Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czeski Raj. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czeski Raj. Pokaż wszystkie posty

sobota, 11 stycznia 2025

Głowa Sokratesa z Czeskiego Raju

 


Filozof samouk nauczający na ulicach.

Nie pozostawił po sobie żadnych pism, jego nauka przetrwała dzięki uczniom.

Pokazywał hipokryzję oraz niekompetencję rządzących i kapłanów.

Był pobożnym człowiekiem.

Sprzeciwiał się praktykom religijnym sprowadzanym do powtarzania ofiar i rytuałów, bezmyślnych – oddalonych od moralności, etyki i poszukiwania prawdy oraz dążenia ku dobru.

Niesłusznie skazany na śmierć przez demokratyczną większość.

Mógł uniknąć kary, ale dobrowolnie się jej poddał ku rozpaczy uczniów.

Jezus?

Nie, tym razem chodzi o Sokratesa.



Do greckiego filozofa (był z zawodu kamieniarzem), żyjącego kilkaset lat przed cieślą z Nazaretu czują sympatię zarówno chrześcijanie, jak i przeciwnicy religii. W końcu został oskarżony i skazany za „bezbożność” i wierność swoim przekonaniom.





„Coś ty Atenom zrobił, Sokratesie,
Że ci ze złota statuę lud niesie,
Otruwszy pierwej?”

No cóż, ludzkość często pozbywa się jednostek wybitnych, a po chwili refleksji stawia im pomniki. Ateny miały za sobą czasy świetności i pogrążały się w kryzysie.

Większość nie zawsze ma rację, zwłaszcza gdy jest prowadzona przez demagogów / populistów.

„Demagog” nabrał negatywnego znaczenia już za czasów ateńskiej demokracji. Sam Tukidydes pisał z przekąsem, że "demagog prowadzi lud, schlebiając jego próżności". polskieradio.pl


„Brytyjski historyk Arnold Toynbee już dawno napisał: „Kiedy lud naśladuje elity, cywilizacja się rozwija, Kiedy elity naśladują lud – zwija się”. rp.pl

Prachovské skály, leżące tuż przy sudeckiej granicy, mają pamiątkę nawiązującą do historii Sokratesa. Jest to nieco zapomniana skała nazywana „Głową Sokratesa”, leżąca w wąwozie Fortna. Sokrates był niezbyt urodziwym, starszym człowiekiem. Jego podobiznę wyrzeźbił Lizyp – starożytną kopię tej rzeźby można oglądać w Galerii Drezdeńskiej. wikipedia.org



„Głowa Sokratesa” jest obecnie „podrasowana”. Bardziej podoba mi się na dawnej pocztówce.

 

niedziela, 29 marca 2020

Święci Czeskiego Raju. Uduszona szalikiem? matka założyciela śląskiego Wrocławia. Na południe od Sudetów też jest Wrocław. Część II

Święta Ludmiła z mostu / wiaduktu na zamku Valdštejn
 
„Gdy zaś następnego dnia weszli do grodu Vraclav wczesnym rankiem, zwołał [Świętopełk] w koło wszystkich możnych; gdy zebrali się razem, jak lew wypuszczony na arenę ze swojej klatki stoi rycząc i ze zjeżoną grzywą czeka na żer, tak Świętopełk wchodząc do izby siadł na środku na przypiecku, bardziej rozpalony gniewem niż piec, który siedem razy zapalony jest płomieniem, i oglądnąwszy wszystkich wokoło, patrząc ponurymi oczyma na Męcinę, tak gniewne otworzył usta: "O, rodzie nienawistny, obrzydły i ludziom, i bogom, o, nikczemni synowie Wrszowców, naszego rodu rodowi nieprzyjaciele!” („Kosmasa Kronika Czechów”)

Vraclav, Wratzlau, Wratislaw istnieje do dzisiaj a jego historyczne nazwy często pokrywają się z historycznymi nazwami Wrocławia. I nic w tym dziwnego …

„V prostoru hradiště se nalezly doklady osídlení pro střední dobu hradištní, ovšem hradiště bylo založeno v 11. století snad Břetislavem I. v souvislosti se synem Vratislavem Souvisí s tím i jméno hradiště (Vratislav – Vraclav). Doloženo je prvně v roce 1073 při zakládání kláštera v Opatovicích.” e-stredovek.cz

