Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Góry Turcji. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Góry Turcji. Pokaż wszystkie posty

środa, 10 stycznia 2024

Pokłon Sześciu Króli. Ryszard Petru i wpadka, która przez przypadek nie jest tak wielka, jak się niektórym wydaje. Część pierwsza

 Ciekawe, ilu ludzi wyśmiewających polityka było w skalnej świątyni Tokali Kilise w Göreme.



Pokłon Sześciu Króli w Kapadocji. semanticscholar.org




Skalne świątynie Göreme zwiedzałem w 1997 roku. Miejsce nie było tak zagospodarowane jak dziś, ale miało przez to większy urok?




„W ósmą rocznicę "wpadki", Ryszard Petru sam przypomniał swoje słowa. "Przypominam, to dziś!" napisał w swoich mediach społecznościowych. Polityk odniósł się do wypowiedzi sprzed lat, w której przemianował święto Trzech Króli na święto "Sześciu Króli".

Ryszard Petru postanowił zażartować sam z siebie i w tę szczególną sobotę przypomnieć własną wpadkę sprzed lat. W 2016 roku polityk przejęzyczył się na temat święta Trzech Króli, które zawsze przypada 6 stycznia.” polsatnews.pl


Żaden szanujący się biblista nie stwierdzi z całą pewnością, że Króli było trzech? Dzisiejsze wyobrażenia to wytwór wiary i tradycji. Dotyczy to również imion Mędrców / Magów / Króli.


„Jedyna informacja o mędrcach znajduje się w Ewangelii Mateusza, gdzie nie podano, ilu ich było. Współczesna egzegeza, badając w sposób krytyczny źródła historyczne i literackie, zwraca uwagę, że opowiadanie "Ewangelii Mateusza" o pokłonie trzech króli nie ma charakteru kronikarskiego. Zarówno wśród wiernych, jak i uczonych można znaleźć dwie grupy - jedna uznaje, że jest to opowieść o historycznym wydarzeniu, druga, że jest to refleksja na tematy, które mają swój początek w "Starym Testamencie".

(…)

W najstarszych źródłach, mówiących o tych niezwykłych gościach w Betlejem, nie jest powiedziane, że było ich trzech. Nie jest też powiedziane, że przybyli w dzień narodzin Jezusa, bo Mateusz pisze, że znaleźli go w domu, a nie w stajence.

- Przedstawiani są jako trzej królowie tylko w tradycji, nie w źródłach historycznych. Tak naprawdę nie wiadomo, ilu ich przybyło. Liczbę tę określono na podstawie darów – mówiła profesor Anna Świderkówna, historyk literatury, papirolog, biblistka z Uniwersytetu Warszawskiego. – Najpóźniej w tradycji pojawiają się imiona Kacper, Melchior i Baltazar.” trojka.polskieradio.pl


Według różnych apokryfów Magów / Królów było dziesięciu, dwunastu lub nawet więcej (i do tego jeszcze 1200 służby!).




Czasami było ich tylko dwóch – jak w rzymskich katakumbach. catacombeditalia.va i researchgate.net

 

Ciąg dalszy nastąpi.

 

 

niedziela, 27 grudnia 2020

Wędrówki architektoniczne. Theodor von Gosen, Meduza i Cysterna Bazylikowa





Nie tak dawno w Muzeum Narodowym we Wrocławiu ...

“W muzealnym holu wita nas dwóch młodzieńców - "Szermierz", wypożyczony z Leverkusen, autorstwa Hugo Lederera oraz "Perseusz" Theodora von Gosena.”

Perseusz trzyma stopę na odciętej głowie Meduzy, co dobrze widać na zdjęciu z 1905 roku. Theodor von Gosen sportretował się wtedy na tle rzeźby.

Tydzień temu Muzeum Narodowe we Wrocławiu udostępniło wykład “Sztuka Bizantyjska”. W trakcie wykładu pokazano dzieło geniuszu dawnych inżynierów – Cysternę Bazylikową z Kostantynopola. Była też mowa o głowach Meduzy, na których oparto kolumny w Cysternie. To jedne z najsłynniejszych Meduz na świecie.




Theodor von Gosen wyrzeźbił “Perseusza z głową Meduzy” w roku 1900 pod wpływem Adolfa von Hildebrandta, artysty tworzącego w dawnym klasztorze San Francesco di Paola we Florencji. Hildebrandt był zafascynowany sztuką włoskiego renesansu – podobnej fascynacji uległ von Gosen. W roku 1902 wyruszył w pierwszą podróż do Włoch.

Mit o Perseuszu i odcięta głowa Meduzy przewijają się przez kulturę od czasów antycznych po współczesność.


"Metopa z przedstawieniem Perseusza zabijającego Meduzę, odlew gipsowy, Berlin, 1861-1877, ze zbiorów Uniwersytetu Wrocławskiego." Oryginał znajduje się w Palermo. uni.wroc.pl


Miałem to szczęście, że przewędrowałem Turcję wzdłuż i wszerz w latach 1997 i 1998, gdy wydawało się, że kraj ten zmierza w kierunku liberalnej demokracji a nie islamskiej dyktatury. Zwiedzałem wtedy Cysternę Bazylikową, którą wcześniej znałem z przygód Bonda, Jamesa Bonda (“Pozdrowienia z Rosji”). Nawiasem mówiąc zdjęcia robiłem aparatem ZENIT 12 XP produkcji radzieckiej a lampę błyskową miałem z NRD. Liczyło się każdą klatkę filmu, zwłaszcza, gdy wyjazd trwał ponad miesiąc. Cysterna była także gorzej oświetlona niż dzisiaj.




