Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Śląsk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Śląsk. Pokaż wszystkie posty

piątek, 27 marca 2026

„Human” – hołd dla wrocławskiej nauki. „Wrocław ma więcej noblistów niż cała Polska”

 

Dzisiaj przypada Międzynarodowy Dzień Teatru, warto więc wspomnieć o niezwykłym przedstawieniu, przygotowanym przez młodych aktorów. „Human” przypomina o „naukowej” historii Wrocławia, do której nie może się porównywać żadne inne miasto w Polsce.


„ (…) Wrocław ma więcej noblistów niż cała Polska. Laureatów Nagrody Nobla, którzy urodzili się we Wrocławiu, mieszkali we Wrocławiu czy pracowali na Uniwersytecie Wrocławskim, jest dużo więcej niż na oficjalnej polskiej liście noblistów.” wyborcza.pl

Artykuł wymienia następujących twórców i naukowców:

- Theodor Mommsen (1817-1903)

- Philipp Lenard (1862-1947)

- Eduard Buchner (1860-1917)

- Paul Ehrlich (1854-1915)

- Gerhart Hauptmann (1862-1946)

- Fritz Haber (1868-1934)

- Friedrich Bergius (1884-1949)

- Erwin Schrödinger (1887-1961)

- Max Born (1882-1970)

- Karl von Frisch (1886-1982)

- Hans Dehmelt (1922-2017)

- Reinhard Selten (1930-2016)

- Olga Tokarczuk (ur. 1962)

Noblistów związanych z regionem (Śląskiem) jest jeszcze więcej, a śląskich naukowców (nienoblistów), odkrywców i literatów ważnych dla całej ludzkości wręcz trudno zliczyć. O niektórych wydaje się powieści za oceanem, a we Wrocławiu mało kto o nich pamięta.

„W surrealistycznych odsłonach pojawią się m.in: Max Born, Alois Alzheimer, Hanna i Ludwik Hirszfeldowie, Edyta Stein, Fritz Haber i Clara Immerwahr-Haber, Charles Proteus Steinmetz oraz Stanisław Tołpa.” ast.wroc.pl 

I bynajmniej sposób opowiadania o tych postaciach – zaproponowany w przedstawieniu – nudny nie jest …

„Na scenie pojawiają się zatem m.in: Max Born, Alois Alzheimer, Hanna i Ludwik Hirszfeldowie, Edyta Stein, Fritz Haber i Clara Immerwahr-Haber, Charles Proteus Steinmetz czy Stanisław Tołpa i… wykonują piosenki (aktorskie), które nie tylko ich przedstawiają, ale też pełnia rolę dialogu i rozwijają akcję (wzorowe podejście musicalowe).

Te wykonania są (jak już pisaliśmy we wstępie) kapitalne i w zasadzie nie da się wyróżnić jednego czy dwóch najlepszych. Każda piosenka jest inna, każda ma doskonały tekst (często naprawdę zabawny), na każdą jest jakiś pomysł, do każdej jest układ choreograficzny i w każdej wrocławscy studenci AST dają olśniewający popis talentu i gotowości wejścia na większe salony niż w ramach uczelnianego dyplomu.” e-teatr.pl

 

poniedziałek, 25 listopada 2024

Nepomucena powtórne zrzucenie z mostu w roku 2024. Nie tylko w Lądku

 

Lądecki Nepomucen pod koniec kwietnia 2024

„Innym zaś razem figura Jana Nepomucena odpływała, ale to już za sprawą rozeźlonych czcicieli. Jeśli święty Nepomuceński próśb nie wysłuchał, a wody zalały pola, lodowe kry zerwały mosty – zdejmowano rzeźbę świętego z cokołu i spławiano wodą. Skoro ten był nieskuteczny, niechże pomoże inny Nepomucen!” kulturaludowa.pl

 
„W czasach kontrreformacji Kościół dążył do wyrugowania wszelkich pogańskich zwyczajów, które przez setki lat zdążyły ulec procesowi asymilacji. Proceder ten był szczególnie widoczny na wsiach i w małych miasteczkach, czyli wśród społeczności, które kierowały się własną etyką, posiadały i pielęgnowały swoją obyczajowość i nieufnie podchodziły do wszelkich zmian, choćby tych, które próbował narzucić Kościół. (…) Wierzono, że świat nadprzyrodzony kierował losami człowieka. Ufność wobec przeznaczenia stanowiła dla duchownych punkt zaczepienia, aby liczne zwyczaje, zjawiska obyczajowe oraz rodzime kulty dostosować do zasad wiary chrześcijańskiej. Kult świętych miał zastąpić pogańskie boginki, demony przyrody oraz opiekuńcze duchy domostwa. Świętym patronom powierzano pieczę nad życiem rodzinnym i gospodarstwem, ochroną zdrowia, ale wznoszono do nich również modlitwy o pomoc i radę. Zwłaszcza, że święci – w przeciwieństwie do jedynego Boga oraz Trójcy Świętej – byli kiedyś zwykłymi ludźmi i prostemu ludowi łatwiej było zwracać się właśnie do nich.” histmag.org

Wyszło aż za dobrze?





I dzisiaj można usłyszeć duchownych zachwyconych „pobożnością ludową”. Tak jakby w XXI wieku istniał jeszcze jakiś „lud” nieumiejący czytać, niestosujący pestycydów, niemający prawa jazdy i niekorzystający z internetu. I uczący się jakiejś innej religii w szkole.

Gdzie w XXI wieku przebiega granica pomiędzy „pobożnością ludową” a coraz popularniejszym – wypełniającym pustkę po religii - myśleniem magicznym?

„(…) w obliczu kryzysu chrześcijaństwa irracjonalizmy, miast zniknąć, zaczęły się rozwijać bez opamiętania.” wyborcza.pl

Na całym świecie.

Może jednak skończyć z „pobożnością ludową” i wrócić do źródeł? Chyba nie „Nepomuceny” są przyszłością tej religii?

Nepomucen chroni przed powodzią? W Lądku nadal jest poszukiwany.

„Rzeka Biała Lądecka zabrała kamienne balustrady oraz figurę Św. Jana Nepomucena, umieszczoną tam na początku XVIII wieku.” wroclaw.tvp.pl

Tu się już odnalazł ale przed wielką wodą też nie obronił.

„Například v Branticích svrhla kamennou sochu Jana Nepomuckého z metr vysokého podstavce a odnesla ji do koryta řeky, přitom přibrala i vysokou zeď kolem zámku.” blesk.cz

Ten najsłynniejszy z Pragi, w 1890 roku ocalił swój fragment mostu i swój pomnik, ale koledzy runęli do rzeki razem z przęsłem.

„Při zřícení pátého pilíře z něj spadly obě sochy – socha sv. Ignáce z Loyoly a sv. Františka Xaverského.”

„Nejen sv. Jan Nepomucký sletěl z Karlova mostu. Ve vodě skončil také František Xaverský” nasregion.cz


poniedziałek, 19 czerwca 2023

„Narody sumienia nie mają”. „Trzy po trzy”, czyli trzeźwe spojrzenie na historię. Wrocław „domem” Fredry - zwłaszcza w tym roku

 

 




„mówić trzy po trzy (…) - mówić bez sensu, pleść bzdury” wiktionary.org

Oczywiście u Fredry jest zupełnie na odwrót.

„Biada człowiekowi, którego los zawisł od drugiego, ale dwakroć biada narodowi, co zawisł od interesu innego narodu. Narody sumienia nie mają.”


