Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alpy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alpy. Pokaż wszystkie posty

sobota, 27 stycznia 2024

Koziorożce alpejskie przechodzą na tryb nocny?

 

Koziorożce alpejskie w Alpach Julijskich są tak niepłochliwe, że można się z nimi fotografować.

 

Jednak w Alpach Julijskich znalazły się dzięki temu, że kilkadziesiąt sztuk ocalono w XIX wieku w Alpach Zachodnich. Gran Paradiso jest matecznikiem wszystkich współczesnych, alpejskich koziorożców.

 

 




Koziorożce w Parku Narodowym Gran Paradiso niemal ćwierć wieku temu.

 
Dzisiaj koziorożce stają się ofiarami zmian klimatycznych.
W zasadzie ... postępują naturalnie w nienaturalnej sytuacji. Jak ludzie.

„- Podczas dużych upałów należałoby się zastanowić nad pracą w nocy, kiedy temperatura spada do znośnych wysokości - zwracają uwagę przedstawiciele pracodawców.” prawo.pl
 
„Sjesta lepszym pomysłem na upał niż klimatyzacja” zdrowie.pap.pl

 

Najpierw były łosie?

„Żerują w nocy i szukają drzew. Klimat zmienia nawyki łosi” jedynka.polskieradio.pl

 
Upał dotarł do alpejskich szczytów.

„Zaskakujący skutek ocieplenia klimatu. Włoscy uczeni odkryli, że koziorożce alpejskie znalazły sposób na ucieczkę przed upałami. Przestawiają się na nocny tryb życia. To jednak może być dla nich bardzo niebezpieczne. Grozi im nie tylko upadek ze stromych zboczy. Żerując w nocy mają też większe szanse na spotkanie z drapieżnikami. (...)
Uczeni z Uniwersytetu w Sassari na Sardynii wykorzystali dane pochodzące z obroży z modułami GPS i czujnikami ruchu, by śledzić trasy tych zwierząt w okresie od maja do października w latach 2006-2019. Naukowcy odkryli, że w najgorętsze dni koziorożce, prowadzące zwykle dzienny tryb życia, były bardziej skłonne do aktywności w nocy, kiedy było chłodniej.” pogoda.interia.pl

„Z koz se stávají noční ptáci. Globální oteplování je nutí riskovat boj s vlky” idnes.cz

Koziorożce alpejskie były zagrożone wymarciem już w XIX wieku. Kilkadziesiąt sztuk ocalało w rejonie Gran Paradiso.

„W XVIII wieku koziorożce wymarły w Szwajcarii i Niemczech a w XIX wieku także w północno-wschodnich Włoszech i Austrii. Przetrwała jedynie pewna liczba zwierząt (prawdopodobnie mniej niż 100) w okolicach masywów Gran Paradiso i Vanoise na pograniczu francusko-włoskim. W 1854 roku król Wiktor Emanuel II ustanowił w rejonie Gran Paradiso królewski rezerwat łowiecki. Dzięki ochronie przed kłusownictwem liczba koziorożców osiągnęła 3020 sztuk w 1914 roku. W 1922 roku powstał Park Narodowy Gran Paradiso, (…)” wikipedia.org


Wiktor Emanuel II to postać dla historii Włoch bardzo zasłużona. Powyżej jego konny pomnik na rzymskim Ołtarzu Ojczyzny.
 
 
 I grobowiec w rzymskim Panteonie.
 
Czy koziorożce biegały kiedyś po Tatrach?

„W roku 1879 jaworzyński rewir zakupił pruski książę Kristián Kraft Hohenlohe. Przeobraził on Spiską Jaworzynę w osadę leśną i siedzibę dyrekcji swego majątku ziemskiego. Wybudował tu drewniany kasztel myśliwski oraz drewniany kościół w stylu ludowym. W okolicznych lasach założył bogaty zwierzyniec, który wzbogacił o zagraniczne zwierzęta (koziorożce, bizony, jelenie kaukaskie i inne). Nie przystosowały się one jednak do tutejszych warunków.” vysoketatry.com

A jeszcze dużo wcześniej przed księciem Hohenlohe?

„Naukowcy przez lata nie znajdowali dowodów na obecność człowieka w Tatrach w okresie paleolitycznym. Teraz grupa badaczy z Polski i Słowacji odkrywa w Tatrach Bielskich na Słowacji pozostałości po myśliwych sprzed kilkunastu tysięcy lat, a także szczątki zwierząt, które współcześnie nie występują w naszej części Europy. (…) - Była to grupa myśliwych wyspecjalizowanych w polowaniach na koziorożce alpejskie, gatunek dziś w Tatrach niereprezentowany - poinformował prof. Valde-Nowak. Badania stanowią pierwsze potwierdzenie obecności koziorożca alpejskiego w Karpatach Zachodnich.” tvn24.pl


niedziela, 4 grudnia 2022

Szwajcarski „sznur pereł” pobił rekord na najdłuższy pasażerski pociąg świata. Szwajcarzy zrobili to na niezwykłej linii kolejowej w Alpach Retyckich

 
Alp Grüm

Przygotowania trwały kilka miesięcy (wiadomość z sierpnia) …

„Szwajcarska kolej Rhätische Bahn utworzy pociąg o długości 1910 metrów.
Bilety na przejazd najdłuższym na świecie pociągiem pasażerskim już niedługo w sprzedaży. Wydarzenie związane ze 175-leciem kolei szwajcarskich odbędzie się 29 października. Pociąg, który zostanie połączony na tę okazję, będzie miał łącznie 100 wagonów i będzie mierzył 1910 metrów. W jego skład wejdzie łącznie 25 jednostek Stadler Capricorn, które będą próbowały utworzyć najdłuższy pociąg pasażerski na świecie. Niecodzienna wyprawa będzie przebiegać na trasie wpisanej na listę światowego dziedzictwa UNESCO linii Albula/Bernina przez zjazd z miejscowości Preda, a następnie przez słynne tunele górskie do Bergün.” obserwatorlogistyczny.pl

Wiadukt spiralny w Brusio 

 

Alpy Retyckie to najbardziej wyniesiona i zlodowacona część Alp Wschodnich. Najwyższe szczyty przekraczają wysokości 3900 - 4000 m n.p.m. (np. Piz Bernina i Ortler w Berninagruppe i Ortler-Alpen). W takiej scenerii kursują regularnie pociągi Glacier Express i Bernina Express.



