wtorek, 1 maja 2018

Zrób sobie Wojsławice. Zabójczy kwietnik i sztuka kamuflażu



 
Kamuflaż – maskowanie kojarzy się przede wszystkim z wojskiem. Czasami potrafi zaistnieć przypadkiem i ma gorzki smak … 



mypostcard.com 


Wymyślili go jednak nie ludzie, a zwierzęta. Kojarzy się przede wszystkim ze stworzeniami egzotycznymi, ale można się z nim spotkać i na wrocławskich Krzykach. 




„Obserwując mundury żołnierskie najrozmaitszych nacji zawsze widzi się je w rozmaitych odcieniach zieleni, co ma za zadanie maskować walczącego w otaczającej roślinności. Tymczasem różne gatunki zwierząt od milionów lat robiły i robią to samo by przetrwać w otaczającym świecie; dopaść ofiarę, lub ujść z życiem przed drapieżcą. Zjawisko to nazywamy mimetyzmem. (…)

Wśród pajęczaków mistrzami kamuflażu są pająki, zwane kwietnikami, lub pająkami – krabami (ta ostatnia nazwa nawiązuje do ich sposobu chodzenia). Nie przędą one pajęczyny. Na owady czatują siedząc na kwiatach, do których mają dopasowane ubarwienie. Możliwe, że są władne je zmieniać.” mitoslavia.blogspot.com


 


„O tym pająku można by powiedzieć: celebryta. Jest on chyba jednym z najbardziej rozpoznawalnych pająków w Polsce. Choć trzeba zauważyć, że najczęściej spotykamy samice. Są one znacząco większe od samców i chętnie przebywają na kwiatach. Paleta barw zawiera się pomiędzy kolorami: białym, a żółtym. Za zmiany barwy ciała odpowiadają bardzo konkretne grupy pigmentów, ommochromy. Są to związki chemiczne, które pierwotnie występują w oczach owadów i służą postrzeganiu barw. W oskórku znalazły się najprawdopodobniej wtórnie. Mają kolor od żółtego po czerwono – brązowy. Jak działają u kwietnika? Teren polowania samic to kielichy kwiatów. Wybierają zwykle te o barwie białej lub żółtej (jednak innymi kwiatami tez nie gardzą jak na zdjęciu). Przez kilka dni, poprzez regulacje ilości pigmentu (gromadzenie lub uwalnianie ommochromów), dostosowują swoją barwę do otoczenia. Dlatego czasem można spotkać osobniki w trakcie tego procesu (czyli żółte przy białych kwiatach lub odwrotnie). A co z samcami?” panientomolog.wordpress.com





„Kwietnik to wyjątkowo groźny drapieżnik, który specjalizuje się w chwytaniu owadów odwiedzających kwiaty. Mogą to być muchówki, pszczoły, trzmiele i motyle. Dla tego pająka nie ma znaczenia, czy ofiara jest uzbrojona w groźne żądło, czy znacznie przewyższa go rozmiarami. Wszystkie traktuje w taki sam sposób. Do spijającej nektar ofiary, kwietnik podkrada się bardzo powoli i cierpliwie. Kiedy jest wystarczająco blisko, wyciąga swoje przednie nogi, chwyta ofiarę po czym kąsa ją i uśmierca swoim jadem. Swoje pazurki jadowe zatapia najczęściej w przewężenie między głową a tułowiem owada. Tam bowiem najłatwiej je wbić, a jad błyskawicznie dostaje się do układu nerwowego i automatycznie pozbawia go życia. Jest to szczególnie ważne w przypadku os i pszczół, które mogą być dla kwietnika równie niebezpieczne co on dla nich. Jeśli kwietnik nie wyceluje w przewężenie, kąsa w inne wrażliwe miejsce, np. spód ciała ofiary, byle tylko szybko ją uśmiercić. Jego jad jest groźny dla owadów, ale na szczęście całkowicie nieszkodliwy dla człowieka.” swiatmakrodotcom.wordpress.com






„Mój” kwietnik polował w dorodnym tulipanie. Zauważyłem go tylko dzięki ofierze. 


