Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sudeckie pomniki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sudeckie pomniki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 maja 2022

Słynny hejnalista z Monte Cassino będzie miał w Kłodzku nie tylko grób ale i pomnik. Powstaje w Gorzanowie

 


Pierwszy raz byłem we Włoszech w maju i mogłem na własne oczy zobaczyć, że naprawdę wtedy kwitną tam czerwone maki. Te na zdjęciu poniżej znajdują się akurat w okolicach Asyżu, wzgórza wokół klasztoru Monte Cassino porastają obecnie gęste lasy.

Są zdjęcia, które stają się ikonami – symbolami wydarzeń historycznych. Bohaterem jednego z nich jest Czech … Emil Czech z Bobowej, który przez większą część swojego dorosłego życia był związany – nomen omen – z … Kłodzkiem. Hejnał mariacki na ruinach klasztoru zagrał Czech z Kłodzka.

 


 „Plutonowy Emil Czech na Monte Cassino miał do wypełnienia jeszcze jedną misję – specjalną. Opowiedział mi o niej niemal ze szczegółami, chwilami robiąc przerwy dla opanowania wzruszenia: - Po trudnym boju wypoczywaliśmy w schronach. Sanitariusze opatrywali rannych. Wtedy właśnie pojawił się por. Woźniacki, adiutant naszego dowódcy płk. Władysława Rakowskiego, i mówi do mnie: „Plutonowy Czech, ubierajcie się szybko. Macie zgłosić się do dowódcy”. Poszedłem. Pułkownik Rakowski zwrócił się do mnie ze słowami: „Plutonowy Czech, macie do wykonania bojowe zadanie. Podjedziecie pod klasztor i pod polską flagą odegracie Hejnał Mariacki”. Otrzymałem trąbkę, tzw. cornet, i wraz z kierowcą ruszyliśmy samochodem. W połowie drogi pojazd zatrzymał się. Kierowca zwrócił się do mnie z pytaniem: „Panie plutonowy, czy pan chce żyć? Bo ja chcę. Dalej nie jadę”. Wysiadłem. Akurat w tamtym kierunku jechał znajomy lekarz por. Stanisław Szczeponek. Podwiózł mnie pod sam kościół, tak że na miejscu byłem piętnaście minut przed wyznaczonym czasem. Podchodzę pod falującą na wietrze flagę. Jestem wzruszony. Nie wiedziałem, czy potrafię zagrać ten hejnał należycie. Biorę do ust trąbkę i zaczynam grać. Przypomniałem sobie wówczas, że muszę przerwać w pewnym momencie i poczuć się tak, jakby strzała tatarska przebiła gardło. Wtedy właśnie zjawili się skądś jacyś fotoreporterzy, amerykański i polski. To zdjęcie, które mam, zrobił mi plut. Choma z 1. batalionu piechoty. Po odegraniu hejnału zameldowałem wykonanie rozkazu u dowódcy. Był bardzo wzruszony. Gdy odchodziłem, zatrzymał mnie na moment i powiedział: „Pamiętajcie plutonowy Czech, wasza trąbka i wasz hejnał przejdą kiedyś do historii…” dkl24.pl


„Do kraju wrócił w 1947 roku i osiedlił się w Kłodzku pracując na kolei. Zmarł 26 marca 1978 r. i spoczywa na cmentarzu komunalnym w Kłodzku. Jego grobem opiekują się uczniowie ze Szkoły Podstawowej nr 2 im. Żołnierzy z Monte Cassino w Polanicy Zdroju.”


O swojej historii mógł swobodnie opowiadać dopiero trzydzieści lat po wojnie. 



Rok 2020 …

„Gotowa jest już miniatura rzeźby Emila Czecha. Jej znacznie większy odpowiednik ma stanąć z inicjatywy stowarzyszenia „Karpatczycy” w Parku Przyjaźni Wojsk Górskich w Kłodzku. Trwa zbiórka pieniędzy na ten cel.” 24klodzko.pl



Rok 2022 …

„W pracowni w Gorzanowie, artysta Wojciech Batko kończy rzeźbić formę pomnika Emila Czecha, która w kolejnym etapie zostanie odlana z brązu. Wszystko wskazuje na to, że jeśli nie wystąpią nieprzewidziane okoliczności, odsłonięcie pomnika nastąpi już 18 maja tego roku podczas kolejnej rocznicy Bitwy pod Monte Cassino.” 24klodzko.pl


Rok 2022 (defilada, lub - jak kto woli - żałobny kondukt rozsypującego się imperium) ...

„Z komentatorskiego obowiązku warto zaznaczyć, że Putin pominął również Polskę, chociaż dwukrotnie o nią „zahaczał". W pierwszym przypadku, gdy wspomniał o „prawdziwym patriotyzmie milicji Minina i Pożarskiego", czyli wojsk utworzonych m.in. do wyparcia Polaków i Litwinów z zajętego przez nich Kremla w 1612 roku. W drugim, gdy mówił o potrzebie honorowania „żołnierzy armii alianckich" i „uczestników ruchu oporu" chociaż wymienił przy tym jedynie Amerykanów, Brytyjczyków, Francuzów i Chińczyków.” defence24.pl

Idi na …

To nie koniec sudeckich i śląskich historii z Monte Cassino, więc ciąg dalszy nastąpi.

niedziela, 13 marca 2022

„Sprzęt gospodarstwa domowego” ze Świebodzic broni Ukrainy. Od zegarów Gustava Beckera po granatnik „Komar”

"Żelbetonowe ekrany (kulochrony?). W zakładzie w latach 60, 70-tych testowano elementy do pocisków różnego kalibru (produkcja zbrojeniowa)." polska-org.pl

Wczoraj wielu obserwatorów przebiegu działań wojennych na Ukrainie (z całego świata!) dowiedziało się, że granatnik „Komar” nadal istnieje (i działa!) …

„Another gift from NATO; UA forces training with newly delivered RPG-76 Komar single-use RPG, made in Poland in great quantities during the Cold War.” twitter.com

„Budował słynne zegary. Doczeka się pomnika?