Piz Palü (3901 m) i Vadret da Palü

„Krajobrazowa wycieczka Glacier Express przez Alpy Szwajcarskie zapewnia niesamowite atrakcje od początku do samego końca. W St. Moritz powita Państwa świat piękna i bogactwa, zaś w Zermatt najczęściej fotografowana góra świata – Matterhorn.

Ośmiogodzinna przejażdżka najwolniejszym pociągiem pośpiesznym świata prowadzi przez 291 mostów i 91 tuneli. Ze znanego na całym świecie St. Moritz pociąg toczy się przez dolinę Albula i wąwóz Ruinaulta – szwajcarski Wielki Kanion. Przełęcz Oberalp to najwyższy punkt na trasie, położony na wysokości 2033 metrów nad poziomem morza.” rhb.ch

 

 
„Jedna z najbardziej spektakularnych podróży przez Alpy: Bernina Express, którego trasa biegnie z Chur / St. Moritz - Valposchiavo - Tirano, łączy różniące się pod względem języka i kultury regiony – wijącą się linią i bez wykorzystywania napędu zębatego. (…) trasa kolejowa harmonijnie wtapia się w górski krajobraz pasm Albula i Bernina. Pociąg pokonuje z łatwością 55 tuneli, 196 mostów i wzniesień o nachyleniu do 70 promili. Na wysokości 2253 m n.p.m. wznosi się najwyższy punkt kolei retyckiej, Ospizio Bernina.” rhb.ch

 

Lago Bianco
 

Miałem szczęście podróżować we wrześniu i przy pięknej pogodzie Bernina Expressem z Tirano do St. Moritz (stąd zdjęcia). Rekord został pobity miesiąc później.





„Dotychczasowi posiadacze najdłuższego na świecie rekordu pociągów pasażerskich – Belgia, a wcześniej Holandia – korzystali na swoją korzyść z normalnotorowych kolei przez płaskie krajobrazy.” f7.pl




Wybranie trasy …

„The Albula Line is on the regular route of RhB’s flagship tourist trains the Glacier Express - which runs from Zermatt via the Matterhorn-Gotthard Railway to St Moritz - and Bernina Express, which runs from Chur via a 2253m high pass to Tirano in Italy.” railjournal.com

… dało efekt wizualnie wprost niesamowity – ten sam skład pokonywał jednocześnie spiralne wiadukty, mosty i tunele, pokazując się na różnych planach odległych o setki metrów.

Utworzenie wspomnianego składu, to nie proste połączenie wielu pociągów – trzeba było rozwiązać problemy z łącznością i hamowaniem (najdłuższy pociąg świata obsługiwało siedmiu maszynistów).

1910 metrów długości.

25 jednostek Stadler Capricorn – 100 wagonów – 2990 ton.

5000 miejsc siedzących (jechało ok. 150 pasażerów).

Niemała – jak na taką trasę – prędkość 30-35 km/h.



Bellawista (3922 m), Piz Bernina (4049 m) i Piz Morteratsch (3751m )

„Szwajcarzy pobili Rekord Guinnessa. Najdłuższy pociąg świata przejechał przez Alpy” pb.pl

„Szwajcarzy pobili rekord. Najdłuższy pociąg świata miał 100 wagonów [ZDJĘCIA]” podroze.onet.pl


„Szwajcarski "sznur pereł" pobił rekord. Najdłuższy pociąg pasażerski ma prawie 2 km długości [WIDEO]” next.gazeta.pl


„Švýcaři vypravili nejdelší vlak na světě, souprava měřila dva kilometry” idnes.cz

 Zdjęcia niezwykłe.

 


„Znany podróżnik, polarnik i alpinista Julius Payer wyruszył badać najwyższą część Tyrolu z … Sudetów” kunstkamerasudecka.blogspot.com

wtorek, 25 października 2022

Pierwszą – udaną – transplantację w historii przeprowadzono 117 lat temu w Ołomuńcu …

 


… a jak wiadomo część Ołomuńca leży w Niskim Jesioniku (miasto jest zdecydowanie mniejsze od Drezna, ale wielkością porównywane z Libercem lub Wałbrzychem).

Przeszczepianie narządów kojarzy się – i słusznie – z medycyną drugiej połowy XX wieku. Był jednak lekarz, który o dziesiątki lat wyprzedził historię. Pierwszego udanego przeszczepu w historii ludzkości dokonał okulista.

„7 grudnia 1905 roku 41-letni wtedy doktor Eduard Konrad Zirm w kierowanej przez sobie klinice okulistycznej w Ołomuńcu wykonał pierwszą w historii udaną transplantację rogówki. Biorcą był 45-letni Alois Glogar, robotnik budowlany. Podczas gaszenia wapna odpryski wpadły mu do oczu.

Przywieziono go do kliniki doktora Zirma. Lekarze płukali mu oczy chlorkiem amonu i próbowali wydobyć spod powiek kawałki wapna, ale nie udało się ocalić mu wzroku. 45-latek wyszedł ze szpitala niewidomy. Zirm poprosił go, by zgłosił się do niego jeszcze za rok, gdy zakończy się proces bliznowacenia rogówki.

Gdy Alois zgodnie z tym życzeniem pojawił się po roku, w klinice leżał jedenastolatek z wbitym w oko opiłkiem żelaza, którego nie udało się usnąć. Wdało się zakażenie, oko trzeba było usunąć. Rogówka była zdrowa, więc Zirm postanowił spróbować transplantacji. Wyciął specjalnym trepanem w zmętniałej rogówce prawego oka Glogera otwór, w który przeniósł fragment pobrany z usuniętego oka chłopca, a potem go przyszył. Drugi krążek wycięty z rogówki chłopca umieścił w lewym oku, zmieniając trochę metodę. 