„Zrób sobie Wojsławice. Kapturka. "Dla starożytnych filozofów pytanie o pierwszeństwo jajka bądź kury (kapturki) prowadziło bezpośrednio do pytania o sam początek życia i wszechświata." kunstkamerasudecka.blogspot.com

piątek, 27 kwietnia 2018

Zrób sobie Wojsławice. Kapturka. "Dla starożytnych filozofów pytanie o pierwszeństwo jajka bądź kury (kapturki) prowadziło bezpośrednio do pytania o sam początek życia i wszechświata."

 Sytuacja nietypowa - najpierw udało mi się sfotografować gniazdo kapturki ...

 "Gniazdo kapturki (pokrzewki czarnołbistej) ze Wzgórz Strzelińskich."
kunstkamerasudecka.blogspot.com 

... a dopiero później kapturkę ("Jajko czy kura? – dylemat przyczynowo-skutkowy znany powszechnie jako pytanie: „Co było pierwsze, jajko czy kura?”. Dylemat ten odnosi się do problemów wynikających z kolistej przyczynowości czy odwołań cyklicznych. wikipedia.org





"Jałowce być może nie są najpiękniejszymi gatunkami krzewów ogrodowych. Potrafią nie tylko ukłuć ogrodnika, czy ogrodniczkę, ale tez tak się rozrosnąć, że zamiast zdobienia stają się straszydłem ogrodowym. Jałowce pospolite mają jednak jedną niewątpliwą zaletę - są częstym schronieniem ptaków, które tutaj wiją sobie gniazda i oczekują piskląt.

Pewnie nie jesteśmy tego nawet świadomi, ile ptaków wije sobie w maju gniazdka w naszym ogrodzie. Słyszymy tylko wieczorem ich śpiewy, czasem doceniamy brak komarów czy innych owadów albo szkodników. Ptaki odgrywają bowiem ważną rolę w ograniczaniu szkodliwych owadów – zjadają dorosłe chrząszcze, czy muchówki. Wyszukują również jaja i larwy owadów w kryjówkach w glebie i korze drzew. Najbardziej popularne ptaki ogrodowe i miejskie (sikory, pliszki, muchołówki, szpaki, kowaliki, pełzacze, dzierzby, rudziki, zięby pospolite, wilgi, pokrzewki, krętogłów pospolity, dudki, słowiki, drozdy, kopciuszki, dzięcioły, czy kukułki) na zakładanie gniazd często wybierają sobie stare i gęste jałowce. Tak jak poniżej (kapturka):" moj-ogrodnik.pl





Kapturka z wrocławskiego ogródka (na orzechu włoskim), to kolejny dowód, że ogródki działkowe stają się swoistymi rezerwatami przyrody i azylami dla wielu gatunków zwierząt. 
 
"Zrób sobie Wojsławice. Skalnica Arendsa i jej „stwórca”, który karierę rozpoczynał we wrocławskim Ogrodzie Botanicznym" kunstkamerasudecka.blogspot.com


 

wtorek, 24 kwietnia 2018

Zrób sobie Wojsławice. Skalnica Arendsa i jej „stwórca”, który karierę rozpoczynał we wrocławskim Ogrodzie Botanicznym

Ciekawe, ilu klientów wrocławskiego Kauflandu (skalnica za jedyne 3,99) o tym wie. 

 

„Skalnica Arendsa (Saxifraga ×arendsii Engel.) – mieszaniec powstały w wyniku skrzyżowania różnych gatunków skalnic. Nazwa rośliny, zarówno polska, jak i łacińska pochodzi od niemieckiego ogrodnika Georga Arendsa, który wyhodował tę skalnicę. Jest uprawiana w wielu krajach jako roślina ozdobna.” wikipedia.org



 

„Choć najstarszy ogród działkowy Europy niezmiennie działający na tym samym terenie znajduje się w Koźminie Wielkopolskim (ROD im. Powstańców Wielkopolskich), to za kolebkę ruchu ogrodnictwa działkowego uznaje się Niemcy. Historia tego zjawiska liczy za Odrą ponad 200 lat.” slaski-ozpzd.pl

Kilkanaście lat temu miała umrzeć - likwidowana przez polityków - lokalna kolej na Dolnym Śląsku. To był relikt PRL-u: przecież „na Zachodzie” każdy ma swoje auto i nim się porusza (jeden człowiek w jednym samochodzie).