Pod koniec września, podczas Świebodzickiego Święta Zegarów – „Gustavów”, oficjalnie zainaugurował swoją działalność społeczny komitet budowy pomnika Gustava Beckera. – To niewątpliwie najwybitniejsza postać, jaka żyła i tworzyła w całej historii miasta Świebodzice. Ten wybitny zegarmistrz stworzył od podstaw cały przemysł zegarowy, który rozsławił nasze miasto na całym świecie – wskazują twórcy inicjatywy.” swidnica24.pl


„Termet S.A. jest kontynuatorem znakomitej, ponad stuletniej tradycji fabryk zegarów m.in. Gustawa Beckera.” termet.com.pl

„Milionowy zegar znajduje się w kolekcji Termet S.A. (dawniej Predom Termet) w Świebodzicach, które po 1945 roku przejęły majątek fabryki Beckera. Grób Gustava Beckera znajduje się na cmentarzu komunalnym w Świebodzicach.” antykilion.pl

„Predom” (właściwie Zjednoczenie Przemysłu Precyzyjnego „Predom”, następnie Zrzeszenie Przedsiębiorstw Przemysłu Wyrobów Powszechnego Użytku „Predom”) – byłe zjednoczenia w okresie PRL (1974–1989). (…) Wszystkie zakłady zjednoczenia miały piony S, związane z produkcją zbrojeniową w zakresie broni lekkiej (naboje, pociski, pistolety, karabiny maszynowe oraz granaty).” wikipedia.org

Rok 2018 …

„30 stycznia 2018 w biurze prezesa Agencji Mienia Wojskowego (AMW) nastąpi otwarcie ofert w pisemnym przetargu publicznym na sprzedaż rzeczy ruchomych koncesjonowanych wycofanych z zasobów Ministerstwa Obrony Narodowej i Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Obejmuje on także sprzedaż dużej partii jednorazowych granatników przeciwpancernych RPG-76 Komar.” milmag.pl

Wczoraj …

„W ukraińskich sieciach społecznościowych pojawił się dziś film na którym prowadzone jest szkolenie żołnierzy w użyciu jednorazowych granatników przeciwpancernych Komar. To kolejna broń polskiej konstrukcji i produkcji, która wspiera obronę Ukrainy w walce z rosyjską agresją. (…) Produkcja Komara była rozkooperowana pomiędzy trzema zakładami: części metalowe granatu wytwarzała Olkuska Fabryka Naczyń Emaliowanych w Olkuszu, wyrzutnia produkowana była w Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego „PZL-Warszawa II”, a montaż i elaboracja pocisku PG-76 oraz kompletowanie całości odbywało sie w Zakładach Sprzętu Precyzyjnego „Predom Prespol” w Niewiadowie (później ZSP „Niewiadów”). Zapalniki DCR dostarczały Zakłady Metalowe „Predom-Termet” ze Świebodzic. W latach od 1983 do początku lat 90. wyprodukowano ich ok. 100 000.” zbiam.pl

Za PRL-u w Świebodzicach mieli się pojawiać na szkoleniach nawet arabscy terroryści, wykorzystywani przez komunistów do siania zamętu na Zachodzie.

„Komar” nie nadaje się do niszczenia czołgów ale doskonale radzi sobie z lżej opancerzonymi pojazdami, ciężarówkami, cysternami oraz w walce miejskiej (można go odpalać z zamkniętych pomieszczeń a nawet z wnętrza pojazdów). 



„I wreszcie nuda. Nuda, która zaczęła w ostatnich latach trapić wielu. Pchała ich do sięgania po stare ideologie, dmuchania w żar nacjonalizmów. Sprawiała, że wrogiem stawał się pokój i współpraca, bo to przecież takie niewyraziste. Zamiast wielkich bohaterów w czasach pokoju i liberalnej demokracji potrzebni byli szarzy urzędnicy i technokraci, którzy cichutko oliwią tryby wielkiej machinerii potrzebnej do tego, byśmy nie musieli przelewać całych mórz łez i krwi.” rp.pl



poniedziałek, 7 grudnia 2020

Pomnik trudu górniczego, czyli „diorama” z Braszowic (z poniemiecką ciekawostką)

 
Dioramy modne są u modelarzy lub w muzeach …

„W Muzeum Historii Naturalnej Carbegie w Pittsburghu, w Pensylwanii, znajduje się 150-letnia diorama przedstawiająca Araba atakowanego przez lwa. Ostatnie badania ujawniły, że w manekinie przedstawiającym człowieka znajdują się... ludzkie szczątki.” podroze.onet.pl

Jednak coraz częściej zdarzają się pomniki, będące swego rodzaju dioramami.

„Na swojej trasie zupełnie przypadkowo natrafiłem na miejscowość Taczów, a w niej pomnik „Spotkanie u Powały” a także diorama obrazu „Bitwa pod Grunwaldem”. Wszystko to umiejscowione nad uroczym stawem. Jak podaje Radio Plus (niestety niewiele informacji jest o tym miejscu [SIC!] ) pomnik ukazuje króla Władysława Jagiełłę, podkanclerza Mikołaja Trąbę oraz rycerzy Mikołaja Powałę z Taczowa, Mszczuja ze Skrzynna i starostę Dobrogosta Czarnego z Odrzywołu. Zostali oni utrwaleni przez artystę Edwarda Łagowskiego w chwili debaty nad szczególnym elementem przygotowania do bitwy: budowy mostu na Wiśle w okolicach Czerwińska.” bartoszpiatkowski.pl

Istnieje też pomnik górniczy …

„Biedaszyb” - upamiętnienie górników zwolnionych z kopalń w latach wielkiego kryzysu 1929-33” mojamarka.com

„Szczególną uwagę mieszkańców przykuwa nowa rzeźba „Biedaszyb” przedstawiająca górników. Jej historia jest dosyć ciekawa, bowiem powstała ona na podstawie archiwalnej fotografii wykonanej właśnie w Jaworznie. Być może wśród naszych mieszkańców znajdują się jeszcze osoby spokrewnione z górnikami ze zdjęcia. Model rzeźby wykonał Piotr Prus z Pracowni Artystycznej „Moja Marka” z Lublina, odlew wykonano w Gliwickich Zakładach Urządzeń Technicznych „GZUT” Spółka Akcyjna.” jaw.pl






Od kilku lat mamy podobny pomnik na Przedgórzu Sudeckim. Co prawda raczej nie kryje w sobie ludzkich szczątków i nie jest wykonany na podstawie konkretnej fotografii, ale też zawiera w sobie oryginalną ciekawostkę. O tym za chwilę ...

Wzgórza wokoło Braszowic nie są zbyt wysokie - co nie znaczy, że nie są ciekawe dla miłośników fortyfikacji, militariów i górnictwa.