Fredro spoglądał na świat i ludzi o wiele bardziej trzeźwo niż Mickiewicz. Zapewne dlatego miał wśród Polaków wielu wrogów – kochamy wodzów i dyktatorów, którzy obiecują wolność, dobrobyt, równość itd.? Od gorzkiej prawdy wolimy populizm? Pokładamy nadzieję w mocarstwach - w których za chwilę może rządzić ktoś inny - zamiast budować szerokie sojusze?


„Prezentacja rękopisu "Trzy po trzy" Aleksandra Fredry w Muzeum Pana Tadeusza. (…) "Fredro, jako oficer ordynansowy sztabu Napoleona, przeszedł tak zwaną kampanię odwrotową 1812–1813 i był świadkiem końca Wielkiej Armii. W pamiętniku zawarł swoje wspomnienia i refleksje dotyczące tego okresu życia, pisane z perspektywy ponad trzydziestu lat. To nie tylko niezwykle ciekawy dokument literatury pamiętnikarskiej, ale przede wszystkim dzieło o ogromnych walorach literackich, ze względu na zawarty w nim humor i narracyjny dystans" (...).” wroclaw.tvp.pl


„Patroni 2023: Aleksander Fredro. Wybitny komediopisarz, którego z Wrocławiem połączyła historia Lwowa i Ossolineum” wroclaw.pl

Fredro był - i jest - związany z Wrocławiem i Śląskiem na różne sposoby, za życia i po śmierci.

Mickiewicz powinien być wdzięczny Fredrze, …

„Aleksander Fredro w latach 1835–1842 pełnił funkcję zastępcy kuratora Zakładu Narodowego im. Ossolińskich.”

… który w dbaniu o zachowanie narodowej kultury widział nadzieję na odzyskanie niepodległości.

Prezentacja rękopisu/czystopisu „Trzy po trzy” to wstęp do wydarzeń przygotowanych z okazji „Roku Aleksandra Fredry” w Ossolineum.


Ciąg dalszy nastąpi.


"Ściąga wrocławska. Pomnik hejtowanego Polaka gorszego sortu z wrocławskiego Rynku, czyli … Fredry. Bareja XIX wieku. Cz. I" kunstkamerasudecka.blogspot.com

niedziela, 12 marca 2023

We wrocławskim gabinecie „figur woskowych”. Mulaże. Część pierwsza

 

"La Venerina" w Palazzo Poggi (Bolonia), którą stworzył Clemente Michelangelo Susini z Florencji (1754-1814). Do tej pory trwa spór, czy jest to bardziej dzieło medyczne/anatomiczne, czy dzieło sztuki. wikimedia.org

Nowożytna sztuka tworzenia trójwymiarowych modeli anatomicznych ludzkiego ciała, jako pomocy medycznych, narodziła się we Włoszech, gdzie artyści od czasów renesansu interesowali się budową anatomiczną ludzkiego ciała. Słynęły z nich Florencja i Bolonia. Owocem ceroplastyki były modele ukształtowane w wosku. Gdy ogląda się prace Gaetana Giuliana Zumbo lub Clemente Michelangelo Susiniego można mieć wrażenie, że twórcy ci dysponowali skanerami i drukarkami 3D.

Może nie tej klasy obiekty, ale również bardzo ciekawe, można obejrzeć we Wrocławiu.





„Mulaże – unikatowe eksponaty z wosku pszczelego są udostępnione wyłącznie studentom kliniki dermatologicznej we Wrocławiu przy ulicy Chałubińskiego. Preparaty idealnie odwzorowują choroby skóry.

W klinice znajduje się muzeum mulaży, które są formą imitacji zmian skórnych części ciała. W gablotach można oglądać odlewy woskowe twarzy, nóg, rąk i innych części ciała z widocznymi zmianami skórnymi.” echosredzkie.pl




Kolekcja powstała dzięki Albertowi Neisserowi, ale modele tworzono jeszcze długo po jego śmierci.

„ Na przełomie XIX i XX w. z inicjatywy Neissera powstała kolekcja woskowych mulaży dermatologicznych demonstrujących zmiany skórne w różnych chorobach. Jej uzupełnienie stanowiły gipsowe modele ukazujące zmiany wywołane trądem. Poszerzana przez następców Neissera kolekcja, która w latach 30. XX w. liczyła ponad 2600 obiektów, do dziś jest ważnym źródłem wiedzy dla studentów medycyny i lekarzy praktyków, choć do naszych czasów przetrwała zaledwie jej niewielka część. Około 320 obiektów przechowywanych jest w tym samym miejscu, co pierwotnie, czyli w Klinice Dermatologicznej należącej obecnie do Uniwersytetu Medycznego im. Piastów Śląskich.”(Kamilla Jasińska „Dom Toni i Alberta Neisserów”, Centrum Historii Zajezdnia)



Model głowy wykonany przez doskonałego barokowego rzeźbiarza Gaetana Giuliana Zumbo (1656-1701) wikimedia.org

Ciąg dalszy nastąpi.

poniedziałek, 6 marca 2023

Pomnik „grochu”, czyli ojca genetyki ze Śląska, ozdobił Brno

 



Mówił po niemiecku, urodził się na Śląsku (Heinzendorf bei Odrau) w rolniczej rodzinie, lubił przyrodę, żył w państwie Habsburgów, chwali się nim kościół katolicki – ma nowy pomnik w Czechach (na Morawach).


Bo myślał po ludzku.



Rok 2010 …

„Spór o stare dzieło na temat grochu. (…) Zakon augustianów w Wiedniu toczy spór z niemieckimi krewnymi i spadkobiercami jednego z mnichów tego zgromadzenia, Gregora Mendla, o manuskrypt, który wyszedł spod jego ręki. Mnich był wielkim uczonym, a manuskrypt – fundamentalnym dziełem naukowym. Chodzi o słynny oryginalny rękopis dzieła, które stworzyło podwaliny jednej z najważniejszych dziedzin współczesnej nauki. (…) W 1865 roku napisał dzieło „Badania nad mieszańcami roślin”, wydane drukiem rok później. Manuskrypt Mendla trafił do klasztornego śmietnika, skąd wyciągnął go jeden z bardziej roztropnych braci zakonnych. (…) Z historycznego punktu widzenia właśnie Czechy mają największe prawa do dokumentu. Gregor Mendel urodził się bowiem w czeskich Hyncicach, studiował najpierw w Ołomuńcu i Brnie, a dopiero potem w Wiedniu (nauki przyrodnicze), już jako zakonnik opactwa w Brnie. W czeskim Brnie prowadził swoje rewolucyjne doświadczenia i tam zmarł. Brno leżało wprawdzie wówczas w granicach cesarstwa austro-węgierskiego, ale obecnie jest to miasto w Czechach.”




O międzynarodowym sporze o dziedzictwo ludzkości można przeczytać na stronie rp.pl


Rok 2023 …


„W czeskiej metropolii Brnie nowy pomnik upamiętnia światowej sławy przyrodnika i zakonnika Gregora Johanna Mendla (1822-1884). Jak poinformowało „Radio Praga” dzieło z brązu autorstwa rzeźbiarza Jaromíra Gargulaka, wzniesione na centralnym placu Mendla, nosi nazwę „Grochowe ziele”. (…) Pomnik przedstawia kiełkowanie pędów grochu. Składa się z 16 stel w kształcie kiełków, przez które zwiedzający mogą przejść. Na szczytach steli znajdują się grochy w kolorach i kształtach odpowiadających odkryciom Mendla. „Kamień węgielny pod pomnik pobłogosławił w 2021 roku w Rzymie papież Franciszek” – poinformowało „Radio Praga”.