“Cysterny Stambułu, czyli gdzie mieszka Meduza”

(…)

Cysterna została zbudowana w 532 r. na rozkaz cesarza Justyniana w miejscu zburzonej podczas powstania Nika bazyliki św. Eliasza i pełniła swoją funkcję aż do zdobycia Konstantynopola przez Turków w 1453r. Przez następnych 100 lat leżała zapomniana, aż do ponownego odkrycia jej przez holenderskiego podróżnika Gyllesa, który odwiedził Stambuł w poszukiwaniu bizantyjskiej historii miasta. Przez kolejnych 400 lat pełniła różne funkcje, także np. wysypiska śmieci. Dopiero gruntowna renowacja z roku 1987 przywróciła ten niezwykły zabytek turystom. Budowla jest ogromna, ma wymiary 143x65m, a jej sklepienie podpiera 336 kamiennych kolumn. Kolumny mają około 9m wysokości i są odległe od siebie o około 4,8m. W czasach świetności cysterna mogła pomieścić aż do 80 tys. m3 wody! Różnorodność wykorzystanych do budowy materiałów i stylów wskazuje na to, że została ona zbudowana z pozostałości istniejących już budowli.”

Dotyczy to nie tylko kolumn.




“Jedną z atrakcji są znajdujące się w północno-zachodnim rogu cysterny kolumny, których podstawą są ułożone na boku i do góry nogami głowy Meduzy. Zgodnie z mitologią grecką jej spojrzenie zamieniało w kamień wszystko, co żyje. Zapewne dlatego legenda mówi, że cesarz Justynian kazał umieścić je w najodleglejszym rogu cysterny do góry nogami tak, by woda jak najszybciej zakryła ich oczy.” travellersi.pl




Głowy Meduzy to spolia przeniesione najprawdopodobniej z dawnego nimfeum.

“Nimfeum (nimfajon) – świątynia nimf, żeńskich bóstw wodnych, związanych ze źródłami, strumieniami i rzekami. W starożytnej Grecji miejscami kultu tych istot były uświęcone groty, gaje ze źródłami, później także studnie. Grecy niekiedy wznosili obiekty sakralne, ale często obywano się bez budynków – świątyń, składając ofiary na wolnym powietrzu. 


 
W architekturze starożytnego Rzymu nimfeum to także obiekt architektoniczny, dekoracyjne zakończenie wodociągu – akweduktu. Takie nimfeum mogło mieć postać kaskady czy fontanny, z rzeźbiarską i architektoniczną dekoracją.” archirama.muratorplus.pl
 


Na zdjęciach nimfeum w Cezarei Nadmorskiej (Izrael)

“Hugo Lederer – nie tylko „Szermierze”. Alfred Vocke i „Przeznaczenie”. Część pierwsza” kunstkamerasudecka.blogspot.com









poniedziałek, 27 kwietnia 2020

Zwierzęta Sudetów. Żółw ozdobny z Gór Bardzkich. "Tykająca bomba"

Gdyby mi ktoś rano w czwartek zaproponował zakład o np. dziesięć tysięcy, że dzisiaj spotkam żółwia na wycieczce w Góry Bardzkie, to pewnie bym się założył. Bo gdy przez lata całe nie spotkało się żółwia w Górach Bardzkich …

No i bym przegrał. 


 
Tu rozbudowana dygresja.

Żółwie w górach spotykałem i to raczej na wysokościach tatrzańskich niż sudeckich. W roku 1997 wchodziliśmy na Mount Hasan (Hasan Dağı). Wulkan był wtedy mało znany i jeszcze rzadziej odwiedzany. Nie istniały żadne mapy turystyczne, a przez dwa dni w masywie nie spotkaliśmy innych turystów (i nikogo innego prawie też). Zmieniło się to w XXI wieku. Szczyt stał się sławny dzięki archeologom i teoriom o najstarszym na świecie malowidle przedstawiającym wulkaniczną erupcję.



Ruiny bizantyńskiego miasta Nora pod wulkanem
Hasan Dağı

 
“Catalhoyuk, położone w południowej części Wyżyny Anatolijskiej w centralnej Turcji, jest jednym z najbardziej znanych stanowisk archeologicznych świata. Stało się słynne dzięki charakterystycznej zabudowie składającej się z domostw wzniesionych z cegły mułowej. Ich ściany przylegały do bezpośrednio do siebie, a do wnętrza wchodzono z poziomu dachu. Wnętrza części domów były bogato dekorowane m.in. malowidłami.” naukawpolsce.pap.pl
 




“Głęboki wykop odkrył pozostałości domów mieszkalnych. Na ścianie jednego z nich znaleziono słynne malowidło przedstawiające wulkan, które zostało ostatnio uznane za najstarszą znaną mapę w dziejach ludzkości.” turcjawsandalach.pl

 




“Najstarsze malowidło wybuchającego wulkanu (wiek 9000 lat) dotyczy erupcji stratowulkanu Hasan Dagi w Turcji. Wulkan ów wybuchł 8970 lat temu plus minus 640 lat, co stwierdzono na podstawie analizy kryształów cyrkonu w wulkanicznych skałach. Hasan Dagi znajduje się w odległości 130 kilometrów od antycznej osady Çatalhöyük, w której w roku 1964 archeolodzy odkryli niniejsze malowidło.” wulkanyswiata.blogspot.com

Inną ciekawostką związaną z Hasanem jest jego historia militarna, którą można sobie wyobrazić na podstawie filmu “Powrót Króla”.

“Wzgórza sygnałowe Gondoru (...) Znajdowały się na nich paleniska, które służyły do ostrzegania przed niebezpieczeństwem oraz prośbą o posiłki od ludzi z Rohanu.” lotr.fandom.com


 



Taki system naprawdę funkcjonował w Cesarstwie Bizantyńskim. W IX wieku – w czasie wojen z Arabami – służył do przesyłania wiadomości spod Gór Taurus (z Cylicyjskich Wrót) do Konstantynopola. Mount Hasan był jedną z “latarni”. wikipedia.org

 




Na Hasanie spotykaliśmy żółwie śródziemnomorskie. To stworzenia lądowe, którym nie przeszkadza półpustynny klimat.

Wracając do Gór Bardzkich.




Żółw ozdobny spokojnie obserwował staw przy wiejskich zabudowaniach. Niby sympatyczny obrazek.

Jak na zamówienie, komentarzem do niego stały się aktualne wiadomości ...