Umrzeć miały także ogródki działkowe, bo też były reliktem PRL-u i trudno było wytłumaczyć zwolennikom „postępu”, że ogródki są dziećmi rewolucji przemysłowej a wymyślono je w Niemczech.

„Ogródki działkowe to relikt socjalizmu." A takie gadanie to idiotyzm.” kunstkamerasudecka.blogspot.com






 

„Katowiccy działkowcy wraz z grupą pasjonatów historii chcą ocalić od zapomnienia i zniszczenia unikatowe altany ogrodowe - pozostałość po ogrodach szreberowskich, których historia sięga 1906 r., i późniejszych ogrodach jordanowskich. Ich dzieje przypomina otwierana w sobotę wystawa. (…)

Najstarszy ogród szreberowski powstał w 1865 r. w Lipsku z inicjatywy doktora filozofii Ernsta Innocenza Hauschilda. Rok wcześniej założył on pierwsze Towarzystwo Ogrodów Szreberowskich, upamiętniające w nazwie lekarza Daniela Gottloba Moritza Schrebera (1808-1861), który propagował wśród miejskich dzieci i młodzieży zdrowy tryb życia i gimnastykę pod gołym niebem. Początkowo powstawały ogrody rekreacyjno-sportowe przeznaczone dla dzieci, z możliwością niewielkich upraw roślinnych; z czasem przekształciły się w ogrody ozdobno-użytkowe dla rodziców, a ich funkcja sportowa została ograniczona.” silesion.pl





Rok 2018 …

„Związek Działkowców w Legnicy oblegany przez młodych ludzi (...)

- Zamiast siedzieć przed komputerem czy oglądać telewizję, wolę wyjść na świeże powietrze, włożyć coś do ziemi. No i później zobaczyć, jak to wszystko rośnie, spróbować tego wszystkiego. Dla mnie to też jest eksperyment właściwie, bo to pierwszy rok. Nigdy wcześniej nie miałam działki. Zobaczymy co z tego wyjdzie. ” radiowroclaw.pl

Podobnie jest we Wrocławiu.

Wracając do skalnicy z Kauflandu.

George Arends był jednym z pierwszych „nowoczesnych” ogrodników. Urodził się w roku 1863 w Essen, zmarł 89 lat później w Wuppertalu. Ogrodnictwa uczył się początkowo od rodziców, był „stwórcą” ok. 350 odmian roślin ozdobnych a wiele z nich zostało nazwanych na jego cześć. Założoną przez niego „szkółkę” nadal prowadzi wnuczka Anja Maubach. youtube-nocookie.com

Był związany z zachodnią częścią Niemiec, ale …
 

W wyższej szkole (zajmowała się przede wszystkim ogrodnictwem) w Geisenheim w pobliżu Wiesbaden odkrył swoje umiejętności rysunkowe, które mógł udoskonalić podczas swojej asystentury w Ogrodzie Botanicznym we Wrocławiu (w roku 1884, karl-foerster-bornimer-kreis.com), wykonywał ilustracje dla magazynu "Gartenflora". Później porzucił rysunek na rzecz fotografowania roślin (wykonał ponad tysiąc szklanych negatywów) i był pionierem wykorzystania fotografii w tworzeniu katalogów roślin. 



W czasie drugiej wojny światowej jego szkółka została częściowo zbombardowana, zniszczonych zostało wiele odmian roślin, które nie zaistniały jeszcze na rynku i już w dawnej postaci nie zaistnieją.

Kilkaset metrów kwadratowych to wystarczająco dużo, by we Wrocławiu założyć swoje „miniWojsławice”. arboretumwojslawice.pl

Ciąg dalszy nastąpi.

poniedziałek, 23 kwietnia 2018

Nie tylko Siedlęcin – odkrycie w Toruniu. Średniowieczne freski w mieszkaniu prywatnym

„Gotycka wieża na Dolnym Śląsku kryje średniowieczny skarb: unikatową opowieść o Lancelocie z Jeziora, najdzielniejszym z rycerzy Okrągłego Stołu. W Poznaniu tylko nieco ponad kilometr dzieli zamek od miejsca pochówku polskiego króla Artura. Mamy też swojego Excalibura i nasz własny Zamek Świętego Graala.” focus.pl





„Prawdziwym unikatem na skalę światową są czternastowieczne malowidła ścienne na drugim piętrze wieży, przedstawiające legendę o rycerzu króla Artura - sir Lancelocie z Jeziora. To jedyne takie przedstawienie zachowane na świecie” – mówi dr Nocuń. Jego zdaniem jest to świadectwa tego, że średniowieczny Śląsk doskonale funkcjonował w kręgu zachodnioeuropejskiej średniowiecznej kultury dworskiej.