Masyw Brzeźnicy (Masyw Grochowej) w niektórych miejscach jest podziurawiony jak szwajcarski ser


„W 1934 roku w Masywie Grochowej funkcjonowało dziewięć kopalń magnezytu: „Szczęść Boże", „Grochów I, II, III”, „Konstanty”, „Anna”, „Kojancin”, „Małgorzata”, i „Klara”. Średnie miesięczne wydobycie sięgało 750–1000 ton, a odbiorcami produktów były głównie huty śląskie. W czasie II wojny światowej wydobywanie magnezytu było kontynuowane; w tym też okresie w podziemiach „Konstantego”, na II poziomie miała istnieć podziemna fabryka części do samolotów należąca do firmy Krupp AG. Pod koniec wojny kopalnia ta została zatopiona, zakład przeróbczy zniszczony, a urządzenia górnicze zdemontowane.” (Mariola Stefanicka, Adam Pierzga, Wojciech Majchrzak „Wybrane aspekty racjonalnej gospodarki złożem magnezytu „Braszowice”)

Rok 2016 …

„W sobotę 14 października w Braszowicach uroczyście odsłonięto pomnik trudu górniczego „Tym, którzy z czeluści ziemi jej skarby dobywali” poświęcony wszystkim byłym i obecnym górnikom, pracującym w kopalniach w rejonie Braszowic i Grochowej. (…) - Wózek, który jest przy pomniku został wyciągnięty z kopalni Anna. Odkrywając tę kopalnię, na dole znalazłem wspaniały przedwojenny wózek, unikat, prawdziwą perełkę, bo jedyny z zachowaną tabliczką. Przyjechała 15 osobowa ekipa z Warszawy i cały dzień wyciągaliśmy ten wózek. Po około roku zacząłem go czyścić, malować na starą modłę. Wózek ufundowało przedsiębiorstwo z Gliwic dla wspierania małej przedsiębiorczości, o czym mówi przymocowana do niego tabliczka. Co ciekawe po wojnie, lokalne kopalnie przejmowały zakłady Gliwickie – opowiada pan Krzysztof.” doba.pl




To zapewne ten sam wózek (rok 2010) …

„Jak już wspomnieliśmy w kopalni zachowało się wiele ciekawych pozostałości sprzętu i urządzeń górniczych. Tuż przy szybie na poziomie II znajdują się trzy wózki górnicze (Förderwagen), wyprodukowane przed 1945 r. przez zakłady Friedensbahn w Gliwicach oraz oparty o ścianę rozjazd górniczy. Z wózków na poziomie II odpiłowano niestety tabliczki z nazwą zakładów. Wózek z zachowaną tabliczką znajduje się natomiast na częściowo zalanym poziomie III.” (Krzysztof Krzyżanowski, Dariusz Wójcik, Marek Furmankiewicz „Kopalnia magnezytu Anna w Braszowicach” – tam można zobaczyć zdjęcia wózków w opuszczonych chodnikach kopalni)

środa, 4 grudnia 2019

O co chodzi z tymi „rolandami” przed ratuszami we Wrocławiu, Środzie Śląskiej, czy w Hostinnym lub Bremie? Zastanawiano się już w XVIII wieku … „Jak tu został postawiony, nikt w końcu nie umiał mi powiedzieć”. "Rule/Ruland" a nie "Roland"?



 Najbardziej malownicze „rolandy” w Europie znajdują się pod Karkonoszami?


„Radnici v Hostinném hlídají dva obři, kteří bývali symbolem tržního práva (…) V průčelí věže stojí postavy dvou obrů, rolandů, v římské zbroji. Každý z nich je vysoký téměř pět metrů. Do nároží radniční věže byli umístěni v roce 1641.” regiony.rozhlas.cz



„Hostinné. Ratusza strzegą olbrzymy” krajoznawcy.info.pl

Do tej pory z rzeźbami „rycerzy rolandów” mieliśmy do czynienia na kursie przewodników miejskich w dwóch miejscach – w Środzie Śląskiej i we Wrocławiu (ale aż dwie sztuki!).



„Roland w Środzie Śląskiej jest od 1913 roku i jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych miejsc w powiecie średzkim. W średniowieczu tego typu posągi stawiano jako znak wolności w wielu miastach Europy, tzw. miastach Rolanda. Figura Rolanda symbolizowała niezależność miasta, prawo do wolnego handlu oraz własnej jurysdykcji. Ten średzki symbolizował setną rocznicę zwycięstwa Napoleona w bitwie.” rmf24.pl

Chodzi oczywiście nie o zwycięstwo Napoleona, ale wręcz przeciwnie.

Nad genezą i symboliką „rolandów” zastanawiali się historycy już w XVIII wieku …

„Augustin Kehrberg (1668-1734) - nauczyciel, historyk chojeński, czasem błędnie zwany "kronikarzem". (…) Dziełem życia Augustina Kehrberga jest Historyczno-chronologiczny opis miasta Chojny w Nowej Marchii, wydany po raz pierwszy w Prenzlau w 1714.” encyklopedia.szczecin.pl

Zajął się on historią drewnianego posągu w Chojnie i powoływał się na autora z wieku XVI ... 


