Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ściąga wrocławska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ściąga wrocławska. Pokaż wszystkie posty

piątek, 27 marca 2026

„Human” – hołd dla wrocławskiej nauki. „Wrocław ma więcej noblistów niż cała Polska”

 

Dzisiaj przypada Międzynarodowy Dzień Teatru, warto więc wspomnieć o niezwykłym przedstawieniu, przygotowanym przez młodych aktorów. „Human” przypomina o „naukowej” historii Wrocławia, do której nie może się porównywać żadne inne miasto w Polsce.


„ (…) Wrocław ma więcej noblistów niż cała Polska. Laureatów Nagrody Nobla, którzy urodzili się we Wrocławiu, mieszkali we Wrocławiu czy pracowali na Uniwersytecie Wrocławskim, jest dużo więcej niż na oficjalnej polskiej liście noblistów.” wyborcza.pl

Artykuł wymienia następujących twórców i naukowców:

- Theodor Mommsen (1817-1903)

- Philipp Lenard (1862-1947)

- Eduard Buchner (1860-1917)

- Paul Ehrlich (1854-1915)

- Gerhart Hauptmann (1862-1946)

- Fritz Haber (1868-1934)

- Friedrich Bergius (1884-1949)

- Erwin Schrödinger (1887-1961)

- Max Born (1882-1970)

- Karl von Frisch (1886-1982)

- Hans Dehmelt (1922-2017)

- Reinhard Selten (1930-2016)

- Olga Tokarczuk (ur. 1962)

Noblistów związanych z regionem (Śląskiem) jest jeszcze więcej, a śląskich naukowców (nienoblistów), odkrywców i literatów ważnych dla całej ludzkości wręcz trudno zliczyć. O niektórych wydaje się powieści za oceanem, a we Wrocławiu mało kto o nich pamięta.

„W surrealistycznych odsłonach pojawią się m.in: Max Born, Alois Alzheimer, Hanna i Ludwik Hirszfeldowie, Edyta Stein, Fritz Haber i Clara Immerwahr-Haber, Charles Proteus Steinmetz oraz Stanisław Tołpa.” ast.wroc.pl 

I bynajmniej sposób opowiadania o tych postaciach – zaproponowany w przedstawieniu – nudny nie jest …

„Na scenie pojawiają się zatem m.in: Max Born, Alois Alzheimer, Hanna i Ludwik Hirszfeldowie, Edyta Stein, Fritz Haber i Clara Immerwahr-Haber, Charles Proteus Steinmetz czy Stanisław Tołpa i… wykonują piosenki (aktorskie), które nie tylko ich przedstawiają, ale też pełnia rolę dialogu i rozwijają akcję (wzorowe podejście musicalowe).

Te wykonania są (jak już pisaliśmy we wstępie) kapitalne i w zasadzie nie da się wyróżnić jednego czy dwóch najlepszych. Każda piosenka jest inna, każda ma doskonały tekst (często naprawdę zabawny), na każdą jest jakiś pomysł, do każdej jest układ choreograficzny i w każdej wrocławscy studenci AST dają olśniewający popis talentu i gotowości wejścia na większe salony niż w ramach uczelnianego dyplomu.” e-teatr.pl

 

poniedziałek, 23 października 2023

„Dzieło, które w niezwykły sposób zawładnęło historyczną wyobraźnią całych pokoleń Polaków” z Muzeum Narodowego we Wrocławiu. Projekt polsko – czesko – żydowski

 de.wikipedia.org

„Prezentacja słynnego cyklu 44 rysunków Jana Matejki przedstawiających portrety królów, królowych oraz książąt polskich – tym wyjątkowym wydarzeniem Muzeum Narodowe we Wrocławiu świętuje Rok Jana Matejki.

Dzieło, które w niezwykły sposób zawładnęło historyczną wyobraźnią całych pokoleń Polaków, powstało w końcu XIX w. tuż przed śmiercią Mistrza Jana. „Poczet”, pokazywany niezwykle rzadko ze względów konserwatorskich, jest – obok Panoramy Racławickiej i cyklu „Warszawa” Artura Grottgera – jednym ze skarbów narodowych znajdujących się w zbiorach Muzeum Narodowego we Wrocławiu.” mnwr.pl


Dzieło to nie powstałoby nigdy gdyby nie Moritz Perles, urodzony w roku 1844 w Pradze, wiedeński drukarz i wydawca żydowskiego pochodzenia (ród Perlesów miał swoje interesy również w miastach czeskiej części Sudetów). Zaczynając niemal od zera stworzył markę znaną w całej monarchii. Moritz zmarł w roku 1917, ale jego synowie prowadzili z powodzeniem firmę aż do 1938 roku. Współwłaścicielem przedsiębiorstwa był również ich krewny Friedrich Schiller (urodzony w 1854 roku w Turnovie). Następnie, po aneksji Austrii przez III Rzeszę, wydawnictwo uległo przymusowej aryzacji (czyli, po ludzku mówiąc, zostało zagrabione przez nazistów). Wielu potomków i krewnych Moritza zostało zamordowanych w obozach koncentracyjnych.


Od 1998 roku w Wiedniu, na dawnej siedzibie wydawnictwa, można oglądać tablicę pamiątkową poświęconą żydowskim księgarzom.


„Zgłosił się właśnie księgarz z Wiednia (…) Perles i oświadczył, że chce wydawać historię polską z ilustracjami Matejki.” (Maria Szypowska „Jan Matejko wszystkim znany”, Poznań 2016).

Ciąg dalszy nastąpi.

poniedziałek, 19 czerwca 2023

„Narody sumienia nie mają”. „Trzy po trzy”, czyli trzeźwe spojrzenie na historię. Wrocław „domem” Fredry - zwłaszcza w tym roku

 

 




„mówić trzy po trzy (…) - mówić bez sensu, pleść bzdury” wiktionary.org

Oczywiście u Fredry jest zupełnie na odwrót.

„Biada człowiekowi, którego los zawisł od drugiego, ale dwakroć biada narodowi, co zawisł od interesu innego narodu. Narody sumienia nie mają.”


Fredro spoglądał na świat i ludzi o wiele bardziej trzeźwo niż Mickiewicz. Zapewne dlatego miał wśród Polaków wielu wrogów – kochamy wodzów i dyktatorów, którzy obiecują wolność, dobrobyt, równość itd.? Od gorzkiej prawdy wolimy populizm? Pokładamy nadzieję w mocarstwach - w których za chwilę może rządzić ktoś inny - zamiast budować szerokie sojusze?


„Prezentacja rękopisu "Trzy po trzy" Aleksandra Fredry w Muzeum Pana Tadeusza. (…) "Fredro, jako oficer ordynansowy sztabu Napoleona, przeszedł tak zwaną kampanię odwrotową 1812–1813 i był świadkiem końca Wielkiej Armii. W pamiętniku zawarł swoje wspomnienia i refleksje dotyczące tego okresu życia, pisane z perspektywy ponad trzydziestu lat. To nie tylko niezwykle ciekawy dokument literatury pamiętnikarskiej, ale przede wszystkim dzieło o ogromnych walorach literackich, ze względu na zawarty w nim humor i narracyjny dystans" (...).” wroclaw.tvp.pl


„Patroni 2023: Aleksander Fredro. Wybitny komediopisarz, którego z Wrocławiem połączyła historia Lwowa i Ossolineum” wroclaw.pl

Fredro był - i jest - związany z Wrocławiem i Śląskiem na różne sposoby, za życia i po śmierci.

Mickiewicz powinien być wdzięczny Fredrze, …

„Aleksander Fredro w latach 1835–1842 pełnił funkcję zastępcy kuratora Zakładu Narodowego im. Ossolińskich.”

… który w dbaniu o zachowanie narodowej kultury widział nadzieję na odzyskanie niepodległości.

Prezentacja rękopisu/czystopisu „Trzy po trzy” to wstęp do wydarzeń przygotowanych z okazji „Roku Aleksandra Fredry” w Ossolineum.


Ciąg dalszy nastąpi.