Wyjątkiem w wieży w Siedlęcinie są też najstarsze zachowane w Polsce stropy drewniane. Analiza dendrochronologiczna wykazała, że drzewo na belki ścięto w 1313 lub 1314 roku.” naukawpolsce.pap.pl


"Historycy sądzili nawet, że to jedyne takie zachowane dzieło o Lancelocie na świecie! „Ostatnio jednak freski o nim znalezione zostały także we Włoszech: w wieży mieszkalnej w miejscowości Alessandria koło Turynu. Należałoby je datować na ok. 1390 r., są więc późniejsze o 40–50 lat od siedlęcińskich. Prezentują zupełnie inny styl, typowy dla malarstwa włoskiego. Ale nie są arcydziełem, brakuje też w nich niektórych scen. Poza tym zostały zdjęte ze ścian wieży i przeniesione do miejscowego muzeum. Freski z Siedlęcina stanowią absolutny unikat w naszej części Europy. Wieża w Siedlęcinie to najlepiej zachowane średniowieczne wnętrze mieszkalne w Polsce” – mówi dr Jacek Witkowski z Instytutu Historii Sztuki Uniwersytetu Wrocławskiego, autor książki „Szlachetna a wielce żałosna opowieść o Panu Lancelocie z Jeziora” poświęconej zagadkom siedlęcińskich fresków." focus.pl


„Wszyscy słyszeliśmy legendy o królu Arturze, ale czy był on popularny na ziemiach polskich także w XIII w.? Czy te legendy znalazły odbicie w kulturze polskiego średniowiecza? I jaki związek z tematem mają smoki na polskich monetach i pieczęciach?” histmag.org

 




Ostatnie odkrycie to kolejny dowód popularności króla Artura w średniowiecznej Polsce.

„W Toruniu odkryto przypadkowo najstarsze w Polsce malowidło przedstawiające legendarnego króla Artura. Natrafili na nie robotnicy w czasie prac remontowych w jednej z kamieniczek na starym mieście, przy ul. Żeglarskiej.

Dr Jacek Witkowski z Instytutu Historii Sztuki Uniwersytetu Wrocławskiego ustalił, że powstało ono około 1400 roku. Malowidło przedstawia postacie w zbrojach, naturalnej wielkości. Oprócz króla Artura widnieją na nim: Jozue, król Dawid i Juda Machabeusz. Pierwotnie postaci były podpisane. (…)

Emanuel Okoń, miejski konserwator zabytków w Toruniu uważa, że malowidło nie zostanie udostępnione zwiedzającym, ponieważ zabytkową kamienice zamieszkuje biskup senior diecezji toruńskiej i trudno sobie wyobrazić, aby tolerował rzesze wycieczkowiczów chodzących po jego mieszkaniu.” rp.pl

 
Legendarny król w towarzystwie nie tylko legendarnych władców Izraela, którzy od wieków wywierali wpływ na polską i europejską kulturę.

Na zdjęciach gdański Dwór Artusa. Na fasadzie posąg Judy Machabeusza.

środa, 18 kwietnia 2018

W podsudeckim muzeum spaliłyby się sanie Napoleona. Te prawdziwe?

Ulubiony, przesycony nostalgią temat polskiego malarstwa historycznego: smętny Napoleon ucieka saniami z Rosji. Na rodzinnej Korsyce góry wyższe, ale zimy nie takie srogie jak na rosyjskich nizinach.

Słabość Polaków do krwawego dyktatora i tyrana pokazuje, że wbrew temu, co o sobie myślimy (nie masz większych od nas wielbicieli demokracji i wolności) potrafimy oddać się żądnym władzy kreaturom, wykorzystującym naszą naiwność i zakompleksienie.