 

 Przeszczep w prawym oku się nie przyjął, ale operacja lewego oka zakończyła się sukcesem. Alois z dnia na dzień widział coraz lepiej, a Zirm zyskał międzynarodową sławę.” transplantologia.info





Eduard Konrad Zirm (1863–1944) przeprowadził się do Ołomuńca w roku 1892 (urodził się i studiował w Wiedniu). Przyjmował i operował pacjentów aż do roku 1928 - przyjeżdżali z Austrii, Czech, Moraw i Śląska. Przeprowadził niemal 8 tysięcy zabiegów okulistycznych. Lekarzem został także jego syn, jednak w karierze przeszkodził mu fakt, że zakwalifikowano go jako mischlinga II stopnia (Żyda ćwierćkrwi – nie potrafił udowodnić aryjskiego pochodzenia jednego z dziadków). Żona Eduarda Konrada Zirma miała żydowskich przodków w Kijowie, tak więc ojciec mógł być cenionym lekarzem, ale jego syn już nie. Ustawy rasowe powodowały, że dzieci były traktowane gorzej niż rodzice, co było tragedią dla jednych i drugich.

W Ołomuńcu zachowała się piękna willa, w której mieszkał słynny okulista. Do wystroju wnętrza użyto drewna z limb, sprowadzonych z Alp. Ród doktora Zirma wywodził się z Doliny Ötztal.

Limba w dialekcie tyrolskim to „zirm”. wikipedia.org

"Styl zakopiański do Karkonoszy nie pasuje – nawet różanecznik alpejski występuje tu naturalnie? Cz.I „Limbowa ścieżka” pod Śnieżnikiem i Kolekcja Narodowa Różaneczników" kunstkamerasudecka.blogspot.com



niedziela, 24 stycznia 2021

Pomnik psiej wierności spod Mont Blanc. Biegun i Żebro Abruzzów


Przed Museo Alpino Duca degli Abruzzi w Courmayeur znajduje się niezwykły pomnik budzący ciekawość zwłaszcza u dzieci.




 

O „Luigi Amedeo di Savoia, Duca degli Abruzzi” wielu Polaków słyszało nawet w zeszłym tygodniu tylko pewnie o tym nie wie.

„ Krzysztof Wielicki, kierownik narodowej wyprawy na niezdobyty zimą w Karakorum ośmiotysięcznik K2 (8611 m), wraz z uczestnikami, wybrali inną drogę atakowania szczytu - przez tzw. Żebro Abruzzów.” wiadomosci.radiozet.pl

„W sobotę rano czasu polskiego Szerpowie poinformowali, że minęli Bottleneck, czyli wąskie gardło zlokalizowane na Żebrze Abruzzi. Znajduje się ono 400 metrów przed szczytem - na wysokości 8200 m n.p.m.” sport.onet.pl

Książę już podczas wyprawy w 1909 roku trafnie określił, którą drogą najłatwiej będzie zdobyć K2. Góra musiała jednak poczekać prawie pół wieku. Ale o Żebrze innym razem, bo alpejski pomnik dotyczy wyprawy na … Biegun.

Luigi Amedeo di Savoia był prawdziwym odkrywcą i podróżnikiem a do tego wytrawnym alpinistą. Wspinał się na Alasce, w Karakorum, Alpach i w Afryce. Nie mógł się więc nie wybrać na niezdobyty jeszcze Biegun Północny. W jego wyprawach zawsze brali udział przewodnicy alpejscy z Courmayeur. Z wyprawy na Biegun nie wszyscy wrócili.


Uczestnicy wyprawy z lat 1899-1900 wraz ze swoimi psami

 
Rok 2019 …

„Pierwsi Polacy postawili stopę na Wyspie Rudolfa

Kierując się na północ żeglarze odwiedzili Zatokę Geografów (Ziemia Jerzego), oglądali z bliska przepiękne lodowce wyłaniające się z mgły, a przygotowując się do wyjścia ponad archipelag, nie mogli przegapić okazji i zeszli na ląd na Wyspie Rudolfa, będąc prawdopodobnie pierwszymi Polakami, którzy postawili na niej stopę! Po zameldowaniu się na 82°N zaczął się niespieszny powrót na południe.
Ziemia Rudolfa to najdalej na północ wysunięta wyspa archipelagu Ziemi Franciszka Józefa, a jednocześnie najwyżej położona w całej Eurazji. W ponad 95% pokrywa ją olbrzymi lodowiec klifowo opadający do morza. Udany desant wzbudził radość załogi tym bardziej, że sukces nie był z góry przesądzony – na drodze stały spore ilości lodu oraz wiatr i fale, które skutecznie potrafią uniemożliwić lądowanie na wyspie. Czujność żeglarzy i doświadczenie kapitana pozwoliły jednak cieszyć się z wizyty w Zatoce Teplitz i zwiedzenia tego dziewiczego zakątka. Pierwsza część załogi pod wodzą kapitana wylądowała dzięki odpływowi, który odsunął lód od plaży, druga natomiast zmuszona była powalczyć z pakiem lodowym, ponieważ postanowił otoczyć zarówno jacht, jak i ponton.
Historia odkrycia Wyspy sięga wiele lat wstecz – po raz pierwszy opisana została przez ekspedycję Payera w 1874 r., …

(„Znany podróżnik, polarnik i alpinista Julius Payer wyruszył badać najwyższą część Tyrolu z … Sudetów” kunstkamerasudecka.blogspot.com

… natomiast sama Zatoka ze względu na niskie i w większości pozbawione lodu wybrzeże stała się bazą wypadową dla ekspedycji pragnących dotrzeć na Biegun Północny. Jedną z nich dowodził na statku Stella Polare w latach 1899-1900 Luigi Amedeo di Savoia, książę Abruzzów. Plan zakładał dotarcie przez Archangielsk na Wyspę Rudolfa, zimowanie, a wraz z końcem nocy polarnej dalszą drogę na biegun saniami zaprzężonymi w psy. Wprawdzie wyprawa nie dotarła do zakładanego celu, a w kluczowym momencie zabrakło di Savoi (ze względu na utratę trzech odmrożonych palców w trakcie zimowania nie mógł prowadzić sań), ale osiągnęła rekordową szerokość 86°34’N, 21 Mm bliżej Bieguna niż Nansen i Johansen w 1895 r.” lodowe-krainy.pl




Nie obyło się bez dramatu. Wyprawa podzieliła się na trzy grupy, a jedna z nich, w której znajdował się przewodnik alpejski Felice Ollier zaginęła bez śladu. Nigdy nie odnaleziono żadnego z polarników a wraz z nimi zginęły wszystkie psy.




