Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sudeckie pomniczki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sudeckie pomniczki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 18 lutego 2025

"Ponzels kühner Sprung" – zabawna historia, czy szalony czyn człowieka z zespołem PTSD? Manus Dei wyryta na skale??? Część pierwsza

 

 

Boki zrywać ...

„Z Fortem Fryderyka związana jest zabawna historia. Na jego szczycie znajduje się mocno omszała, zachowana do dziś tabliczka z napisem Ponzels kühner Sprung 1887 (Śmiały skok Ponzela) oraz rysunkiem dłoni wskazującej kierunek, upamiętniająca skok miejscowego ekscentryka, Augusta Ponzela, na co dzień zajmującego się wyrobem drewnianych mątewek. Tenże jako stary wiarus i weteran wojny francusko-pruskiej w l. 1870–1871, nie do końca trzeźwo myśląc, założył się ze swym kolegą Karolem, że otoczony przez wroga skoczy w kilkunastometrową przepaść. Ponzel przeżył, spadł bowiem na gałęzie wysokiego świerka, po których osunął się na dół. Potem pokaleczony i podrapany, w poszarpanym niedzielnym garniturze poszedł jeszcze do gospody, aby skonsumować wygraną: butelkę wódki Urian i pęto kiełbasy. Jak opowiadał gościom, którzy na początku lat dwudziestych XX w. składali mu życzenia z okazji 80. urodzin – następny tydzień leżał w łóżku, gdyż „łokropnie go boloła d…”. wikipedia.org 

Był to skok śmiały, czy szalony?

„Turyści, którzy docierają do niego mogą odczytać na kamieniu napis „Ponzels kühner Sprung 1887” czyli „Śmiały skok Ponzela” wraz z rysunkiem dłoni. Wskazuje ona miejsce wyczynu miejscowego ekscentryka, Augusta Ponzela. Nie do końca trzeźwo myślący weteran wojny francusko-pruskiej założył się ze swoim kolegą Karolem, że otoczony przez wroga skoczy w kilkunastometrową przepaść i przeżyje, po czym rzucił się z urwiska.” powiat.klodzko.pl

Wracający bezustannie do wojennych przeżyć ekscentryk i dziwak, nadużywający alkoholu, zakładający się, że otoczony przez wroga skoczy z urwiska. „Bardzo zabawna” scena, zważywszy, że kolega spodziewał się na dole znaleźć trupa.

Jeden z najbardziej poruszających obrazów weterana z PTSD (zespół stresu pourazowego) w historii kina – „Łowca jeleni”. „The 10 Best War Movies That Accurately Portray PTSD and Trauma” collider.com

„(…) amerykańscy Ruśniacy i Łemkowie stali się głównymi bohaterami „Łowcy jeleni”, epickiego dramatu wojennego z 1978 roku, który stał się jednym z najbardziej cenionych filmów w historii amerykańskiej kinematografii. The New York Times nazwał go „wielkim, trudnym i szalenie ambitnym filmem, który jest tak bliski bycia popularną epopeją, jak żaden film o tym kraju od czasów “Ojca chrzestnego”. meltingpot.com.pl

Po ucieczce z wietnamskiej niewoli Nick (Christopher Walken) zaczyna zarabiać na życie grając w „rosyjską ruletkę”.

„Niezwykle znacząco jawi się tu duet dwóch zupełnie odmiennie reagujących na skrajne doświadczenia bohaterów. Zarówno Michael jak i Christopher przechodzą głęboką przemianę. Pierwszy z nich, w przeszłości słynący z brawurowego i ryzykownego zachowania, dopiero po Wietnamie dostrzega ciężar życia i śmierci. Najbardziej wymowną sceną ukazującą tę metamorfozę jest polowanie na jelenia, gdy bohater patrzy zwierzęciu w oczy i postanawia nie strzelać. To moment niemal mistyczny, kiedy Michael uświadamia sobie, że nie dano mu prawa panowania nad życiem innych. Istotą wojny jest bowiem swoista dehumanizacja, gdy wróg staje się w naszych oczach Innym, nie-człowiekiem, kimś, komu możemy odebrać biologiczne istnienie. Z kolei u Nicka zachodzi proces zupełnie odwrotny: całkowicie znieczula się na wartość ludzkiego życia – zarówno swojego, jak i innych. Nawet moment, gdy naprzeciw niego do gry w rosyjską ruletkę siada Michael, jego najbliższy przyjaciel, u bohatera nie dochodzi do przebudzenia. Nick mechanicznie powtarza wówczas dewizę Michaela sprzed wojny, gdy razem upolowali jelenia: „jeden strzał”. oldcamera.pl

50 procent szans na przeżycie. Przy skoku z urwiska dużo więcej?

„Łowca jeleni” to wstrząsający dramat a nie komedia.




Objawy PTSD są przeróżne: depresja, otępienie, autoagresja, uzależnienia od alkoholu lub narkotyków, agresja, skłonność do nadmiernego ryzyka, nieszanowanie życia itd.

Objawy mijają po miesiącach, latach, nigdy …

Wojna z Francją była rzezią dla obydwu zmagających się państw. Nawet Rosjanie nie byli w stanie naśladować pruskiej taktyki, grzęznąc w stosach trupów. Trupów także ze Śląska i Wielkopolski.

Dlaczego tak się stało?

I czy dłoń z dwoma palcami naprawdę pokazuje kierunek, czy jest starożytnym symbolem Ręki Boga – Bożej Opatrzności?