Projekt Gargulaka został wybrany przez jury w międzynarodowym konkursie ogłoszonym z okazji 200. rocznicy urodzin Mendla w ubiegłym roku. „Naszym celem było trwałe przypomnienie przyszłym pokoleniom o tej ważnej osobowości w bardzo oryginalny sposób” – powiedział Jakub Carda, szef spółki non-profit „Spolen”. Koszty pomnika zostały pokryte przez miasto Brno, okręg południowomorawski i prywatnych darczyńców.” ekai.pl


„Brněnské Mendlovo náměstí je opravené, zdobí ho bronzový monument Hrachovina” ct24.ceskatelevize.cz


Oczywiście w ramach obchodów …

„Ojciec genetyki wyjęty z grobu po prawie 150 latach. Jego ciało skrywa pewne tajemnice” focus.pl


Studiował w Ołomuńcu i Brnie, ale najpierw ukończył gimnazjum w śląskiej Opawie.




Za czasów Mendla opawskie gimnazjum mieściło się w byłym kolegium jezuickim.

„Największą rangę pośród placówek jezuickich miały kolegia. Były to domy zakonne, w których znaczna liczba zakonników zatrudniona była przy nauczaniu i prowadzeniu szkoły. Na interesującym nas terenie powstały kolegia we Wrocławiu, Kłodzku, Opawie, Nysie, Głogowie, Żaganiu, Świdnicy, Opolu i Legnicy. (...)  W Opawie (Opava, Czechy) na Śląsku Cieszyńskim (lepiej chyba w tym przypadku mówić o Śląsku Opawskim – od red.) już w 1608 r. powstała stacja misyjna, przekształcona w misję stałą w 1625 r. W cztery lata później ta placówka stała się rezydencją. 30 kwietnia 1642 r. uzyskała prawa kolegium. W 1630 r. otwarto szkołę średnią, a w 1652 r. konwikt pw. św. Ignacego, który w 1735 r. liczył 26 wychowanków. Niniejsza placówka powstała dzięki księciu Karolowi von Lichtenstein (zm. 12 lutego 1627 r.) i najbliższej rodzinie księcia.” (Ks. Zdzisław Lec „Kolegia jezuickie na Śląsku do 1740 roku”)




Po kasacie jezuitów szkołę upaństwowiono i powstało przy niej Oesterreichisch-schlesisches Provinzialmuseum – jedno z najstarszych muzeów na terenie Czech. Muzeum w nowej odsłonie ma się świetnie i dzisiaj. Opawa posiada również swoje Mendelovo (Mendlovo) gymnázium.

 

piątek, 17 lutego 2023

Wrocławianin z urodzenia – bohater zaślubin Polski z morzem i „Akcji pod Arsenałem”. Część pierwsza – Haller i Mszał Wrocławski

 

Missale Vratislaviense powstał na zamówienie biskupa Jana IV Rotha i biskupa koadiutora Jana Thurzona. Na stronie tytułowej znajduje się rycina przedstawiająca patronów Śląska i diecezji wrocławskiej (św. Jadwigę i św. Jana Chrzciciela) oraz tarcze heraldyczne wymienionych biskupów, podpierające tarczę heraldyczną diecezji.

„Władysław Zakrzewski herbu Wyssogota (ur. 7 stycznia 1894 we Wrocławiu, zm. 9 maja 1981 w Argentynie) – podpułkownik piechoty Wojska Polskiego, kawaler Orderu Virtuti Militari. (…) Podczas symbolicznych zaślubin Polski z morzem 10 i 11 lutego 1920 roku w Pucku, był obok gen. dyw. Józefa Hallera jedynym oficerem, który wjechał konno z brzegu do wody.” wikipedia.org


Niewielu jest Polaków urodzonych we Wrocławiu na przełomie XIX i XX wieku, którzy zaistnieli w sposób znaczący w historii Polski. Tym bardziej warto pamiętać o takich ludziach. Obydwaj oficerowie, wspomniani w tekście powyżej, związani są z naszym regionem (także z jego czeską obecnie częścią).

Czy jednak naprawdę Władysław Zakrzewski wjechał konno w wody Bałtyku, czy wjechał w nie generał Haller, czy jest to część naszej rozbudowanej narodowej mitologii? Zacznijmy od początku.

Haller to nie jest polskie nazwisko. Protoplasta rodu związał swe dzieje z Wrocławiem już pod koniec średniowiecza.

Mszał …

„Mszał rzymski, będący najważniejszą księgą liturgiczną, powstał na drodze wielowiekowego rozwoju. Ciągle bowiem powstawały zbiory modlitw, będące owocem indywidualnej twórczości liturgów, które wymagały aprobaty Kościoła. Szybki rozwój roku kościelnego mnożył formularze mszalne o świętych, czczonych w poszczególnych krajach. Jednakże ciągły wzrost świąt ku czci świętych uniemożliwiał tworzenie osobnego formularza dla każdego z nich. Poszczególne diecezje obchodziły oprócz świąt Kościoła powszechnego jeszcze święta patronów lokalnych, a poza tym posiadały przed liturgiczną reformą Piusa V własne odrębności w rycie odprawiania. Toteż wielkie diecezje drukowały własne mszały. (…) Ogólnokościelne dążenie do ujednolicenia ksiąg liturgicznych, przynajmniej w obrębie diecezji, znalazło zrozumienie na Śląsku, a wyrazem tego było drukowanie własnego mszału z zachowaniem wielu odrębności obrzędowych, tekstowych lub kalendarzowych. (…) W polskich zbiorach bibliotecznych najwięcej zachowało się egzemplarzy mszału wrocławskiego z 1505 r. Był on wspaniałym dziełem Jana Hallera i Sebastiana Hybera, drukarzy krakowskich. Do jego składu użyto czcionek specjalnie odlanych w Krakowie. W 1502 r. kapituła wrocławska zawarła z Sebastianem Hyberem umowę o druk nowego mszału. Drukarz zażądał zagwarantowania, że w ciągu najbliższych 10 lat nikt inny nie będzie drukował mszału wrocławskiego oraz domagał się wydania polecenia wszystkim duszpasterzom śląskim, by nabyli mszał.” (Józef Mandziuk „Wrocławskie księgi liturgiczne”, 1991 r.)

„Odnaleziono najstarszy mszał wydrukowany w Polsce (…) Najstarszy mszał wydrukowany w Polsce odnalazła w swych zbiorach Książnica Cieszyńska. Dyrektor instytucji Krzysztof Szelong podkreślił we wtorek, że Missale Vratislaviense, czyli Mszał Wrocławski, z 1505 r. to jedna z najcenniejszych polskich ksiąg liturgicznych. (…) „Kluczem do rozwiązania zagadki okazała się wkładka zawierająca teksty modlitw z zapisem nutowym rozpoczynającym się od ozdobnych inicjałów. (…) Uwagę zwracał (…) inicjał litery K, ozdobiony monogramem w postaci litery h, przekreślonej dwiema poziomymi liniami, z których górna tworzyła motyw krzyża. Znak ten był sygnetem pierwszej stałej drukarni działającej w Krakowie w latach 1503-1525. Jej założycielem był kupiec i wydawca Jan Haller” – wyjaśniła Sztuchlik.” dzieje.pl

Jan Haller pochodził z Bawarii, urodził się około 1467 roku w Rothenburg ob der Tauber. Uczył się na Akademii Krakowskiej, dorobił się na handlu i majątek zainwestował w drukarnię.