I to właśnie Felice Ollierowi poświęcony jest „psi” pomnik, którego odsłonięcie było ważnym wydarzeniem w Courmayeur w roku 1903. Autorem pomnika jest Cesare Biscarra (1866-1943, na zdjęciu poniżej).

 

sobota, 11 lipca 2020

Znany podróżnik, polarnik i alpinista Julius Payer wyruszył badać najwyższą część Tyrolu z … Sudetów



 
Julius Payer w stroju polarnika

Tatr nie rozsławili w świecie górale a Alp Tyrolczycy.

„Dlaczego pod Śnieżką nie ma „Innsbruckiego Domu” a pod Wildspitze jest „Wrocławskie schronisko”? Sto trzynaście lat temu w Dolomitach otwarto „Libereckie schronisko”. Część pierwsza” kunstkamerasudecka.blogspot.com


Podróżnikiem, polarnikiem, alpinistą, malarzem i kartografem Juliusem Payerem chwalą się Czesi …

„Julius von Payer – the Teplice born explorer who discovered Franz Josef Land” english.radio.cz

 W Polsce znany jest przede wszystkim jako polarnik. 



Kościół św. Gertrudy w Sulden (1999/1925) pod Ortlerem. W Polsce św. Gertruda nie jest zbyt popularna (ma ciekawą kaplicę powiązaną z legendarną historią w Darłowie) a miała kiedyś miejsce kultu ... we Wrocławiu. "Okolice dzisiejszego pl. Kościuszki aż do późnych lat napoleońskich znajdowały się poza granicami Wrocławia. Był to jednak teren zabudowany i zamieszkany już w czasach średniowiecznych. Inaczej wyglądała jego topografia. W miejscu dzisiejszych gmachów policji i sądów znajdowały się mokradła i stawy. W ich pobliżu stały domy biedoty. Najprawdopodobniej w roku 1318 w okolicach dzisiejszej ul. Czystej, dzięki fundacji rady miejskiej, zbudowano kaplicę pw. Marii Panny. Później znana była pod wezwaniem św. Gertrudy i św. Klemensa a funkcjonowała jako druga świątynia filialna kościoła św. Elżbiety." nowezycie.archidiecezja.wroc.pl

„Głównym inicjatorem nowej wyprawy arktycznej był młody oficer marynarki (nie był oficerem marynarki - od red.) austriackiej Juliusz Payer. Był on uczestnikiem II Niemieckiej Wyprawy Polarnej na Grenlandię w latach 1869/70. W czasie tej ekspedycji walczono z potężnymi barierami lodowymi ciągnącymi się wzdłuż wschodnich wybrzeży Grenlandii. Po tej wyprawie J. Payer (nie tylko marynarz, ale również kartograf) namówił bogatego mecenasa Hansa Wilczka do sfinansowania ekspedycji, której celem miało być przepłynięcie wzdłuż północnej Syberii do Pacyfi ku. Partnerem Payera został doświadczony marynarz, kapitan morski Carl Weyprecht. Obaj kierowali wyprawą rekonesansową w 1871 r. w rejony polarne na szkunerze „Isbjörn”.” (Jan Szupryczyński „Odkrycie Ziemi Franciszka Józefa”, Przegląd Geograficzny 2013)

„Latem, roku pańskiego 1872, na pokładzie statku Tegetthoff, z norweskiego miasta Tromsö wyruszyła, na odkrycie północnych rubieży świata, Druga Austro-Węgierska ekspedycja polarna. Wyprawą dowodzili: Karl Weyprecht i Julius Payer, a połowę 24-osobowej załogi stanowili Chorwaci. Zostali oni wybrani spośród 150 kandydatów, a początkowe wątpliwości co do skuteczności południowych marynarzy na wodach dalekiej północy, zostały rozwiane takimi oto argumentami: marynarze z Adriatyku wiedzą co to BURA, zimowe burze i śnieg północnego Jadranu; są mniej niż inne nacje skłonni do nadużywania rumu i innych trunków; zawsze są w dobrym humorze (mimo braku wcześniej wspomnianego rumu), skłonni do żartów, chętni do śpiewu, co uchroni ich przed depresją nocy polarnej…” prekorupe.com



 

 Szczyt Ortleru w roku 1999 i w czasach Payera (1880). Z lodowca na pierwszym planie zostały strome pola śnieżne. Wcale nie ułatwia to wspinaczki - zamiast szczelin częściej występują lawiny śnieżne i kamienne.

W krajach alpejskich Payer zasłynął bardziej jako alpinista, autor pierwszych wejść na znaczące szczyty i kartograf – twórca pionierskich, bardzo dobrej jakości map najwyższej części Alp Wschodnich. 

Na szczyt wyruszyliśmy w sobotę 3 lipca 1999 roku około trzeciej nad ranem. Podczas zejścia lodowiec był już rozmiękły

W Polsce znany jest fakt, że Julius Payer rozpoczynał edukację w Korpusie Kadetów Piechoty w podkrakowskim Łobzowie, ale raczej trudno znaleźć informację , że kartować Masyw Ortleru wyruszył z Karniowa (Jägerndorf , Krnov). Jak do tego doszło? 