Ciąg dalszy nastąpi.



poniedziałek, 25 listopada 2024

Nepomucena powtórne zrzucenie z mostu w roku 2024. Nie tylko w Lądku

 

Lądecki Nepomucen pod koniec kwietnia 2024

„Innym zaś razem figura Jana Nepomucena odpływała, ale to już za sprawą rozeźlonych czcicieli. Jeśli święty Nepomuceński próśb nie wysłuchał, a wody zalały pola, lodowe kry zerwały mosty – zdejmowano rzeźbę świętego z cokołu i spławiano wodą. Skoro ten był nieskuteczny, niechże pomoże inny Nepomucen!” kulturaludowa.pl

 
„W czasach kontrreformacji Kościół dążył do wyrugowania wszelkich pogańskich zwyczajów, które przez setki lat zdążyły ulec procesowi asymilacji. Proceder ten był szczególnie widoczny na wsiach i w małych miasteczkach, czyli wśród społeczności, które kierowały się własną etyką, posiadały i pielęgnowały swoją obyczajowość i nieufnie podchodziły do wszelkich zmian, choćby tych, które próbował narzucić Kościół. (…) Wierzono, że świat nadprzyrodzony kierował losami człowieka. Ufność wobec przeznaczenia stanowiła dla duchownych punkt zaczepienia, aby liczne zwyczaje, zjawiska obyczajowe oraz rodzime kulty dostosować do zasad wiary chrześcijańskiej. Kult świętych miał zastąpić pogańskie boginki, demony przyrody oraz opiekuńcze duchy domostwa. Świętym patronom powierzano pieczę nad życiem rodzinnym i gospodarstwem, ochroną zdrowia, ale wznoszono do nich również modlitwy o pomoc i radę. Zwłaszcza, że święci – w przeciwieństwie do jedynego Boga oraz Trójcy Świętej – byli kiedyś zwykłymi ludźmi i prostemu ludowi łatwiej było zwracać się właśnie do nich.” histmag.org

Wyszło aż za dobrze?





I dzisiaj można usłyszeć duchownych zachwyconych „pobożnością ludową”. Tak jakby w XXI wieku istniał jeszcze jakiś „lud” nieumiejący czytać, niestosujący pestycydów, niemający prawa jazdy i niekorzystający z internetu. I uczący się jakiejś innej religii w szkole.

Gdzie w XXI wieku przebiega granica pomiędzy „pobożnością ludową” a coraz popularniejszym – wypełniającym pustkę po religii - myśleniem magicznym?

„(…) w obliczu kryzysu chrześcijaństwa irracjonalizmy, miast zniknąć, zaczęły się rozwijać bez opamiętania.” wyborcza.pl

Na całym świecie.

Może jednak skończyć z „pobożnością ludową” i wrócić do źródeł? Chyba nie „Nepomuceny” są przyszłością tej religii?

Nepomucen chroni przed powodzią? W Lądku nadal jest poszukiwany.

„Rzeka Biała Lądecka zabrała kamienne balustrady oraz figurę Św. Jana Nepomucena, umieszczoną tam na początku XVIII wieku.” wroclaw.tvp.pl

Tu się już odnalazł ale przed wielką wodą też nie obronił.

„Například v Branticích svrhla kamennou sochu Jana Nepomuckého z metr vysokého podstavce a odnesla ji do koryta řeky, přitom přibrala i vysokou zeď kolem zámku.” blesk.cz

Ten najsłynniejszy z Pragi, w 1890 roku ocalił swój fragment mostu i swój pomnik, ale koledzy runęli do rzeki razem z przęsłem.

„Při zřícení pátého pilíře z něj spadly obě sochy – socha sv. Ignáce z Loyoly a sv. Františka Xaverského.”

„Nejen sv. Jan Nepomucký sletěl z Karlova mostu. Ve vodě skončil také František Xaverský” nasregion.cz


czwartek, 31 października 2024

Sudeckie pomniczki. Kamień spod Trójgarbu – pamiątka po opacie, bez którego nie byłoby „Perły Baroku”


W Masywie Trójgarbu piękne widoki można podziwiać nie tylko z wieży widokowej na szczycie.


Bernard Rosa, Dominik Geyer, Innocenty Fritsch i Benedykt II Seidel – mecenasi, dzięki którym Krzeszów nazywany jest Europejską Perłą Baroku. Niewiele by osiągnęli, gdyby opactwa nie uratował ktoś w trudnych dla katolików czasach.

„Opactwo cystersów w Krzeszowie, zwłaszcza w 2. połowie XVI w., mocno odczuło skutki rozprzestrzeniającej się na Śląsku reformacji. Bardzo wyraźnie stopniała liczba członków konwentu – około 1600 r. było ich raptem 12, podczas gdy kilkadziesiąt lat wcześniej pięć razy więcej. W umacnianiu morale zakonników nie pomogła samobójcza śmierć opata Nikolausa Ruperti w 1576 r., podobnie jak rozwój i umacnianie się od 1581 r. protestantyzmu w Kamiennej Górze, Świdnicy i Jeleniej Górze, a także coraz to nowe napięcia i konflikty wybuchające na podległych cystersom ziemiach – w 1616 r. w Wierzbnej doszło do profanacji krzyża, a cztery lata później w Chełmsku Śląskim zamordowano opata Marcina Clave.”

W tych trudnych latach sytuację ratował …

„Opat Caspar Ebert (1576–1609) poświęcił wiele uwagi sprawom opactwa, poprawiając jego sytuację majątkową, rozszerzając włości, modernizując infrastrukturę oraz wzmacniając pozycję, między innymi poprzez finansowanie budów kościołów w Lubawce, Okrzeszynie i Niedamirowie (…)” („Krajobraz kulturowy gminy Lubawka” Radosław Gliński, Agnieszka Patała, „Historia obok. Studia z dziejów lokalnych, 6”/History next to. Local past studies, 6, Wrocław 2017) 
 
 





Wykutą w kamieniu pamiątką jego działalności jest płyta na kościele p.w. św. Wawrzyńca w Krzeszówku. W roku 2021 można było na niej odczytać : „Casparus Ebertus Abbas”, data wydawała się nieczytelna. Obecnie – po oczyszczeniu - można odczytać odwrócone NN w „ANNO” i „1595”.




Na nadprożu portalu głównego widać datę „1588” związaną z przebudową kościoła.

Podobną datę w Masywie Trójgarbu kilkanaście lat temu wywęszył … jamnik.