Rok po Mszale Wrocławskim …

„Najwspanialszym dziełem jego oficyny jest wydany pierwszy zbiór prawa polskiego Jana Łaskiego "Commune inclyti Poloniae regni privlegum", zwany potocznie "Statutami Łaskiego". Jest to pierwsza polska książka ilustrowana. Ozdobiono ją drzeworytami przedstawiającymi między innymi obrady Senatu pod przewodnictwem króla Aleksandra Jagiellończyka oraz kanclerza Jana Łaskiego. Część nakładu wytłoczono dla dostojników państwowych na pergaminie i ręcznie pokolorowano. W "Statutach Łaskiego" po raz pierwszy drukiem opublikowano tekst Bogurodzicy - polskiego średniowiecznego hymnu.
Poeta i filolog, Wawrzyniec Korwin (ze Środy Śląskiej, związany z Wrocławiem i Świdnicą – od red.), utrzymujący bliskie kontakty z Kopernikiem, wydał u Hallera listy scholastyka Teofilakta Symokratty, które Kopernik przetłumaczył z greki na łacinę. W przedmowie do tego dzieła zamieszczony został wiersz Korwina, w którym mowa jest o nowym systemie heliocentrycznym Kopernika. Jest to pierwsza opublikowana na ten temat informacja. Warto jeszcze wspomnieć o „Brewiarzu krakowskim”, w którym wymieniono po raz pierwszy po polsku nazwy miesięcy.
Wydawano u niego dzieła między innymi Jana z Głogowa, Michała z Wrocławia, Jana ze Stobnicy, Jana z Oświęcimia, Wawrzyńca Korwina, Erazma z Rotterdamu, J. Dantyszka, Pawła z Krosna, Horacego, Cycerona, Wergiliusza, a także wiele druków muzycznych.” encyklopediakrakowa.pl

 

Ciąg dalszy nastąpi. 


"Dziewiątego października roku 1475 … O „Księdze henrykowskiej” słyszeli prawie wszyscy, a o Kasprze Elyanie i pierwszym druku po polsku z Wrocławia? Tytuł, który ma prowokować? „Migracje. Sztuka późnogotycka na Śląsku” - najważniejsza wystawa dekady?" kunstkamerasudecka.blogspot.com


"Prawdziwie sensacyjne odkrycie i muzeum drukarstwa w Lubomerzu. O tym, jak niemieccy drukarze spod Gór Izerskich pomogli protestantowi Rejowi stworzyć polski język literacki. A to język tworzy naród. „Będąc ja wmięszkanem, a nie urodzonym Polakiem”. Część pierwsza" kunstkamerasudecka.blogspot.com

 

 "Węgry gościem honorowym Wrocławskich Targów Dobrych Książek!” Drukarz z Lubomierza pierwszą książkę węgierską wydrukował o całe pokolenie wcześniej niż zaczęto drukować po węgiersku na Węgrzech … czyli w Rumunii. Część druga kunstkamerasudecka.blogspot.com

czwartek, 5 stycznia 2023

Bory Dolnośląskie – kraina jelonka rogacza. „Robak” symbolem Chrystusa? I to u Dürera w „Pokłonie Trzech Króli”. Część pierwsza

 


Dolny Śląsk to jedno z najważniejszych miejsc występowania najbardziej okazałego polskiego chrząszcza.


„Dolny Śląsk stanowi jedno z ważniejszych zagłębi występowania tego gatunku w Polsce, gdzie spotkać go możemy w czasie parnych czerwcowych dni w dobrze zachowanych lasach dębowych. (…) Na Dolnym Śląsku przypada jedna z dwóch koncentracji znanych stanowisk w kraju, gdzie najwięcej zostało odnotowanych w północno-zachodniej części w rozległym kompleksie Borów Dolnośląskich. Populacje stwierdzono m.in. w obszarze naturowym Uroczyska Borów Dolnośląskich, Dąbrowy Kliczkowskie oraz Jelonek Przemkowski. Część z tych stanowisk pokrywa się granicami Przemkowskiego Parku Krajobrazowego, gdzie notuje się kilka populacji jelonka rozlokowanych w leśnictwach Nowy Dwór i Cegielnia, z czego jedna populacja w granicach oddziału leśnego 238 nadleśnictwa Przemków szacowana jest na kilkaset osobników i jest największą populacją w województwie.” przyrodniczo.pl
 
Nie muszą być to nawet całe lasy – na Morawach jelonek występuje licznie w zgrupowaniach starych dębów w przypałacowych parkach.

Jelonek swoim niezwykłym wyglądem intrygował od dawna zarówno prosty lud, jak i artystów. Nie wiem, kto miał większą wyobraźnię (na marginesie - picie psiego łajna na wrzody doprawdy wstrząsające) … 






Marian Udziela „Medycyna i przesądy lecznicze ludu polskiego” z roku 1891. Książka oczywiście ocenzurowana przez carską władzę. „Ruski świat” był już wtedy beznadziejny, a w XX wieku zmienił się na koszmarnie beznadziejny.




Dla artystów jelonek stał się symbolem Chrystusa. Jeleń był nim już w średniowieczu ... to wiadomo, ale „robak”?! Nie jest to jednak aż tak bardzo zaskakujące. Skarabeusz był jednym z najświętszych zwierząt Egiptu. Jego symbolika przeniknęła do chrześcijaństwa – został symbolem zmartwychwstania i życia wiecznego. Jelonki przy użyciu swych fantastycznych poroży toczyły podobne walki, jak jelenie i wychodziły z „głębin ziemi” podobnie, jak skarabeusze.

Jelonek rogacz stał się modny w czasach renesansu. Interesował Albrechta Dürera, który umieścił go w „Pokłonie Trzech Króli” (poniżej fragment obrazu).




„Dürer uwielbia ubogacać swoje obrazy różnymi drobnymi szczegółami. Na obrazie Pokłon Trzech Króli znajdujemy trzy zadziwiające szczegóły. W lewym dolnym rogu malowidła na jednej z ruin usiadł motyl, a w pobliżu spaceruje czarny świerszcz. W prawym rogu na kamiennym stopniu pojawia się chrząszcz, popularnie zwany jelonkiem. W obu przypadkach obok owadów w szczelinach budowli wyrosły kwiaty. Każdy element wzmacnia znaczenie narodzin Chrystusa, ukazując przeznaczenie Syna Bożego i ludzi. Wcielenie przynosi zainteresowanie konkretnym życiem i stanowi obietnice na przyszłość. W języku symboli kwiat oznacza piękno i chwałę ziemską, przypomina dzieciństwo i przywołuje na myśl raj. Gdy na dodatek pojawia się kwiat w formie kielicha, oznacza to podkreślenie gotowości przyjmowania darów nieba. Chrystus jest tym darem i obiecuje to wszystko ludziom, którzy Go przyjmą. Motyl, właśnie dlatego, że powstaje z poczwarki, a potem ukazuje się w swojej lekkości, dla starożytnych symbolizował duszę. Grecki słownik zarówno dla określenia duszy, jak i motyla używa tego samego słowa: psyche. Ojcowie Kościoła uważali motyla za obraz zmartwychwstania.

Tak też i świerszcz, który wychodzi z ziemi i jelonek, który jak wszystkie chrząszcze wychodzi na światło dzienne, przebijając powłokę ochronną, przypominają zstąpienie Chrystusa do piekieł i opuszczenie grobu w celu głoszenia zwycięstwa nad śmiercią.” liturgia.pl

Jelonkiem był zafascynowany także niderlandzki malarz pracujący dla szalonego władcy Śląska i wielkiej części Europy – cesarza Rudolfa II Habsburga.

