne, jak te z bazyliki w Bolonii?

Jeden z obrazów na wystawie "Rubens na Śląsku" ...

"W niewielkim kościele filialnym pw. św. Michała Archanioła w Ślizowie czekał na nas fascynujący obraz ołtarzowy ukazujący „Michała Archanioła zwalczającego herezję”. W naszych zbiorach znajduje się miedzioryt Lucasa de Vorstermana st. wykonany w szkole graficznej Rubensa, który stanowił wzorzec dla śląskiego przedstawienia.

Obrazowi ze Ślizowa pikanterii dodają portretowe przedstawienia tytułowych heretyków, spętanych żelaznymi łańcuchami w czeluściach piekielnych. Wśród nich nie brak i wizerunku duchownego, który stanowi lokalny dodatek, niepojawiający się w oryginalnej kompozycji flamandzkiego mistrza.” mnwr.pl

Heretycy na obrazie to po prostu przedstawiciele innych religii lub wyznań (protestanci, żydzi, muzułmanie). Wiernych do Nieba prowadzi jezuita.





Niepodrasowany ideologicznie oryginał Rubensa


Hmm … według tego podziału w piekle skończyłaby ogromna większość dzisiejszej amerykańskiej prawicy.

Może lepiej, żeby ten obraz pozostał w Muzeum?

wtorek, 18 listopada 2025

Nieszczęsne „Mariańskie Skały”. Był chaos, a dzięki sztucznej inteligencji i elektronicznym mapom jest katastrofa. Część pierwsza

 


Już sama nazwa „Mariańskie” (od Marianny Orańskiej) jest nieszczęśliwa. Wystarczyło napisać „Skały Marianny” …

„mariański (…)
(1.1) związany z Marianami, dotyczący Marianów 

(1.2) związany z Marią, dotyczący Marii; w szczególności Marii z Nazaretu” wiktionary.org 

Na przykład Sodalicja Mariańska lub Mariańskie Łaźnie. Nadający polskie nazwy geograficzne jakby nie zastanawiali się nad tym, że w Polsce Maria i Marianna to dwa różne imiona.

Niezręczność językowa to jednak nic w porównaniu do tego, jak owa skalna grupa jest jest opisywana na mapach i w literaturze turystyczno-krajoznawczej (a w związku z tym i w terenie). Sprawa ciągnie się od lat powojennych i trudno znaleźć dwa wydania map turystycznych, na których „Mariańskie/Nowowiejskie Skały” są zaznaczone nie to, że poprawnie (bo takich polskich chyba nie ma), ale chociaż jednakowo.

Cóż na ten temat mówią najnowsze osiągnięcia techniki? AI (na dzień 18.11.2025) …


"Mariańskie Skały i Nowowiejskie Skały to formacje skalne położone w Sudetach, w Masywie Śnieżnika, które w rzeczywistości odnoszą się do tej samej grupy skał, choć na różnych mapach i w różnych źródłach można spotkać obie nazwy.

Mariańskie Skały (Mariańskie Skałki)

Lokalizacja: Znajdują się na południowo-zachodnim grzbiecie Żmijowca (1142 m n.p.m.) w Masywie Śnieżnika, w pobliżu miejscowości Międzygórze.

Nazewnictwo: Nazwa pochodzi od Marianny Orańskiej, dawnej właścicielki tych ziem, która upodobała sobie ten obszar Sudetów. Nazwa "Mariańskie Skały" została nadana oficjalnie w 1939 r. przez jej wnuka.”

Oczywiście tutaj AI jak czegoś nie wie to zmyśla, nazwa funkcjonuje od XIX wieku – może sobie AI sprawdzić na starych mapach. I dalej ...

„Nowowiejskie Skały

Tożsamość: Nazwa "Nowowiejskie Skały" (niem. Neudörfer Felsen lub błędnie Neundörfer Felsen) była używana na dawnych, niemieckich mapach i jest polskim tłumaczeniem oryginalnej nazwy.”