“Z zoonozami, czyli chorobami odzwierzęcymi, mamy do czynienia od samego początku cywilizacji Epidemie niejednokrotnie dziesiątkowały całe ludzkie populacje i zmieniały losy historii. (...) Jednak nim potępimy kulinarnego fioła mieszkańców Azji, przypatrzmy się, co się dzieje na naszym własnym podwórku. Bynajmniej nie chodzi wyłącznie o kopiowanie wietnamskich, malezyjskich czy indyjskich nawyków kulinarnych, ale o to, jak sami podchodzimy do dzikich zwierząt. Dziwne gatunki praktycznie nie lądują u nas w garnkach, ale w terrariach i akwariach – czemóż by nie? Krokodyl na piętrze apartamentowca, piękne węże koralowe, kolekcja najdziwniejszych ryb akwariowych czy motylarnia z tropikalnymi gatunkami. To nie ogrody zoologiczne, a prywatne fascynacje zamożnych. Zamiast butów czy torebki ze skóry boa dusiciela - prawdziwy wąż w domu. Zamiast piór czapli na głowie - egzotyczna hodowla kuraków. Prawie nikt, a już zwłaszcza wegetarianie, nie zje jaszczurki, za to hobbystyczne hodowle gekonów, scynków czy kameleonów to coraz częstsze zjawisko. Egzotyczne zwierzęta to nie wyłącznie motyw bajek i legend czy wymyślnych tatuaży celebrytów i naśladujących ich miłośników egzotycznej fauny. To tykająca epidemiologiczna bomba.” rp.pl

“Zoonozy. Zemsta matki natury czy samobójstwo ludzkości?” tvn24.pl

A do tej pory wydawało się, że to problem wyłącznie dla rodzimej przyrody ...

“We wrocławskiej fosie miejskiej podziwiać można żółwie ozdobne. Czy powinny one tutaj być?” gazetawroclawska.pl

Ciąg dalszy nastąpi.


piątek, 4 stycznia 2019

Który z owadów jest bardziej „owadem Jezusa”, „Jezusem”: pszczoła, czy nartnik? Istnieją już „roboty Jezusa Chrystusa”. Cz. I - św. Bernard z Clairvaux

Na tradycyjnym, noworocznym „teście upierdliwym” SKPS-u (przy pomocy którego Kierownik Obozu Sylwestrowego od lat dręczy uczestników) pojawiło się pytanie: który owad jest nazywany „owadem Jezusa”? Wśród odpowiedzi pojawiły się „nartnik” i „pszczoła miodna”. Rozwiązaniem był „nartnik”. Moim zdaniem prawidłowe były dwie odpowiedzi.

W Górach Orlickich

Rok 2008 ...

„(…) przyjrzyjmy się zwierzętom, które sztukę chodzenia po wodzie opanowały niemal do perfekcji. Jedno z nich spotkał chyba każdy – to malutkie owady z rodziny nartnikowatych (Gerridae), śmigające po powierzchni jezior czy strumieni. Korzystają one ze zjawiska zwanego napięciem powierzchniowym, czyli siły przyciągania między cząsteczkami H2O. Nartniki nie toną, ponieważ ważą mniej niż gram – są tak lekkie, że ich nogi zatrzymują się na powierzchni wody. Pomaga im też sama budowa odnóży, które są pokryte mikroskopijnymi włosami, zatrzymującymi bąbelki powietrza działające jak ponton. „Wiosłując” środkową parą nóg (pozostałe działają jak stabilizatory), owady te mogą osiągnąć prędkość 5,4 km/godz.

Podobne osiągi ma znacznie większy od nartników gad – bazyliszek płatkogłowy, który dzięki niezwykłym umiejętnościom zyskał przydomek „jaszczurki Jezusa Chrystusa”. Jego styl jest jednak zupełnie inny – to nie wiosłowanie czy ślizganie się, lecz szybki bieg na tylnych nogach i na stosunkowo krótkim dystansie, bo zaledwie 4,5 metra. Po takim sprincie bazyliszek pogrąża się w wodzie i musi przerzucić się na pływanie. (…) Obydwa stworzenia stanowiły wzór dla naukowców konstruujących roboty. Zespół NanoRobotics z Carnegie Mellon University stworzył już nawet prototypy. Cyberjaszczurka zwana Water Runner (wodny biegacz) mierzy ok. 20 cm i waży 80 gramów, cybernartnik (Water Strider – wodny chodziarz) zaś odpowiednio 8 cm i 7 gramów. „Roboty Jezusa Chrystusa” na razie nie opuszczają murów laboratorium, ale w przyszłości ma się to zmienić.” focus.pl

Symbolika nartnika sprowadza się do dosłownego "cudu": chodzenia po wodzie.

Pszczoła była symbolem bóstw od czasów Isztar i Artemidy (ta Efeska jest obwieszona raczej ulami/pszczelimi gniazdami niż dziesiątkami piersi - jak się niektórym marzyło) po Jezusa Chrystusa i NMP. 


"Ryba po grecku” z Grzmiącej, Rzymu, Betlejem i Efezu"

kunstkamerasudecka.blogspot.com
 


 Bazylika w Nazarecie


„Niewiele owadów odegrało w symbolice tak znaczną rolę jak pszczoła. Od dawna uchodziły za święte. (…)

Dla Bernarda z Clairvaux (postać znana przewodnikom sudeckim – od red.) Chrystus był Pszczołą, która pasła się najpierw wśród aniołów na niebieskich łąkach, a następnie zleciała do miododajnego Kwiatu Dziewicy z Nazaretu, i usiadła na tym Kwiecie. Jak pisze dalej , Pszczoła ta – Chrystus – nie miała żądła , i cierpiąc niegodziwości, okazywała miłosierdzie.” 


Cytat z książki Stanisława Kobielusa „Bestiarium chrześcijańskie” (Pax 2002)
 

Miłosierdzie?

Po kilku tysiącach lat światu chyba bliżej do „oko za oko” i „Roboty Jezusa Chrystusa” tego nie zmieniają. 



Bazylika w Oliwie
 

Wyłączą prąd i wrócimy do jaskini?