„Na środku rynku można było zobaczyć drewnianego Rolanda (podobnego do stojącego na wielkim kamieniu w miasteczku Cedynia). Jak tu został postawiony, nikt w końcu nie umiał mi powiedzieć. Na podstawie powszechnego mniemania i z tego, co jest napisane u Angelusa [Andreas Angelus 1561-98, kronikarz brandenburski], uważano, że pochodzi on od pierwszego niemieckiego cesarza - Karola Wielkiego. Bo on [Angelus] tak pisze: »Wizerunek wielkiego Rolanda w pełnej zbroi znajduje się w Brandenburgu i w innych miejscach. Wiadome jest, że był synem siostry cesarza, hrabią von Blaulio z Francji, synem hrabiego Milo; był wojownikiem szczęśliwym i odważnym, który bardzo dzielnie stawał w wojnach, jakie Karol Wielki toczył w VII i na początku VIII wieku w Niemczech z pogańskimi Westfalczykami, Wenedami, Czechami i Sasami, a [mając] swój róg Olivant i miecz Durant, niezwykłych czynów w wojnach i bitwach dokonywał. A.[nno]C.[hrist.] 778 po szczególnie ciężkim spotkaniu z pragnienia i zmęczenia umarł. Dla uczczenia [bohatera] Karol Wielki w Brandenburgu i w innych miastach polecił stawiać jego wizerunki, aby było wiadome, że tym miejscom i miastom w swej łaskawości nadał wielkie przywileje i prawa sądowe«. Ale nasz Roland nie mógł mieć wspomnianego cesarza za swego sprawcę ani być wspomnieniem jego krewnego, jako że on [cesarz] 28 stycznia A.[nno] 814 zmarł w Aachen [Akwizgran], tak więc [jest niejasne], kto był wówczas w naszej Chojnie i kto mógł ten pomnik wymyśleć. Można więc powiedzieć, że ten cesarz nie mógł być nawet w tym miejscu czy w tej okolicy, [która] nie była wtedy nawet zamieszkała, nie istniała tu żadna wieś ani przysiółek. Löckelius uważa, że to cesarz Zygmunt, który jako młody człowiek [został] margrabią, często się tu zatrzymywał (...), a gdy został cesarzem, ofiarował miastu Rolanda jako signum banni regii et libertatis (znak królewskiego prawa i wolności). Sam sądzę z innymi sławnymi mężami, że słowo »Ruland« pochodzi z Rugii, która przez dawnych Sasów [była zamieszkana] i [oznaczało] rzecz przynoszoną, aby uzyskać sprawiedliwy wyrok, i stąd to słowo jest wywodzone, tak, więc na Rolanda albo jako na symbol wolności sądowej albo jako na znak szczególnych wolności miasta można patrzeć. Zatem pozostawiam każdemu wolność wierzenie w to, co chce, i tylko powiem, że naszego Rolanda zdjęto już ponad 30 lat temu, sam z siebie nie upadł. Potem kolumna, na której był wizerunek Rolanda stała jeszcze jakiś czas, myślano nawet by na niej nowy (wizerunek) postawić, ale w końcu pozbyto się także jej. Ale (czy prawdą jest), jak niektórzy mówią, że miecz [Rolanda] dostał się kostrzyńskiemu katu i niejeden został nim ścięty? Kochani, skąd mogłaby taka bujda pochodzić? Moim zdaniem nic szczególnego z tym mieczem się nie stało, był on prostej roboty kowalskiej i zardzewiał wśród starego żelastwa w ratuszu lub po prostu go przekuto. Rozstrzygnąć czy uwierzyć [w wersję], że ma go kat kostrzyński, czy [w to, co mówią] tutejsi rajcy, nie można bez wątpliwości”.

Na podstawie gazetachojenska.pl i „Cedynia i okolice poprzez wieki” pod redakcją Pawła Migdalskiego.

A więc „rule” a nie „Roland”?


„Tradycyjnym elementem symbolicznym nowych republikańskich ratuszy francuskich jest popiersie Marianny zastępujące dawne średniowieczne figury Rolanda − symbolu miejskich wolności, znane chociażby z obszaru niemieckojęzycznego.” („Rada Miejska Wrocławia przez wieki...”, Materiał z konferencji, Wrocław 2008) 

 




„Zapewne starsza płyta po prawej stronie (obecnie kopia, oryginał znajduje się w Sali Wielkiej Ratusza) przedstawia w ostrołukowej niszy rycerza w zbroi z mieczem i włócznią z podpisem:


"Ich bin des foyts gewapnet man
wer (mich anfaßt) der muß ein swert han"


"Jestem zbrojnym człowiekiem wójta.
Kto (mnie dotyka), musi mieć miecz"


Interpretacja tekstu nastręcza trudności. Rada miejska sprawująca obowiązki wójta nie mogła zatrudniać rycerzy, tekst należy zatem rozumieć w przenośnym sensie. Relief przypomina zatem postacie Rolandów znane z wielu miast niemieckich (np. Bremy).” wikipedia.org





„Pręgierz wykonany jest z piaskowca w kształcie czworobocznego słupa podtrzymującego ażurową latarnię. Wówczas nie odtworzono postaci kata wieńczącego całość budowli. Figurka powróciła na pręgierz dopiero w 2002 roku. Zwany Rolandem, kat trzyma w rękach miecz i pęk rózg. Nie odtworzono chorągiewki wiatrowej z literką W oraz metalowych uchwytów, do których przywiązywano skazańców.” wroclaw.pl



sobota, 1 czerwca 2019

Encyklopedia sudecka. Powrót Nepomucena na most w Bardzie. Tajemnica popularności niemieckiego celebryty wśród ludów Środkowej Europy

„Celebyt/celebryta to osoba znana z tego, że jest znana.”



Rola Nepomucena w chrześcijaństwie w porównaniu do np. świętych Piotra lub Pawła jest niemal żadna. Skąd wzięła się jego niesłychana popularność i czy nie jest to jakieś wypaczenie?

Piotr dla chłopa (z cepem lub mercedesem) to „książę Kościoła”, Paweł to jakiś uczony wykształciuch.

A Nepomucen to swojski, znany od tysiącleci „bóg rzeki” w nowym wcieleniu? 


"Encyklopedia sudecka. Ofiary dla boga Odry są składane i w XXI wieku. Cz. I" kunstkamerasudecka.blogspot.com

polska-org.pl

Jeśli traktować jego „kult” w kategoriach bardziej tradycji niż religii, nie mam nic przeciwko temu – a nawet jestem za.


„W ubiegłą sobotę, 25 maja odbyła się długo zapowiadana uroczystość odsłonięcia i poświęcenia pomnika św. Jana Nepomucena.

Gospodarzami tego wydarzenia byli, burmistrz Miasta i Gminy Bardo, Krzysztof Żegański, inicjator budowy, Leszek Budych oraz przewodniczący dolnośląskiego oddziału Związku Mostowców RP, Marcin Sęk. Połączone siły dwóch instytucji zaowocowały powrotem figury świętego na most, po 74 latach nieobecności.” bardo.pl

 



„Święty Jan Nepomucen w tradycji ludowej jest patronem spowiedników, dobrej sławy, mostów, orędownikiem powodzi, patronem zasiewów i plonów, także suszy. (…) Będzie spoglądał na codziennie przemierzających most mieszkańców i turystów. Będzie chronił nas od powodzi”- mówił Krzysztof Żegański, burmistrz Miasta i Gminy Bardo.”




Być może Nepomucen przez wieki chronił skutecznie od powodzi. Jednak z nacjonalistami i dyktatorami od wielu lat zupełnie sobie nie radzi …

„Nepomucen powrócił na swoje miejsce 25 maja po 74 latach nieobecności, za którą odpowiadają wycofujące się z miasta w 1945 roku wojska niemieckie.” swidnica.gosc.pl

Skąd jego niesłychana popularność?