Wikipedia …

„Mariańskie Skały (niem. Mariannen Fels, 1142 m n.p.m.) – gnejsowa odsłonięta formacja skalna na grzbiecie Żmijowca w Masywie Śnieżnika (Sudety). Na niemieckich mapach oraz wielu polskich określane są jako Skały Nowowiejskie (niem. Neudörfer Felsen)”. wikipedia.org



Poniżej prześmieszna próba umieszczenia „2 w 1” na mapy.com.






Dyskusja na polska-org.pl

„Stan | 2015-09-09 19:33:28

Walczysz Zbigniewie jak lew o zaistnienie tej ciekawej grupy skalnej, ale masz rację lokując dawne "Mariannen Felsen" w tym właśnie miejscu. Okazuje się, że pierwsi polscy eksperci (geografowie i taternicy) nazwali tę formację jako:
- 42. Skały Nowowiejskie - 1155 m n.p.m. - d. niem. "Neudörfer Felsen".
Ta zagadkowa nazwa (błędna, gdyż powinno być "Neundörfer ...") prawdopodobnie spowodowała zignorowanie, w późniejszych edycjach map tej nazwy. Jednak ta grupa skał jest zaznaczona w tym samym Monitorze Polskim, na mapce (XIV) z lokalizacją tych obiektów fizjograficznych. Proponuję więc oddać sprawiedliwość faktom prawnym i umiejscowić Skały Mariańskie (z nazwami dawnymi) w tej konkretnej lokalizacji. Decyzja jest w gestii Administratorów.
Dodam jeszcze, ze na mojej mapie z 2005 r. ten rejon nazwano jako "Pierwszy Żmijowiec"...

Pudelek | 2020-04-25 09:41:00

Na niemieckich mapach te skały są jak byk nazwane "Neudörfer Felsen", więc o błędzie nie ma mowy. Niemcy na pewno nie nazywali tych skał Mariańskimi, tylko te drugie, co również pokazują stare mapy.” 

Nie ma pomyłki, bo Nowowiejskie Skały (dzisiaj kompletnie bez sensu przemianowane na Mariańskie – a te znowu prawie zupełnie zapomniane) nie pochodzą od tej Nowej Wsi, o której wszyscy myślą (Neundorf) o od … 


„Pod koniec XIX wieku Marianówka rozwinęła się jako miejscowość letniskowa. W roku 1900 połączyły się dwie części: Marienau i Neudorf.” wikipedia.org




No i w tej komedii pomyłek nazwa Mariańskie mogłaby być od Marianówki, gdyby nie to, że prawdziwe Mariańskie Skały nadal istnieją w zupełnie innym miejscu niż Nowowiejskie.

Na marginesie ...

Ludzie nadający po wojnie nazwy musieli mieć jakąś alergię na siano (Heu po niemiecku). Nie ostał się Heuscheuer (Szczeliniec – Hejszowina) a interesujący nas Heuberg (związana z nim jest opisywana grupa skalna - bardziej niż się na pozór wydaje) został Smrekowcem.



Niestety sprawy nie wyprostował „Słownik geografii turystycznej Sudetów”, a raczej jeszcze bardziej ją skomplikował.

Mam wrażenie, że sztuczna inteligencja jeszcze długo jej nie rozwiąże.

Ciąg dalszy nastąpi.

sobota, 13 września 2025

Świętowanie wydania książki „ Historie horního města Zlatých Hor ve Slezsku”. Egzekucji jej autora przyglądał się tłum 30? 50? 100? tysięcy Czechów. Część pierwsza

Ilu jest zbrodniarzy wojennych, których książki uroczyście się promuje?





Rok 2024 ...

„Czeskie Zlate Hory obchodzą jubileusz 800-lecia istnienia miasta. Z tej okazji w niedzielę, 23 czerwca, w Galerii Zlatá 92 (za muzeum) odbędzie się wernisaż okolicznościowej wystawy historycznej. Wydarzenie połączone zostanie z promocją książki o historii miasta (do 1742 r.) – przekładu publikacji Josefa Pfitznera z 1924 r.” terazprudnik.pl

„- dr Josef Pfitzner - urodzony w pobliskich Petrovicach opisał obszernie historię Zlatych Hor, a w roku 1924 organizował uroczystość 700-lecia tej miejscowości .” tygodnikprudnicki.pl

Nieco ponad dwadzieścia lat później kat zakładał historykowi pętlę na szyję, czemu przyglądał się wielotysięczny tłum kobiet, mężczyzn i dzieci. Josef Pfitzner płynnie mówił po czesku, był specjalistą od historii Śląska, Czech, Polski czy Litwy. Pracował i poszukiwał materiałów w archiwach Warszawy, Krakowa i Wrocławia (wtedy Breslau). Jego egzekucja była ostatnią w Czechach, której przyglądały się tysiące ludzi. 