„Moja historia z kamieniem sięga czasu przed 2010 r., kiedy jeszcze moje córki, Grażyna i Beata z rodzinami były w Świebodzicach.(...) Lubiliśmy rodzinne wycieczki rowerowe lub samochodowe (...) Jadąc ze Świebodzic do Starych Bogaczowic i potem wzdłuż zalewu w kierunku Strugi, aż do skrzyżowania trzech Ścieżek, na dole, w lekkim zagłębieniu, pod wielkim bukiem zostawialiśmy nasze pojazdy. Wędrowaliśmy w prawo pod górę, gdzie rosną przepiękne buki, lub innym razem w lewo, dość ostro pod górę, w stary mieszany las. To zwykle psy wybierały kierunek dalszego marszu. (...) Agatek- jamniczek, który wtedy miał już więcej niż 10 lat (...) zawsze znaczył swoją trasę, tym razem zatrzymał się na ścieżce do lasu, obwąchał i oznaczył wystający lekko kamień. Zanim doszłyśmy to on zaczął odkopywać kamień z gałązek, drobnych kamieni i liści, którymi był zasypany. (...) Głaz tkwił w ziemi głęboko, z mchu wystawało ok. 20 cm, ale oczyszczając go z mchu wyczułam na jego powierzchni jakieś zagłębienia, ryty, może jakiś wyryty napis?”




Jamniki są ciekawskie.

Dziesięć lat później …

„W maju 2020 r. po nagłośnieniu odkrycia została sporządzona dokumentacja fotograficzna kamienia i pomiary. Podjęto próbę interpretacji inskrypcji. Choć umieszczone na głazie napisy są słabo czytelne, to posiłkując się bocznym światłem silnej latarki można odczytać zaczną część rytów. Na samym środku kamienia umieszczony został znak „+*”, tworzą go dwie krzyżujące się linie o długości 20 cm. Centralnie ponad nim znajduje się wyraz „GRANZSTEIN”, przy czym litery „N” przedstawione zostały tu w ich lustrzanym odbiciu, analogicznie jak i w dalszej części napisu. W lewym górnym rogu znaku „+ umieszczono litery „CAG”, pod nimi zaś, w lewym dolnym rogu, znaki „AN1588”.”




CAG to zapewne „Caspar Abbas Grissoviensis”.

Kamień graniczny jest bardzo stary, a właściwie niesłychanie stary bo „przerobiono go” z głazu narzutowego co zbyt często się nie zdarza.

Historię odnalezienia kamienia i odszyfrowania napisów można znaleźć na stronie academia.edu
 

"Panoramy sudeckie. Widok z Trójgarbu na Karkonosze" kunstkamerasudecka.blogspot.com

piątek, 13 stycznia 2023

Sudeckie pomniczki. Machovský kříž pamiątką wojny trzydziestoletniej? Część druga

 


„Sudeckie pomniczki. Machovský kříž pamiątką wojny trzydziestoletniej?” kunstkamerasudecka.blogspot.com





Prawda wydaje się oczywista – kamienny krzyż pochodzi z roku 1859, jego renowację przeprowadził w roku 1886 „Matouš v Úpici”.


Gdy patrzymy na starodawną przecież bazylikę Grobu Świętego, trudno sobie wyobrazić, że przedtem stała w tym miejscu bazylika Konstantyna, jeszcze wcześniej świątynia Wenus a jeszcze przed nią w miejscu wielkiego kościoła i ruchliwych uliczek była dziura po kamieniołomie ze skałą Golgoty. A Wzgórze Świątynne? - kolejne religie „zawłaszczały” dla siebie miejsca ważne dla innych. Czasami była to specjalna profanacja, czasami chęć przejęcia popularności i „świętości” miejsca. Jerozolima jest szczególnym przykładem, w którym o miejsca święte toczył się i nadal toczy spór pomiędzy wyznawcami różnych religii oraz ich odłamów. Argumentacją „my byliśmy tu pierwsi” można cofnąć się do kultów z czasu neolitu, więc taka droga prowadzi chyba donikąd. W odpowiednio mniejszej skali …


„Światowid zniknął ze Ślęży. Podpalono też Jezusa. Wojna religijna pod Ślężą?” gazetawroclawska.pl



Czasami niezwykłość i „świętość” danego miejsca trwa w rozmywającej się pamięci kolejnych pokoleń, powodując odtwarzanie np. niszczejących kapliczek, czy krzyży przez setki lat. I nie jest to związane z żadną rywalizacją.

Machovský kříž, kojarzony z ruchem pielgrzymkowym do Wambierzyc, może mieć o wiele starszą historię, niż wynika z zamieszczonych dat. Według podań stał wcześniej w tym miejscu krzyż drewniany.





Podczas wojny trzydziestoletniej okrucieństwem wykazywali się tylko żołnierze?

Oddziały cesarskie wycofały się z okolicy, a ludność Machova skryła się w okolicznych górach. Opuszczoną miejscowość zajęli Szwedzi: żołnierze ulokowali się w domach, a do wciąż pracującej olejarni wprowadził się dowódca (generał) wraz ze sztabem. W następnych dniach wojsko plądrowało okolicę, wynajdując żywność i oczywiście alkohol. Wojacy, nie wyłączając dowódców, upijali się co noc do nieprzytomność. Trzej pracownicy olejarni zauważyli, że generał nie rozstawał się ze sporą, skórzaną torbą. Podejrzewali, że trzyma w niej coś bardzo cennego. Gdy Szwedzi ponownie się upili, zajrzeli do środka. Nie mylili się – w torbie znajdowały się niezwykłe klejnoty: złota kwoka z siedmioma kurczętami. Nie wiadomo, czy były to wojenne łupy, czy np. rodzinna pamiątka. Chciwość zwyciężyła, wyjęli skarby i zakopali w pobliżu. Następnie wrócili, by zatrzeć ślady i - niestety - dokonali okrutnej zbrodni. Chwycili pijanego oficera i wrzucili go głową w dół do kotła z wrzącym olejem. Nie zdążył nawet jęknąć, a zabójcy uciekli w góry, w których ukryła się reszta mieszkańców. Opowiedzieli im następnie o swoim czynie, tłumacząc, że zemścili się na okupantach. Ludzi ogarnęła trwoga.