A na Pomorzu istnieje pszczela ambona … 




„Kaznodziejską działalność św. Bernarda z Clairvaux symbolizuje ul z rojem pszczół. Jest to aluzja do przydomka nadanego kaznodziei „Doctor Mellifluus” (nauczyciel miodousty). Na zaplecku ambony płaskorzeźba przedstawia go jako piszącego kazanie w otoczeniu pszczół i uli. Na daszku akustycznym obok symboli ewangelistów (lew, byk, anioł, orzeł) umieszczony jest ul pszczeli. Całość zwieńcza figura Zmartwychwstałego. Łaciński napis na ambonie w tłumaczeniu polskim brzmi: „Podobne do plastra miodu są słowa dobrego kazania”. Nad amboną anioł trzyma wstęgę z napisem: „Mój Duch jest słodszy niż miód”. Św. Bernard z Clairvaux do dzisiaj jest patronem pszczelarzy.” zdsk.pl

Symbolika pszczół jest do dzisiaj żywa w polskiej religijności, ale dotyczy raczej NMP … więc ciąg dalszy nastąpi.

środa, 12 września 2018

Awantura o rzeźby w skałach na granicy Sudetów. Czy uzasadniona? Część pierwsza



Rzeźby w skałach mogą wkurzać. 
Nawet „skalní galerie Vojtěcha Kopice” w Czeskim Raju. 





Bardziej mnie wkurza, gdy kamieniołom rozbiera całą – zbudowaną przecież ze skał – górę w cennym turystycznie regionie. Dzieje się to wg mechanizmu znanego od wieków: „Małe złodziejaszki wieszacie, wielkim – nisko się kłaniacie”. 





Ludzie od tysiącleci ryją (oraz malują i murują) w skałach: sceny polowań, tunele, bunkry, świątynie, sakralne płaskorzeźby, spichlerze, zamki, grobowce, pamiątkowe napisy itd.




 

Ostatnio taka zorganizowana akcja rzeźbienia w skałach miała miejsce na granicy Sudetów …

„Umělci ryli do pískovcových skal, schytali kritiku za neúctu k přírodě” idnes.cz


 


Uważam, że jest różnica pomiędzy tym, gdy artysta namaluje ciekawy portret na smętnej ścianie betonowego bloku (po uzgodnieniu z administratorem tego bloku) i gdy ktoś inny - w nocy oraz pod wpływem - nabazgrze coś na ścianie gotyckiej katedry. Być może nie wszyscy (np. Indianie, czyli Amerykanie) byli zachwyceni gdy rzeźbiono głowy prezydentów USA lub gdy Korczak Ziółkowski zaczął tworzyć pomnik Szalonego Konia. Talibowie nie kochali gigantycznych posągów Buddy. 





Być może skalne rzeźby - za tysiące lat – znowu pozostaną główną pamiątką po naszej cywilizacji – na pewno nie będą to: kolejna nowelizacja ustawy (każda kolejna jest najlepsza możliwa) o podatku VAT lub zdjęcia na płytach DVD, mniej trwałych niż fotografia na szkle.
Argument, że rzeźby w skałach mogą inspirować wandali jest według mnie idiotyczny. Równie dobrze gości bazgrzących po ścianach zabytków może inspirować Michał Anioł. Od ich łapania jest policja. 




Czy są sytuacje wyjątkowe?

Ciąg dalszy nastąpi …

A to nie ingeruje w krajobraz?

„W Indiach stanie największy pomnik świata. Będzie miał 182 m” (W Azji jest o wiele więcej nacjonalistów niż w Afryce?) rp.pl
 




„Israel 2017 SKPS Expedition. Psy Kanaanu - niezwykłe znalezisko. Pierwsze na smyczy? 9000 lat temu” kunstkamerasudecka.blogspot.com

 




„Israel 2017 SKPS Expedition. National Geographic: „Sensacyjne odkrycie w grobowcu Jezusa.” Pospolite wyobrażenia o „górach – kalwariach” nie mają nic wspólnego z historyczną/archeologiczną prawdą – Chrystusa ukrzyżowano w „dziurze”, w kamieniołomie” kunstkamerasudecka.blogspot.com


Itd.

czwartek, 16 sierpnia 2018

Ostatni dogmat. Zasnęła, czy zmartwychwstała? Co właściwie katolicy świętują 15 sierpnia? I o modlitwie o celność bombardowania

 Umarła i jej ciało zostało zabrane przez aniołów? Zasnęła? Umarła i zmartwychwstała?
Dogmat nie wyjaśnia gdzie i jak to się stało. Czy Polacy zastanawiają się, co wspominają 15 sierpnia? I czy można łączyć wojskowe defilady ze święceniem kwiatów?

"Na bocznym ołtarzu Matki Bożej Bolesnej ustawiona została złota przeszklona trumienka, w której znajdowała się figurka Maryi.

Widok zaskakujący i kolidujący z moim wyobrażeniem. Przecież tyle razy, czy przy okazji odmawiania różańca, czy słuchania kazań na 15 sierpnia, słyszałem o wniebowzięciu. A tu nagle trumna i Maryja w środku… Pamiętam, że nieśmiało pytałem o to księdza, ale zbagatelizował moje wątpliwości." aleteia.org


Rok 2007 …

„Ostatni z dogmatów maryjnych ma zaledwie 57 lat. Prawdę wiary o Wniebowzięciu Maryi ogłosił Pius XII w 1950 r. „Ogłaszamy, orzekamy i określamy jako dogmat objawiony przez Boga: że Niepokalana Matka Boga, Maryja zawsze Dziewica, po zakończeniu ziemskiego życia z duszą i ciałem została wzięta do chwały niebieskiej”. Podobnie jak poprzednie prawdy wiary, Wniebowzięcie (lub jego wschodni odpowiednik Zaśnięcie Najświętszej Maryi Panny) funkcjonuje w wierze Kościoła od dawnych wieków i ma bogatą ikonografię.” niedziela.pl

 


Droga Kuretów w Efezie


„Ktoś zadał mi ostatnio pytanie: Jak to jest, że my, katolicy, wierzymy w to, że Matka Boża została wzięta do nieba, a jednocześnie czcimy Jej grób, zdaje się w Efezie? Jeśli jest grób Maryi, to znaczy, że Ona umarła jak każdy inny człowiek, a nie została wzięta do nieba z ciałem i duszą. Jak to jest z tym grobem Matki Bożej, szczególnie w kontekście wniebowzięcia? Słyszałam też, że jak katolicy ogłaszali dogmat o wniebowzięciu, to szybko sprzedali ten grób, żeby nie było wątpliwości i argumentów przeciwko temu dogmatowi.
Joanna

Mam nadzieję, że nie zburzę Twojej wiary, jeśli powiem, że nie dosyć, że my, katolicy, wskazujemy grób Maryi, to jeszcze w tradycji pokazujemy dwa groby, czyli dwa możliwe miejsca, w których mógł znajdować się grób Maryi.” niedziela.pl


Owoce niemieckiej pobożności.