Czy Josef Pfitzner zasłużył na taki los? Nie wiem, ale wydaje się, że wielu gorszych od niego zupełnie uniknęło kary. Jego życie pokazuje, jak łatwo z osobistości stać się „osobistością”. Pokazuje też, że nie wystarczy siła intelektu i rozległa wiedza, by pozostać porządnym człowiekiem.


Osiemdziesiąt lat temu w Pradze ...


„21 lipca 1946 r. na wzgórzu poznańskiej Cytadeli powieszony został hitlerowski namiestnik Kraju Warty Arthur Greiser. Jego egzekucję – według relacji prasy – oglądał stutysięczny tłum widzów. Rusztowanie zbudowano na szczycie niewielkiego wzniesienia, wokół rozciągały się łąki i pola. Na zachowanym filmie z egzekucji widać prawdziwy tłum, sprzedawano lody i napoje. Podczas egzekucji publiczność klaskała i gwizdała. Po tym wydarzeniu dzieci zaczęły bawić się w "wieszanie Greisera".

(…)

Publiczne wykonywanie wyroków – właściwie od pierwszej takiej egzekucji - wywołało w Polsce krytykę: "To były najgorszego rodzaju istoty ludzkie, ci Niemcy i zniemczeni Polacy skazani Prawem Rzeczpospolitej na słuszną śmierć przez powieszenie. Jednak ani tłumy ludności, w przeważnej części młodziutkich dziewcząt i chłopców, nie powinny asystować temu ponuremu widowisku, ani nie powinni byli znaleźć się <ochotnicy> do roli katów[...]. Dawanie w ten sposób upustu najsłuszniejszym uczuciom potwornej krzywdy wyrządzonej nam przez zbirów hitlerowskich – nie jest jednak słuszne[...]. My Polacy nie byliśmy, nie jesteśmy i nie chcemy być narodem oprawców. Tym właśnie różnimy się od tych, których dziś sprawiedliwe sądy demokratycznych państw skazują na karę śmierci za ich zbrodnie przeciw Człowieczeństwu" - pisała w tygodniku społeczno - literackim "Kuźnica" Ewa Szelburg Zarembina (w artykule "Nie jesteśmy narodem morderców").” dzieje.pl

„Sprawa publicznych egzekucji, mimo iż ich świadkami mogło być około 150 tysięcy osób, jest zadziwiająco słabo znanym epizodem w najnowszej historii Polski. Co ciekawe, co rusz słychać głosy potępienia, na wieść o podobnych egzekucjach odbywających się w Iranie, Afganistanie, Iraku czy Chinach. Szczególnie wyroki wykonywane na wypełnionych po ostatnie siedzenie stadionach Chińskiej Republiki Ludowej budzą sprzeciw intelektualistów. Jednak prawdopodobnie nawet największa chińska egzekucja z 1996 roku nie spotkała się z tak wielkim zainteresowaniem gawiedzi jak ta z 14 lipca 1946 roku w Gdańsku.” majdanek.com.pl

Podobnym zainteresowaniem cieszyły się publiczne egzekucje w Czechach.

Psychologia tłumu …

„Egzekucja była widowiskiem krwawym, obrzydliwym widowiskiem. Tłum zawsze jest tłumem[...] i przy tego rodzaju widoku tłum ulega zawsze zbiorowym nastrojom. Nastroje te są moralnie niebezpiecznie, gdyż budzą w duszy instynkty złe, instynkty zemsty, odwetu i okrucieństwa[...]. Egzekucje publiczne są wielkim niebezpieczeństwem moralnym i społecznym.”