Ciąg dalszy nastąpi.

czwartek, 22 grudnia 2022

Pierwszy piorunochron na ziemiach polskich – oczywiście ze Śląska. Powstał wcześniej niż w Wenecji

 

Znana wrocławska historia – wybuch baszty prochowej w 1749 roku. Takie wydarzenia przyśpieszyły wynalezienie instalacji odgromowej. W tym samym roku piorun uderzył po raz kolejny w kościół klasztorny w Żaganiu ...

„Pierwszy piorunochron zainstalował Beniamin Franklin na swym domu w Filadelfii już w roku 1752. W tym samym roku piorunochron zbudowany został we Francji przez Louisa Guilleaume Le Monnier a we Florencji przez Giovani Babtiste Torre.

Prawdopodobnie niezależnie od Franklina, w 1754 Prokop Divis (Dievisch) zbudował piorunochron w Przymietycach koło Znojma na Morawach. Następne instalacje zamontowane zostały w 1760 roku na domu kupca Wiliama West'a w Filadelfii i na latarni morskiej koło Plymouth w Anglii. Do najstarszych w Europie należą także: piorunochron na wieży kościoła św. Marka w Wenecji (1766), na domu lekarza Johanna Reimarusa w Hamburgu (1768), na kościele św. Jakuba w Hamburgu (1769) (…) Do szybkiego rozpowszechnienia się piorunochronów w końcu XVIII w. przyczyniły się spektakularne zniszczenia wywołane przez piorun, zwłaszcza eksplozje magazynów prochu w Wenecji, (1767), w Brescia (1772), gdzie zginęło 3000 ludzi, w forcie Malaga na Sumatrze (1782), licznych statków i kościelnych wieży oraz ewidentne braki uszkodzeń obiektów po wyposażeniu ich w piorunochrony. Do takich słynnych budowli, wielokrotnie niszczonych wcześniej przez pioruny należą m. in. katedra św. Marka w Wenecji, katedra w Sienie.” spinpol.com.pl

Pewnie nikt już nie rozstrzygnie sporu, czy piorunochron został wynaleziony przez Beniamina Franklina, czy przez Václava Prokopa Diviša – księdza i zakonnika spod Gór Orlickich (Beniamin Franklin był zaś niezłym łobuzem i pionierem nie tylko elektryczności, ale i fake newsów – „Prawda. Krótka historia wciskania kitu” Toma Phillipsa).

Na marginesie …

Chyba niewielu współczesnych ludzi kojarzy księży z naukami ścisłymi i wynalazczością (chlubny polski wyjątek to ksiądz Michał Heller), a kiedyś było inaczej. W Czechach np. kursował pociąg o nazwie „Gregor Johann Mendel”, nazwany na cześć „ojca genetyki”. Był zakonnikiem a urodził się w Hynčicach na Śląsku Opawskim.




Dzwonnicę św. Marka – symbol Wenecji – wielokrotnie dewastowały pioruny. Piorunochron otrzymała już w roku 1776 (przedtem – w 1773 – instalacja odgromowa powstała w Padwie). Ale kilka lat wcześniej …

Śląski opat – naukowiec z Żagania zabezpieczył wieżę swojej świątyni.





„Opactwo Kanoników Regularnych Reguły Świętego Augustyna w Żaganiu było bardzo ważnym ośrodkiem naukowym i kulturalnym Księstwa Żagańskiego i szerzej całego Śląska. Związanych z nim było wielu wybitnych duchownych. Pośród nich na szczególną uwagę zasługuje opat Johann von Felbiger, główny komisarz edukacji cesarstwa, reformator edukacji i pedagog. (…) W 1764 r. Felbiger przygotował ustawę szkolną dla katolików mieszkających na Śląsku i w Hrabstwie Kłodzkim. Opierała się ona na rozporządzeniach dotyczących szkół, zastosowanych wcześniej w szkołach podległych klasztorowi w Żaganiu. (…) 
 
 
 
Również za jego czasów założono na wieży klasztoru stałe obserwatorium astronomiczne i stację meteorologiczną, a na wieży kościoła w 1769 r. położono jeden z pierwszych w Europie piorunochronów.” niedziela.pl
 
 

„Przyjmuje się, że w 1783 r. na rawickim ratuszu, dzięki burmistrzowi Christianowi Gottlobowi Stieglerowi, zainstalowano pierwszy w Polsce piorunochron. Okazuje się, że nie do końca jest to prawda.”

W sumie … Rawicz też leży niemal na Śląsku.

„Jednak w obecnych granicach Polski, pierwszy piorunochron został zainstalowany w Żaganiu na wieży kościoła parafialnego pw. Wniebowzięcia NMP (Augustianów) - w 1769 r. przez opata Johanna Ignatza Felbigera.” rawicz24.pl
 




Rysunki z epoki można zobaczyć w klasztorze w Żaganiu (ilustracje z książki wydanej w roku 1771 - droga pioruna z roku 1749 oraz instalacja odgromowa z roku 1769). Ich autorem był opat
Felbiger .
 
 
 

czwartek, 13 października 2022

Dlaczego odarty ze skóry święty został patronem Piastów Śląskich? Część pierwsza

W katedrze w Mediolanie


Św. Bartłomiej jest uznawany za patrona Piastów Śląskich. Wielu o tym pisało i nadal pisze. Ale z jakiego nim został? Na ten temat trudniej znaleźć wiadomości.

Najsłynniejsze przedstawienia Bartłomieja pochodzą z Rzymu i Mediolanu. Niektóre doceniane są przez medyków.

„Stojąca w transepcie mediolańskiej katedry rzeźba św. Bartłomieja jest najsłynniejszą pracą artysty Marco d’Agrate. Apostoł przedstawiony został z przewieszoną na ramionach i wokół ciała skórą, która na pierwszy rzut oka przypomina chustę. Przedstawienie takie odwołuje się do jego męczeńskiej śmierci, niezwykle okrutnej, został bowiem żywcem obdarty ze skóry, a potem ścięty. Odwołaniem do jego wiary chrześcijańskiej jest trzymana w lewej dłoni Biblia. Arcydzieło charakteryzuje się niezwykle precyzyjnym uchwyceniem anatomii ciała i budowy mięśni. Być może artysta znał słynny traktat o anatomii Andreasa Vesaliusa, który ukazał się w Wenecji w 1553 r. Ciekawostką jest napis dodany do postumentu rzeźby o treści Non mi fece Prassitele, bensì Marco d’Agrate, charakteryzujący się wiarą artysty we własne umiejętności porównywalne z samym mistrzem z czasów antycznych Praksytelesem.” teatranatomiczny.wum.edu.pl


Niejeden w wieku lat ok. siedemdziesięciu chciałby tak wyglądać (oczywiście ze skórą na właściwym miejscu). 


Katedra w Mediolanie

Rzym …

„Na prawo, pod stopami Chrystusa, znajduje się św. Bartłomiej. W jednej ręce trzyma nóż, którym został obdarty ze skóry; w drugiej trzyma swoją skórę (w jednym kawałku) zdjętą z ciała. Twarz na zwisającej skórze to autoportret Michała Anioła. Jedna z interpretacji mówi, że to może odzwierciedlać udręczonego ducha Michała Anioła – w czasie, gdy malował ten obraz, był już starszym człowiekiem i przeżywał kryzys wiary. Jest też inna interpretacja: ponieważ artysta nie chciał przyjąć zamówienia na fresk, czuł, że wolałby być żywcem obdarty ze skóry, niż wykonywać tę pracę.” aleteia.org

I właśnie od Rzymu zaczyna się historia kultu św. Bartłomieja w dynastii Piastów.