Efez …

„Cechą wspólną wszystkich apokryfów jest umiejscowienie końca ziemskiego życia Maryi w okolicach Jerozolimy, zazwyczaj w dolinie Jozafata, pod Górą Oliwną. Wbrew późniejszej tradycji, której propagatorką była zakonnica z Westfalii św. Katarzyna Emmerich, jakoby św. Jan Apostoł zabrał Maryję ze sobą do Efezu, gdzie miała ona doczekać kresu swojego ziemskiego życia, wszystko wskazuje na to, że Maryja umarła w Jerozolimie.

Zwolennikom wizji św. Katarzyny Emmerich trudno to zaakceptować. Przecież opisała ona dokładnie mały domek w górach, 7 km za Efezem, wzniesiony dla Matki Bożej przez św. Jana. W lipcu 1891 r. dwóm francuskim lazarystom, profesorom kolegium Najświętszego Serca Jezusowego w Izmirze, udało się odnaleźć nawet ruiny tego domku, które są w 100 procentach zgodne z opisem niemieckiej mistyczki.” stacja7.pl

 

Syjon …

„Miejsce zaśnięcia Matki Bożej utożsamiane jest w chrześcijańskich apokryfach z Syjonem, czyli okolicami Wieczernika. Już w VI wieku za cesarza Justyniana powstała w tamtych okolicach ogromna bazylika poświęcona Matce Bożej, z której jednak po muzułmańskich najazdach niemal nic nie zostało. Dziś można jedynie podziwiać jej makietę w niewielkim parku archeologicznym obok kościoła In Gallicantu.

Sytuacja zmieniła się dopiero pod koniec XIX wieku, gdy Niemcy, zawiązując strategiczny sojusz ze słabnącą Turcją, wymogli na sułtanie kolejne zgody na postawienie w Jerozolimie trzech wielkich świątyń: luterańskiego kościoła Odkupiciela tuż obok bazyliki Grobu Pańskiego, luterańskiego kościoła Wniebowstąpienia tuż za szczytem góry Oliwnej (dziś zwie się on popularnie Augusta Victoria od imion niemieckiej cesarzowej) oraz katolickiej bazyliki Zaśnięcia Najświętszej Maryi Panny tuż obok Wieczernika, w pobliżu obecnej bramy syjońskiej. Stylem nawiązuje ona do wczesnośredniowiecznej bazyliki Karola Wielkiego z Akwizgranu i do dziś stanowi własność niemieckich benedyktynów. 






Z zewnątrz najwspanialej prezentuje się z murów Jerozolimy, gdy wyłania swą ogromna kopułę i wieżę sponad żywej zieleni rozweselającej nieco zapuszczoną i znacznie niższą zabudowę dzielnicy ormiańskiej. Wewnątrz możemy podziwiać jej wspaniałe mozaiki, freski i witraże odnoszące się zarówno do Maryi jak i też do niemieckich świętych. Pamiątka Zaśnięcia znajduje się pośrodku wielkiej krypty, gdzie pośrodku wieńca połączonych balustradą kolumn– a konstrukcja ta przypomina do złudzenia baldachim – umieszczono symboliczne łoże ze spoczywającą na nim figurą uśpionej Matki Bożej. Ze sklepienia zaś spoglądają na nią podobizny świętych kobiet Starego Testamentu, które swą wiarą i swymi czynami zapowiadały przyjście Nowej Ewy. Całość sprawia wrażenie dyskretnej, choć nieco zimnej elegancji, tak jakby to była jakaś ogromna kaplica cmentarna.” mateusz.pl

 „Do Ziemi Świętej pielgrzymuje się, by zobaczyć trzy puste groby: Chrystusa, Łazarza i Maryi.” gosc.pl

 



„Zupełnie inne wrażenia towarzyszą pielgrzymowi przy grobie Matki Bożej u stóp góry Oliwnej. Z zewnątrz przedstawia się on bardzo skromnie jako gotycka fasada z jedną tylko bramą pozostałą po zrujnowanym kościele krzyżowców. Dalej schodzi się łagodnie w dół tunelem po płaskich schodach aż do obszernej krypty. Tam zaś w ciemnościach, którą rozjaśniają jedynie rozbłyskujące tu i ówdzie zawieszone tuż nad sufitem lampy oliwne, zaczyna się błądzić między kapliczkami, które są albo rzeczywistymi grobami (jak w przypadku jerozolimskiej królowej Melisandy), albo też symbolicznymi (jak w przypadku Joachima i Anny, rodziców Maryi). Wszędzie wzrok napotyka wschodnie ikony, freski i nakryte kolorowymi obrusami ołtarze. W końcu dochodzi się także do pustego grobu Matki Bożej, sarkofagu położonego na litej skale. Został on dopiero odsłonięty w wyniku powodzi z 1972 roku; wtedy też franciszkański archeolog Bellarmino Bogatti udowodnił, że pochodzi on rzeczywiście z Igo wieku ne.” mateusz.pl




A w Polsce (można poważnie) …

„Od samego bowiem początku ze świętem tym powiązane były liczne tradycje i zwyczaje. Według jednej z nich, w dzień zaśnięcia Maryi, do Jerozolimy zjechali się apostołowie z różnych krańców świata, aby pochować ciało Matki Zbawiciela u podnóża Góry Oliwnej. Przy zaśnięciu Maryi nie było św. Tomasza, który po przybyciu, prosił pozostałych apostołów o otwarcie grobu Maryi. Gdy odsunięto kamień, znaleziono pusty grób, a w miejscu ciała rosły róże, lilie i inne kwiaty. Stąd 15 sierpnia święci się w kościołach kwiaty i zioła.” szlakami.pl

 Można też tak …

„Macierewicz o 1920 r.: Chwała Najświętszej Maryi Pannie” rp.pl

Od razu powstaje pytanie: dlaczego NMP nie interweniowała w roku 1939?