„Potężny gród Vraclav, który powstał w XI wieku z inicjatywy księcia Vratislava II, zyskując tym samym nazwę po swoim założycielu, był świadkiem brutalnej masakry na rodzie szlacheckim Vršovców. Do tragicznych wydarzeń doszło w 1108 roku, a sprawcą był książę z dynastii Przemyślidów o imieniu Svatopluk, który chciał raz na zawsze wyrównać rachunki z tą rodziną. Ofiarami rzezi zwanej „krwawą kąpielą”, prawdopodobnie zostały również małe dzieci, co jeszcze bardziej obrazuje grozę tego czynu. Dziś, spacerując po tamtej okolicy, znajdziemy jedynie leciwe lipy oraz kamienną płytę nagrobną, postawioną osiemset lat po tych strasznych wydarzeniach ku pamięci zamordowanych Vršovców.” dobratrasa.eu

Tekst trochę niezgrabny – ta „kamienna płyta nagrobna” to w rzeczywistości kamienny pomnik – ale w sumie dobrze opisuje wydarzenia, do których doszło w czeskim Wrocławiu. 





Wrocław …

„W tym miejscu istnieje ponoć od VII wieku, choć imię ma nosić od księcia czeskiego, Wratysława I, który panował u naszych południowych sąsiadów dopiero w wieku X.” tuwroclaw.com

O ile to prawda, naukowcy mogą śledzić, jak zmieniała się nazwa, pochodząca od tego samego imienia, po obu stronach Sudetów.

„Dlaczego używać wyłącznie polskiej nazwy Wrocław, skoro to miasto przez większość dziejów nazywało się inaczej? Dlaczego z kolei, używać nazwy Breslau, która ustabilizowała się dopiero w XVIII w.? Nazwy ewoluowały zgodnie z zasadami rozwoju języka, jest Wrotizla, Presslaw, Breslau. Naliczyliśmy 40-50 nazw tego miasta i ich oboczności. Według tradycji nazwa Wrocławia wywodzi się od czeskiego księcia Wratysława. Nie mamy przekazów pisanych z czasów przedchrześcijańskich, opieramy się na dedukcji, ale jestem przekonany, że ta tradycja jest prawdziwa. Śląsk trafił do monarchii Piastów dopiero w X w.” tygodnikpowszechny.pl

Przodkiem obu Wratysławów (oraz żony Mieszka I) była święta uduszona sznurem, chustą, szalikiem lub szalem. Święta Ludmiła, matka Wratysława I, podobnie jak Wrszowcy, padła bardziej ofiarą walki o władzę niż prześladowań religijnych.

Sympatyczne Czechy we wczesnym średniowieczu spływały krwią bratobójczych rzezi.

„Wyjście z sytuacji, zdaniem Drahomiry, było tylko jedno: „Powzięła zamiar, aby za wszelką cenę doprowadzić do zabicia [Ludmiły]”. Właśnie dlatego jeszcze w tym samym roku pod Tetínem – grodem, który na swoją siedzibę wybrała nestorka rodu – stanął oddział Tunny i Gommona. Imiona dwóch dowódców nieprzypadkowo brzmią obco. Prawdopodobnie byli to wikingowie w służbie czeskiej księżnej. Zdaniem jednych przybyli do Pragi z kraju Stodoran, wspólnie z Drahomirą. W opinii innych – pochodzili z Rusi, gdzie odłączyli się od którejś z drużyn wareskich wojowników. Jakkolwiek było, dokładnie takich ludzi potrzebowała Drahomira: specjalistów od zabijania niemających silnych powiązań z lokalnymi elitami, pozbawionych moralnych rozterek i niezadających zbędnych pytań.

Fakt, że wedle wszelkich przesłanek Tunna i Gommon służyli wcześniej w jakimś charakterze Ludmile i zostali skaptowani przez jej synową, tylko dodawał całej sprawie smaku. Starą księżną mieli przecież zabić jej właśni ludzie, którzy opowiedzieli się za sprytniejszą, bardziej bezwzględną i – przynajmniej we własnym mniemaniu – prawowitą władczynią.” ciekawostkihistoryczne.pl


 



„Przyszła święta miała jeszcze prosić o ścięcie mieczem, marząc o męczeństwie, ale oni „gardząc jej słowami i modlitwami, dusząc sznurem zarzuconym na szyję odebrali obecne życie”. (Marzena Matla „Początki państw. Czechy”, Poznań 2014)

Inni uważali, że uduszono ją szalem lub chustą i takie ma dzisiaj atrybuty.