Pamiątkowe pieczątki ze schronisk Tabarettahütte i Payerhütte po dwudziestu latach
 
Julius Payer jako młody oficer stacjonował na terenie Południowego Tyrolu (dzisiejszych północnych Włoch) i w wolnym czasie zdobywał szczyty Masywu Adamello – Presanella (1864). Co więcej, sporządził dla siebie mapę tego rejonu Alp. Wiadomość o młodym oficerze alpiniście – kartografie doszła do uszu generała Franza Kuhna von Kuhnenfeld. Generał zasłynął skuteczną obroną Tyrolu przed wojskami włoskimi Garibaldiego (w czasie gdy Austriacy ulegli Prusakom pod Sadową) i awansował. Jednostkę Payera przeniesiono do Karniowa (stacjonował tam w latach 1866 – 1868) na śląską granicę a Franz Kuhn von Kuhnenfeld zaczął myśleć o dokładniejszym skartowaniu krajów Franciszka Józefa, do czego też doprowadził. „Die Franzisco-Josephinische Landesaufnahme”/ „Kuhn'sche Landesaufnahme” lub jak piszą Czesi „Třetí (též františko-josefské) vojenské mapování” było poniekąd rezultatem wojen 1866 roku i zakończyło się powstaniem 2780 arkuszy map 1 : 25 000 oraz 752 arkuszy map 1 : 75 000. Okolice Wiednia przedstawiono w skali 1 :12 500. 



Payer był całkiem zdolnym malarzem (akwarela ze szczytem Ortleru) - najbardziej znane są jego obrazy z wypraw arktycznych

Franz Kuhn von Kuhnenfeld pamiętał o sprawnym alpiniście – kartografie. Latem 1868 roku Payer został urlopowany ze śląskiego garnizonu i 30 czerwca przybył do doliny Martell. Dostał do dyspozycji trzech zaprawionych w wędrówce po Alpach strzelców górskich, znaczną sumę pieniędzy oraz teodolit. Wynajął dwóch doświadczonych, miejscowych przewodników i pomiędzy 2 lipca a końcem sierpnia dokonał wejść na ok. 60! szczytów Południowego Tyrolu. W rezultacie powstała mapa o zadziwiającej jakości, a Payer zyskał uznanie i poparcie Franza Kuhna von Kuhnenfeld dla swej dalszej działalności alpinisty, podróżnika i polarnika. Skartowanie Ortleru ustawiło jego dalszą karierę.

Mapa Masywu Ortleru autorstwa Juliusa Payera

Ciąg dalszy nastąpi.

sobota, 14 grudnia 2019

Marmolada się topi


 

„Jak informuje agencja ANSA, lodowiec Marmolada, znajdujący się w Dolomitach, może zniknąć w ciągu najbliższych 25-30 lat. To jedyny wielki lodowiec w tych górach.





Jak informuje ANSA, naukowcy z włoskiego Komitetu Badań Naukowych i z uniwersytetów w Trieście oraz w Genui, a także z Aberystwyth w Walii, twierdzą, że podczas ostatnich dziesięciu lat, lodowiec Marmolada zmniejszył się o 30 proc. pod względem objętości i o 22 proc. pod względem powierzchni.” rp.pl




A ja mam zdjęcia tego lodowca sprzed lat ponad dwudziestu. Różnica jest porażająca - tu: gdziebytudalej.pl widok z roku 2016.




Na zdjęciu w artykule „Tra 25-30 anni il ghiacciaio della Marmolada non ci sarà più” snpambiente.it  linią czerwoną zaznaczono zasięg lodowca w roku 1999, a żółtą w roku 1986. Moje zdjęcia wykonałem latem 1995 roku (podczas wejścia na Piz Boe), a więc w środku tego okresu.

środa, 1 maja 2019

Ściąga wrocławska. "Madonny wrocławskie". Nie tylko Krzysztof Tausch ale i Cranach. Matka Boska Wspomożycielka Wrocławia, od której zależy istnienie Warszawy pochodzi z Alp. Najstarsza po Kolumnie Zygmunta. Cz. I



„To wszystko wskazuje, że tradycja budowania kapliczek na terenie dzisiejszej Warszawy jest długa. Z przytoczonych przykładów zauważyć można, że sięga co najmniej końca XVIII wieku. W iadomo jednak, że jest dużo starsza, gdyż najstarsza kapliczka w stolicy to figura Matki Boskiej Passawskiej, wzniesiona w 1683 r. przez Józefa Szymona Bellottiego w podzięce za ocalenie od zarazy oraz zwycięstwo Jana III Sobieskiego pod Wiedniem.” („Szlakiem praskich kapliczek”, A. Gajewski, K. Głowacka, G. Krawczak) 




„Dopóki będzie stała – dopóty będzie istniała Warszawa” – ten przesąd powinien być dla nas przestrogą i zobowiązaniem. Troska o tę figurę to troska o miasto. Nie chodzi o to, żeby traktować go dogmatycznie, ale żeby poczynić refleksję, że w tym mieście zmienności jest coś, co trwa i o co warto dbać.

Informacje przekazują inskrypcje na czterech ścianach niewielkiego cokoliku. Jedna jest tablicą wotywną Jana III, informuje o zwycięstwie pod Wiedniem pod przewodnictwem Leopolda I, za pontyfikatu Innocentego XI. Druga, tablica wotywna Belottiego informuje, że w tym samym dniu rządy w Warszawie sprawował burmistrz Dawid Zappio, a figurę wykonał Józef Belotti. Są też informacje o dziękczynieniu za ocalenie autora rzeźby i jego rodziny z zarazy morowej, która nawiedzała Warszawę.” gosc.pl

 




Niektórzy mieszkańcy Wrocławia kojarzą Passawę z „Gazetą Wrocławską” i …

„VGP – die Verlagsgruppe Passau

Mit 47 Tagestiteln, 10 Wochentiteln sowie3 TV-Magazinen in Deutschland und Polen gehört die Verlagsgruppe Passau zu den größten Herausgebern von Regionalzeitungen in Europa (Stand 2018). Mit unseren Tages- und Wochentiteln erreichen wir mehr als 8 Millionen Leser bei einer Auflage von mehr als 4 Millionen Exemplaren pro Woche.” vgp.de


Inni z Krzysztofem Tauschem …

„W 1709 r. Pozzo zmarł, a Tausch został następcą i kontynuatorem zobowiązań mistrza. Działał w Pradze, Trenczynie, Pasawie, Egerze, Bańskiej Szczawnicy i Priewidzy. W 1720 r. udał się do Rzymu, ale do dziś nic nie wiadomo o jego pracach w tym mieście. Od 1722 r. za zgodą władz zakonnych podejmował zadania u wrocławskich jezuitów.” skpswroclaw.files.wordpress.com


… i stąd już jest blisko do kolejnej , zadziwiającej wrocławskiej historii.