"Ściąga wrocławska. Pomnik hejtowanego Polaka gorszego sortu z wrocławskiego Rynku, czyli … Fredry. Bareja XIX wieku. Cz. I" kunstkamerasudecka.blogspot.com

niedziela, 12 marca 2023

We wrocławskim gabinecie „figur woskowych”. Mulaże. Część pierwsza

 

"La Venerina" w Palazzo Poggi (Bolonia), którą stworzył Clemente Michelangelo Susini z Florencji (1754-1814). Do tej pory trwa spór, czy jest to bardziej dzieło medyczne/anatomiczne, czy dzieło sztuki. wikimedia.org

Nowożytna sztuka tworzenia trójwymiarowych modeli anatomicznych ludzkiego ciała, jako pomocy medycznych, narodziła się we Włoszech, gdzie artyści od czasów renesansu interesowali się budową anatomiczną ludzkiego ciała. Słynęły z nich Florencja i Bolonia. Owocem ceroplastyki były modele ukształtowane w wosku. Gdy ogląda się prace Gaetana Giuliana Zumbo lub Clemente Michelangelo Susiniego można mieć wrażenie, że twórcy ci dysponowali skanerami i drukarkami 3D.

Może nie tej klasy obiekty, ale również bardzo ciekawe, można obejrzeć we Wrocławiu.





„Mulaże – unikatowe eksponaty z wosku pszczelego są udostępnione wyłącznie studentom kliniki dermatologicznej we Wrocławiu przy ulicy Chałubińskiego. Preparaty idealnie odwzorowują choroby skóry.

W klinice znajduje się muzeum mulaży, które są formą imitacji zmian skórnych części ciała. W gablotach można oglądać odlewy woskowe twarzy, nóg, rąk i innych części ciała z widocznymi zmianami skórnymi.” echosredzkie.pl




Kolekcja powstała dzięki Albertowi Neisserowi, ale modele tworzono jeszcze długo po jego śmierci.

„ Na przełomie XIX i XX w. z inicjatywy Neissera powstała kolekcja woskowych mulaży dermatologicznych demonstrujących zmiany skórne w różnych chorobach. Jej uzupełnienie stanowiły gipsowe modele ukazujące zmiany wywołane trądem. Poszerzana przez następców Neissera kolekcja, która w latach 30. XX w. liczyła ponad 2600 obiektów, do dziś jest ważnym źródłem wiedzy dla studentów medycyny i lekarzy praktyków, choć do naszych czasów przetrwała zaledwie jej niewielka część. Około 320 obiektów przechowywanych jest w tym samym miejscu, co pierwotnie, czyli w Klinice Dermatologicznej należącej obecnie do Uniwersytetu Medycznego im. Piastów Śląskich.”(Kamilla Jasińska „Dom Toni i Alberta Neisserów”, Centrum Historii Zajezdnia)



Model głowy wykonany przez doskonałego barokowego rzeźbiarza Gaetana Giuliana Zumbo (1656-1701) wikimedia.org

Ciąg dalszy nastąpi.

piątek, 17 lutego 2023

Wrocławianin z urodzenia – bohater zaślubin Polski z morzem i „Akcji pod Arsenałem”. Część pierwsza – Haller i Mszał Wrocławski

 

Missale Vratislaviense powstał na zamówienie biskupa Jana IV Rotha i biskupa koadiutora Jana Thurzona. Na stronie tytułowej znajduje się rycina przedstawiająca patronów Śląska i diecezji wrocławskiej (św. Jadwigę i św. Jana Chrzciciela) oraz tarcze heraldyczne wymienionych biskupów, podpierające tarczę heraldyczną diecezji.

„Władysław Zakrzewski herbu Wyssogota (ur. 7 stycznia 1894 we Wrocławiu, zm. 9 maja 1981 w Argentynie) – podpułkownik piechoty Wojska Polskiego, kawaler Orderu Virtuti Militari. (…) Podczas symbolicznych zaślubin Polski z morzem 10 i 11 lutego 1920 roku w Pucku, był obok gen. dyw. Józefa Hallera jedynym oficerem, który wjechał konno z brzegu do wody.” wikipedia.org


Niewielu jest Polaków urodzonych we Wrocławiu na przełomie XIX i XX wieku, którzy zaistnieli w sposób znaczący w historii Polski. Tym bardziej warto pamiętać o takich ludziach. Obydwaj oficerowie, wspomniani w tekście powyżej, związani są z naszym regionem (także z jego czeską obecnie częścią).

Czy jednak naprawdę Władysław Zakrzewski wjechał konno w wody Bałtyku, czy wjechał w nie generał Haller, czy jest to część naszej rozbudowanej narodowej mitologii? Zacznijmy od początku.

Haller to nie jest polskie nazwisko. Protoplasta rodu związał swe dzieje z Wrocławiem już pod koniec średniowiecza.

Mszał …

„Mszał rzymski, będący najważniejszą księgą liturgiczną, powstał na drodze wielowiekowego rozwoju. Ciągle bowiem powstawały zbiory modlitw, będące owocem indywidualnej twórczości liturgów, które wymagały aprobaty Kościoła. Szybki rozwój roku kościelnego mnożył formularze mszalne o świętych, czczonych w poszczególnych krajach. Jednakże ciągły wzrost świąt ku czci świętych uniemożliwiał tworzenie osobnego formularza dla każdego z nich. Poszczególne diecezje obchodziły oprócz świąt Kościoła powszechnego jeszcze święta patronów lokalnych, a poza tym posiadały przed liturgiczną reformą Piusa V własne odrębności w rycie odprawiania. Toteż wielkie diecezje drukowały własne mszały. (…) Ogólnokościelne dążenie do ujednolicenia ksiąg liturgicznych, przynajmniej w obrębie diecezji, znalazło zrozumienie na Śląsku, a wyrazem tego było drukowanie własnego mszału z zachowaniem wielu odrębności obrzędowych, tekstowych lub kalendarzowych. (…) W polskich zbiorach bibliotecznych najwięcej zachowało się egzemplarzy mszału wrocławskiego z 1505 r. Był on wspaniałym dziełem Jana Hallera i Sebastiana Hybera, drukarzy krakowskich. Do jego składu użyto czcionek specjalnie odlanych w Krakowie. W 1502 r. kapituła wrocławska zawarła z Sebastianem Hyberem umowę o druk nowego mszału. Drukarz zażądał zagwarantowania, że w ciągu najbliższych 10 lat nikt inny nie będzie drukował mszału wrocławskiego oraz domagał się wydania polecenia wszystkim duszpasterzom śląskim, by nabyli mszał.” (Józef Mandziuk „Wrocławskie księgi liturgiczne”, 1991 r.)

„Odnaleziono najstarszy mszał wydrukowany w Polsce (…) Najstarszy mszał wydrukowany w Polsce odnalazła w swych zbiorach Książnica Cieszyńska. Dyrektor instytucji Krzysztof Szelong podkreślił we wtorek, że Missale Vratislaviense, czyli Mszał Wrocławski, z 1505 r. to jedna z najcenniejszych polskich ksiąg liturgicznych. (…) „Kluczem do rozwiązania zagadki okazała się wkładka zawierająca teksty modlitw z zapisem nutowym rozpoczynającym się od ozdobnych inicjałów. (…) Uwagę zwracał (…) inicjał litery K, ozdobiony monogramem w postaci litery h, przekreślonej dwiema poziomymi liniami, z których górna tworzyła motyw krzyża. Znak ten był sygnetem pierwszej stałej drukarni działającej w Krakowie w latach 1503-1525. Jej założycielem był kupiec i wydawca Jan Haller” – wyjaśniła Sztuchlik.” dzieje.pl

Jan Haller pochodził z Bawarii, urodził się około 1467 roku w Rothenburg ob der Tauber. Uczył się na Akademii Krakowskiej, dorobił się na handlu i majątek zainwestował w drukarnię.

Rok po Mszale Wrocławskim …

„Najwspanialszym dziełem jego oficyny jest wydany pierwszy zbiór prawa polskiego Jana Łaskiego "Commune inclyti Poloniae regni privlegum", zwany potocznie "Statutami Łaskiego". Jest to pierwsza polska książka ilustrowana. Ozdobiono ją drzeworytami przedstawiającymi między innymi obrady Senatu pod przewodnictwem króla Aleksandra Jagiellończyka oraz kanclerza Jana Łaskiego. Część nakładu wytłoczono dla dostojników państwowych na pergaminie i ręcznie pokolorowano. W "Statutach Łaskiego" po raz pierwszy drukiem opublikowano tekst Bogurodzicy - polskiego średniowiecznego hymnu.
Poeta i filolog, Wawrzyniec Korwin (ze Środy Śląskiej, związany z Wrocławiem i Świdnicą – od red.), utrzymujący bliskie kontakty z Kopernikiem, wydał u Hallera listy scholastyka Teofilakta Symokratty, które Kopernik przetłumaczył z greki na łacinę. W przedmowie do tego dzieła zamieszczony został wiersz Korwina, w którym mowa jest o nowym systemie heliocentrycznym Kopernika. Jest to pierwsza opublikowana na ten temat informacja. Warto jeszcze wspomnieć o „Brewiarzu krakowskim”, w którym wymieniono po raz pierwszy po polsku nazwy miesięcy.
Wydawano u niego dzieła między innymi Jana z Głogowa, Michała z Wrocławia, Jana ze Stobnicy, Jana z Oświęcimia, Wawrzyńca Korwina, Erazma z Rotterdamu, J. Dantyszka, Pawła z Krosna, Horacego, Cycerona, Wergiliusza, a także wiele druków muzycznych.” encyklopediakrakowa.pl

 

Ciąg dalszy nastąpi. 