Przedstawień jej oraz jej wnuka Wacława na Śląsku nie brakuje. Dzięki Przemyślidom, Luksemburgom, Jagiellonom i Habsburgom Czechy i Śląsk posiadały przez wieki wspólne Niebo.

„W kolekcji malarstwa Muzeum Lubomirskich znajduje się obraz Św. Ludmiła malarza Johanna Chrstipha Lischki (ok. 1650–1712). Chociaż nie wiadomo, skąd płótno pochodzi, śmiało mogłoby stanowić element wystroju budynku poklasztornego Zakonu Szpitalnego Kawalerów Krzyżowych z Czerwoną Gwiazdą, w którym od 1947 mieści się siedziba Zakładu Narodowego im. Ossolińskich.” ossolineum.pl

Ciąg dalszy nastąpi.

„Święci Czeskiego Raju. Święty Wit także we Wrocławiu. Część pierwsza” kunstkamerasudecka.blogspot.com




poniedziałek, 6 stycznia 2020

Święci Czeskiego Raju. Święty Wit także we Wrocławiu. Część pierwsza

Obecnie najbardziej znanym Witem na świecie jest chyba Vito Corleone (Don Vito), fikcyjny gangster z Sycylii, z której pochodził też święty, antyczny męczennik.

Kult świętego Wita we Wrocławiu sięga czasów średniowiecza. Ulica Wita istniała setki lat, a jej nazwa powróciła po roku 1945 jako „ulica świętego Wita” - obecnie dochodzi do ulicy Wita Stwosza, najbardziej znanego „polskiego” Wita.



Ulica Wita na planie z 1750 roku (później Kozia, po II wojnie św. Wita). Jak się przypuszcza nazwa ulicy związana była z kaplicą pod wezwaniem tego świętego, wybudowaną pomiędzy północną ścianą nawy, a ramieniem transeptu kościoła dominikanów. Obecnie w tym miejscu znajduje się kościółek św. Józefa (tzw. „kościół polski” - odprawiano w nim nabożeństwa dla Polaków, w czasach reformacji został przekształcony na magazyn)


Kościółek/kaplica św. Józefa po lewej stronie zdjęcia. Pierwotnie w tym miejscu znajdowała się kaplica św. Wita
 

Święty Wit lata świetności ma już za sobą – podobnie, jak Jan Nepomucen, czy też Czternastu Wspomożycieli. Jego kult kwitł w średniowieczu, co ciekawe męczennik zyskał niezwykłą popularność w krajach słowiańskich. Święty Wit … Światowid?

Niektórzy tłumaczą to tak …

„Od najdawniejszych czasów ludzie mieszkający nad Łabą wędrowali w 2. poł. czerwca w górę rzeki i aż do XIX w. składali ofiary z czarnych kogutów. Był to kult Światowida, czczonego przez całą północną słowiańszczyznę. Przy wprowadzeniu chrześcijaństwa w Czechach uznano, że dobrym patronem katedry w Pradze będzie św. Wit, bo po czesku svatý Vit brzmi prawie identycznie, jak Svatevid.”skpswroclaw.files.wordpress.com


Co ciekawe, w zachodniej ikonografii atrybutami męczennika są: pies, lew, kocioł z wrzącym olejem, palma męczeństwa. Natomiast kogut w zasadzie nie – a w Polsce i w Czechach odwrotnie! Zachodni badacze próbują wytłumaczyć przedstawienie koguta tym, że został wrzucony do kotła razem z Witem.

Ciekawą informację podał Albert Wielki – białego koguta bał się nawet lew, ze względu na podobieństwo do bazyliszka (a Wit pobłogosławił lwa, który miał go pożreć i kot stał się łagodny, jak baranek). Jednak w Europie Środkowej kogut Wita jest czarny.