„Głównym patronem ludności wiejskiej w Europie był od XVII stulecia wieśniak kastylijski – św. Izydor Oracz, którego postać jednak na ziemiach polskich nie upowszechniła się szerzej. Inaczej stało się z kultem św. Jana Nepomucena. Siłą rozpędu żywiołowo krzewionego kultu na początku XVIII wieku doprowadzono najpierw do beatyfikacji a następnie szybko ogłoszono kanonizację tego czeskiego kapłana. (…) Popularność tego kultu często przypisuje się faktowi, iż wiąże się z opieką świętego nad groźnym żywiołem wody. Św. Jan Nepomucen był przede wszystkim patronem tonących, chronił także od nieszczęśliwych wypadków na wodzie. W nim swego orędownika mieli ludzie żyjący z wody – marynarze, flisacy i rybacy. W Polsce chłopi wierzyli w opiekę świętego nad łąkami, polami, zasiewami. To on miał wpływać na potrzebne opady deszczu i umiarkowane roztopy. Święty bronił również przed gradobiciem. W tradycji ludowej utarło się, że święty został wrzucony do rzeki z przywiązanym kamieniem młyńskim, dlatego również młynarze mieli obierać go za swego patrona. W okresie przed recepcją kultu świętego Czecha tą dziedziną opiekował się św. Mikołaj. Na innych ziemiach św. Jan Nepomucen osiąga większą popularność aniżeli św. Mikołaj. Tak jednak nie było na pograniczach katolicko-prawosławnych, gdzie kult św. Mikołaja był nie zagrożony. Nieco mniej znana jest rola św. Jana Nepomucena jako opiekuna studni i źródeł. Znane są przykłady m.in. z terenów Niemiec, gdzie figury męczennika umieszczano w środku studni na podwyższonych cokołach, ewentualnie przy studniach. Wiara w moc praskiego kapłana zapobiegającego wysychaniu tych miejsc szczególnie silnie występowała w Austrii i na Węgrzech. Omawiany kult około połowy XVIII wieku upowszechnia się na wsi, stając się ważnym patronem chłopów. W nim bowiem znaleźli orędownika przed groźnym żywiołem wody. Wiele przykładów sztuki ludowej jest próbą przeniesienia wizerunku świętego Jana Nepomucena z kościołów do codziennie mijanej przeprawy rzecznej lub wioskowej kapliczki. W ten sposób przebiegała dyfuzja kulturowa, najczęściej przybierając charakter pionowy . Ze stanów wyższych opadały elementy kulturowe, stając się w kulturze ludu czymś własnym, niepowtarzalnym.”

(Janusz Hochleitner „Św. Jan Nepomucen jako katolicki bohater kulturowy”)


 

czwartek, 23 maja 2019

Replika czerwonego myśliwca - nowa atrakcja Dolnego Śląska. „Czerwony Baron” – kontrowersyjny bohater dla Świdnicy”. A niby dlaczego kontrowersyjny? Pomnik Napoleona (boga wojny) jest mniej kontrowersyjny?

Napoleon przez wielu Europejczyków jest uważany za ludobójcę … chociaż niewielu zabił osobiście. Nie wiadomo dlaczego kochają go niektórzy Polacy.

„Miasto Świdnica zbudowało wierną replikę samolotu „Czerwonego Barona” – legendarnego pilota z czasu pierwszej wojny światowej. Trwa debata, gdzie replika ma stanąć. Manfred von Richthofen, jeden z symboli niemieckiego militaryzmu, jako produkt marketingowy polskiej Świdnicy to kontrowersyjny pomysł.” wroclaw.tvp.pl





„Poświęcenie źródła imienia ostatniego „zaborcy” Polaków i Czechów (Słowaków, Węgrów, Rumunów, Chorwatów, Słoweńców, Ukraińców itd.) pod Karkonoszami – w stulecie polskiej i czeskiej niepodległości. Profanacja, czy protest przeciw „historycznemu disco polo”? Cz. I” kunstkamerasudecka.blogspot.com

„Czerwony Baron” tak mnie grzeje/ziębi jak słynny Piast Bolesław Rogatka, rycerski awanturnik korzystający z pomocy zagranicznych najemników w wojnie z najbliższą rodziną (ciekawe, czy czuł się Polakiem?). 





Po pierwsze …

Czy „Czerwony Baron” walczył z Polakami? Z tego co pamiętam z historii pierwszej wojny światowej, Manfred von Richthofen walczył po tej samej stronie co Józef Piłsudski, Władysław Sikorski, Karol Wojtyła (senior) i Polska Siła Zbrojna (PSZ), znana pod niemiecką nazwą Polnische Wehrmacht???

Jego ofiarami byli Anglicy, Amerykanie, Francuzi, Australijczycy itd.? A to właśnie oni wypromowali „Red Barona” na ikonę popkultury??? 





„The Red Baron in popular culture” wikipedia.org


Po drugie …

W czasie pierwszej wojny światowej ruchy nacjonalistyczne to był (ciągle jeszcze i oficjalnie) jakiś – sprzeczny z tradycją i naturą – głupkowaty, rewolucyjny wymysł.

Na cmentarzach wojennych pierwszej wojny światowej chowano obok siebie Rosjan, Niemców, Austriaków, Polaków, Czechów, Włochów, Słoweńców, Chorwatów itd.

W czasie drugiej wojny światowej budowano “cmentarze żołnierzy radzieckich” a Niemców grzebano w rowie – i w drugą stronę tak samo. Podobnie na zachodzie Europy.

“Cmentarz wojenny nr 6 w Krempnej jest zabytkowym cmentarzem z I wojny światowej, zaprojektowany przez Dušana Jurkoviča. (…)

Umieszczono tu dwie inskrypcje (tłum.): Choć umarliście - żyjecie w pamięci, w miłości i w błogosławieństwie pokoju oraz Walczyliśmy pierś w pierś, zmartwychwstaniemy ramię w ramię.

Pochowano tu 120 żołnierzy w tym 53 żołnierzy austro-węgierskich, 33 rosyjskich oraz 34 nieznanych żołnierzy o nieustalonej przynależności armijnej.” sekowa.info

 



Po trzecie …

Kontrowersyjne postacie, to ludzie, którymi promują się Czesi i Amerykanie?

„Von Braun. Inżynier Nazistów i Amerykanów” historia.org.pl


„Porsche. Interesy w cieniu swastyki” dw.com

Po czwarte …


Może jest kontrowersyjny dlatego?

„Manfred von Richthofen, zwany Czerwonym Baronem, zabijał bez wahania i wątpliwości.” focus.pl





 


No to chyba był pierwowzorem współczesnego, świetnie wyszkolonego żołnierza zawodowego, który musi? bronić granic Polski? USA? itd. w Iraku i Afganistanie?