"Dziewiątego października roku 1475 … O „Księdze henrykowskiej” słyszeli prawie wszyscy, a o Kasprze Elyanie i pierwszym druku po polsku z Wrocławia? Tytuł, który ma prowokować? „Migracje. Sztuka późnogotycka na Śląsku” - najważniejsza wystawa dekady?" kunstkamerasudecka.blogspot.com


"Prawdziwie sensacyjne odkrycie i muzeum drukarstwa w Lubomerzu. O tym, jak niemieccy drukarze spod Gór Izerskich pomogli protestantowi Rejowi stworzyć polski język literacki. A to język tworzy naród. „Będąc ja wmięszkanem, a nie urodzonym Polakiem”. Część pierwsza" kunstkamerasudecka.blogspot.com

 

 "Węgry gościem honorowym Wrocławskich Targów Dobrych Książek!” Drukarz z Lubomierza pierwszą książkę węgierską wydrukował o całe pokolenie wcześniej niż zaczęto drukować po węgiersku na Węgrzech … czyli w Rumunii. Część druga kunstkamerasudecka.blogspot.com

poniedziałek, 6 lutego 2023

Vonka w Sobótce. Czy to naprawdę żółw?

 

„W Sobótce Vonka sprawiał sobie artystyczną przyjemność drobnymi pracami, niewielkimi kowalskimi dziełami dla nowo poznanych sąsiadów. Dzięki temu powstała m.in. zachowana do naszych czasów para krat okiennych w aptece na sobóckim rynku, okraszona aptekarskimi symbolami, a także podobizną żółwia, który symbolizuje ochronę i opiekę.” wroclaw.pl

 



A może to egipski skarabeusz? Stworzenie od Vonki ma sześć odnóży.

Pochodzenie słowa farmacja …

„Farmacja to zespół nauk, który obejmuje wiedzę o lekach. Nazwa pochodzi z języka greckiego, w którym słowo phármakon oznacza magiczny środek, czyli inaczej lek na różnego rodzaju dolegliwości. Znaczenia słowa farmacja można również doszukiwać się w słowie ph-ar-maki, które we wczesnym języku egipskim oznaczało dający bezpieczeństwo. Dzięki takiemu połączeniu nazwa tej nauki od razu wskazuje, czym zajmowali się farmaceuci od wieków i zajmują się aż po dziś dzień. Ich działania dotyczą przede wszystkim leczenia i wynajdowania wyjątkowych preparatów, które pomagają zwalczać różnego rodzaju choroby.” historia.org.pl




„Słowo „farmacja” pochodzi od „Ph-armaki”, co po egipsku znaczy „kto zapewnia bezpieczeństwo” i jest także jednym z 300 imion boga Tota.” histurion.pl

 



„W starożytnym Egipcie skarabeusz był jednym z najważniejszych symboli. Zwykły żuk gnojak, toczący przed sobą kulkę gnoju, w której składał jaja, był symbolem nowego życia i zmartwychwstania, a także ucieleśnieniem boga Chepri. Uważano, że toczenie kulki gnoju odzwierciedla wędrówkę słońca po nieboskłonie, a wyłanianie się skarabeusza z błota, rodzące się życie. Duże skarabeusze kładziono na piersiach mumii, jako amulety ochronne i pieczęcie.” national-geographic.pl

 

 



„Dla Egipcjan skarabeusz był tym, czym krzyż dla chrześcijan – niezwykle ważnym świętym znakiem znanym w Starym Królestwie, a czczonym już za Pierwszej Dynastii (2929-2770).” (Stanisław Kobielus „Bestiarium chrześcijańskie”, Warszawa 2002) 





Dlaczego takie symbole pojawiają się na aptekach i w czasach współczesnych?

„Mumio – swoją popularność zawdzięczało w Europie XIX w. namiętności do gorącego Egiptu. Jako że wszystko, co wówczas przywożono z Afryki, stawało się modne, a zarazem kosztowne, wysoka cena mumio z początku ograniczała jego sprzedaż jedynie do bogatej warstwy mieszczańskiej. Mimo że dostawcom ponoć zabraniano zdradzać postronnym sekret pochodzenia i produkcji remedium, na rynku pojawiły się również jego tańsze podróbki. (…) Dziś nadal świetnie sprzedają się produkty, których nazwy sugerują ich starożytne czy też zakonne pochodzenie. Może po prostu chcemy wierzyć, że lepsze są leki wytwarzane nie na automatycznych liniach produkcyjnych, lecz przez widniejących na etykiecie, pogrążonych w skupieniu, poczciwych braci zakonnych?” polityka.pl

 




Przeróżne „Apteki pod Murzynami” mnożyły się w naszej części Europy już od XVI wieku, od czasów wielkich odkryć geograficznych.




„Bory Dolnośląskie – kraina jelonka rogacza. „Robak” symbolem Chrystusa? I to u Dürera w „Pokłonie Trzech Króli”. kunstkamerasudecka.blogspot.com

poniedziałek, 9 stycznia 2023

Zmarł znany alpinista – mistyk związany z Wrocławiem. Pionier teoekologii. Pozostały po nim pamiątki na skałach




„W piątek 6 stycznia zmarł ks. prof. Roman Rogowski – emerytowany wykładowca Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu. Był teologiem, pisarzem, pasjonatem gór i wykładowcą akademickim. Miał 87 lat.” wroclaw.pl


Wrocław ma szczęście do duchownych związanych z górami.


„Rekord światowy w sprawowanej Eucharystii w górach należy do wrocławskiego księdza Krzysztofa Gardyny, który celebrował ją na 8035 m, na szczycie Gaszer Brum 2 (Gaszerbrum II – od red.).”


„Ksiądz Krzysztof Gardyna – ur. 28 listopada 1958 r. we Wrocławiu, wychowywał się w Brzegu, absolwent brzeskiego Liceum Ogólnokształcącego nr 1, podjął studia medyczne, które jednak przerwał by wstąpić do Seminarium Duchownego w Krakowie. Przygodę ze wspinaczką rozpoczął w 1984 r. od Góry Olimp w Grecji. Od 1992 roku wspina się po najwyższych górach świata.” brzeg24.pl


Wracając do księdza Rogowskiego.


„Z perspektywy lat, czy może Ksiądz powiedzieć, czego nauczyły Księdza góry?

– Poczucia wolności. Nigdy nie czułem się tak wolny, jak w górach i dzięki nim. Nauczyły mnie też dystansu do przyjmowania ludzkich opinii. Wytworzyły we mnie zdolność do większego decydowania o sobie. Będąc na szczytach, często mówię: jest Pan Bóg, jest góra i jestem ja. Góry uczą odpowiedzialności za towarzysza wędrówki. Pogłębiły też moją religijność, ponieważ są znakiem, który nie jest Bogiem, ale Boga uobecnia.” przewodnik-katolicki.pl


Tak się złożyło, że 7 stycznia przechodziliśmy obok Skał Władysława i nie wiedzieliśmy jeszcze, że ksiądz Rogowski zmarł.


„Grupa młodopaleozoicznych gnejsów na południowo-wschodnim zboczu Ślęży. Dla uczczenia zasług marszałka Moltkego umieszczono tu brązowy medalion z jego profilem oraz tablicę pamiątkową, po roku 1945 oba zostały usunięte. Obecnie na jednej ze skał znajduje się ceramiczna plakieta z głową Chrystusa, umieszczona z inicjatywy ks. Romana Rogowskiego, wrocławskiego teologa i miłośnika gór.” fotopolska.eu

Ceramiczny Chrystus na Ślęży dzisiaj nie wszystkim się podoba – no cóż, jak się wydaje był/jest jednak postacią mniej kontrowersyjną niż Moltke (pewnie dzisiaj Moltke mógłby zostać, czas leczy rany). Nie jest winą Chrystusa, że w jego imieniu robiono i nadal się czyni przeróżne dziwne rzeczy. Ludzkość jest w stanie popsuć każdą piękną ideę.