Wojciech - pierwszy „polityczny” święty w dziejach Polaków i Piastów …

„Gdy w 999 roku papież Sylwester II kanonizował męczennika odbyło się ich uroczyste „podniesienie” (elevatio) i umieszczenie na ołtarzu głównym. Zgodnie z powszechnym wówczas zwyczajem główną część relikwii zamurowano w ścianie katedry, do której domurowano ołtarz z kamienia. Inne części, m.in. głowę i jedno ramię, umieszczono w bogatych relikwiarzach, które w dni uroczyste obnoszono w procesjach i wystawiano dla publicznej czci. Drugie ramię – jak powszechnie wiadomo – Bolesław Chrobry podarował Ottonowi III, a ten umieścił je w kościele na rzymskiej wyspie na Tybrze.” misyjne.pl



Ottona III uznaje się za fundatora kościoła na Isola Tiberina. Sprzeczne są natomiast poglądy na temat, czy miał on pierwotnie wezwanie św. Wojciecha, czy … św. Bartłomieja, którego relikwie trafiły tam w podobnym czasie.

„W Rzymie na Isola Tiberina w kościele pw. św. Bartłomieja można oglądać niezwykły zabytek sztuki rzeźbiarskiej. Pośrodku schodów wiodących do głównego ołtarza stoi okrągły kamienny słup, wewnątrz wydrążony, a z zewnątrz ozdobiony płaskorzeźbami przedstawiającymi cztery postacie: Chrystusa, św. Bartłomieja, św. Wojciecha i cesarza Ottona. Jest to kamienna studnia z końca X wieku, na której znajduje się najstarszy w dziejach wizerunek św. Wojciecha w mnisim habicie, przepasanego paliuszem, z pastorałem w prawej ręce i księgą Pisma Świętego w lewej.

Ta studnia ma wielkie znaczenie historyczne i symboliczne zarazem, ponieważ w kapitalnym skrócie pokazuje Ottonową koncepcję zjednoczonej Europy. Położenie kościoła nawiązywało do faktu narodzin św. Wojciecha dla nieba. Jak wiadomo, zginął on przy ujściu Wisły, nad brzegiem morza, do którego wrzucono ciało. Rzymska świątynia otoczona wodami Tybru kojarzyła się z miejscem męczeńskiej śmierci Sławnikowica (podobny charakter miały także inne kościoły, zbudowane przez Ottona III ku czci praskiego biskupa, np. nad jeziorkiem w Subiaco czy na morskiej wyspie Pereum niedaleko Rawenny). Również faktowi wybudowania kościoła nad studnią cesarz przypisywał mistyczny sens. Oto ciało świętego męczennika, które leżało w wodzie, przyczyniło się do uświęcenia wszelkiej wody.” kosciol.wiara.pl

Niektórzy uważają, że to nie wizerunek św. Wojciecha (a studnia ma być z wieku XII), jednak tradycja mówi o „studni świętego Wojciecha”. Co ciekawe relikwie Wojciecha, które trafiły na rzymską wyspę, były raczej prawdziwe (są tam do tej pory w kaplicy św. Wojciecha), a świętego Bartłomieja raczej „rzekome” (ale za to w ołtarzu głównym).

Rzymska bazylika świętego Bartłomieja jest do dziś w pewien sposób kościołem „polskim”. W roku 2000 Jan Paweł II ogłosił ją sanktuarium męczenników XX i XXI wieku. Znajdują się tam relikwie polskich, współczesnych męczenników – ofiar nazizmu i komunizmu.

I tak splotły się po raz pierwszy losy patrona Polski oraz świętego Bartłomieja – już u samego początku rządów dynastii Piastów. Ale to dopiero początek.

„Czyż ta właśnie idea, którą symbolizuje kamienna studnia sprzed tysiąca lat, nie legła u podstaw koncepcji zjednoczonej Europy - koncepcji, o jakiej marzyli jej wielcy ojcowie, Francuz - Robert Schuman, Włoch - Alcide de Gasperi i Niemiec - Konrad Adenauer?”
 
"Arka świętego Dominika w Bolonii i „Arka” błogosławionego Czesława we Wrocławiu – niezwykłe podobieństwa. Pierwsze sceny są identyczne, a to dopiero początek" kunstkamerasudecka.blogspot.com
 
"Historia Śląska i Wrocławia przez ścięte głowy opisana. Święty Wojciech jako kefalofor biskupa Thurzona. Polsko – czeskie zmagania o głowę patrona Czechów i Polaków. Część III" kunstkamerasudecka.blogspot.com

 

sobota, 2 lipca 2022

Toussaint de Charpentier i jego ważki. Brat człowieka, który wymyślił epokę lodowcową. Obaj byli związani z dolnośląskim górnictwem i obaj popadli w niemal całkowite zapomnienie – ale tylko u nas

„Najlepsi w Polsce odonatolodzy, czyli specjaliści od ważek spotkali się w Przemkowskim Parku Krajobrazowym na dorocznym sympozjum. Dolny Śląsk został wybrany na miejsce spotkania, bo pod względem ważek jest stosunkowo słabo poznany mówi Adam Tarkowski, przewodniczący sekcji odonatologicznej Polskiego Towarzystwa Entomologicznego. (…) Dolny Śląsk jest obecnie jednym ze słabiej poznanych pod względem występowania ważek regionów w Polsce, bo nie ma w naszym regionie wielu badaczy. Historycznie jest to zaś jeden z najważniejszych dla badaczy tych owadów regionów mówi Grzegorz Tończyk z Uniwersytetu Łódzkiego:” radiowroclaw.pl


To przejęzyczenie. Toussaint de Charpentier mieszkał w Brzegu, a nie w Brzegu Dolnym i autor wypowiedzi o tym wie, bo sam przypominał polskim badaczom sylwetkę niezwykłego naukowca, zasłużonego nie tylko dla Śląska, Polski ale i Europy.



„Jednymi z najciekawszych pierwszych opracowań odonatologicznych dotyczących ważek stwierdzanych w Polsce są prace CHARPENTIERA z 1825 i 1840 roku. Te dwa opracowania nie przynoszą co prawda konkretnych stanowisk, ale poszerzają wiedzę o owadach Śląska. Najciekawsze jest jednak to, że właśnie w tych pracach dokonał CHARPENTIER opisu wielu gatunków, z czego 10 opisał na podstawie okazów z Polski, podając dla nich jako locus typicus Śląsk. W pierwszej pracy (CHARPENTIER 1825) opisane zostały następujące gatunki (podano oryginalne nazwy gatunkowe i odpowiadające im nazwy współcześnie używane):

– Aeschna flavipes = Gomphus flavipes (CHARPENTIER , 1825) gadziogłówka żółtonoga,

– Aeschna serpentina = Ophiogomphus cecilia (FOURCROY , 1785) trzepla zielona,

– Libellula bimaculata = Epitheca bimaculata (CHARPENTIER , 1825) przeniela dwu-

plama,

– Libellula pectoralis = Leucorrhinia pectoralis (CHARPENTIER , 1825) zalotka większa,

– Agrion hastulatum = Coenagrion hastulatum (CHARPENTIER , 1825) łątka stawowa

(dla tej ważki locus typicus jest, obok Śląska, także Saksonia).