„W katedrze w latach 1510 - 1943 wystawiony był obraz Madonny pod Jodłami autorstwa Lucasa Cranacha. Wywieziony do Niemiec i uznany za zaginiony, powrócił do Wrocławia w ubiegłym (2012 – od red.) roku i obecnie poddany jest konserwacji. Kult Matki Bożej Wspomożycielki Wrocławia w kopii passawskiego obrazu Lucasa Cranacha rozwijali jezuici od 1694 r. w kościele Imienia Jezus w centrum protestanckiego miasta. W każdą sobotę przed obrazem odmawiano „Salve Regina”, „Ave Maria” i Litanię Loretańską, w której wezwanie „Wspomożenie Wiernych” zastąpiono tytułem „Auxiliatrix Wratislaviensis” (Wspomożenie Wrocławia). W tym samym roku 1694, z inicjatywy kapituły katedralnej, wystawiono na placu przed wejściem do katedry figurę Maryi Niepokalanej (Immaculata). Od roku 1725 do czasów obecnych na Świętym Wzgórzu Osobowickim czczona jest figura Matki Bożej Królowej.” niedziela.pl


Byliśmy kilka lat temu w klasztorze, w którym rozpoczęła się ta historia i z którego Matka Boska Passawska/Pasawska trafiła do Warszawy i Wrocławia. Die Wallfahrtskirche Mariahilf in Passau.

Pod nim Inn zmienia kolor i nie wiadomo dlaczego staje się Dunajem.


Ciąg dalszy nastąpi.

niedziela, 3 lutego 2019

Encyklopedia sudecka. Lawina w lesie. Niemożliwe! Możliwe … Mija dwadzieścia lat od dni gdy weszliśmy na Wildspitze przy odczuwalnej temperaturze - 60 stopni i podczas lawinowej zimy stulecia

Na pozór wydaje się, że las to miejsce w którym nie może dojść do oberwania się lawiny (chyba, że kamiennej).

„Lawiny groźne nawet w Bieszczadach (…)

4. Odpoczywamy w miejscach bezpiecznych (np. w lesie)” nowiny24.pl





Wejście na Wildspitze w lutym roku 1999 oparliśmy o noclegi w namiotach, przymusowo w "dużym fiacie" (gdy lawina zablokowała drogę) i "winterraumie" Breslauer Hütte. Po trzech noclegach udało nam się nagrzać go do -2 stopni. Nie mieliśmy telefonów i wiadomości z internetu - o prognozach pogody nie wspominając. Mieliśmy za to sporo szczęścia, bez którego w wysokich górach nie można się obejść. Jeśli ktoś dba o formę, kupi najlepszy sprzęt i myśli, że wszystko można przewidzieć oraz zaplanować, głęboko się myli



I takie ostrzeżenia wydają się teoretyzowaniem …

„2. Lawiny schodzą głównie w terenie powyżej górnej granicy lasu, ale mogą zejść także w lesie.” national-geographic.pl

… bo szeroko znane są przypadki lawin w górach stosunkowo niskich, ale na wylesionych stokach np.:

„- lawiny mogą schodzić także w obszarach nie uznawanych za zagrożone. Jedną z najtragiczniejszych historycznych lawin w Sudetach była lawina, która na początku XIX wieku zeszła ze stoków góry Dębosz na wieś Poręba w Górach Bystrzyckich, gdzie zginęło 9 osób. Lawina zeszła na wysokości ok. 700 m n. p. m. na stromym stoku, wylesionym z powodu zakładania pastwisk” kbp.pan.pl



Tymczasem w ciągu ostatnich kilkunastu lat, całkiem blisko polskich granic miały miejsce aż dwa przypadki lawin, które rozpoczynały się w lesie i spowodowały ofiary w ludziach (ile takich lawin schodzi i nikt ich nie zauważa?). W obydwu przypadkach byli to narciarze skiturowi. 




Początek lutego 1999 pod Wildspitze. Po zejściu ze szczytu działał tylko jeden, prymitywny rosyjski aparat - "japończyki" zamarzły już po dwóch dobach bezustannego pobytu w zamrażarce. Prawie 20 lat później ... "Po silnych opadach śniegu w wielu regionach Alp występuje zagrożenie lawinowe. W Szwajcarii w licznych regionach ogłoszono najwyższy stopień zagrożenia. Równie groźna sytuacja nie występowała w Alpach od 1999 r. – powiedziała rzeczniczka szwajcarskiej służby meteorologicznej." dw.com


Szerzej znany wypadek to tragedia „na hoře Smrk u Frýdlantu nad Ostravicí”. idnes.cz

Można ten wypadek uważać wcale nie za nadzwyczajny, bo narciarz podciął lawinę co prawda w piętrze lasu, ale też w zasypanej śniegiem dolince/jarze potoku, który zamienił się w pewnego rodzaju stromy i zaśnieżony żleb.

Natomiast o tym, że lawina zeszła w reglu dolnym - w buczynie już nikt nie jest w stanie powiedzieć, że to nie w lesie.