„(…) często mówi się o tym, że to Kościół stworzył teologię, wedle której człowiek jest panem stworzenia i niszczy to wszystko. - Natomiast my pokazujemy, że tak wcale nie jest. Odpowiedzią teologii na to wyzwanie, jakim jest możliwość katastrofy ekologicznej, jest tzw. teoekologia - dodaje.

Ks. Lipniak zwraca uwagę, że pionierem tego działu teologii jest wrocławski kapłan ks. prof. Roman Rogowski. - To wszystko, o czym teraz mówimy, on swoim proroczym zmysłem dotknął. Natomiast nie ma takich sympozjów w Kościele, które w sposób szeroki podjęłyby to zagadnienie – przekonuje.” wroclaw.gosc.pl


„Być panem czegoś” można na różne sposoby. Można poddanych wyzyskiwać i mordować, można o nich dbać i się nimi opiekować.

Chyba nawet Bóg nie przewidział, że niektórzy zrozumieją Jego słowa jako przyzwolenie na wyzysk i mordowanie.

 

środa, 14 grudnia 2022

Jedyne takie w Polsce, podwrocławskie sanktuarium kontrowersyjnej świętej – Filomeny. Mało znane przewodnikom, chociaż leży przy głównej trasie z Wrocławia w Sudety

sandradi.files.wordpress.com


Rok 2019 …

„Arcybiskup Kupny ustanowił jedyne w Polsce sanktuarium św. Filomeny. Abp Józef Kupny podczas Dolnośląskiego Święta Rodzin podniósł kościół w Gniechowicach do rangi sanktuarium.

Uroczyste ogłoszenie nastąpiło podczas Mszy świętej odpustowej. Jedyna w Polsce parafia św. Filomeny od lat cieszy się coraz większą popularnością wśród pielgrzymów z całego kraju.” info.wiara.pl

„Święta Filomena była jedną z najbardziej czczonych kobiet w pierwszych wiekach chrześcijaństwa.” wroclaw.gosc.pl

 To raczej niemożliwe ponieważ …

„Jest jedyną świętą, której historia została ujawniona dzięki połączeniu archeologii i objawienia prywatnego. W 1802 r. robotnicy odkryli grób w katakumbach św. Pryscylli w Rzymie. W grobowcu znajdowały się szczątki młodej dziewczyny i fiolka z zaschniętą krwią.” aleteia.org

… i wtedy rozpoczął się jej kult. Kościół w Gniechowicach zmienił wezwanie w XIX wieku, przedtem patronował mu święty Marcin.

W tym roku …

„– Ale czy da się współczesnemu człowiekowi, który chciałby mieć wszystko udokumentowane, opowiedzieć o św. Filomenie? Nie ma za bardzo dokumentów, nie wiemy za bardzo, jak to wszystko wyglądało – zastanawiał się ks. Kosek. (…) – I tak właśnie da się zrobić ze św. Filomeną, że nam tak naprawdę żadne dokumenty nie są potrzebne. Dlaczego? Ponieważ jej czcicielem jest np. św. o. Pio, który mówi o Filomenie: „To jest księżniczka nieba, a całe zamieszanie jest dziełem diabła”; jej czcicielem jest patron wszystkich spowiedników i księży św. Jan Maria Vianney, który miał objawienie św. Filomeny. Czy on by kłamał? Jej czcicielką jest bł. Paulina Jaricot; kto z nas nie zna Żywego Różańca? Ona przywiozła relikwie św. Filomeny Vianneyowi. I tak mamy te wielkie postaci, które nie tylko świadczą o Filomenie, nie tylko ją wzywają, ale też doświadczały cudów za jej wstawiennictwem – jak św. Jan Maria Vianney, uzdrowiony, uratowany z pożaru a Paulina Jaricot uzdrowiona z ciężkiej choroby – opowiadał kapłan, podkreślając, że można zrobić długą listę świętych i papieży, którzy czcili św. Filomenę a w najdalszych zakątkach świata możemy znaleźć kościoły i kaplice jej poświęcone. Z bólem zauważył, że święta ta została nieco ukryta przy reformie kalendarza liturgicznego.” niedziela.pl

Rok 1961 …

„Paweł Brudzewski (czyli Turowicz) smuci się decyzją Kurii Watykańskiej, która „zlikwidowała” św. Filomenę i św. Jerzego. „Święta Filomeną nikt się w Polsce zbytnio nie przejął, ale wiadomość o »likwidacji« św. Jerzego wywołała duże poruszenie, bardzo wielu bowiem mężczyzn w naszym kraju nosi to popularne imię i niemiło im było zapewne znaleźć się nagle bez patrona w niebie”. tygodnik.com.pl

Jak się okazuje, ktoś się jednak przejął. Utworzenie wspomnianego sanktuarium to ciekawa próba powrotu do religijności ludowej w XXI wieku.

Dlaczego Kuria Watykańska zwątpiła w świętą Filomenę?

Ciąg dalszy nastąpi.

 

środa, 9 listopada 2022

Wrocławskie cmentarze. Kamil Giżycki i „złoto Kołczaka”. Ten „złoty pociąg” (a nawet kilka) istniał naprawdę

 


Dzisiejsi celebryci, chwalący się tym, co zjedli na obiad i dlaczego, mogliby Kamilowi Giżyckiemu buty czyścić. On zaś spoczywa w pokoju na wrocławskim cmentarzu św. Wawrzyńca, chociaż niektórzy twierdzą, że nie całkiem w pokoju, bo do grobu miał zabrać kosztowną tajemnicę.

Rosja sto lat temu – dziki, chaotyczny, nielogiczny, nieprzewidywalny kraj, za nic mający ludzkie życie.

Rosja dziś – to samo plus kilka tysięcy głowic jądrowych.

Widać wyraźny postęp.




Sto lat temu ...

„Liczący kilkaset ton złota majątek Azjatyckiej Dywizji Konnej, powiększony o carskie złoto wywiezione z Rosji oraz zabrane mongolskim lamom z klasztorów z Urgi i jej okolic, był podobno w posiadaniu Ungerna. Przewidując swoją śmierć, „dziań-dziuń” miał wydać rozkaz ukrycia owego skarbu gdzieś w górach Mongolii, a istotną rolę mieli przy tym spełniać Polacy: adiutant barona Kamil Giżycki, a także Kazimierz Grochowski i Antoni Ferdynand Ossendowski. Ich awanturnicze i niejasne losy w okresie przed i po rewolucji październikowej w Rosji, niewyjaśniony związek z Ungernem, białe plamy w mongolskich i chińskich partiach biografi i oraz umiejętna autokreacja przyczyniły się do utrwalenia legendy o mongolsko-carskim złocie ukrytym gdzieś w Mongolii, Liberii (gdzie swoją plantację miał Giżycki), a nawet w Polsce, i o dotyczącej owego złota tajemnicy.” (Aleksandra Kijak „Odkrywca innej Syberii i Dalekiego Wschodu. O prozie Wacława Sieroszewskiego”) 





„Gdzie jest złoto? (…) Kluczem do rozwiązania zagadki mają być zapiski i książki Kamila Giżyckiego, zaufanego oficera barona, który po II wojnie światowej osiadł we Wrocławiu. (…) Giżycki tak to opisuje: Kule padały w wodę, raniąc i zabijając konie i ludzi. W pośpiechu wywracały się wózki, tonęły cenne przedmioty. Poszedł na dno skarbiec dywizji, zdołano uratować tylko część złota, srebra i biżuterii. W ten sposób straciłem 4 konie, cały majątek w srebrze i złocie, złoty posążek Buddy, cenne klisze i fotografje, dziennik, papiery osobiste, a co najważniejsze: stare książki na pergaminie, zabrane z klasztoru, oraz dokumenty, tyczące się bolszewickiej akcji, otrzymane od Ungerna. Przeprawa ta kosztowała ogółem życie 80 żołnierzy, 2 miliony rubli w złocie i stado zatopionych koni". onet.pl


Skąd w ogóle wziął się skarb, który zaczęły dzielić pomiędzy siebie zbrojne grupy walczące w wojnie domowej?




„Legenda ogromnych skarbów, zaginionych podczas wojny domowej w Syberii, rozpala wyobraźnię domorosłych poszukiwaczy, ale też całkiem poważnych historyków i jeszcze poważniejszych służb specjalnych.” Polecam artykuł „Rosja sowiecka. Złote pociągi Kołczaka” na stronie rp.pl

Ta historia łączy Polaków i Czechów.