Renesans kultu św. Wita nastąpił w baroku, w ramach oddawania czci Czternastu Świętym Wspomożycielom. Najsłynniejsze ich przedstawienie na Śląsku związane jest z mecenatem biskupów wrocławskich i pochodzi jeszcze z renesansu …

„W 480. rocznicę śmierci „polskiego” Dürera (…)

Wiele dzieł ma nie udokumentowaną metrykę, lecz mimo to są przypisywane Dürerowi. Należy do nich obraz „Matka Boska i czternastu wspomożycieli” powstały w roku 1524 dla kościoła św. Jakuba w Nysie (...).”  kuriergalicyjski.com

Więcej na ten temat w książce „Nysa. Skarby sztuki i osobliwości” Marka Sikorskiego.

Innym, słynnym śląskim i sudeckim miejscem kultu Czternastu Wspomożycieli było Podlesie koło Lubawki. 


Święty Wit z Podlesia wśród "tłumu" Pomocników

„Idea wzniesienia na Śląsku sanktuarium, które poświęcone byłoby osobom Czternastu Wspomożycieli, zrodziła się zapewne podczas wizyty, jaką w dniu 25 czerwca 1683 r. krzeszowski opat Bernard Rosa złożył w drodze powrotnej z Cîteaux w klasztorze cystersów w Langheim we Frankonii. To najważniejsze miejsce kultu Czternastu Świętych Pomocników w tej części Europy, uświęcone cudownym objawieniem z dnia 29 lipca 1446 r., kiedy to ubogiemu pasterzowi o imieniu Hermann ukazało się dzieciątko Jezus w otoczeniu Czternastu Wspomożycieli jako czternastu identycznie odzianych dzieci.” (Andrzej Kozieł „Święci Pomocnicy z Podlesia koło Lubawki”)

Święty Wit to niewątpliwie jeden z narodowych, czeskich świętych występujący w towarzystwie św. Wojciecha i św. Wacława. Można się o tym przekonać podczas wędrówek po Pradze i Czeskim Raju. Na zdjęciach katedra świętych Wita, Wacława i Wojciecha (3xW) w Pradze, święty Wit z mostu / wiaduktu na zamku Valdštejn i z kościoła świętego Mikołaja w Lomnicy nad Popelkou.





 


Ciąg dalszy nastąpi.

środa, 9 stycznia 2019

Jan Hus z Lomnicy nad Popelkou. Czy to już „Koniec świata husytów”? Cz. I

„Koniec świata husytów


Lomnice nad Popelkou - 1900 r.


Próba stworzenia nowej wspólnoty religijnej, odwołującej się do działalności reformatorskiej sprzed kilkuset lat, akcentującej swój antykatolicyzm, racjonalizm i swoiście pojmowany patriotyzm nie zakończyła się sukcesem. Niedawno prascy husyci postanowili zlikwidować niedzielną liturgię. W to miejsce mają pojawić się spotkania przy kawie, zabawy i workshopy.
(…)

Ale dla husytów najbardziej niszczący okazał się proces laicyzacji samych Czechów. Jeśli ludzie odchodzili od katolicyzmu, to faktycznie zostawali bezwyznaniowcami, nawet jeśli formalnie „na złość Rzymowi" składali akces do nowej religii. Ten proces nabrał rozmachu pod rządami komunistów i uderzył znacznie mocniej w husytów niż w katolików. Jeśli dodać do tego skłonność Braci Czeskich do bezrefleksyjnego popierania państwa, trudno się dziwić końcowi świata husytów.” rp.pl

Zupełnie nie wiem z czego autor artykułu się cieszy, bo „koniec świata husytów” bynajmniej nie oznacza czeskiego „początku świata katolików”. Jest natomiast dla Kościoła w Polsce ostrzeżeniem, że nie należy mieszać spraw narodowych i bieżącej polityki z religijnością. Zwłaszcza, że Jezus Chrystus nie miał zamiaru zakładać Kościoła w Polsce a reformować judaizm (i dlatego stare, żydowskie księgi stały się częścią/a nawet fundamentem polskiej tradycji) – zamiast rozważać pisma różnych publicystów i słuchać audycji radiowych wystarczy czytać Biblię, by się o tym przekonać.

Jeśli ktoś od Biblii woli rozgłośnie radiowe i publicystów ... to ma problem ze swoją religijnością, z którą – często - demonstracyjnie się obnosi.

A czy Jan Hus chciał „założyć husytów” (Luter ewangelików itd.)??? czy reformować Kościół powszechny?