Rano, gdy Szwedzi zobaczyli martwego dowódcę, z początku myśleli, że sam pijany wpadł do kotła z wrzątkiem. Później jednak znaleźli pustą torbę i zauważyli zniknięcie olejarzy. Wojskiem zawładnęła chęć zemsty. Na początek najeźdźcy puścili Machov z dymem, po czym rozesłali patrole po okolicy. Na pozór góry pełne skalnych wąwozów sprzyjały uciekającym cywilom, dobrze znającym okolicę. Jednak było wśród nich zbyt wiele dzieci oraz starców, poruszających się wolno i niezdarnie. Mieli też zbyt wiele dobytku ...

W miejscu, w którym wściekli żołnierze doścignęli i wymordowali mieszkańców Machova postawiono drewniany krzyż. W następnych latach zaczęli modlić się pod nim pątnicy zmierzający do Wambierzyc.

Czy tak było naprawdę? Brak w opowieści cudownych i nadprzyrodzonych elementów. Bardzo możliwe, że przetrwały w niej jakieś ślady dawnych, dramatycznych wydarzeń.

Podanie opublikowała Eva Koudelková, tropiąca dawne historie z okolic Gór Stołowych.

 

"Sudeckie skały. „Bumbrlíček” - Humpty Dumpty, Wańka wstańka a może jeszcze coś innego?" kunstkamerasudecka.blogspot.com

 

poniedziałek, 9 stycznia 2023

Zmarł znany alpinista – mistyk związany z Wrocławiem. Pionier teoekologii. Pozostały po nim pamiątki na skałach




„W piątek 6 stycznia zmarł ks. prof. Roman Rogowski – emerytowany wykładowca Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu. Był teologiem, pisarzem, pasjonatem gór i wykładowcą akademickim. Miał 87 lat.” wroclaw.pl


Wrocław ma szczęście do duchownych związanych z górami.


„Rekord światowy w sprawowanej Eucharystii w górach należy do wrocławskiego księdza Krzysztofa Gardyny, który celebrował ją na 8035 m, na szczycie Gaszer Brum 2 (Gaszerbrum II – od red.).”


„Ksiądz Krzysztof Gardyna – ur. 28 listopada 1958 r. we Wrocławiu, wychowywał się w Brzegu, absolwent brzeskiego Liceum Ogólnokształcącego nr 1, podjął studia medyczne, które jednak przerwał by wstąpić do Seminarium Duchownego w Krakowie. Przygodę ze wspinaczką rozpoczął w 1984 r. od Góry Olimp w Grecji. Od 1992 roku wspina się po najwyższych górach świata.” brzeg24.pl


Wracając do księdza Rogowskiego.


„Z perspektywy lat, czy może Ksiądz powiedzieć, czego nauczyły Księdza góry?

– Poczucia wolności. Nigdy nie czułem się tak wolny, jak w górach i dzięki nim. Nauczyły mnie też dystansu do przyjmowania ludzkich opinii. Wytworzyły we mnie zdolność do większego decydowania o sobie. Będąc na szczytach, często mówię: jest Pan Bóg, jest góra i jestem ja. Góry uczą odpowiedzialności za towarzysza wędrówki. Pogłębiły też moją religijność, ponieważ są znakiem, który nie jest Bogiem, ale Boga uobecnia.” przewodnik-katolicki.pl


Tak się złożyło, że 7 stycznia przechodziliśmy obok Skał Władysława i nie wiedzieliśmy jeszcze, że ksiądz Rogowski zmarł.


„Grupa młodopaleozoicznych gnejsów na południowo-wschodnim zboczu Ślęży. Dla uczczenia zasług marszałka Moltkego umieszczono tu brązowy medalion z jego profilem oraz tablicę pamiątkową, po roku 1945 oba zostały usunięte. Obecnie na jednej ze skał znajduje się ceramiczna plakieta z głową Chrystusa, umieszczona z inicjatywy ks. Romana Rogowskiego, wrocławskiego teologa i miłośnika gór.” fotopolska.eu

Ceramiczny Chrystus na Ślęży dzisiaj nie wszystkim się podoba – no cóż, jak się wydaje był/jest jednak postacią mniej kontrowersyjną niż Moltke (pewnie dzisiaj Moltke mógłby zostać, czas leczy rany). Nie jest winą Chrystusa, że w jego imieniu robiono i nadal się czyni przeróżne dziwne rzeczy. Ludzkość jest w stanie popsuć każdą piękną ideę.




„(…) często mówi się o tym, że to Kościół stworzył teologię, wedle której człowiek jest panem stworzenia i niszczy to wszystko. - Natomiast my pokazujemy, że tak wcale nie jest. Odpowiedzią teologii na to wyzwanie, jakim jest możliwość katastrofy ekologicznej, jest tzw. teoekologia - dodaje.

Ks. Lipniak zwraca uwagę, że pionierem tego działu teologii jest wrocławski kapłan ks. prof. Roman Rogowski. - To wszystko, o czym teraz mówimy, on swoim proroczym zmysłem dotknął. Natomiast nie ma takich sympozjów w Kościele, które w sposób szeroki podjęłyby to zagadnienie – przekonuje.” wroclaw.gosc.pl


„Być panem czegoś” można na różne sposoby. Można poddanych wyzyskiwać i mordować, można o nich dbać i się nimi opiekować.

Chyba nawet Bóg nie przewidział, że niektórzy zrozumieją Jego słowa jako przyzwolenie na wyzysk i mordowanie.

 

wtorek, 27 grudnia 2022

Sudeckie pomniczki. Machovský kříž pamiątką wojny trzydziestoletniej?

 

Na pozór wydaje się to niemożliwe.

„Pískovcový kříž z roku 1859 v sedle pod Božanovským Špičákem, na významné křižovatce cest. Na podstavci je reliéf Panny Marie s nápisem a stopami polychromie, na zadní straně je údaj o opravě, kterou roku 1886 provedl Matouš z Úpice.” hrady.cz


Pod krzyżem "czaszka Adama"

„Encyklopedia sudecka. Sudeckie pomniczki - krzyż dzwonnika Röhrichta. Czaszka Adama z Jerozolimy” kunstkamerasudecka.blogspot.com

Najczęściej istnienie krzyża wiązane jest z pielgrzymkami do Wambierzyc i pątnikami przybywającymi z czeskiej strony gór. Być może jednak krzyż ma o wiele starszy rodowód i został postawiony w miejscu dawniejszego - drewnianego.