Rok 2009 i „złoty pociąg” w Bajkale?

„Ruské ponorky našly v Bajkalu trosky vlaku, prý v nich mohou být tuny zlata (…) Hned se vynořily spekulace, že v troskách by se mohlo nacházet i "Kolčakovo zlato", tedy část ruského státního pokladu, jehož se podle mýtů při své sibiřské anabázi zmocnili českoslovenští legionáři.” idnes.cz

Jeśli ktoś w Syberii znajdzie zaginione tony złota i kosztowności … raczej nie będzie się tym chwalił.

A może już znalazł?

Kamil Giżycki - poszukiwacz przygód, żołnierz, podróżnik i pisarz - spoczywa w pokoju na wrocławskim cmentarzu. Pasuje do tego miasta. Warto o nim pamiętać.

sobota, 22 października 2022

„Archeologia Żywa” i wojna piwna. Kiedy Ostrów Tumski przestał być wyspą?

W numerze 3/2022 „Archeologii Żywej” poruszony został – ulubiony przez turystów i przewodników – temat wrocławskiej wojny piwnej. ibhik.pl




Artykuł jest interesujący, oprócz samego konfliktu opisuje też dość obszernie i ciekawie rolę piwa w średniowieczu.

Moją uwagę przyciągnęło coś zupełnie z piwem nie związanego.

„Ostrów Tumski był wyspą do 1807 r. kiedy to podczas wyburzania miejskich fortyfikacji, zasypano odnogę Odry dzielącą Ostrów od Szczytnik i Ołbina.”

Wydaje się, że data związana z najważniejszą turystycznie częścią miasta i dość istotnym wydarzeniem (w końcu niewiele jest w polskich miastach historycznych wysp, które przestały być wyspami) powinna nie budzić kontrowersji. Do tego działo się to niewiele ponad 200 lat temu. A jednak …

„Likwidację fortyfikacji miejskich rozpoczęto po 1807 r., na rozkaz samego Napoleona, którego wojska zajęły Wrocław. Odrę Tumską zasypano w 1824 r. Skoro zaś Ostrów Tumski stracił wyspiarski charakter, zbędny okazał się jeden z dwóch mostów, znajdujący się mniej więcej w tym miejscu, gdzie obecnie stoją klasztor i zakład opiekuńczy sióstr elżbietanek.” niedziela.pl

„Ostrów Tumski był otoczony wodami Odry do roku 1807, kiedy to zburzono obwarowania twierdzy nowożytnej i zasypano dawne koryta rzeczne.” tuitam.info

„Ostrów przestał być wyspą po 1824 roku, kiedy podczas wyburzania fortyfikacji Wrocławia zasypano również odnogę Odry dzielącą Ostrów od Szczytnik i Ołbina.” gazetawroclawska.pl

„13 czerwca 1807 roku Ostrów Tumski na zawsze pozbył się swoich fortyfikacji. Zasypana została również odnoga Odry. Za 4 lata na powstałym w ten sposób terenie założono Ogród Botaniczny oraz posadzono małe drzewko na obecnym placu Katedralnym, które wspaniale wyrosło i obecnie jest to najpiękniejszy w całym Wrocławiu okaz platana.” miejscawewroclawiu.pl

Można by mnożyć te cytaty z datami 1807 i 1824 bez końca. Problem w tym, że żadna z tych dat najprawdopodobniej nie jest właściwa. Świadczą o tym opisy i plany ocalałych po 1807 roku fortyfikacji – Francuzi skupili się na wysadzaniu murowanych części umocnień, a nie na pracach ziemnych. Na planach z 1809 roku Ostrów nadal był wyspą. To, że przestał nią być, nie zależało wyłącznie od wysadzenia w powietrze fortyfikacji, ale i od innych wydarzeń, często pomijanych.

Autorzy książek z dużo mniejszą ochotą podają datę owego zdarzenia – jakby specjalnie unikali zakreślenia ostrej granicy. Są to często określenia „przed rokiem x” albo „po roku x”.

Wyjątkiem jest Teresa Kulak, która pisze, że ramię Odry wokół Ostrowa kończono zasypywać w 1813 roku. Dlaczego ta data wydaje się najbardziej prawdopodobna?

Ciąg dalszy nastąpi.

 

czwartek, 13 października 2022

Dlaczego odarty ze skóry święty został patronem Piastów Śląskich? Część pierwsza

W katedrze w Mediolanie


Św. Bartłomiej jest uznawany za patrona Piastów Śląskich. Wielu o tym pisało i nadal pisze. Ale z jakiego nim został? Na ten temat trudniej znaleźć wiadomości.

Najsłynniejsze przedstawienia Bartłomieja pochodzą z Rzymu i Mediolanu. Niektóre doceniane są przez medyków.

„Stojąca w transepcie mediolańskiej katedry rzeźba św. Bartłomieja jest najsłynniejszą pracą artysty Marco d’Agrate. Apostoł przedstawiony został z przewieszoną na ramionach i wokół ciała skórą, która na pierwszy rzut oka przypomina chustę. Przedstawienie takie odwołuje się do jego męczeńskiej śmierci, niezwykle okrutnej, został bowiem żywcem obdarty ze skóry, a potem ścięty. Odwołaniem do jego wiary chrześcijańskiej jest trzymana w lewej dłoni Biblia. Arcydzieło charakteryzuje się niezwykle precyzyjnym uchwyceniem anatomii ciała i budowy mięśni. Być może artysta znał słynny traktat o anatomii Andreasa Vesaliusa, który ukazał się w Wenecji w 1553 r. Ciekawostką jest napis dodany do postumentu rzeźby o treści Non mi fece Prassitele, bensì Marco d’Agrate, charakteryzujący się wiarą artysty we własne umiejętności porównywalne z samym mistrzem z czasów antycznych Praksytelesem.” teatranatomiczny.wum.edu.pl


Niejeden w wieku lat ok. siedemdziesięciu chciałby tak wyglądać (oczywiście ze skórą na właściwym miejscu). 


Katedra w Mediolanie

Rzym …

„Na prawo, pod stopami Chrystusa, znajduje się św. Bartłomiej. W jednej ręce trzyma nóż, którym został obdarty ze skóry; w drugiej trzyma swoją skórę (w jednym kawałku) zdjętą z ciała. Twarz na zwisającej skórze to autoportret Michała Anioła. Jedna z interpretacji mówi, że to może odzwierciedlać udręczonego ducha Michała Anioła – w czasie, gdy malował ten obraz, był już starszym człowiekiem i przeżywał kryzys wiary. Jest też inna interpretacja: ponieważ artysta nie chciał przyjąć zamówienia na fresk, czuł, że wolałby być żywcem obdarty ze skóry, niż wykonywać tę pracę.” aleteia.org

I właśnie od Rzymu zaczyna się historia kultu św. Bartłomieja w dynastii Piastów.

Wojciech - pierwszy „polityczny” święty w dziejach Polaków i Piastów …

„Gdy w 999 roku papież Sylwester II kanonizował męczennika odbyło się ich uroczyste „podniesienie” (elevatio) i umieszczenie na ołtarzu głównym. Zgodnie z powszechnym wówczas zwyczajem główną część relikwii zamurowano w ścianie katedry, do której domurowano ołtarz z kamienia. Inne części, m.in. głowę i jedno ramię, umieszczono w bogatych relikwiarzach, które w dni uroczyste obnoszono w procesjach i wystawiano dla publicznej czci. Drugie ramię – jak powszechnie wiadomo – Bolesław Chrobry podarował Ottonowi III, a ten umieścił je w kościele na rzymskiej wyspie na Tybrze.” misyjne.pl



Ottona III uznaje się za fundatora kościoła na Isola Tiberina. Sprzeczne są natomiast poglądy na temat, czy miał on pierwotnie wezwanie św. Wojciecha, czy … św. Bartłomieja, którego relikwie trafiły tam w podobnym czasie.

„W Rzymie na Isola Tiberina w kościele pw. św. Bartłomieja można oglądać niezwykły zabytek sztuki rzeźbiarskiej. Pośrodku schodów wiodących do głównego ołtarza stoi okrągły kamienny słup, wewnątrz wydrążony, a z zewnątrz ozdobiony płaskorzeźbami przedstawiającymi cztery postacie: Chrystusa, św. Bartłomieja, św. Wojciecha i cesarza Ottona. Jest to kamienna studnia z końca X wieku, na której znajduje się najstarszy w dziejach wizerunek św. Wojciecha w mnisim habicie, przepasanego paliuszem, z pastorałem w prawej ręce i księgą Pisma Świętego w lewej.