„Z biegiem czasu zaczęła natomiast zanikać podstawowa granica – między Janem Husem a husytyzmem. Duchowy opiekun, intelektualny przywódca stał się częścią szerokiego zjawiska o charakterze zarówno religijnym, jak i politycznym czy obyczajowym. Niemal w każdym przypadku odwołanie się do jego osoby pozostawało również deklaracją o charakterze tożsamościowym.” ewangelicki.pl


Praga - 1915 r.


„W pierwszej połowie XIX wieku, kiedy po setkach lat uśpienia rozpoczynało się czeskie odrodzenie narodowe, postać Jana Husa zafascynowała tamtejszych patriotów. Dlaczego? Po pierwsze Hus był męczennikiem narodowym. (…)

W końcu istnienia monarchii habsburskiej kult Husa w Czechach był już tak silny, że w 1915 roku – mimo trwania wojny – Austriacy zgodzili się na odsłonięcie pomnika reformatora na praskim rynku staromiejskim.”


Pamiątką tamtych czasów jest pomnik Jana Husa z Lomnicy nad Popelką – dużo starszy niż słynny pomnik z Pragi. Okolice Czeskiego Raju (a nie Praga) były tymi, w których narodziła się idea budowy pomników tego - znanego niemniej od Szwejka – Czecha.



Jičín – 1872 r.

Vojice – 1897 r.

Nová Paka – 1898 r.

Chotětov – 1898 r.

Lomnice nad Popelkou -1900 r.

Ciąg dalszy nastąpi.

środa, 12 września 2018

Awantura o rzeźby w skałach na granicy Sudetów. Czy uzasadniona? Część pierwsza



Rzeźby w skałach mogą wkurzać. 
Nawet „skalní galerie Vojtěcha Kopice” w Czeskim Raju. 





Bardziej mnie wkurza, gdy kamieniołom rozbiera całą – zbudowaną przecież ze skał – górę w cennym turystycznie regionie. Dzieje się to wg mechanizmu znanego od wieków: „Małe złodziejaszki wieszacie, wielkim – nisko się kłaniacie”. 





Ludzie od tysiącleci ryją (oraz malują i murują) w skałach: sceny polowań, tunele, bunkry, świątynie, sakralne płaskorzeźby, spichlerze, zamki, grobowce, pamiątkowe napisy itd.




 

Ostatnio taka zorganizowana akcja rzeźbienia w skałach miała miejsce na granicy Sudetów …

„Umělci ryli do pískovcových skal, schytali kritiku za neúctu k přírodě” idnes.cz


 


Uważam, że jest różnica pomiędzy tym, gdy artysta namaluje ciekawy portret na smętnej ścianie betonowego bloku (po uzgodnieniu z administratorem tego bloku) i gdy ktoś inny - w nocy oraz pod wpływem - nabazgrze coś na ścianie gotyckiej katedry. Być może nie wszyscy (np. Indianie, czyli Amerykanie) byli zachwyceni gdy rzeźbiono głowy prezydentów USA lub gdy Korczak Ziółkowski zaczął tworzyć pomnik Szalonego Konia. Talibowie nie kochali gigantycznych posągów Buddy. 





Być może skalne rzeźby - za tysiące lat – znowu pozostaną główną pamiątką po naszej cywilizacji – na pewno nie będą to: kolejna nowelizacja ustawy (każda kolejna jest najlepsza możliwa) o podatku VAT lub zdjęcia na płytach DVD, mniej trwałych niż fotografia na szkle.
Argument, że rzeźby w skałach mogą inspirować wandali jest według mnie idiotyczny. Równie dobrze gości bazgrzących po ścianach zabytków może inspirować Michał Anioł. Od ich łapania jest policja. 




Czy są sytuacje wyjątkowe?

Ciąg dalszy nastąpi …

A to nie ingeruje w krajobraz?