Niektórzy na polu walki wierzą w nowoczesne śmigłowce, rakiety i okręty a inni wznoszą modły o celność bombardowania. Słabo wychodzi na tym i armia, i religia a wielu ludzi może czuć się urażonymi.


"Israel 2017 SKPS Expedition. National Geographic: „Sensacyjne odkrycie w grobowcu Jezusa.” Pospolite wyobrażenia o „górach – kalwariach” nie mają nic wspólnego z historyczną/archeologiczną prawdą – Chrystusa ukrzyżowano w „dziurze”, w kamieniołomie" kunstkamerasudecka.blogspot.com

sobota, 24 marca 2018

Wykształcony we Wrocławiu, pochowany w Starym Zdroju poznaniak – zapomniany odkrywca dumy Muzeum Historii Sztuki w Wiedniu: Heroonu z Trysy. Czy odkrycie Troi to największy przekręt archeologii? Wojna trojańska wybuchła od nowa we współczesnych Niemczech i rozszerza się na kolejne kraje

„Kolejnym ciekawym osiągnięciem licyjskim, tym razem w zakresie architektury, są słynne licyjskie grobowce skalne, po dziś dzień zdobiące południowe wybrzeża Turcji pomiędzy Zatoką Fethiye a Phaselis. Dodatkowo, reliefy Heroona z Trysy, będące jednymi z najcenniejszych odkryć archeologów badających Licję, stanowią unikalne na skalę światową sceny ukazujące wojnę trojańską z perspektywy mieszkańców Troi, a nie oblegających ją Greków.” turcjawsandalach.pl 


Grobowce w okolicach Fethiye



Około dwustu metrów długości, 600 postaci z trojańskiego mitu/historii na 152 kamiennych tablicach.

Odkrył je wykształcony we Wrocławiu, związany z Poznaniem nauczyciel, podróżnik, archeolog Julius August Schönborn. Podczas swojej wyprawy do Turcji, 20 grudnia 1841 roku natrafił na imponujący heroon (grób herosa – a najczęściej miejscowego władcy aspirującego do roli antycznego herosa). Odkrycie zdołał nagłośnić, ale podczas kolejnej wyprawy podupadł na zdrowiu i heroon na pokolenie uległ zapomnieniu. Julius August Schönborn przez kilka lat leczył astmę w Starym Zdroju (130 lat później ktoś uwierzyłby, że w Wałbrzychu leczono astmę???), gdzie zmarł w roku 1857 cały czas marząc o bliskowschodnich podróżach. 




O heroonie nie zapomniano jednak całkowicie – następna wyprawa z lat 1881–1882 i starania dyplomatyczne doprowadziły do wywiezienia gigantycznego reliefu z Turcji, dzięki czemu mamy dość blisko, jeśli chcemy zobaczyć go na własne oczy. de.wikipedia.org

 Polecam też bildarchivaustria.at i digi.ub.uni-heidelberg.de

Jeśli ktoś myśli, że wojna trojańska się skończyła a sprawa Troi i Homera jest zamknięta … myli się głęboko.

„F.H.: Gdzie leży Troja?

M.W.: Każdy przewodnik turystyczny odpowie bez wahania: 7 km na południe od cieśniny Hellespont i około 8 km na wschód od plaży tureckiego Morza Egejskiego. Czyli w Azji Mniejszej, na wzgórzu Hissarlik – w miejscu, gdzie 127 lat temu niemiecki kupiec i amator archeolog Henryk Schliemann rozpoczął wykopaliska zakończone triumfalnym komunikatem: oto gród Priama!

F.H.: Radość na wyrost?

M.W.: I tak, i nie. Ale po kolei. Schliemann szukał Troi z Homerem w dłoni i kiedy znalazł miejsce o z grubsza pasującej topografii, uznał je za Troję. A chciał ją znaleźć tak bardzo, że wyniki swoich wykopalisk nieco „podrasował”. Jeśli np. chronologia poszczególnych znalezisk nie pasowała mu do ogólnej koncepcji, po prostu naginał materiał, by wszystko się zgadzało. Z drugiej jednak strony ci, którzy przeczyli identyfikacji osady na wzgórzu Hissarlik z Troją, zwracali uwagę, że jest ona zbyt mała, by wytrzymać dziesięcioletnie oblężenie, i zbyt mała, by stać się punktem wyjścia jednej z najbardziej monumentalnych legend w dziejach ludzkości.” focus.pl

Warto pamiętać, że Schliemann przyjeżdżał do Wrocławia leczyć oczy.

„Herman Cohn (1836-1906) - urodzony we Wrocławiu wybitny lekarz, propagator higieny oczu głównie wśród młodzieży szkolnej (badał m. in. wpływ hałasu i innych czynników zewnętrznych na niedobory widzenia), jeden z najlepszych chirurgów - okulistów XIX wieku nazywany "ocznym Cohnem"; przeprowadził ponad 5000 operacji, wyleczył niemal 50000 pacjentów (wśród nich byli m.in. Heinrich Schliemann - archeolog, odkrywca Troi i Myken oraz Cosima Wagner - córka Franciszka Liszta), profesor uniwersytetów we Wrocławiu i Berlinie, pionier metod fotografowania i badania dna oka w celach diagnostycznych (...)” matematyka.wroc.pl

 





Nikogo nie dziwi upolitycznienie wykopalisk na terenie Izraela – naukowcy prożydowscy i proarabscy z tych samych wykopów potrafią wyciągać zupełnie inne wnioski. Ale Troja?