Ta studnia ma wielkie znaczenie historyczne i symboliczne zarazem, ponieważ w kapitalnym skrócie pokazuje Ottonową koncepcję zjednoczonej Europy. Położenie kościoła nawiązywało do faktu narodzin św. Wojciecha dla nieba. Jak wiadomo, zginął on przy ujściu Wisły, nad brzegiem morza, do którego wrzucono ciało. Rzymska świątynia otoczona wodami Tybru kojarzyła się z miejscem męczeńskiej śmierci Sławnikowica (podobny charakter miały także inne kościoły, zbudowane przez Ottona III ku czci praskiego biskupa, np. nad jeziorkiem w Subiaco czy na morskiej wyspie Pereum niedaleko Rawenny). Również faktowi wybudowania kościoła nad studnią cesarz przypisywał mistyczny sens. Oto ciało świętego męczennika, które leżało w wodzie, przyczyniło się do uświęcenia wszelkiej wody.” kosciol.wiara.pl

Niektórzy uważają, że to nie wizerunek św. Wojciecha (a studnia ma być z wieku XII), jednak tradycja mówi o „studni świętego Wojciecha”. Co ciekawe relikwie Wojciecha, które trafiły na rzymską wyspę, były raczej prawdziwe (są tam do tej pory w kaplicy św. Wojciecha), a świętego Bartłomieja raczej „rzekome” (ale za to w ołtarzu głównym).

Rzymska bazylika świętego Bartłomieja jest do dziś w pewien sposób kościołem „polskim”. W roku 2000 Jan Paweł II ogłosił ją sanktuarium męczenników XX i XXI wieku. Znajdują się tam relikwie polskich, współczesnych męczenników – ofiar nazizmu i komunizmu.

I tak splotły się po raz pierwszy losy patrona Polski oraz świętego Bartłomieja – już u samego początku rządów dynastii Piastów. Ale to dopiero początek.

„Czyż ta właśnie idea, którą symbolizuje kamienna studnia sprzed tysiąca lat, nie legła u podstaw koncepcji zjednoczonej Europy - koncepcji, o jakiej marzyli jej wielcy ojcowie, Francuz - Robert Schuman, Włoch - Alcide de Gasperi i Niemiec - Konrad Adenauer?”
 
"Arka świętego Dominika w Bolonii i „Arka” błogosławionego Czesława we Wrocławiu – niezwykłe podobieństwa. Pierwsze sceny są identyczne, a to dopiero początek" kunstkamerasudecka.blogspot.com
 
"Historia Śląska i Wrocławia przez ścięte głowy opisana. Święty Wojciech jako kefalofor biskupa Thurzona. Polsko – czeskie zmagania o głowę patrona Czechów i Polaków. Część III" kunstkamerasudecka.blogspot.com

 

czwartek, 29 września 2022

Arka świętego Dominika w Bolonii i „Arka” błogosławionego Czesława we Wrocławiu – niezwykłe podobieństwa. Pierwsze sceny są identyczne, a to dopiero początek

 

Bolonia
 

„Ukończenie tego arcydzieła zajęło 500 lat! Poznaj Arkę św. Dominika! (…)

Arka św. Dominika znajduje się w Bazylice San Domenico w Bolonii (Włochy). Arcydzieło sztuki kryje szczątki Dominika Guzmána, założyciela Zakonu Kaznodziejskiego. Ukończenie grobowca św. Dominika zajęło około 500 lat! Pracowali nad nim jedni z najlepszych rzeźbiarzy w historii sztuki, od Nicoli Pisana po Michała Anioła.” aleteia.org

Bolońską Arkę św. Dominika można obchodzić dookoła i fotografować z bliska. Chyba niedoceniany jest jej wpływ na powstanie i kształt sarkofagu patrona Wrocławia. Chyba też niewielu wie, że błogosławionego Czesława można wypatrywać wśród tłumu postaci na kamiennym arcydziele Pisana …



Bolonia

 

Brno …

„W kościele św. Michała w Brnie do nowo ufundowanego (1771–1773) ołtarza brneński rzeźbiarz Andrzej Schweigel wykonał rzeźby św Jacka i bł. Czesława. Rzeźby były uzupełnieniem dla obrazu ołtarzowego, w którym ukazano scenę wskrzeszenia Napoleona przez św. Dominika. Według hagiografii obaj polscy dominikanie mieli być świadkami tego cudu.”
(Wojciech Kucharski "Beatus Ceslaus natione Polonus. Dzieje kultu błogosławionego Czesława")


Bolonia
 

Nysa …

„Następne malowidło („Wskrzeszenie Napoleona”) również dotyczy cudu wskrzeszenia. Widzimy tu św. Dominika, który wskrzesił Napoleona, bratanka kardynała Stefana de Fossaunova. O tym czytamy też w życiorysie napisanym przez Jakuba de Voragine: „Pewien młodzieniec, bratanek kardynała z Fossa Nuova, Stefana, skacząc na koniu przez rów spadł i zabił się. Gdy przyniesiono go do św. Dominika, ten modlitwą swoją przywrócił go do życia”. (…) „Wskrzeszenie Napoleona” — jedna z ważniejszych scen z życiorysu św. Dominika — ma też doniosłe znaczenie w dziejach polskich dominikanów. Wszystkie życiorysy św. Jacka, od najstarszych, jak napisany przez dominikanina lektora Stanisława w XIV wieku i późniejsze dzieła, z czasów nowożytnych, jak dominikanina A. Grodzickiego, a także dominikanina A. Bzowskiego, w tym jego dzieło o bł. Czesławie, wspominają o tym wydarzeniu.” salon24.pl

Wrocław …

„Sarkofag zdobi 16 owalnych płaskorzeźbionych scen ujętych w akantowe obramienia. Poczynając od strony lewej na dole:

1. Św. Dominik wskrzeszający młodzieńca w obecności Czesława.” wroclaw.dominikanie.pl

 

 Wrocław

Kto zna sarkofag błogosławionego Czesława z Wrocławia, od razu rozpozna wspomnianą scenę w kaplicy w Bolonii. Jest umieszczona w tym samym miejscu.

 Ciąg dalszy nastąpi.

piątek, 3 czerwca 2022

"Wrocławski Panteon". Nie tylko kopuła ale i Pola Marsowe. Jedyne takie połączenie poza Rzymem? Część pierwsza

Dzisiaj, po dawnym Polu Marsowym, w miejscu, w którym wznosi się Panteon, nie ma śladu

Hala Stulecia …

„Wrocławski Panteon kończy sto lat. (…) O znaczeniu wrocławskiej hali przesądza - podobnie jak w wypadku jej rzymskiego wzorca - rozwiązanie architektoniczne. Kopuła dzięki potężnej konstrukcji i systemowi oświetlenia, tworzy wnętrze, zbliżone do wnętrza Panteonu.” dziennik.pl

„Hala Stulecia - Panteon turystyki biznesowej. (…) Obiekt w momencie oddania do użytku był najpotężniejszą konstrukcją z żelbetu na świecie i szczycił się też największą kopułą zbudowaną od czasu wzniesienia rzymskiego Panteonu osiemnaście wieków wcześniej.” meetingplanner.pl

Z tą „największą kopułą” - jak zwykle z czymś "naj" - trzeba uważać, ale o tym innym razem.



Obszar dawnego, rzymskiego Pola Marsowego campusmartiusrome.com
 

Jest jeszcze coś innego, co łączy wrocławski i rzymski Panteony – Pole / Pola Marsowe. I takiego połączenia nie ma chyba nigdzie indziej na świecie. A "pól marsowych" jest – i było - mnóstwo.


„W piątek odbył się Festyn Rodzinny na Polach Marsowych w Kaliszu.”

„Najlepszym miejscem, aby podziwiać paryską Wieżę Eiffela jest Pole Marsowe”

„Krakowskie Pole Marsowe stanowiło idealny plac ćwiczeń, miejsce parad (…)”

„Pole Marsowe, podobnie jak wiele zabytków Sankt Petersburga, znajduje się (…)”

„Miejsce to zostało wytyczone w latach 30-tych ubiegłego stulecia, z zamierzeniem utworzenia tu największego rekreacyjnego terenu dla Aten, zajmującego około 250 akrów. Obowiązująca nazwa to Pola Marsowe czyli Pedion tou Areos, a nadano ją tytułem ukłonu dla słynnej paryskiej przestrzeni, zdobiącej centrum i nabrzeże Sekwany.”