To fragment panelu poświęconego „Wambierzyckiej trasie pielgrzymkowej”. Czy na pewno były to kości szwedzkich żołnierzy?

„W tradycyjnej kulturze materialnej olejarstwo, aż po wiek XX należało, obok młynarstwa, do najbardziej rozpowszechnionych przemysłów rolno-spożywczych. Jego popularność wynikała z roli jaką olej pełnił w gospodarce. Obok powszechnej konsumpcji żywnościowej używano go bowiem do konserwacji maszyn, wyrobu farb, oświetlania pomieszczeń, w kosmetyce i lecznictwie.

Wyrób oleju na ziemiach polski był już praktykowany na początku pierwszego tysiąclecia naszej ery. Znajomość tego przetwórstwa u dawnych Słowian poświadcza stara nazwa oleju „masło” używana do dziś w języku rosyjskim i bułgarskim. Olejarstwo do okresu wczesnego średniowiecza miało głównie charakter wytwórczości domowej, służącej zaspokojeniu własnych potrzeb gospodarczych. Tłoczenie oleju w tym okresie było zajęciem równie powszechnym jak np. tkactwo.” olejewielkierychnowo.pl

Dawna olejarnia z Machova miała odegrać w tej historii znaczącą i tragiczną rolę.

Ciąg dalszy nastąpi.


„Sudeckie pomniczki. „Siedem krzyży” z okolic Jawornika - „sudecka Masada”? kunstkamerasudecka.blogspot.com

 


czwartek, 11 sierpnia 2022

Nagrobek ze Ścinawki i „Walkiria”. Część pierwsza




„Najsłynniejszym zamachowcem, który planował zabić Hitlera, był Claus von Stauffenberg. Próbował on zamordować Führera w 1944 roku w Wilczym Szańcu. Jednak inicjatorem tego najbardziej znanego zamachu był generał Hellmuth Stieff, o którym historia całkowicie zapomniała. Bogusław Wołoszański przypomni, jaką rolę odegrał Stieff podczas nieudanego ataku na przywódcę III Rzeszy, który mógł zmienić bieg wydarzeń.” tv.wp.pl




W roku 1929 Hellmuth Stieff wziął ślub z Ili Cäcilie Gaertner - córką człowieka, który zbudował przemysłową potęgę okolic Nowej Rudy. Adrian Gaertner, bo o nim mowa, w czasie wojny nie miał łatwego życia. Z powodu zięcia przesiedział wiele miesięcy w więzieniu, prześladowany przez gestapo (nie bez przyczyny, bo raczej solidaryzował się z czynami i poglądami generała, o czym świadczyła korespondencja). Z aresztu wyszedł w kwietniu 1945 roku. Krótko później - 11 maja - w powojennym zamieszaniu został zamordowany przez Polaków, prawdopodobnie z powodów rabunkowych, gdyż był człowiekiem zamożnym.

Od 2004 roku geolog i przemysłowiec ma znowu nagrobek w Ścinawce Średniej. Jego pomnik odsłonięto także w Austrii. 
 
Generał Hellmuth Stieff, powieszony wkrótce po zamachu, od roku 1999 jest "świadkiem wiary" Deutsche Martyrologium des 20. Jahrhunderts. 
 
Ciąg dalszy nastąpi.
 
„Sekrety ziemi kłodzkiej”. Czy Bruno Schulz naprawdę był w Kudowie w roku 1921? I co ma z tym wspólnego hiperinflacja w Republice Weimarskiej?" kunstkamerasudecka.blogspot.com

 

wtorek, 5 lipca 2022

Panoramy sudeckie - z wieży na Kłodzkiej Górze

 Widok z wieży na Kłodzkiej Górze w kierunku Masywu Śnieżnika i Gór Bialskich.


 


"Panoramy sudeckie. Wysoki Jesionik z Kopřivníka. Co się współczesnym wymyślaczom nazw w Sudetach nie spodobało w „Psim Grzbiecie”? kunstkamerasudecka.blogspot.com

wtorek, 14 grudnia 2021

Czterdzieści kilometrów od chatki SKPS-u rozbił się F-16. W Polsce mało kto o tym słyszał

  Pomnik przy bramie Beauvechain Air Base wikimedia.org

W Sudetach i okolicach rozbiło się wiele odrzutowców bojowych produkcji radzieckiej, ale nowoczesny amerykański myśliwiec? Zwłaszcza, że F-16 nie używają ani Czesi, ani Niemcy, a Słowacy dopiero je zamówili. Polskie F-16 zaś nie ulegały do tej pory wypadkom.




Kamenec w Górach Orlickich. Pomnik z fragmentu skrzydła odrzutowca Mig-15 (chociaż rozbił się prawdopodobnie Mig-17 i to kilkaset metrów dalej). Pamiątka interwencji sił Układu Warszawskiego w celu stłumienia Praskiej Wiosny w 1968 roku. Samolot wystartował z lotniska w Hradcu Králové i rozbił się w górach 30.10.1968. Zginął pilot Wiktor Pawłowicz Gagarinov. Niedaleko znajduje się ... "Encyklopedia sudecka. Mitologia wokół nas. „Sfinga” z Gór Orlickich to kobieta?" kunstkamerasudecka.blogspot.com
 
General Dynamics F-16 Fighting Falcon w wersji C/D Block 52+ jest podstawową bronią Sił Powietrznych. To nadal nowoczesny samolot posiadający dużą wartość bojową. Sprawdzona w boju konstrukcja wciąż cieszy się wielkim powodzeniem, a jej istotne elementy będą powstawać w Polsce.