„Bez wahania nacisnę spust

- Tu jest wojna. Zaufanie jest bardzo ograniczone. Dzisiaj ktoś w afgańskim mundurze może się do nas uśmiechać, poklepywać, a jutro strzeli w plecy (...)." menway.interia.pl

niedziela, 10 lutego 2019

Pochowani przy „Bydlęcej Drodze”. Cz. I „Kod da Vinci”

„Bóg jest z nami”.

A nie z innymi.

W imię takiego przekonania dokonywano zbrodni, pod którymi Bóg z pewnością by się nie podpisał.



„W Twardocicach (dawniej Harpersdorf w gminie Pielgrzymka niedaleko Złotoryi na Dolnym Śląsku miała miejsce 2. sierpnia 2003 roku szczególna uroczystość. Dokonano ponownego poświęcenia odnowionego pomnika mającego przypominać pochowanych w Twardocicach Szwenkfeldystów. Na zaproszenie Davida W. Luza – przewodniczącego Powszechnej Konferencji Kościołów Szwenkfeldystów w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej (...) przybyli liczni goście z Polski i zza granicy. Obok amerykańskich byli także niemieccy przedstawiciele Schwenkfeldystów oraz przedstawiciele niemieckiej fundacji Johanna Herrmanna. Uroczystość rozpoczęło powitanie przy ruinach tzw. kościoła ucieczkowego zwanym granicznym w centrum Twardocic. (...)

„Po powitaniu licznie zebrani procesjonalnie przeszli spod kościoła do miejsca przy Bydlęcej Drodze (Viehweg), gdzie w roku 1863 wzniesiono pomnik upamiętniający mieszkających w Twardocicach w latach 1720-1740 około 200 Szwenkfeldystów, pochowanych, w wyniku prześladowań religijnych, wzdłuż drogi. Idąc śpiewano pieśń Laudate omnes gentes z akompaniamentem puzonów.” old.luteranie.pl





 „Heretycy pod (kaczawskim) wulkanem (…)

Kilka lat temu szwenkfeldyści mieli swoje 15 minut sławy. Znów sobie o nich przypomniano za sprawą książki „Kod Leonarda da Vinci”. Choć jej autor Dan Brown nigdy się do tego nie przyznawał, to dla samych szwenkfeldystów jest jednym z nich. Pisarz to wnuk Shermana Gerharda, sekretarza Towarzystwa Szwenkfeldystów na Uchodźstwie, i prawnuk Elmera Gerharda, który przetłumaczył jedno z najważniejszych dzieł szwenkfeldystów („A Vindication of Caspar Schwenckfeld Von Ossig”). Można się zastanawiać, czy to właśnie historia nawracania „heretyków” na rzymski katolicyzm, dzieje ich poniżenia, wywłaszczenia i więzienia wykształciły w Brownie taką niechęć do Kościoła katolickiego i Opus Dei? A może mamy do czynienia tylko ze zbiegiem okoliczności. Pomnik-obelisk wciąż stoi i chyba tak już zostanie. U jego podstaw, podobnie jak w ruinach kościoła, leżą stare znicze. Dookoła rosną niewielkie drzewa, przesłaniając widok na Ostrzycę.” focus.pl


W zimie nie przesłaniają.



To oczywiście przeszłość. W wieku XXI jest zupełnie inaczej …

„15 grudnia 2017 r. zwierzchnicy trzech Kościołów ewangelickich (luterańskiego, reformowanego i metodystycznego) wystosowali list otwarty, w którym zwrócili się z prośbą o wycofanie złożonych w polskim Sejmie wniosków upamiętniających jubileusz 500 lat Reformacji. Podkreślili, że nie chcą, aby w ten sposób dyskutowano o dziedzictwie Reformacji w Sejmie RP. (…) Niestety przyjęcie uchwały przez aklamację zablokowała posłanka Partii Republikańskiej będącej w sojuszu z PiS Anna Siarkowska stwierdzeniem: „Uważam, że radosne świętowanie wydarzeń, które podzieliły Kościół, to niedobry pomysł. Dziękuję”. Po jej wystąpieniu podjęto uchwałę o skierowanie projektu do Komisji Kultury i Środków Przekazu Sejmu RP (za głosowało 232 posłów, 193 było przeciw, a 7 wstrzymało się od głosu) co oznacza, że w roku 2017 r. nie będzie już rozpatrywana.” luter2017.pl

Tym, którzy głosowali za, warto przypomnieć, że to nie Luter pierwszy podzielił Kościół. Był on głęboko podzielony już od setek lat (raczej przez teologów i polityków niż przez prosty lud). 

Ale o tym posłowie - specjaliści od historii Kościoła - chyba dobrze wiedzieli?

Był podzielony niemal od początku istnienia.

Ciąg dalszy nastąpi.

środa, 9 stycznia 2019

Jan Hus z Lomnicy nad Popelkou. Czy to już „Koniec świata husytów”? Cz. I

„Koniec świata husytów


Lomnice nad Popelkou - 1900 r.


Próba stworzenia nowej wspólnoty religijnej, odwołującej się do działalności reformatorskiej sprzed kilkuset lat, akcentującej swój antykatolicyzm, racjonalizm i swoiście pojmowany patriotyzm nie zakończyła się sukcesem. Niedawno prascy husyci postanowili zlikwidować niedzielną liturgię. W to miejsce mają pojawić się spotkania przy kawie, zabawy i workshopy.
(…)

Ale dla husytów najbardziej niszczący okazał się proces laicyzacji samych Czechów. Jeśli ludzie odchodzili od katolicyzmu, to faktycznie zostawali bezwyznaniowcami, nawet jeśli formalnie „na złość Rzymowi" składali akces do nowej religii. Ten proces nabrał rozmachu pod rządami komunistów i uderzył znacznie mocniej w husytów niż w katolików. Jeśli dodać do tego skłonność Braci Czeskich do bezrefleksyjnego popierania państwa, trudno się dziwić końcowi świata husytów.” rp.pl

Zupełnie nie wiem z czego autor artykułu się cieszy, bo „koniec świata husytów” bynajmniej nie oznacza czeskiego „początku świata katolików”. Jest natomiast dla Kościoła w Polsce ostrzeżeniem, że nie należy mieszać spraw narodowych i bieżącej polityki z religijnością. Zwłaszcza, że Jezus Chrystus nie miał zamiaru zakładać Kościoła w Polsce a reformować judaizm (i dlatego stare, żydowskie księgi stały się częścią/a nawet fundamentem polskiej tradycji) – zamiast rozważać pisma różnych publicystów i słuchać audycji radiowych wystarczy czytać Biblię, by się o tym przekonać.