No to już piętrowe nazewnictwo, bo paryska nazwa pochodzi od rzymskiej. Ciekawy jest ten zabieg, ponieważ od Pola Marsa nazwa przeszła do Pola Aresa. Wydaje się, że grecki Ares w mitologii jest „starszy” ale Mars pierwszy miał swoje Pole.

„Pola Marsowe w Parku Śląskim staną się areną nietypowego, choć z pewnością spektakularnego widowiska.”

„Wśród pytań, omawianych na spotkaniu, znalazła się sprawa budowy Memoriału poległych podczas I wojny światowej żołnierzy wszystkich armii i narodowości na Polu Marsowym obok Cmentarza Łyczakowskiego.”

„Ważny kawałek Warszawy w letniej szacie na czwartkowym spacerze. (…) Dlaczego Piękna była piękna i czy zawsze tak się nazywała? Jak Droga Kalwaryjska alejami się stała? Gdzie król Staś pole marsowe urządził?”

I tak dalej.

 

Panteon i Pole Marsowe na planie starożytnego Rzymu. Z Matejki i Sienkiewicza nie należy uczyć się historii. Na Wzgórzu Watykańskim znajduje się jedynie Cyrk Nerona (w miejscu obecnej Bazyliki) i to tam (oraz w Circus Maximus) prawdopodobnie ginęli pierwsi chrześcijanie. Koloseum wtedy jeszcze nie istniało. Cała tradycja, do której utrwalenia przyczynił się Sienkiewicz, to legenda nie potwierdzona przez badania naukowe. Przez całe wieki chrześcijanie traktowali Koloseum jak kamieniołom i wcale nie darzyli go specjalnym poważaniem

No właśnie – „pole marsowe” było typem pewnej przestrzeni publicznej, po której zostały nazwy własne w bardzo wielu miastach świata. Wszystko jednak zaczęło się od łąk przy zakolu Tybru, zalewanych przez rzekę, na których później stanął Panteon. Był to teren „między miastem a Tybrem”. Dwa tysiące lat później „wrocławski Panteon” i Pola Marsowe (wtedy pod inną nazwą) powstały w bardzo podobnej konfiguracji co niegdyś w Rzymie. Czy pełniły podobne role?

Ciąg dalszy nastąpi.

"Wędrówki architektoniczne. Hala Stulecia i Kopuła na Skale. Przez ponad tysiąc lat największa kopuła o konstrukcji drewnianej. Podróż do „pępka świata”. Cz. I"  kunstkamerasudecka.blogspot.com

 

 

poniedziałek, 16 maja 2022

O ich istnieniu wiadomo było od roku 2015. „W piwnicach klasztoru na wrocławskich Karłowicach znaleziono obrazy” stworzone przez barokowego mistrza. Przedstawiają patrona … rzeczy zagubionych

 

"Arka"

Współczesny ranking włoskich świętych …

„Ojciec Pio jest najpopularniejszym świętym we Włoszech. Na kolejnych pozycjach lokują się Antoni Padewski i patron Italii – Franciszek z Asyżu.” info.wiara.pl

Antoni Padewski jest takim „Franciszkiem rejonu Veneto”. Bazylika w Padwie, gdzie jest pochowany, to jedna z największych świątyń chrześcijańskich i jedno z najczęściej odwiedzanych sanktuariów.

Czy można odtworzyć ranking włoskich świętych czasów renesansu?

Podjął się tego Peter Burke w książce „Kultura i społeczeństwo w renesansowych Włoszech”. Zastosował metodę dość logiczną – policzył znane obrazy poświęcone konkretnym świętym. Z dzieł o charakterze religijnym aż połowa poświęcona była Matce Boskiej, a Chrystusowi zaledwie jedna czwarta! Nieliczne obrazy przedstawiały Boga Ojca, Trójcę Świętą lub sceny ze Starego Testamentu. Świętym poświęcono 23% wszystkich znanych dzieł. Byli to w kolejności: Jan Chrzciciel, Sebastian!, Franciszek, Katarzyna Aleksandryjska!, Hieronim!, Antoni Padewski, Roch! i dopiero święty Piotr. Nawet na następnych pozycjach nie ma założyciela chrześcijaństwa, czyli świętego Pawła.

Czyli teolodzy swoje, a lud i mecenasi sztuki swoje – popularność Sebastiana lub Rocha świadczy o ówczesnym strachu przed zarazą.

Najpopularniejsze imiona czasów renesansu to: Giovanni, Antonio, Francesco i Andrea.

Minęło pół tysiąca lat a Antoni z Padwy niezmiennie na włoskim podium.



Bazylika w Padwie
 

Przejdźmy do wrocławskiego znaleziska.

„Okazuje się bowiem, że w Archiwum Narodowym w Pradze znajduje się kronika wrocławskiego klasztoru franciszkanów. W niej zaś widnieje zapis, że w roku 1719 zakonnicy przyjęli darowizny na poczet zamówienia rozbudowanego cyklu jedenastu scen z życia św. Antoniego Padewskiego, który miał znaleźć się w klasztornych krużgankach. Wśród darczyńców znaleźli się najwybitniejsi przedstawiciele śląskich elit. Klasztor i kościół franciszkanów znajdował się wówczas przy ul. św. Antoniego we Wrocławiu, tam gdzie dzisiaj parafię mają paulini (…)”. gazetawroclawska.pl

O zapisie kronikarza z Pragi wspominał autor artykułu „Atrybucja i datacja wyposażenia kościoła św. Antoniego z Padwy we Wrocławiu w świetle kroniki konwentu franciszkanów reformatów” (Marcin Musiał, Roczniki Sztuki Śląskiej XXIV z 2015 roku).

„(…) w latach 1719 – 1722 Eybelwieser wykonał w krużgankach klasztornych cykl 11 scen z życia św. Antoniego”.

Nie było jednak nawet wiadomo, czy były to freski, czy obrazy na płótnie. 


„– Obrazy przez długie lata znajdowały się w naszej piwnicy. Były bardzo zniszczone. Najstarsi współbracia wspominają, że w latach 50., kiedy uczyli się tutaj w Niższym Kolegium, obrazy wisiały na korytarzach klasztornych. Już wtedy musiały być w bardzo złym stanie, na niektórych nawet nie można było dostrzec, co przedstawiają. Dopiero ich oczyszczenie pozwoliło na odkrycie pewnych niuansów i przede wszystkim na odkrycie ich autora, który jest niewątpliwe bardzo cennym autorem dla całego środowiska wrocławskiego i dla sztuki wrocławskiej. (…) Niestety, do czasów obecnych jesteśmy w posiadaniu tylko pięciu obrazów z cyklu jedenastu „Cudów św. Antoniego”. Czy jest pozostałych sześć? Tego nie wiemy. Gdzie jest pozostałych sześć? Tego też nie wiemy. W jaki sposób dostały się one do nas? Tego też do końca nie wiemy (…)” niedziela.pl

Cały czas istnieje szansa, że gdzieś jeszcze się znajdą.

Płaskorzeźby przedstawiające życie i cuda św. Antoniego wypełniają Kaplicę Świętego (gdzie znajduje się jego grób, tzw. Arkę) w bazylice Padwie. Architektem, który ją zaprojektował był prawdopodobnie Tulio Lombardo. Płaskorzeźby powstawały kilkadziesiąt lat i wykonywało je kilku różnych artystów. Mimo to wyglądają jakby wyszły spod tego samego dłuta – rzeźbiarze byli zobowiązani do korzystania z tego samego szablonu / wzoru postaci.

Cuda św. Antoniego były dość niezwykłe (nawet jak na cuda) …




„Serce lichwiarza

Będąc we Florencji, Antoni natknął się na kondukt pogrzebowy pewnego bogatego lichwiarza. Zatrzymał pochód i rzekł: „Co robicie? Chcecie w poświęconym miejscu złożyć tego, którego dusza jest już pogrzebana w piekle?” I ku zdumieniu wszystkich mówił dalej: „Jak powiada Ewangelia: gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje. Otwórzcie jego pierś, a nie znajdziecie serca, które znajduje się tam, gdzie jego skarb”. Ludzie pobiegli wówczas do domu lichwiarza, do komnat, w których zgromadzone były wszystkie jego bogactwa, otwarli szkatuły wypełnione pieniędzmi i w jednej z nich znaleźli jeszcze gorące i bijące ludzkie serce. Otwarli także pierś zmarłego, lecz serca tam nie było.” antoni-torun.pl

Na zdjęciu scena z Padwy (autorstwa Lombardo, inne wyrzeźbili np. Minello, Rubino, Cosini, Cattaneo lub Sansovino – uczeń i spadkobierca nazwiska owego Sansovino od pozy sansovinowskiej, znanej z renesansowych nagrobków - główny architekt renesansowej Wenecji).

sobota, 14 maja 2022

Urodzona w Oławie, pochowana obok papieży, de iure królowa Anglii Maria Klementyna Sobieska

 
Jeden z „pępków świata” ...