„W Indiach stanie największy pomnik świata. Będzie miał 182 m” (W Azji jest o wiele więcej nacjonalistów niż w Afryce?) rp.pl
 




„Israel 2017 SKPS Expedition. Psy Kanaanu - niezwykłe znalezisko. Pierwsze na smyczy? 9000 lat temu” kunstkamerasudecka.blogspot.com

 




„Israel 2017 SKPS Expedition. National Geographic: „Sensacyjne odkrycie w grobowcu Jezusa.” Pospolite wyobrażenia o „górach – kalwariach” nie mają nic wspólnego z historyczną/archeologiczną prawdą – Chrystusa ukrzyżowano w „dziurze”, w kamieniołomie” kunstkamerasudecka.blogspot.com


Itd.

poniedziałek, 15 stycznia 2018

W Valdicach popełnił samobójstwo pierwszy obywatel USA, który podlegał ekstradycji do Republiki Czeskiej

"Brak humoru, niechęć do pracy i ogólne złe samopoczucie? Dziś macie do tego prawo, bo właśnie na 15 stycznia 2018 roku przypada Blue Monday, czyli najbardziej depresyjny dzień w roku."gazetawroclawska.pl

Eee ... niechęć do pracy (zwłaszcza w poniedziałek) to chyba jak najbardziej zdrowy objaw?!  

Dawny klasztor na pograniczu Sudetów był katownią w czasach komunizmu, cierpieli tu także więźniowie polityczni.



Obiekt sławę ciężkiego więzienia utrzymuje do dziś.
Pamiętam, że gdy stałem pod jego bramą czułem się "mocno nieswojo".  
 
„Jednakże wewnątrz więziennej grupy jest obecny specjalny system pseudowartości i norm, tworzących i podnoszących społeczny status więźnia w ramach więziennej subkultury społecznej, nawet jeśli za podziwem czy respektem wielu współwięźniów wobec silnych jednostek często kryje się zwykły strach. 


Pozytywnie oceniane aspekty przez więźniów według Sochůrka to: (...)

— więzienna demograficzna osobista historia więźnia – czy odbywał karę w którymś ze „słynnych zakładów”, na przykład Mírov, Valdice, Pankrác itp., bądź też zagranicą. Za najważniejsze, wręcz sztandarowe uważa się więzienie we Valdicach;” bazhum.muzhp.pl


 
 

W ostatnich dniach Czesi żyli wyborami prezydenckimi i samobójstwem Kevina Dahlgrena w valdickim, pilnie strzeżonym więzieniu. Młody Amerykanin (o czeskich korzeniach) został skazany za poczwórne morderstwo w Brnie. Miał zabić swoich krewnych, do których przybył w odwiedziny z USA. Zdążył też odlecieć do Ameryki, gdzie został aresztowany na lotnisku (wzorowo znalazł się w kryzysowej sytuacji powiadomiony personel samolotu, który zachował spokój i udawał, że nic nie wie, by nie narażać bezpieczeństwa lotu). Amerykański sąd zgodził się na wydanie Dahlgrena Czechom.

Tym bardziej kłopotliwe jest dla nich samobójstwo skazanego na dożywocie więźnia, który już wcześniej zdradzał problemy psychiczne. ceskatelevize.cz i dailymail.co.uk

Ale czy można upilnować skutecznie człowieka, który ma całe życie na myślenie, jak pozbawić się życia?

Kilka lat temu w Valdicach popełnił samobójstwo seryjny morderca (bez powodu innego poza tym, że nie lubił ludzi – zabijał przypadkowe osoby), który wygrał wcześniej czeską edycję „Milionerów”, a pochodził z rodziny wcale nie patologicznej (wręcz przeciwnie – sukcesu!).

Dygresja ...

Powstaje pytanie ... co to jest rodzina patologiczna? I czy można ją kojarzyć wyłącznie z widokiem "budki z piwem"?


Jak przyznał … miał ochotę mordować przypadkowych ludzi w praskim metrze, bez żadnych przyczyn politycznych, rabunkowych, osobistych itd.

Obydwaj wspomniani mordercy byli ponadprzeciętnie inteligentni, lecz „ślepi”/upośledzeni emocjonalnie.
 

Samobójstwa w więzieniach znacznie przekraczały liczbę wykonywanych wyroków śmierci i nadal jest to liczba bardzo duża (w Polsce próby samobójcze liczy się w setkach), co przeczy populistycznym poglądom, że kara więzienia to wczasy.

Jak można być zarazem przeciw aborcji i za przywróceniem kary śmierci, co w Polsce wcale nie jest rzadkością? Nie wiem ile i jakich łamańców światopoglądowych trzeba wykonać, by to uzasadnić?

Chyba, że sprawę traktuje się politycznie, a nie po ludzku.