Jeśli ktoś od Biblii woli rozgłośnie radiowe i publicystów ... to ma problem ze swoją religijnością, z którą – często - demonstracyjnie się obnosi.

A czy Jan Hus chciał „założyć husytów” (Luter ewangelików itd.)??? czy reformować Kościół powszechny?


„Z biegiem czasu zaczęła natomiast zanikać podstawowa granica – między Janem Husem a husytyzmem. Duchowy opiekun, intelektualny przywódca stał się częścią szerokiego zjawiska o charakterze zarówno religijnym, jak i politycznym czy obyczajowym. Niemal w każdym przypadku odwołanie się do jego osoby pozostawało również deklaracją o charakterze tożsamościowym.” ewangelicki.pl


Praga - 1915 r.


„W pierwszej połowie XIX wieku, kiedy po setkach lat uśpienia rozpoczynało się czeskie odrodzenie narodowe, postać Jana Husa zafascynowała tamtejszych patriotów. Dlaczego? Po pierwsze Hus był męczennikiem narodowym. (…)

W końcu istnienia monarchii habsburskiej kult Husa w Czechach był już tak silny, że w 1915 roku – mimo trwania wojny – Austriacy zgodzili się na odsłonięcie pomnika reformatora na praskim rynku staromiejskim.”


Pamiątką tamtych czasów jest pomnik Jana Husa z Lomnicy nad Popelką – dużo starszy niż słynny pomnik z Pragi. Okolice Czeskiego Raju (a nie Praga) były tymi, w których narodziła się idea budowy pomników tego - znanego niemniej od Szwejka – Czecha.



Jičín – 1872 r.

Vojice – 1897 r.

Nová Paka – 1898 r.

Chotětov – 1898 r.

Lomnice nad Popelkou -1900 r.

Ciąg dalszy nastąpi.

wtorek, 13 marca 2018

O pomnikach Józefa II, Albrechta von Wallensteina i pośmiertnej degradacji generała Jaruzelskiego. Polacy jednak bardzo różnią się od Czechów?

Motto …

„W nocy z 29 na 30 listopada 1830 r. zginęli najlepsi polscy generałowie. Dlaczego legendy epoki napoleońskiej nie chciały się bić?
Wszyscy zginęli z polskich rąk. Sześciu najbardziej doświadczonych oficerów Królestwa Polskiego. Podczas całego powstania więcej generałów zostało zabitych przez Polaków niż Rosjan.” ??? gazetawroclawska.pl
 
Jeszcze kilkanaście dni temu myślałem, że po śmierci … to już kompetencje Sądu Ostatecznego.



Czesi stracili niepodległość w czasie, gdy Rzeczpospolita była potęgą. Odzyskali ją w tym samym czasie co my – nasze ponad sto lat zaborów trochę przy tym blednie.




Dlaczego odnawiają i odbudowują pomniki „kolaborantów” oraz zaborców (zaborców mieliśmy wspólnych z Czechami)?

„Do Frýdlantu se vrátí Valdštejn” ceskolipsky.denik.cz

„Bardzo popularną wśród turystów oraz mieszkańców regionu jest impreza o charakterze historycznym – Święto Wallensteina odbywające się każdego nieparzystego roku w trzeci majowy weekend. Pierwsze historyczne Święto Wallensteina odbyło się już w 1934 roku z okazji 300. rocznicy zamordowania Albrechta von Wallensteina. Uroczystości trwały wtedy tydzień. Rozpoczęły się one od odsłonięcia w rynku rzeźby von Wallensteina.” jizerky.cz

„Pomnik cesarza Józefa II - dnia 24 czerwca 1906 na jednym z placów miejskich przed gimnazjum odsłonięty został pomnik poświęcony cesarzowi Józefowi II jako hołd dla jego istotnych reform w okresie oświeconego absolutyzmu oraz przypomnienie jego trzech wizyt w mieście. Pomnik został wykonany przez rzeźbiarza akademickiego Jerzego Leiske z Wiednia. Posąg zrobiony jest z marmuru z Carrary natomiast cokół i schody z granitu z Bavena we Włoszech. Pomnik stał na swoim pierwotnym miejscu aż do roku 1921, kiedy został najpierw zakryty drewnianymi skrzyniami a następnie usunięty, jako symbol nieistniejącej już monarchii habsburskiej. Nie został on jednak zniszczony a jedynie przewieziono go do sąsiedniego miasta Fořt. Tak w spokoju przetrwał kolejne dziesięciolecia aż w roku 1999 został odrestaurowany a następnie przeniesiony na swoje pierwotne miejsce. Pomnik jest jednym z niewielu zabytków okresu secesji w mieście.” hostinne.info

 



I tak dalej (zdjęcia z Markoušovic i Frýdlantu).



„- W świecie kultury prawnej Zachodu nie jest znana degradacja pośmiertna -” rp.pl

Jeśli odcinamy się od inwazji na Czechosłowację i antysemickich wydarzeń roku 1968, bo wtedy niepodległe państwo polskie nie istniało, to degradowanie komunistycznych oficerów przez obecny, polski Sejm tej ciągłości prawnej zaprzecza, czy ją potwierdza?

Przecież nie można degradować oficerów obcego państwa.

W roku 1968 w Czechosłowacji, czy na Węgrzech doszło do antysemickich demonstracji w takiej skali, jak w Polsce? To też były zależne od ZSRR kraje?

W szczytowym momencie PZPR liczyła 3 miliony członków. Wszyscy się tam zapisali, bo im Rosjanie przystawili lufy do skroni?

Gdyby z historii Polski wybierać tylko szczęśliwe momenty … z tysiąca lat zostałoby nam 300, 400?

poniedziałek, 15 stycznia 2018

W Valdicach popełnił samobójstwo pierwszy obywatel USA, który podlegał ekstradycji do Republiki Czeskiej

"Brak humoru, niechęć do pracy i ogólne złe samopoczucie? Dziś macie do tego prawo, bo właśnie na 15 stycznia 2018 roku przypada Blue Monday, czyli najbardziej depresyjny dzień w roku."gazetawroclawska.pl

Eee ... niechęć do pracy (zwłaszcza w poniedziałek) to chyba jak najbardziej zdrowy objaw?!  