„Należące do amerykańskiej spółki Lockheed Martin i działające w Polsce zakłady PZL Mielec będą dostarczać komponenty i zespoły do budowy samolotów wielozadaniowych F-16C/D Block 70/72.” milmag.pl

W roku 1995 doszło do wypadku myśliwca tego typu (wersja A Block15) na lotnisku w Hradcu Králové. Katastrofa jest szczególna z kilku powodów. Rozbity u podnóża Gór Orlickich samolot przerobiono na pomnik i można do tej pory oglądać go w Belgii, przy bramie głównej Beauvechain Air Base. Podczas katastrofy kierowała nim pierwsza kobieta – pilot myśliwca - w historii belgijskiego lotnictwa wojskowego.


Lotnisko w Hradcu Králové pełniło ważną rolę w roku 1945. Operujące z niego samoloty zaopatrywały Festung Breslau. Tyle z nich zostało po wojnie.
"Festung Breslau 1945. Oni tworzyli „most powietrzny” do twierdzy – Czesi przypomnieli zdjęcia. Część I" kunstkamerasudecka.blogspot.com

 Krótka dygresja …

Z jakiego kraju pochodziła pierwsza kobieta będąca pilotem bojowym? Niemiec, Francji, USA, Wielkiej Brytanii, Rosji, Holandii, Włoch? Pewnie wielu będzie zaskoczonych.

Sabiha Gökçen, adoptowana przez Mustafę Kemala Atatürka, w latach 30. XX wieku ukończyła Akademię Sił Powietrznych Turcji i już w roku 1937 wzięła udział w działaniach bojowych przeciw Kurdom. W większości państw europejskich pilotki bojowe pojawiły się dopiero pod koniec XX wieku, a w Polsce jeszcze później (Katarzyna Tomiak-Siemieniewicz – pilot bojowych odrzutowców, Mariola Andrasik – pilot śmigłowców bojowych).

Trzy belgijskie F-16 miały wziąć udział 12.5.1995 roku w międzynarodowych pokazach lotniczych (CIAF – Czech International Air Fest) w Hradcu Králové. Pogoda tego dnia nie dopisywała, intensywny deszcz zalał płytę lotniska na krótko przed lądowaniem klucza belgijskich odrzutowców. Woda nie tylko utrudniała wytracenie prędkości. Pilot drugiego z lądujących myśliwców widząc, że nie jest w stanie wyhamować, zdecydował się na przerwanie lądowania, start i ponowne podejście. Zwiększenie ciągu wytworzyło chmurę kropelek, która zasłoniła widoczność ostatniemu F-16 pilotowanemu przez Lt (kapitan) Anne-Marrie Jansen facebook.com. Gdy zobaczyła, że samolot nie zdąży zatrzymać się przed końcem pasa było już zbyt późno na start. Na końcu odrzutowiec wpadł w poślizg i zarył w rozmiękły grunt (lotnisko nie było wyposażone w awaryjne urządzenia / liny i haki hamujące). Po nagłym wytraceniu prędkości samolot zaczął się przewracać a pilotka w ostatniej chwili użyła katapulty leteckabadatelna.cz. Odniosła tylko niewielkie obrażenia a uratowała sobie życie, gdyż kabina F-16 została zniszczona. Wrak samolotu wrócił do Belgii na pokładzie transportowego Herculesa, a Anne-Marrie Jansen jest pilotem do tej pory. Prowadzi wielkie maszyny transportowe. Uszkodzenia F-16 były na tyle duże, że zdecydowano o przerobieniu go na pomnik. 
 
"Sto lat temu „Orzeł z Krymu” zginął w skalnym mieście obok Adršpachu (w „czeskich Tatrach”!). Leciał z pasażerem do Warszawy. Część pierwsza" kunstkamerasudecka.blogspot.com


środa, 15 września 2021

Od wrocławskich „wrót dżumy” po morowy cmentarz w Górach Złotych. „Czyń tu pokutę, pókiś żyw jeszcze”

 


Pomimo tego, że przyszło nam żyć w czasach pandemii niektóre pamiątki i zabytki, związane z zarazami sprzed wieków, wydają się być nadal nieco zapomniane i turystycznie niewykorzystane (nie chodzi o robienie sensacji a raczej o zadumę nad kruchością naszej cywilizacji i kultury).




Kilka dni temu odwiedziliśmy miejsce pamięci o cmentarzu ofiar zarazy z czasów wojny trzydziestoletniej, na zboczach Jawornika Wielkiego. Wspomnienia o tragicznych wydarzeniach są odświeżane od kilku lat (odbywają się nawet „terenowe” msze za zmarłych) ale nie jest ono zbyt popularne wśród turystów. 

 

 

 

Swoją drogą, ciekawe, czy cmentarz tak wielkiej liczby ofiar naprawdę znajdował się w tym miejscu na zboczu, czy tablica i pomniczek stoją przy ścieżce wiodącej do miejsca pochówku?




Stosunkowo znaną, wrocławską pamiątką epidemii dżumy jest tablica morowa ze ściany kamienicy przy ul. Ruskiej, obecnie znajdująca się na wystawie w Pałacu Królewskim. Ufundowali ją miejscy rajcy Melchior Arnold i Caspar Lang. Upamiętnia ofiary zarazy z 1568 roku i jest jednym z pierwszych publicznych pomników na terenie Wrocławia.


„Historia Śląska i Wrocławia przez ścięte głowy opisana. Kapliczka Dompniga, czyli pamiątka po symbolicznej egzekucji króla Macieja Korwina? „Średniowieczny komunikat polityczny”. Cz. II”  kunstkamerasudecka.blogspot.com


Pamiątką po następnej epidemii jest epitafium „lekarza trzech cesarzy” i znawcy dżumy …




„Johann Crato von Krafftheim studiował u Marcina Lutra w Wittemberdze, doktorat z medycyny uzyskał w Padwie. W 1550 r. wrócił do Wrocławia i podjął badania nad rozprzestrzenianiem się zarazy. Jego pionierska praca „Ordnung ader Präservation zur Zeit der Pest” (1555 r.) miała przełomowe znaczenie w dziejach medycyny. Od 1560 r. sprawował kolejno funkcję osobistego lekarza (Leibarzt) 3 cesarzy: Ferdynanda, Maksymiliana i Rudolfa II, pozostając na tym stanowisku aż do emerytury w 1580 r., kiedy to wrócił do Wrocławia. Zastąpił go jego uczeń Peter Monau, który na dworze Habsburgów pełnił swe obowiązki przez 8 lat.” (Barbara Bruziewicz – Mikłaszewska „Peter Monavius (1551–1588) lekarz wrocławski i jego dysertacja z 1578 roku „De dentium affectibus” – najstarsza w Europie praca doktorska o tematyce stomatologicznej”).