Troja była przed wiekiem pożywką dla tureckich nacjonalistów …

„Konstanty Borzęcki: Polak, który stworzył turecki nacjonalizm (…)

Dopiero w XIX w. na romantycznej fali Turcy zaczęli dostrzegać i doceniać narodowy pierwiastek w swojej historii. Mocno przyczyniła się do tego książka „Turcy dawni i współcześni" Konstantego Borzęckiego, polskiego imigranta znanego w Turcji jako Mustafa Dżelaleddin Pasza. W swoim dziele Borzęcki wykazywał, że Turcy są szlachetnym narodem aryjskim (nazywał ich Turkoaryjczykami), który dokonał w przeszłości wielu imponujących czynów, ale podupadł w wyniku zarażenia się semicką cywilizacją islamu, która odcięła go od europejskiej myśli. Borzęcki uczył Turków dumy z przynależności do własnego narodu. Zachował się egzemplarz jego książki z naniesionymi na marginesach uwagami młodego oficera Mustafy Kemala, który później został Atatürkiem, twórcą nowoczesnej, narodowej i świeckiej Turcji.” rp.pl

Troja jest pożywką dla nowoczesnych tureckich nacjonalistów – mniej świeckich i „ludowopobożnych” …

Rok 2003 … 


„Pierwszy bohater Anatolii: Hektor”.

(...) Wojna trojańska została przedstawiona w nim jako pierwszy atak Zachodu na Anatolię, która to wówczas, zdaniem autora, poziomem rozwoju cywilizacji i bogactwem znacznie go przewyższała. Na przykładzie Hektora, który urósł do rangi przodka Mustafy Kemala Atatürka, pokazuje on również, jak należy właściwie interpretować historię. Gdy ze wzgórza Hisarlik, na którym powszechnie lokalizuje się Troję, spoglądamy na przeciwległy brzeg Gallipoli, to wówczas, pisze autor przywołanego artykułu, „spoza pędzonych lekkim wiatrem białych obłoków pozdrawiają nas Hektor i Mustafa Kemal”. A następnie, w nawiązaniu do prac wykopaliskowych, prowadzonych na wzgórzu Hisarlik przez Uniwersytet w Tybindze, stwierdza: „Niewykluczone, że w Troi historię świata pisze się obecnie całkowicie od nowa”. Turecki dziennikarz był jednak przekonany, mimo że głową błądził wśród chmur, że tam, na wzgórzu Hisarlik, odkryto korzenie Europy i kultury światowej, przynajmniej w świetle tekstów poprzedzających publikację, powstałą przy okazji wystawy «Troja». Miała ona miejsce w roku 2001/2002. To wówczas prezydent Turcji Ahmet Necdet Sezer wyraził „przekonanie, że dzięki wystawie można będzie bardziej uświadomić niemieckiej opinii publicznej, że rzeczywiste korzenie cywilizacji europejskiej znajdują się na terenie Anatolii”. Jego minister kultury dodał: „Anatolia, na tle innych regionów świata, które miały wpływ na ukształtowanie się naszej współczesnej kultury, zajmuje miejsce pierwszoplanowe”. Pogląd ten zrodził się w znacznej mierze dzięki archeologowi Manfredowi Korfmannowi. Jego zdaniem bowiem, wyrażonym w przywołanym tomie, w Troi znajdują się „głębokie korzenie kultury zachodniej, a przez to kultury ogólnoświatowej”, a udzielając zgody na jego wykopaliska w Troi „Turcja pokazała, że identyfikuje się ze swoją odległą przeszłością i że przejmuje odpowiedzialność za europejską historię i kulturę”. Manfred Korfmann został uhonorowany przez tureckiego ministra spraw zagranicznych odznaczeniem za wykazanie, że w przypadku Troi mamy do czynienia z „wczesną kulturą europejską”.

Turcy przybyli w średniowieczu na tereny, na których cywilizacja istniała od tysięcy lat.

Nowi sułtani, carowie i królowie potrzebują nowej wersji historii. Łatwo ją napisać i wtłoczyć w mózgi, dobrze orientujące się w promocjach „drugi za pół ceny”.

Te promocje kiedyś się skończą. "Nie ma darmowych obiadów".

Schliemann spełnił swoje marzenie, ale czy odnalazł Troję? I do czego politycy są w stanie wykorzystać mity sprzed tysięcy lat?

Zapraszam do lektury książki: Zmanipulowana Troja


 

wtorek, 19 grudnia 2017

„Ryba po grecku” z Grzmiącej, Rzymu, Betlejem i Efezu




Symbole umieszczone na balustradzie empory drewnianego kościółka w Grzmiącej były wcześniej kojarzone z chrześ
cijaństwem niż znak krzyża.



Malowidła przedstawiające ryby podtrzymujące na grzbietach kosze chleba znane są z krypt Lucyny przy via Appia – pochodzą z trzeciego wieku. wikimedia.org




 Grecki napis zaś …

„Ichthys pisany też ichtys – w języku starogreckim oznacza „ryba” (ἰχθύς, ΙΧΘΥΣ). Jest znakiem pierwszych chrześcijan i symbolizuje Jezusa Chrystusa. To akrostych, czyli słowo, które można utworzyć z pierwszych liter wyrazów w zdaniu. Ichthys (ΙΧΘΥΣ) składa się ze starogreckich słów: ΙΗΣΟΥΣ, Ἰησοῦς (Iēsoûs) – Jezus ΧΡΙΣΤΟΣ, Χριστὸς (Christós) – Chrystus ΘΕΟΥ, Θεοῦ (Theoû) – Boga ΥΙΟΣ, Υἱὸς (Hyiós) – Syn ΣΩΤΗΡ, Σωτήρ (Sōtér) – Zbawiciel” wikipedia.org


  
Tego typu napisy można znaleźć np. w ważnym dla chrześcijan Efezie, a raczej w jego ruinach. wikipedia.org
  

Droga Kuretów w Efezie.

Lub w Betlejem.