Dzisiaj tłum nie musi zbierać się fizycznie?

Psychologii tłumu ulegają uczestnicy „mediów społecznościowych”?

Co się stało, że szanowany niegdyś sudecki historyk trafił na szubienicę? Jego zdjęć z pętlą na szyi nie będę pokazywał.

Ciąg dalszy nastąpi ...

piątek, 22 sierpnia 2025

„Katastrofy lotnicze w rejonie Karkonoszy”. Komentarz cz. I

 




Na stronie polska-org.pl ukazał się tekst „Katastrofy lotnicze w rejonie Karkonoszy”.

Można w nim przeczytać:

„20 listopada 1978 – Katastrofa radzieckiego Su-25 na Luční horze

Ostatnim poważnym wypadkiem lotniczym nad Karkonoszami była katastrofa związana z obecnością radzieckich wojsk na terenie Czechosłowacji. 20 listopada 1978 r. dwaj wysocy rangą radzieccy oficerowie (płk Rudolf L. Rejno i ppłk Nikołaj W. Radoczynskij) wykonywali lot szkolno-treningowy na odrzutowym samolocie szturmowym Suchoj Su-25 nad terytorium północnych Czech. (…) Była to zarazem ostatnia znana katastrofa załogowego statku powietrznego nad Karkonoszami w XX wieku.”

Na Luční horze nie rozbił się samolot szturmowy Suchoj Su-25. W roku 1978 Su-25 nie był jeszcze produkowany seryjnie, a wersję dwumiejscową (szkolno-bojową) oblatano dopiero w 1987 roku. W Karkonoszach katastrofie uległ Mig-21 UM, niestety wersja o Suchoju Su-25 pojawia się często w internecie. Ale o tym innym razem.

Czy była to „ ostatnia znana katastrofa załogowego statku powietrznego nad Karkonoszami w XX wieku”?

W ostatniej znanej mi karkonoskiej katastrofie lotniczej w XX wieku zginęły trzy osoby i ma ona ciekawy wątek polski.

„Pod koniec lat 70. został opracowany polski śmigłowiec z amerykańską duszą i radzieckim ciałem - PZL Kania. Maszyna miała być eksportowym hitem za oceanem i źródłem cennych dewiz dla fabryki, ale przez polityczną burzę i brak zamówień weszła na margines lotniczej historii. Nadzieja na modernizację floty polskich śmigłowców wielozadaniowych trafiła ostatecznie do muzeum. (…) Ostatecznie razem z egzemplarzami prototypowymi powstało ich raptem 19 sztuk! Oprócz Polski były użytkowane do transportu pasażerów w Sierra Leone, Wenezueli, na Cyprze, a do ratownictwa w Czechach i na Słowacji.” geekweek.interia.pl

„Wypadki z udziałem śmigłowca PZL Kania (…)

30 września 1997, Czechy, rejon Kocich Grzbietów w Karkonoszach, Opis wypadku/okoliczności -brak informacji, Poszkodowani - brak informacji.” wikipedia.org 

„Kocich Grzbietów” ... Niestety wzrost ilości/liczby informacji w internecie od dawna nie idzie ze wzrostem ich jakości.

Człowiek, który przeżył katastrofę, przeszedł podobno 18! operacji i na pewno napisał książkę (wydaną w roku 2013 w nakładzie 600 szt.).

Ciąg dalszy nastąpi.

niedziela, 20 lipca 2025

Dąb na Kapeluszu

 


Kapelusz (dawniej Hutstein) to niegdyś popularny punkt widokowy na zboczach Dębowej Góry. Znajduje się na szczycie niewielkiego wapiennego urwiska. Najbardziej charakterystycznym elementem punktu widokowego jest spory dąb, widoczny także na przedwojennej pocztówce (w naszych czasach ktoś wyposażył go dość okrutnie w szczebelki pseudodrabiny). Pocztówkę można obejrzeć na stronie grafschaft-glatz.de  (Blick vom Hutstein auf die
Glatzer Neiße bei Grafenort
a w oryginale u Piotrusia A. 

 

Panorama z Kapelusza jest nadal bardzo ładna. 

Ciąg dalszy nastąpi.