Johann Crato von Krafftheim zmarł - walcząc z kolejną epidemią - w 1585 roku i został pochowany w bazylice św. Elżbiety.


„W 1592 roku, 21 sierpnia, szlachetny, wielmożny i czcigodny pan Jan Baptist Crato von Crafftheim, Jego Rzymskiego Cesarskiego Majestatu dworski sługa i św. Palatynatu Komes łagodnie odszedł w Bogu (A). Janowi Cratonowi z Crafftheim, doradcy i osobistemu lekarzowi trzech najłaskawszych cesarzy, zmarłemu pobożnie w Chrystusie dnia 19 października i Marii Schartianównie z Werth, polecającej swą duszę Bogu dnia 3 czerwca, zadbał o wykonanie tego syn, Jan Chrzciciel Crato, pomny na przemijanie. Odeszli w roku 1585 (B).” („Życie, śmierć i zbawienie. Inskrypcje kościoła św. Elżbiety we Wrocławiu w świetle rękopisu z 1649 roku”, Wrocław 2016)



Mało znane wydają się natomiast wrocławskie, ponure „wrota dżumy” („Pest Thür”) . Powstały przy okazji tej samej epidemii, która w 1633 roku (ale rozpoczęła się wcześniej) spustoszyła Złoty Stok. „Wrota” są ozdobnym, obecnie zamurowanym, renesansowym / manierystycznym portalem w południowej ścianie dawnego (obecnie Sobór Narodzenia Przenajświętszej Bogurodzicy) kościoła św. Barbary. Kościół ten powstał na miejscu dawnej kaplicy cmentarnej parafii św. Elżbiety i kontynuował jej rolę, a podczas wojny trzydziestoletniej chowano przy nim ofiary zarazy. 

 

 

 Na portalu znajduje się data „1632” i napis brzmiący w tłumaczeniu: „Koniec twój, człecze, przed drzwiami czeka. Czyń tu pokutę, pókiś żyw jeszcze” (Jacek Grębowiec „Inskrypcje w przestrzeni otwartej Wrocławia”) 

Na portalu możemy zobaczyć symbole przemijania: płonącą i zgaszoną świecę oraz klepsydrę.


W portalu pali się światełko …



Gdyby do dawnego kościoła św. Barbary powróciły zabytki znajdujące się w najważniejszych muzeach kraju i regionu, byłby zapewne jedną z największych atrakcji centrum Wrocławia.


„Ołtarz cenniejszy niż kościół. „Kometa na śląskim niebie”. Cz. I”  kunstkamerasudecka.blogspot.com


„Upośledzony” Wacław Żagański z kruchty kościoła św. Barbary. Czy książę z placu Cyckowego naprawdę chciał, by po śmierci wszyscy po nim deptali?”  kunstkamerasudecka.blogspot.com

 

 

poniedziałek, 1 marca 2021

Kamień graniczny z roku 1733. Dokonaliśmy częściowej rewitalizacji granicy opactwa krzeszowskiego. Część pierwsza


Inspiracją do odbycia tej wycieczki była ciekawa strona sciezkawbok.wordpress.com

Teren nie jest zbyt często odwiedzany przez turystów, gdyż jak policzyliśmy, choć razem mamy ok. 230 lat, to nikt z nas wcześniej tu nie był. I był to błąd, gdyż okolica jest niezwykle malownicza oraz obfitująca w widoki od Karkonoszy po Góry Wałbrzyskie (a pewnie i dalsze przy innej pogodzie).

„W 2017 roku opisałem ciekawy zachowany kamień graniczny opactwa krzeszowskiego, który obecnie znajduje się w ogródku jednej z kawiarni w Kamiennej Górze. Napisałem wtedy, że jest to jedyny znany taki kamień, na którym wyryto monogram I(F)AG oraz datę 1733. Wg informacji właściciela kawiarni, kamień odnalazł on na wysypisku leśnym w okolicach Czadrowa.”

Później okazało się, że w Czarnym Lesie są jeszcze dwa takie kamienie, z tego jeden wywrócony w krzakach.

„Kamień był przewrócony na stronę bez oznaczeń. Musiałem go obrócić, co w pojedynkę nie było takie łatwe. Na kamieniu znajdują się identyczne oznaczenia co na poprzednim, są one jednak dużo mniej widoczne. Napis ‚I(F)AG 1733’ stał się lepiej widoczny dopiero po polaniu oznaczeń wodą. Postawienie do pionu takiego kamienia samemu jest dla mnie rzeczą niewykonalną, dlatego kamień przewróciłem z powrotem do jego pozycji, w której go znalazłem.” 



W sobotę pojechaliśmy, by kamień odnaleźć i ustawić do pionu. Udało się to całkiem nieźle a w nagrodę niebo rozpogodziło się i ukazały się naszym oczom zabytki Krzeszowa. Bardziej szczegółowo wycieczkę opiszę już wkrótce. 



 

Opat Innocenty Fritsch, któremu oprócz kamieni zawdzięczamy wielką, barokową świątynię w Krzeszowie zmarł rok po wykonaniu słupków granicznych.

„Encyklopedia sudecka. Jak to z najstarszym pomniczkiem Gór Izerskich było? Preusslerstein” kunstkamerasudecka.blogspot.com



środa, 3 lutego 2021

Na nartach do bardzkiej Diany

Pandemiczny Obóz Narciarski SKPS (na raty) …




Korzystając z pierwszej od lat porządnej zimy zdecydowaliśmy się na Góry Bardzkie – w ostatnich czasach rzadko kiedy można tam było pojeździć na nartach. Wyruszyliśmy z wioski, która rozsławia okolicę podobnie jak Twierdza lecz wśród innej publiczności.