"Również zniszczoną, przez co przypominającą tysiące modlących się tu chrześcijan, posadzkę pokrywa mozaika z centralnym napisem w języku greckim: ichtys -­ ryba, znak chrześcijaństwa pierwszych wieków, utworzony z pierwszych liter wczesnego wyznania wiary: Jesus Christos Theou Hios Soter (Jezus Chrystus Boży Syn Zbawiciel).” rosik.archidiecezja.wroc.pl

Ciekawe, czy napis na balustradzie był bardziej czytelny dla mieszkańców Grzmiącej sprzed wieków, czy teraz?

niedziela, 21 września 2014

Encyklopedia sudecka. Grzyby Sudetów - sromotnik bezwstydny lub smrodliwy

Sromotniki bezwstydne oraz ich "czarcie jaja" z Gór Złotych. Skąd się wzięła nazwa sromotnika i "czarciego jaja"? 

 

"Kto wymyślił nazwy polskich grzybów? Sromotnik bezwstydny, „czarcie jajo” i profesor Orłoś

„Nie wiem czy wiecie, ale wizyta w lesie może grozić zgorszeniem, lub co gorsza – połamaniem sobie języka. Nieświadomy piechur może podczas wędrówki natrafić na wyłaniający się z krzaków, duży, sterczący okaz sromotnika bezwstydnego Phallus impudicus! Obrazka nie wstawiam, coby ludzi nie gorszyć. (…) Do naszego rodzimego sromotnika bezwstydnego pasowałby z pewnością azjatycki pochwiak wielkopochwowy, ale można go u nas dostać tylko w słoiku. A to przykrość!” okiemprzyrodnika.blog.pl



 

Pochwiaki również rosną w Polsce.

„Mam już dwie kosy nad głową - 77 lat, stoję ''na kurczącym się skrawku''. A co potem? Niektórzy uważają, że w niebie czeka na nas Pan Bóg. A ja obawiam się, że nikt nie czeka - mówi pisarz Kazimierz Orłoś (…)

W kwietniu 1945 r. rodzice najęli furmankę i pojechaliśmy do Łodzi. Ojciec wrócił do pracy w organizującym się na nowo Instytucie Badawczym Leśnictwa, z którym był związany od początku. Pracował jako naukowiec, specjalista od chorób lasów. W 1946 r. wróciliśmy do Warszawy.

Henryk Orłoś był autorem m.in. atlas grzybów. Czy to on nadawał im polskie nazwy? Twardzioszek przydrożny, łuskwiak płachetka, sromotnik bezwstydny, kolczak obłączasty, szmaciak gałęzisty Czysta poezja.

- W większości to były chyba zebrane przez ojca nazwy ludowe, niektóre śmieszne. Na Mazurach w czasie wakacji chodziłem z ojcem do lasu. On z aparatem, ja nosiłem statyw. Ojciec fotografował huby na pniach drzew. Potem te zdjęcia znajdowałem w jego książkach. Był chodzącą encyklopedią przyrody, uczyłem się przy nim nazw drzew, ptaków, grzybów.” wyborcza.pl




„Profesor Henryk Orłoś (1896-1983) był wybitnym mikologiem, a przy tym człowiekiem o wielkim poczuciu humoru i żywej wyobraźni. Te cechy jego charakteru często dochodziły do głosu gdy nadawał wielu gatunkom grzybów polskie nazwy. Dzięki temu rodzime nazewnictwo naukowe naszych grzybów jest niepowtarzalne i barwne dzięki dwuznacznym określeniom i oryginalnym sformułowaniom. (…) Wyobraźni Czytelnika należy pozostawić jakie szczególne skojarzenia musiał wywołać u Profesora widok pewnego oryginalnego grzyba skoro nazwał go sromotnikiem dodając jeszcze epitet "bezwstydny". Trudno się jednak dziwić, skoro nawet naukowa, łacińska nazwa tego organizmu brzmi Phallus impudicus. Ten niezwykły grzyb wyrasta dość pospolicie w nizinnych lasach liściastych i iglastych. Owocniki rozwijają się początkowo pod ziemią. Za młodu są kuliste lub jajowate i mają średnicę od 3 do 6 cm. Pokryte są białą, gładką lub słabo żyłkowaną osłoną. Podstawa jest nieco pofałdowana i przytwierdzona do podłoża za pomocą przypominających korzenie sznurów. W miarę dojrzewania owocnika osłona pęka i wyrasta z niej trzon zakończony główką o charakterystycznym, dzwonowatym kształcie. Trzon jest biały, porowaty i kruchy. Może osiągać wysokość nawet do 30 cm. Główka, stanowiąca odpowiednik kapelusza, jest wyraźnie żeberkowana i ma długość dochodzącą do 6 cm. Jest ona w całości pokryta gęstym śluzem barwy ciemnozielonej, oliwkowobrązowej do prawie czarnej. Zawiera zarodniki i wydziela bardzo silny, nieprzyjemny zapach gnijącego mięsa. (Co ciekawe, śluz ten, po silnym rozcieńczeniu wodą wydziela przyjemny, miodowy aromat.) Zadaniem tej odrażającej woni jest przywabienie owadów (głównie muchówek), które zjadając śluz rozprzestrzeniają zarodniki tego grzyba. Po pewnym czasie na trzonie pozostaje pusta główka z białymi komorami.

Sromotniki występują gromadnie od maja do września na glebach żyznych w wilgotnych lasach, parkach i zaroślach. Bardzo łatwo je znaleźć zaprowadzi nas do nich nos. Oryginalna woń i kształt tych grzybów od wieków intrygowała i wzbudzała zainteresowanie zbieraczy i naukowców. W średniowieczu z owocników destylowano rozmaite środki miłosne i afrodyzjaki. Gatunek ten jest też zaliczany do grzybów jadalnych, jednak do spożycia nadają się tylko owocniki młode, będące jeszcze w stadium "jaja". W wielu krajach Europy Zachodniej stanowią atrakcję kulinarną i są podawane pod różnymi wymyślnymi nazwami jak "diabelskie jaja". Po usmażeniu przypominają w smaku rybę.” darynatury.w.interia.pl

Skojarzenia … 






A ja wczoraj znalazłem się w „kłodzkiej Kapadocji” - otoczony przez sromotniki i ich „czarcie jaja”, oraz atakowany przez strzyżaki … takie „kleszcze ze skrzydełkami”. swiatmakrodotcom.wordpress.com




"Grzyby Sudetów. „Palce diabła” spod Raduni" kunstkamerasudecka.blogspot.com