W opracowaniu z 1840 roku opisano pięć kolejnych gatunków (CHARPENTIER 1840):

– Agrion cyathigerum = Enallagma cyathigerum (CHARPENTIER , 1840) nimfa stawowa,

– Agrion lunulatum = Coenagrion lunulatum (CHARPENTIER , 1840) łątka wiosenna,

– Agrion viridulum = Erythromma viridulum (CHARPENTIER , 1840) oczobarwnica

mniejsza,

– Libellula striolata = Sympetrum striolatum (CHARPENTIER , 1840) szablak podobny,

– Libellula caudalis = Leucorrhinia caudalis (CHARPENTIER , 1840) zalotka spłaszczona.



Kim był CHARPENTIER? Toussaint de CHARPENTIER urodził się 22 listopada 1778 roku we Freibergu w Saksoni, zmarł 4 marca 1847 roku w Brzegu (=Brieg). Nie jest jasne jakiej właściwie był narodowości, podawane jest, że był potomkiem osadników francuskich, którzy osiedli w Saksonii. Urodził się w rodzinie starosty górniczego Johanna Friedricha Wilhelma von CHARPENTIERA. Z wykształcenia był prawnikiem, ale już około 1804 roku przeniósł się do Wrocławia i pracował jako urzędnik Urzędu Górniczego. Osiadł w Brzegu, gdzie mieszkał do śmierci.”

Grzegorz Tończyk „Tereny Polski jako locus typicus dla niektórych gatunków ważek”.

Toussaint de Charpentier był związany z wałbrzyskimi kopalniami węgla.

„Pracę zawodową rozpoczął jako audytor sądu dworskiego w Lipsku, ale już po roku, za namową Heinitza i Redena, opuścił Saksonię i wstąpił na służbę Prus. Karierę rozpoczął na stanowisku sekretarza górniczego, jednak już wkrótce awansował na asesora Wyższego Urzędu Górniczego we Wrocławiu, po czym powierzono mu kierownictwo Urzędu Górniczego w Świdnicy (Schweidnitz). W roku 1804 ożenił się z wdową von Tschirsky, z którą miał dwójkę dzieci. W latach 1806−7 zasłużył się, ratując Wałbrzyską Kasę Górniczą i podległe mu kopalnie przed Francuzami, co doceniono, przenosząc go w roku 1810 do Wrocławia w charakterze nadradcy górniczego. 

Dał się tu poznać jako człowiek wszechstronnie wykształcony, władał biegle łaciną, malował i rysował, a z jego opinią coraz bardziej liczono się nie tylko w kręgach zawodowych, lecz i naukowych. Podczas licznych podróży wielkie wrażenie wywarły na nim Włochy, których zabytki zwiedzał wraz ze swym przyjacielem hrabią Wilhelmem von Magnis w roku 1818. W roku 1828 awansował do rangi wicestarosty, zaś w roku 1830 mianowany został starostą westfalskiego Wyższego Urzędu Górniczego w Dortmundzie. Na własną prośbę przeniesiony został w roku 1836 ponownie na Śląsk, gdzie aż do końca życia pełnił obowiązki starosty Urzędu Górniczego w Brzegu (Brieg). Chociaż był biegłym mineralogiem i geologiem, to międzynarodową sławę zawdzięczał swoim badaniom entomologicznym. Opublikował w tej dziedzinie szereg ilustrowanych przez siebie prac poświęconych chrząszczom, motylom i ważkom oraz owadom kopalnym, a ponadto przygotował do druku wznowienia klasycznych dzieł entomologicznych Espersa.”

Mirosław Syniawa „Biograficzny słownik przyrodników śląskich”

Toussaint de Charpentier zgromadził wielką kolekcję owadów, która niestety nie zachowała się do naszych czasów. Dzięki cyfrowym bibliotekom można jednak podziwiać rysunki przez niego wykonane.


 

 


W wałbrzyskich kopalniach węgla z powodzeniem rozpoczynał karierę zawodową młodszy brat Toussainta - Johann Georg Friedrich von Charpentier. Zasłynął następnie badaniami geologicznymi Pirenejów i Alp Szwajcarskich (gdzie pracował jako inżynier górniczy). Jest uważany za jednego z ojców glacjologii. Pierwszy zaczął głosić tezy o zlodowaceniach, którym podlegała znaczna część Europy (co w jego czasach było podobnie przyjmowane przez opinię publiczną, jak w średniowieczu tezy o kulistości Ziemi) – o kolejnych epokach lodowcowych. Swoje poglądy opierał na obserwacji ruchów lodowców alpejskich i rozmieszczeniu głazów narzutowych. Ich istnienie próbowano w tamtych czasach wyjaśnić wielkimi powodziami lub upadkami meteorytów - o innych teoriach długo i zabawnie by pisać. O tym, że lodowce transportują materiał skalny i tworzą moreny pisał wcześniej od Charpentiera tylko Jens Esmark (co ciekawe również studiował we Freibergu i podróżował po Śląsku i Czechach), zwolennik teorii o zlodowaceniu Skandynawii.

Obaj bracia byli w swoim czasie szanowanymi i skrupulatnymi europejskimi naukowcami, zbieraczami minerałów, skamieniałości, owadów i roślin (ich kolekcje podziwiali inni badacze) – warto o nich pamiętać.

W zeszłym roku włóczyłem się wzdłuż przemkowskich mokradeł i też fotografowałem ważki. 


Okolice Przemkowa to również kraina jelonka.

Ciąg dalszy nastąpi.

sobota, 14 maja 2022

Urodzona w Oławie, pochowana obok papieży, de iure królowa Anglii Maria Klementyna Sobieska

 
Jeden z „pępków świata” ...

„Od 15 marca do 22 maja 2022 r. w gmachu głównym Muzeum Narodowego we Wrocławiu (pl. Powstańców Warszawy 5) dostępna będzie wystawa czasowa „Madonna i książę. Sobiescy na Śląsku”. Wystawa z pewnością zainteresuje Oławian i mieszkańców naszego powiatu, bo odsłania kulisy obecności królewiczów z rodu Sobieskich na Śląsku na przełomie XVII i XVIII w.” starostwo.olawa.pl


Maria Klementyna Sobieska - przez jej ślub Sobiescy stracili Oławę, bo okazali nieposłuszeństwo cesarzowi.

„Te trzy kobiety zostały pochowane obok papieży w Watykanie (…) Można powiedzieć, że Bazylika Świętego Piotra w Watykanie jest także mauzoleum, w którym spoczywają doczesne szczątki niemal wszystkich papieży (za wyjątkiem kilku, których pochowano w innej bazylice).
Jednak, co ciekawe, w Watykańskich Grotach są pochowane również trzy kobiety, które nie są ani świętymi, ani zakonnicami. To trzy laickie królowe (Matylda nie była królową - od red.): Krystyna Szwedzka, Matylda Toskańska i Maria Klementyna Sobieska, uhonorowane wewnątrz bazyliki rzeźbionymi nagrobkami.” aleteia.org

Maria Klementyna Sobieska była związana ze Śląskiem, a Krystyna Szwedzka …

„Oprócz tytułu królewskiego uzyskała także tytuł księżnej Kaszub, Pomorza i Szczecina.” historykon.pl 

Mocna reprezentacja zachodniej części Polski w Watykanie.

Z męskich, świeckich władców swój pomnik w bazylice ma podobno tylko cesarz Konstantyn. Tak twierdzą znawcy tematu, zwiedzającemu trudno to zweryfikować, bo ów gigantyczny kościół trzeba by oglądać kilka dni.