Dawny klasztor na pograniczu Sudetów był katownią w czasach komunizmu, cierpieli tu także więźniowie polityczni.



Obiekt sławę ciężkiego więzienia utrzymuje do dziś.
Pamiętam, że gdy stałem pod jego bramą czułem się "mocno nieswojo".  
 
„Jednakże wewnątrz więziennej grupy jest obecny specjalny system pseudowartości i norm, tworzących i podnoszących społeczny status więźnia w ramach więziennej subkultury społecznej, nawet jeśli za podziwem czy respektem wielu współwięźniów wobec silnych jednostek często kryje się zwykły strach. 


Pozytywnie oceniane aspekty przez więźniów według Sochůrka to: (...)

— więzienna demograficzna osobista historia więźnia – czy odbywał karę w którymś ze „słynnych zakładów”, na przykład Mírov, Valdice, Pankrác itp., bądź też zagranicą. Za najważniejsze, wręcz sztandarowe uważa się więzienie we Valdicach;” bazhum.muzhp.pl


 
 

W ostatnich dniach Czesi żyli wyborami prezydenckimi i samobójstwem Kevina Dahlgrena w valdickim, pilnie strzeżonym więzieniu. Młody Amerykanin (o czeskich korzeniach) został skazany za poczwórne morderstwo w Brnie. Miał zabić swoich krewnych, do których przybył w odwiedziny z USA. Zdążył też odlecieć do Ameryki, gdzie został aresztowany na lotnisku (wzorowo znalazł się w kryzysowej sytuacji powiadomiony personel samolotu, który zachował spokój i udawał, że nic nie wie, by nie narażać bezpieczeństwa lotu). Amerykański sąd zgodził się na wydanie Dahlgrena Czechom.

Tym bardziej kłopotliwe jest dla nich samobójstwo skazanego na dożywocie więźnia, który już wcześniej zdradzał problemy psychiczne. ceskatelevize.cz i dailymail.co.uk

Ale czy można upilnować skutecznie człowieka, który ma całe życie na myślenie, jak pozbawić się życia?

Kilka lat temu w Valdicach popełnił samobójstwo seryjny morderca (bez powodu innego poza tym, że nie lubił ludzi – zabijał przypadkowe osoby), który wygrał wcześniej czeską edycję „Milionerów”, a pochodził z rodziny wcale nie patologicznej (wręcz przeciwnie – sukcesu!).

Dygresja ...

Powstaje pytanie ... co to jest rodzina patologiczna? I czy można ją kojarzyć wyłącznie z widokiem "budki z piwem"?


Jak przyznał … miał ochotę mordować przypadkowych ludzi w praskim metrze, bez żadnych przyczyn politycznych, rabunkowych, osobistych itd.

Obydwaj wspomniani mordercy byli ponadprzeciętnie inteligentni, lecz „ślepi”/upośledzeni emocjonalnie.
 

Samobójstwa w więzieniach znacznie przekraczały liczbę wykonywanych wyroków śmierci i nadal jest to liczba bardzo duża (w Polsce próby samobójcze liczy się w setkach), co przeczy populistycznym poglądom, że kara więzienia to wczasy.

Jak można być zarazem przeciw aborcji i za przywróceniem kary śmierci, co w Polsce wcale nie jest rzadkością? Nie wiem ile i jakich łamańców światopoglądowych trzeba wykonać, by to uzasadnić?

Chyba, że sprawę traktuje się politycznie, a nie po ludzku.

sobota, 3 sierpnia 2013

Zniszczenie cmentarza w Sobocie. To możliwe tylko w „zapadłej dziurze”! A w karkonoskim kurorcie???



Lubimy bronić demokracji i kultury … za granicą?!



Paskudni Rosjanie …



„Według serwisu internetowego „Gruzja-online”, na terytorium Osetii Południowej niszczone są gruzińskie cmentarze. Świadkowie twierdzą, że zniszczeń dokonują rosyjscy żołnierze, którzy przygotowują teren pod budowę baz wojskowych. (…)



Działania rosyjskich żołnierzy krytykują mieszkańcy osetyjskich wsi, którzy uważają, że „wojna wojną, a grobów nie powinno się niszczyć, bo takiego grzechu nikt nie wybaczy”. kresy.pl



A u nas wojny nie ma …



„Nie było ekshumacji. Maszyny wjechały i przetoczyły się po grobach. Zrównały cmentarz z ziemią - mówi ksiądz z parafii we wsi Sobota. Władze gminy kazały tam zlikwidować cmentarz, bo "był zaniedbany". (…) Na cmentarzu pochowani byli dawni mieszkańcy Soboty. Do 1945 roku wieś oddalona o 11 km od Lwówka Śląskiego nosiła nazwę Zobten am Bober. Teraz w miejscu, gdzie były mogiły, jest puste pole ze świeżo wyrównaną ziemią. Krypty grobowców zostały zasypane. Wszędzie leżą poprzewracane płyty nagrobne, większość potłuczona.wroclaw.gazeta.pl



Po wojnie my, Polacy, zdewastowaliśmy piękny region, niezniszczony działaniami wojennymi, który nam przydzielono jako ziemię odzyskaną (a może bardziej Ziemię Obiecaną? - od red.). Dalej dewastujemy, niszczymy i cisza panuje na ten temat.” wroclaw.gazeta.pl





Jesienią 2011, po latach przerwy, wybrałem się z córką (wtedy trzecia klasa podstawówki) na cmentarz w Szklarskiej Porębie Dolnej. To europejski kurort  ... – Puchar Świata a teraz i planowany stadion zimowy z trybunami na dawnym torfowisku!



Na cmentarzu leżą ludzie, którzy Szklarską Porębę rozsławiali nie tylko w Europie.



To trudne zadanie, przespacerować się po tym cmentarzu z dzieckiem (które uczy się religii w szkole) i odpowiadać na kłopotliwe pytania. Bo dzieciom nie da się wciskać ciemnoty – w przeciwieństwie do dorosłych. Taki spacer byłby prawdziwym testem zarówno dla katechety, jak i burmistrza a nawet Ministra Kultury. Trudna konferencja prasowa przy tym wysiada.



Bo ten cmentarz - z nagrobkami wybitnych postaci - wygląda jakby systematycznie świętowali tam sataniści (teraz podobno poprawiono ogrodzenie! - szklarskaporeba.pl).



Na zdjęciu (jesień 2011 roku – fot. Mrozen) okolice grobu Carla Hauptmanna. Lubi on chyba „Harnasia”, albo Słowianie nadal obchodzą „Dziady”!