„Od 15 marca do 22 maja 2022 r. w gmachu głównym Muzeum Narodowego we Wrocławiu (pl. Powstańców Warszawy 5) dostępna będzie wystawa czasowa „Madonna i książę. Sobiescy na Śląsku”. Wystawa z pewnością zainteresuje Oławian i mieszkańców naszego powiatu, bo odsłania kulisy obecności królewiczów z rodu Sobieskich na Śląsku na przełomie XVII i XVIII w.” starostwo.olawa.pl


Maria Klementyna Sobieska - przez jej ślub Sobiescy stracili Oławę, bo okazali nieposłuszeństwo cesarzowi.

„Te trzy kobiety zostały pochowane obok papieży w Watykanie (…) Można powiedzieć, że Bazylika Świętego Piotra w Watykanie jest także mauzoleum, w którym spoczywają doczesne szczątki niemal wszystkich papieży (za wyjątkiem kilku, których pochowano w innej bazylice).
Jednak, co ciekawe, w Watykańskich Grotach są pochowane również trzy kobiety, które nie są ani świętymi, ani zakonnicami. To trzy laickie królowe (Matylda nie była królową - od red.): Krystyna Szwedzka, Matylda Toskańska i Maria Klementyna Sobieska, uhonorowane wewnątrz bazyliki rzeźbionymi nagrobkami.” aleteia.org

Maria Klementyna Sobieska była związana ze Śląskiem, a Krystyna Szwedzka …

„Oprócz tytułu królewskiego uzyskała także tytuł księżnej Kaszub, Pomorza i Szczecina.” historykon.pl 

Mocna reprezentacja zachodniej części Polski w Watykanie.

Z męskich, świeckich władców swój pomnik w bazylice ma podobno tylko cesarz Konstantyn. Tak twierdzą znawcy tematu, zwiedzającemu trudno to zweryfikować, bo ów gigantyczny kościół trzeba by oglądać kilka dni.


 

 
„Pogmatwane losy dynastii Stuartów i ich przegrany spór z Hanowerczykami o tron brytyjski sprawiły, że Klementyna, wnuczka Jana III Sobieskiego, była królową Anglii tylko de iure i tylko w oczach najzagorzalszych zwolenników jej męża Jakuba. (…)

Otrząsnąwszy się po porażce, Jakub postanowił założyć rodzinę. Posłał swego zausznika, młodego Irlandczyka Charlesa Wogana, w objazd katolickich dworów europejskich z zaleceniem wyszukania księżniczki, którą mógłby poślubić. Z początkiem 1718 r. Wogan dotarł na dwór innego Jakuba, któremu ojciec nie zdołał przekazać tronu: księcia Oławy Jakuba Sobieskiego, najstarszego z synów Jana III. Sobieski miał trzy niezamężne córki, z których najmłodszą, urodzoną w 1702 r. jasnowłosą Klementynę, Wogan natychmiast uznał za idealną małżonkę dla swego pana. Z pełnego entuzjazmu listu, jaki wysłał do Jakuba, wynikało, że jest ona istnym aniołem (zdaje się, że Wogan zwyczajnie się w księżniczce zadurzył), a oprócz tego znakomitą partią. Dzięki matce, księżniczce neuburskiej Jadwidze Elżbiecie, której siostry poślubiły królów Hiszpanii i Portugalii, księcia Parmy oraz cesarza Leopolda I, była wspaniale skoligacona, była też ulubioną chrześniaczką papieża Klemensa XI i mogła liczyć na świetny posag, w skład którego – jak niosła wieść gminna – wchodzić miały klejnoty zdobyte na Kara Mustafie. Nic dziwnego, że Jakub szybko wysłał swego oficjalnego przedstawiciela z propozycją małżeństwa. Dziwić może tylko fakt, że Sobieski tę propozycję przyjął.”

Polecam cały, długi artykuł „Klementyna Sobieska, de iure królowa Anglii” Aleksandry Porady w „Polityce”. polityka.pl

Małżeństwo nie było udane i skończyło się niemal szaleństwem Klementyny.

„Maria Klementyna, królowa Wielkiej Brytanii, Francji i Irlandii" - można przeczytać na pomniku będącym dziełem Antonio Canovy. 

 

Gdyby historia potoczyła się inaczej, nie byłoby takich memów o Elżbiecie II.

 "Bóg do Adama: Jesteś moim pierwszym stworzeniem  

Adam: A to kto w takim razie ... 

Bóg: A nie wiem, już tu była, jak przyszedłem"

 
„Słynny hejnalista z Monte Cassino będzie miał w Kłodzku nie tylko grób ale i pomnik. Powstaje w Gorzanowie” kunstkamerasudecka.blogspot.com

 

piątek, 22 kwietnia 2022

Romańska pamiątka po straszliwej chorobie z czasów wypraw krzyżowych i kolonizacji Śląska

 

„W Tichileşti w delcie Dunaju działa ostatni zakład dla trędowatych w Europie, w którym przebywa dziewiętnastu chorych.” voxeurop.eu

Trzy lata temu pozostało ich dziewięciu.

Być może za kilka lat europejskie dzieci nie będą rozumiały terminu „trędowaty”.



„Najwcześniejszą wzmiankę o trądzie, w źródłach opisowych dotyczących Polski, zawiera pochodzący z II połowy XIII wieku Żywot św. Jadwigi śląskiej. Mowa jest w nim o schronisku dla bezdomnych kobiet pod Środą na Śląsku będącą fundacją Henryka Brodatego. (…) Nie wiadomo dokładnie, jaką funkcje pełnią w wiekach średnich szpitale zakładane poza murami miast pod takimi samymi wezwaniami. W XIII i XIV wieku są to wezwania św. Ducha i św. Jerzego lub św. Łazarza. Zazwyczaj są one zakładane jako leprozoria. Jednolitość ich usytuowania, zbieżność nazw oraz stałość występowania wskazują na planowe ich zakładanie, nawet wyprzedzające istotną potrzebę. Według Zofii Podgórskiej-Klawe część leprozoriów nigdy w średniowieczu nie gości w swych progach trędowatego, a jeżeli gości to tylko niewielką ich liczbę. Wydaje się jednak, że leprozoria mogą służyć większej warstwie biedaków i chorych. Stanowisko to nie zostało jednak udokumentowane. Pamiętać należy, że pierwotnym zadaniem schronisk miało być udzielanie schronienia i pomocy obcym przybyszom. Leprozorium natomiast pełni funkcję bariery przeciwepidemicznej dla miasta. W II połowie XIII wieku za murami miast śląskich zostaje założonych aż 15 hospicjów dla trędowatych w: Brzegu, Bystrzycy, Dzierżoniowie, Głogowie, Jaworze, Kożuchowie, Lwówku, Otmuchowie, Ząbkowicach, Żaganiu, Świdnicy, Legnicy, Nysie i Wrocławiu.” histmag.org




„Jedną z najważniejszych dla Jadwigi była fundacja leprozorium dla chorych na trąd kobiet w Środzie Śląskiej w 1230 r. Tak opisał to jej hagiograf: „Szczególniejszą troską otoczyła trędowatych, dla miłości Tego, który dla nas chciał za trędowatego uchodzić”. nowezycie.archidiecezja.wroc.pl



Pozostałością fundacji jest istniejący do dzisiejszych czasów kościół p.w. NMP na Probostwie. Z ok. 1220 roku pochodzi zachowana wschodnia część świątyni, czyli prezbiterium i absyda. Arkadkowy fryz wypracowany w cegle, rozglifione okna, ściany podzielone lizenami, relikty romańskiego portalu pamiętają czasy sprzed najazdu Tatarów.




"Święta Jadwiga Śląska i osmogeneza. Święci „miroblyci”. Cz. I"  kunstkamerasudecka.blogspot.com