 

 
„Pogmatwane losy dynastii Stuartów i ich przegrany spór z Hanowerczykami o tron brytyjski sprawiły, że Klementyna, wnuczka Jana III Sobieskiego, była królową Anglii tylko de iure i tylko w oczach najzagorzalszych zwolenników jej męża Jakuba. (…)

Otrząsnąwszy się po porażce, Jakub postanowił założyć rodzinę. Posłał swego zausznika, młodego Irlandczyka Charlesa Wogana, w objazd katolickich dworów europejskich z zaleceniem wyszukania księżniczki, którą mógłby poślubić. Z początkiem 1718 r. Wogan dotarł na dwór innego Jakuba, któremu ojciec nie zdołał przekazać tronu: księcia Oławy Jakuba Sobieskiego, najstarszego z synów Jana III. Sobieski miał trzy niezamężne córki, z których najmłodszą, urodzoną w 1702 r. jasnowłosą Klementynę, Wogan natychmiast uznał za idealną małżonkę dla swego pana. Z pełnego entuzjazmu listu, jaki wysłał do Jakuba, wynikało, że jest ona istnym aniołem (zdaje się, że Wogan zwyczajnie się w księżniczce zadurzył), a oprócz tego znakomitą partią. Dzięki matce, księżniczce neuburskiej Jadwidze Elżbiecie, której siostry poślubiły królów Hiszpanii i Portugalii, księcia Parmy oraz cesarza Leopolda I, była wspaniale skoligacona, była też ulubioną chrześniaczką papieża Klemensa XI i mogła liczyć na świetny posag, w skład którego – jak niosła wieść gminna – wchodzić miały klejnoty zdobyte na Kara Mustafie. Nic dziwnego, że Jakub szybko wysłał swego oficjalnego przedstawiciela z propozycją małżeństwa. Dziwić może tylko fakt, że Sobieski tę propozycję przyjął.”

Polecam cały, długi artykuł „Klementyna Sobieska, de iure królowa Anglii” Aleksandry Porady w „Polityce”. polityka.pl

Małżeństwo nie było udane i skończyło się niemal szaleństwem Klementyny.

„Maria Klementyna, królowa Wielkiej Brytanii, Francji i Irlandii" - można przeczytać na pomniku będącym dziełem Antonio Canovy. 

 

Gdyby historia potoczyła się inaczej, nie byłoby takich memów o Elżbiecie II.

 "Bóg do Adama: Jesteś moim pierwszym stworzeniem  

Adam: A to kto w takim razie ... 

Bóg: A nie wiem, już tu była, jak przyszedłem"

 
„Słynny hejnalista z Monte Cassino będzie miał w Kłodzku nie tylko grób ale i pomnik. Powstaje w Gorzanowie” kunstkamerasudecka.blogspot.com

 

piątek, 22 kwietnia 2022

Romańska pamiątka po straszliwej chorobie z czasów wypraw krzyżowych i kolonizacji Śląska

 

„W Tichileşti w delcie Dunaju działa ostatni zakład dla trędowatych w Europie, w którym przebywa dziewiętnastu chorych.” voxeurop.eu

Trzy lata temu pozostało ich dziewięciu.

Być może za kilka lat europejskie dzieci nie będą rozumiały terminu „trędowaty”.



„Najwcześniejszą wzmiankę o trądzie, w źródłach opisowych dotyczących Polski, zawiera pochodzący z II połowy XIII wieku Żywot św. Jadwigi śląskiej. Mowa jest w nim o schronisku dla bezdomnych kobiet pod Środą na Śląsku będącą fundacją Henryka Brodatego. (…) Nie wiadomo dokładnie, jaką funkcje pełnią w wiekach średnich szpitale zakładane poza murami miast pod takimi samymi wezwaniami. W XIII i XIV wieku są to wezwania św. Ducha i św. Jerzego lub św. Łazarza. Zazwyczaj są one zakładane jako leprozoria. Jednolitość ich usytuowania, zbieżność nazw oraz stałość występowania wskazują na planowe ich zakładanie, nawet wyprzedzające istotną potrzebę. Według Zofii Podgórskiej-Klawe część leprozoriów nigdy w średniowieczu nie gości w swych progach trędowatego, a jeżeli gości to tylko niewielką ich liczbę. Wydaje się jednak, że leprozoria mogą służyć większej warstwie biedaków i chorych. Stanowisko to nie zostało jednak udokumentowane. Pamiętać należy, że pierwotnym zadaniem schronisk miało być udzielanie schronienia i pomocy obcym przybyszom. Leprozorium natomiast pełni funkcję bariery przeciwepidemicznej dla miasta. W II połowie XIII wieku za murami miast śląskich zostaje założonych aż 15 hospicjów dla trędowatych w: Brzegu, Bystrzycy, Dzierżoniowie, Głogowie, Jaworze, Kożuchowie, Lwówku, Otmuchowie, Ząbkowicach, Żaganiu, Świdnicy, Legnicy, Nysie i Wrocławiu.” histmag.org




„Jedną z najważniejszych dla Jadwigi była fundacja leprozorium dla chorych na trąd kobiet w Środzie Śląskiej w 1230 r. Tak opisał to jej hagiograf: „Szczególniejszą troską otoczyła trędowatych, dla miłości Tego, który dla nas chciał za trędowatego uchodzić”. nowezycie.archidiecezja.wroc.pl



Pozostałością fundacji jest istniejący do dzisiejszych czasów kościół p.w. NMP na Probostwie. Z ok. 1220 roku pochodzi zachowana wschodnia część świątyni, czyli prezbiterium i absyda. Arkadkowy fryz wypracowany w cegle, rozglifione okna, ściany podzielone lizenami, relikty romańskiego portalu pamiętają czasy sprzed najazdu Tatarów.




"Święta Jadwiga Śląska i osmogeneza. Święci „miroblyci”. Cz. I"  kunstkamerasudecka.blogspot.com

sobota, 16 kwietnia 2022

Ściąga wrocławska. Za(Kąt)ek Wrocławski. Co kwitnie w kwietniu w PK Dolina Bystrzycy?

 

W lutym 2020 roku podczas kursowej wycieczki „Wrocław południe” przechodziliśmy fragmentem szlaku Sośnica – Kąty Wrocławskie przez uśpiony, przedwiosenny las. Jak wygląda ów szlak w kwietniu?

"Zarośla" czosnku niedźwiedziego i miodunka

 Las zakwitł, ale nawet nie jednobarwnie. Nie jest tam biało od przebiśniegów lub zawilców. To wielobarwny dywan kokoryczy (kokorycz pusta o kwiatach różowych lub białych), jasnoty (jasnota plamista), zawilców (zawilec gajowy i żółty), miodunki (miodunka ćma), śnieżyczek (śnieżyczka przebiśnieg), ziaropłonów (ziarnopłon wiosenny). Kwiaty otoczone są łanami okazałych liści czosnku niedźwiedziego, który też szykuje się do kwitnienia. Nie trzeba jechać gdzieś daleko od miasta, by nacieszyć oczy.

Miodunka

A to wszystko dzięki sąsiedztwu rzeki, której brzegi nadal wydają się szare


Kokorycze

 


Jasnota

Czosnek i kokorycze

 

Czosnek z pąkiem kwiatowym


Śnieżyczki

Ziarnopłon


Zawilce żółte i kokorycze


Zawilce żółte i gajowe

Zawilec "plus"