„Każdego roku Biuro Świętego Mikołaja w Srebrnej Górze ma pełne ręce roboty. Dociera do niego nawet kilka tysięcy listów. (…) Srebrnogórskie biuro jest już znane tak bardzo, że w ubiegłym roku, gdy zamknięto z przeciążenia pocztę w Laponii - tamtejsze listy trafiły właśnie na Dolny Śląsk. - To wyjątkowa i magiczna sytuacja, w której adres przestaje mieść znaczenie - dodaje Rudnicki. (…) Szacuje się, że każdego roku listonosz doręcza do biura co najmniej 4 tysiące przesyłek. Odpisują na nie wolontariusze z całej okolicy. Jeśli tylko adres jest czytelny, list na pewno nie pozostanie bez odpowiedzi. Czasem nadawcy odpisują ponownie, dołączając znaczki i dziękując Mikołajowi za odpowiedź.” radiowroclaw.pl




Do bardzkiej Diany wędrowaliśmy podczas pięknej, słonecznej i mroźnej pogody oglądając krajobrazy od ośnieżonych nizin (rzadki ostatnio widok) po Śnieżnik. Dość często trafialiśmy na dorodne cisy, których nie brakuje w tej części Sudetów. O śniegu można powiedzieć, że był szybki dość ... i zjazdy budziły pewne emocje. Poza szlakami góry świeciły pustkami, dopiero po południu a na zachód od Wilczaka pojawili się turyści i spacerowicze, a nawet kilku narciarzy.


 

 

Skąd bogini Diana w Górach Bardzkich?

Rok 2016 …

„W roku 2016 koło obchodzi 70-lecie. Z tej okazji 1 października 2016 r. odbyły się uroczyste obchody, które rozpoczęły się mszą świętą w Bazylice w Wambierzycach a zakończyły wspaniałą zabawą myśliwską. (…) Kolejnym akcentem obchodów 70-lecia koła, było zakupienie figurki Bogini łowów Diany i umiejscowienie jej na „Trzech lipach” (obwód 344) w miejscu znanym i lubianym przez myśliwych.” kolo-lowieckie-diana.nowaruda.pl



 

Można powiedzieć, że po wiekach historia zatoczyła koło – figurka pokazuje drogi, którymi przez stulecia kroczyła religia i tradycja.




Dla starożytnych Greków boginią łowów była Artemida ze swą olbrzymią świątynią w Efezie. Efez stał się później kluczowym miejscem dla chrześcijaństwa.

„Ryba po grecku” z Grzmiącej, Rzymu, Betlejem i Efezu” kunstkamerasudecka.blogspot.com

„Ostatni dogmat. Zasnęła, czy zmartwychwstała? Co właściwie katolicy świętują 15 sierpnia? I o modlitwie o celność bombardowania” kunstkamerasudecka.blogspot.com


Następnie Artemida została skojarzona z rzymską Dianą.

Pogańską boginię miał usunąć w cień święty Eustachy, który ujrzał pięknego jelenia ze świetlistym krucyfiksem między rogami (od jego imienia pochodzi nazwa ważnej sudeckiej góry – o tym innym razem).

Eustachego zaczął wypierać, lubiany przez Niemców, św. Hubert. Przekopiowano do niego legendę o jeleniu ze świetlistym krucyfiksem.

Tę legendę na gruncie polskim kopiowano dalej i połączono z postacią św. Emeryka (ważnego dla Gór Świętokrzyskich).

Obecnie święci mają kapliczki, w których występują razem i w pełnej zgodzie.

„Encyklopedia sudecka. Śnieżnicka Kapliczka Czterech Patronów. Czy święty Hubert obok Franciszka to próba pogodzenia wody z ogniem? Czy Hubert naprawdę powinien być patronem myśliwych?” kunstkamerasudecka.blogspot.com

W czasach nowożytnych zaczęto wracać do Diany.

„Diana Wschowska, której pierwowzorem jest Zofia Gorzeńska, wschowianka, łowczyni uhonorowana w 1752 roku tytułem Łowczyni Wschowskiej przez króla Augusta III Sasa, jest jednocześnie patronką wszystkich łowczyń, zrzeszonych w Stowarzyszeniu Dian Polskich. Od pięciu lat o tej postaci przypomina pomnik znajdujący się u zbiegu ulic Matejki i Lipowej, a którego pierwowzór powstał w 1806 roku i stał w tym miejscu aż do końca II Wojny Światowej. Dzięki staraniom ówczesnej prezes Stowarzyszenia Dian Polskich, pani Ewy Maj, pomnik po niemal 70 latach wrócił na swoje miejsce.” zw.pl

 
„Sto lat temu, w 1911 roku, rodzina Franklów, przemysłowców z Prudnika, ufundowała w miejscowym parku pomnik Diany z łukiem i jelonkiem, wzorowany na rzeźbie z muzeum w Luwrze.” nto.pl

Diana (Artemida) była związana z jeleniem wieki całe przed Eustachym.


 

 


„Pomnik Diany, a właściwie Grupa Diany, jak nazywano przed wojną pomnik, był autorstwa Ernsta Segera. Stał w parku Szczytnickim u zbiegu ulic Mickiewicza i Wróblewskiego. Antyczna bogini trzymała w ręku włócznię i towarzyszyły jej dwa psy myśliwskie. Wbiegała na cokół ułożony z głazów, które imitowały górski krajobraz. Wokół zasadzono drzewa iglaste i roślinność alpejską. Tę część parku nazywano nawet Ogrodem Diany. Dziś bogini towarzyszą rzeźby ogarów polskich.” wroclaw.naszemiasto.pl



Jak widać, bogowie i święci z różnych stron świata, kobiety i mężczyźni potrafią żyć w zgodzie o ile tylko ludzie im nie przeszkadzają.




Gdy wracaliśmy zachodzące słońce oświetlało Twierdzę.




Zjazd do Mikołajowa był dosłownie błyskawiczny.



 

W Mikołajowie trafiliśmy na narciarskie skoki – jeden z zawodników osiągnął 27 metrów, a nie miał specjalnego kombinezonu i ważył prawie tyle co dwóch Małyszów.