Rok 2017 …

„Jak wiemy lawiny nie schodzą tylko w górach o charakterze alpejskim. Przykładem na to stwierdzenie jest ostatni wypadek lawinowy (Vihorlatské vrchy 1018 m n.p.m.), który miał miejsce 15.01.2017r. Grupa narciarzy na ekstremalnie i bardzo stromym stoku na którym rośnie bukowy rzadki las, podcięła deskę śnieżną. Lawina miała 125 – 140 metrów długości, a obryw lawiny miał wysokość do 80 cm. Dziewczyna, która zsunęła się z lawiną przeżyła. M.in. dzięki temu, że (szczęście w nieszczęściu) skialpinistka była tylko częściowo zasypana towarzysze mogli ją uratować bez sprzętu lawinowego.” freerajdy.pl

Lawina zeszła pod Motrogonem na stoku o nachyleniu 40-47 stopni. 



22 lutego 1999 rozpoczęła się międzynarodowa akcja budowy "mostu powietrznego" i lotnicza ewakuacja Tyrolu. Polska do tej pory nie posiada śmigłowców zdolnych do lotu w takich warunkach atmosferycznych i pomocnych w ewakuacji tysięcy ludzi. Nasze poradzieckie śmigłowce są po prostu starsze (pod względem technologii a nawet wieku) o kolejne 20 lat - więc jest gorzej niż w roku 1999. Choć podobno jest świetnie. Tak samo jest z Marynarką Wojenną blackhawk.airpower.at


Jak można zobaczyć na zdjęciach … slphzs.wordpress.com … las nie był jakoś specjalnie rzadki. Była to raczej normalna buczyna na bardzo stromym stoku. Dość niesamowicie wygląda krawędź obrywu lawiny oparta o pnie buków.


Wynika z tego, że decydujące jest nachylenie stoku i ilość śniegu oraz stopień jego związania z podłożem, a kosodrzewina (śnieg często całkiem ją przykrywa), czy las nie zapewniają pełnego bezpieczeństwa lawinowego.

Rok 2019 …

„W niektórych miejscach zaspy mają 5 metrów. Zawartość wody w śniegu powyżej górnej granicy lasu to średnio 1000 milimetrów. Oznacza to, że gdyby roztopić cały śnieg w Karkonoszach, woda okryłaby je warstwą o metrowej grubości. To dwa razy więcej niż przez cały rok spada na dolnośląskich nizinach!” radiowroclaw.pl

„Největší lavina za 20 let. V Jeseníkách se utrhly stovky metrů sněhu” idnes.cz


"V Labském dole naměřili 2,8 metru sněhu, což je nejvíce od roku 2005, z něhož pochází dosavadní rekord." idnes.cz

„Było -48 stopni Celsjusza. Wielu ludziom trzeba było amputować odmrożone palce” tvnmeteo.tvn24.pl


W lutym 1999 roku wyruszaliśmy na Wildspitze z Vent (niewidoczne, na dnie doliny pod barierami antylawinowymi). W roku 2008 zagrało ono w "polskim" filmie katastroficznym zniszczone przez "lawinę stulecia" Galtür. "Vent w Alpach. Marc wraca do swojego rodzinnego miasteczka po dziewięciu latach. Wyjechał stąd, gdy zginął w wypadku brat jego ukochanej Anne. Do tej pory Marc obwinia się o tę śmierć. Teraz ponownie spotyka się z byłą partnerką, która nadal czuje się zraniona, gdyż zostawił ją bez słowa pożegnania. Pomimo skrywanego żalu kobieta wyznaje mu, że ma z nim syna Nika. Jej ojciec, Anton, próbuje dla dobra dziecka pogodzić parę. Gdy prawie mu się to udaje, na miasto spada ogromna lawina. Śnieg niszczy samochody i domy. Szalejąca wichura uniemożliwia dotarcie ekipy ratunkowej do poszkodowanych mieszkańców. Są oni zdani tylko na siebie. Twórcę filmu zainspirowała katastrofa w austriackim Galtür w 1999 roku." teleman.pl

 
A czeski meteorolog cierpliwie tłumaczy prezydentowi USA (jak wiadomo – zwłaszcza jemu samemu - wybitnemu specjaliście w dziedzinie zmian klimatu, geografii czy historii), że podwyższenie temperatury o 1-2 stopnie nie polega na tym, że wszystkim będzie równo o te 1-2 stopnie przyjemnie cieplej. Jedni trzymają rękę w zamrażarce (USA), inni w piekarniku (Australia) … średnia jest całkiem znośna.

„Rekordní mrazy i vedra: Změna klimatu přináší divoké extrémní počasí” idnes.cz


„Neobvyklá zimní bouře se ráno objevila nad Prahou” idnes.cz


Być może oprócz suszy, będziemy mieli wkrótce możliwość oglądania lawin w lasach i na wylesionych zboczach w niższych partiach Sudetów.


Ciąg dalszy nastąpi. 

"Jedna z największych katastrof lawinowych we Francji zdarzyła się na … Korsyce" kunstkamerasudecka.blogspot.com

"Dlaczego pod Śnieżką nie ma „Innsbruckiego Domu” a pod Wildspitze jest „Wrocławskie schronisko”? Sto trzynaście lat temu w Dolomitach otwarto „Libereckie schronisko”. Część pierwsza" kunstkamerasudecka.blogspot.com



poniedziałek, 12 listopada 2018

Encyklopedia sudecka. Góry świata całego i kamienne kopczyki. Cz. I

Motto …

„(…) zdecydowanie najpopularniejszym górskim zwyczajem jest stawianie kamiennych kopczyków. Są wszędzie. Jeśli nie zbudują ich miejscowi, to na pewno zajmą się tym turyści”

Monika Witkowska 


Krakonoš i kamienne kopczyki

 
Skąd się wzięły? Po co się je stawia?

Być może kiedyś istniała na te pytania jedna odpowiedź. Dzisiaj jest to pole do popisu dla przewodników.

„Dlaczego kładzie się kamienie na macewach? Co one symbolizują? 



 


W Dewarim (Ks. Powtórzonego Prawa) znajduje się nakaz pogrzebania człowieka w dzień śmierci (21, 23). Także z Tory wyinterpretowane jest przykazanie nakazujące położenie kamienia nagrobnego. Oznaczenie nim miejsca czyjegoś pochówku jest uznawane za spełnienie przykazania i szlachetnego uczynku. Ściślej: za kontynuację micwy chesed szel emet, czyli „prawdziwego umiłowania”. Micwa ta ma swoje źródło w historii biblijnej – w sytuacji, w której Jaakow prosi swego syna Josefa, aby nie zostawiał po śmierci jego zwłok w Egipcie, używając tych właśnie słów: „postąp wobec mnie z dobrocią i prawdą” (prawdziwym umiłowaniem) (Bereszit 47, 29). Judaizm uważa tę formę dobroci, którą skierowujemy wobec zmarłych, za najwyższą formę dobroci, bo nie istnieje najmniejsza nawet możliwość, aby ten, komu ją okazujemy, mógł nam za nią odpłacić. Jest to więc dobroć całkowicie bezinteresowna. Takie traktowanie zmarłego jest przyczyną istnienia popularnego zwyczaju kładzenia kamyków na grobie przez Żydów odwiedzających cmentarze. Gdy już odbył się pogrzeb (nawet, jeśli było to wiele lat temu) i nie mogliśmy w nim uczestniczyć, wciąż możemy realizować micwę oznaczenia grobu, właśnie poprzez dodawanie do istniejącego dużego kamienia – naszych małych kamyków.” poznan.jewish.org.pl



„Na wzgórzu wznoszącym się nad ogrodem Getsemani znajduje się najsłynniejszy, najstarszy, największy i najważniejszy cmentarz żydowski na świecie. Podobno pierwszych pochówków dokonywano tu już za czasów biblijnych; dziś znajduje się tu ponad 180 tysięcy grobów. Ciała w nich skierowane są stopami w kierunku Wzgórza Świątynnego ze względu na wiarę, że to właśnie tutaj, w Dzień Sądu Ostatecznego, Mesjasz rozpocznie wyprowadzenie zmarłych z grobów w kierunku Złotej Bramu. Ceny pochówku na Górze Oliwnej są ogromne – w granicach 1.5 mln dolarów od osoby.” lente-magazyn.com

  

Dzisiaj w górach …

„Część osób układa kamienne kopce na szczycie, żeby przekazywać ma komunikat „tu byłem” (niektórzy dokładają do głównego kopczyka mały kamień). (…)

W Himalajach postawione przez wędrowców górskich kopczyki to najprostsze budowle sakralne (na wzór „stup”). (…)

Tradycyjne, pierwotne znaczenie i funkcja kamiennych kopczyków są jednak inne: mają one za zadanie wskazywać drogę w sytuacji, gdy oznaczenie szlaku jest niewodzone lub przy złej widoczności. (…)” portaltatrzanski.pl

„W Starym i Nowym Świecie, znany jest zwyczaj dorzucania kamieni przez przechodniów do nagrobnych kopczyków, jako ofiara dla zmarłego, świętego lub bóstwa. Do dziś czcimy przy jego pomocy miejsca pamiątkowe, stawiając pomniki bohaterom narodowym i kamienie nagrobne najbliższym zmarłym.” wgorach.com

„Kopczyki ułożone z kamieni można znaleźć na praktycznie każdym himalajskim szlaku. Pełnią funkcje podobne do stup, czyli najprostszych budowli sakralnych. Każdy kto koło nich przechodzi, powinien obejść je dookoła raz, zgodnie z ruchem wskazówek zegara, lub przejść koło nich tak, by mieć je po swojej prawej stronie. Następnie należy dodać jeden kamień od siebie. Taka czynność traktowana jest na równi z odmówieniem jednej mantry i podziękowaniem bóstwom.” national-geographic.pl



 Alpy Sztubajskie


„Spotkacie je niemal w całym kraju: na plażach, górskich szlakach i leśnych ścieżkach. Kamienne kopce usypywane przez Norwegów to zagadka dla niejednego turysty. (…)

(…) wielu Norwegów twierdzi, że kamienne górki nie mają nic wspólnego z historią. Według nich kamienne kopce to po prostu lokalny „sposób na szczęście”, działający w ten sam sposób, co wrzucane do studni czy fontanny drobne monety.” mojanorwegia.pl


„Ich znaczenie bywa różne. Niektórzy stawiają je, by pokazać, że „tu byłem”, lub wzorując się na innych („co, będę gorszy?” :-)). Są też tacy, którzy robią to na szczęście, myśląc sobie przy tym jakieś życzenia, albo traktują kopczyki wręcz jako formę modlitwy. W Peru opowiadano mi, że kiedy zamieszkujący w górach Indianie (tam mówi się o nich campesinos) wybierają się na pieszą wędrówkę, choćby na targ, zabierają z okolic swojej chaty jakiś kamień, który zostawiają następnie w najwyższym punkcie swojej drogi. Potem ktoś inny dokłada swój kamień i w ten oto sposób na przełęczach rosną kopczyki. Z kolei w Norwegii można usłyszeć, że kopczyki to skamieniałe trolle, które hasając w nocy, nie zdążyły się ukryć na czas przed wschodem zabójczego dla nich słońca.

Takie kamienne kopczyki mogą pełnić też funkcję konkretnych znaków pozostawionych przez miejscowych. Tak porozumiewają się na przykład arktyczni Inuici, którzy kopczykami znakują miejsca ukrycia między innymi zapasu żywności, drogę do obozowiska czy miejsc, gdzie zganiają swoje renifery. W rejonach turystycznych również może być to drogowskaz, oznaczenie drogi (częste w Skandynawii, Alpach, Pirenejach). Oczywiście nie w lesie, gdzie takie znaki są mało widoczne, ale na wysokogórskich płaskowyżach, na których praktycznie nie ma roślinności, czy na lodowcach.” legimi.pl

 

Alpy Sztubajskie

I tak dalej …

„A cairn is a human-made pile (or stack) of stones.” wikipedia.org

„Steinmännchen, Steinmänner, Steinmandl oder Steinmanderl, auch Steindauben, sind aufeinander gestapelte Steine in Form kleiner Hügel oder Türmchen.” wikipedia.org

Ciąg dalszy nastąpi ...