Podobno relikwie to domena ludowej pobożności.

A balsamowanie oraz kult zwłok różnych rewolucjonistów i „ojców narodów”? 




"Pierwsze znane miejsce zamieszkania rodziny Bonaparte (a konkretnie Francesco, który osiedlił się na Korsyce w 1514 r.) znajdowało się przy la Grande Rue lecz zostało zniszczone w 1555 r. przez Francuzów atakujących cytadelę. Do domu narodzin Napoleona Bonapartowie wprowadzili się w 1682 r. Mieszkanie było posagiem Marii Bozzi, która wydała się za Giuseppe Bonaparte. W 1769 r. Karol i Letycja zajmowali pierwsze piętro dziś 4-o kondygnacyjnego budynku odnowionego staraniem Lucjana Bonaparte, archidiakona w Ajaccio.  Czwartą kondygnację dobudowano po 1796 r. (...)
Uwagę zwraca też szpada oficerska Napoleona z 1794 r., którą nosił jako dowódca batalionu gwardii narodowej Korsyki oraz maska pośmiertna. Jest też, oczywiście, kosmyk włosów." napoleon.org.pl


Pomnik Napoleona w Ajaccio.

Mnogość relikwii (cztery głowy tego samego świętego itp.) też jest charakterystyczna wyłącznie dla religii? 





„(…) 18 grudnia 1812 roku Napoleon Bonaparte dotarł do Francji. Cesarz Francuzów podczas trzynastodniowej przeprawy, odbytej po części saniami, eskortowany był przez polskich szwoleżerów. Dlaczego? Ponieważ podróż rozpoczął w Smorgoniach, gdzie kwaterował po wcześniejszej klęsce swoich wojsk.” budujemydwor.pl


 

„Napoleon wiedział, co czyni, nie usłuchawszy zaklinań szefa załogi oszmiańskiej, aby zaniechał dalszej podróży. Liczył na osłonę nocy i na obezwładniający mróz. Noc, aczkolwiek nielitościwie mroźna, była ciemna. Trzy karety, przodujące im sanie i eskorta przemykały się traktem - niepostrzeżone. Wśród głębokiej ciszy słychać było dalekie głosy nieprzyjacielskich forpoczt i pikiet; błyskały tu i owdzie rozsiane wzdłuż drogi ognie biwakowe, ale mróz przykuwał czaty nieprzyjacielskie do ogni roznieconych w polu; kozacy spali na posterunkach, zawinąwszy się w kożuchy, obezwładnieni, zesztywniali. Raz po raz ktoś z eskorty cesarskiej zwalał się z konia, jak kłoda; marzły konie same. Dwaj energiczni ludzie, których cesarz na kozły karety swej posadził, z pistoletami w ręku, czuwali przytomnie, nie spuszczając z oka okolicy ..." napoleon.org.pl



„Napoleon wsiadł do starej karocy, osadzonej na starych saniach. Usadowiwszy się w niej, skinął na Lasockiego, by mu podziękować, potem otulił się zielonem futrem aksamitnem, podbitem sobolami, nogi obwinięte mu futrzanym workiem. Z prawej strony cesarza usiadł wielki koniuszy. Eskorta, złożona z 9 żandarmów departamentu, wsiadła na konie. Ujrzano po raz ostatni twarz wygoloną, surową, z przenikliwemi oczyma.
Ruszono ku Warszawie. Tak to w zwyczajnych saniach uciekał z Wilna jeden z najpotężniejszych monarchów świata. W Grajewie p. Wilczewski ofiarował mu karetę, która odtąd stała się historyczną i otrzymał za nią 60 ludwików w złocie. ” historialomzy.pl


„No proszę, mieliśmy w epoce napoleońskiej również sukces komunikacyjny (dzisiaj z chęcią napisałbym – motoryzacyjny). To na naszych saniach Napoleon dotarł z Grajewa do Warszawy a może nawet dalej. (…)

Była zima a Napoleon świetnie wiedział, jaki jest stan polskich dróg. Chciał zakrytych sani, żeby szybko ruszyć do Warszawy. Właściciel Grajewa, Kajetan Wilczewski podarował cesarzowi swoje sanie i konie. Córka Wilczewskiego dostała od Napoleona złotą broszkę z wizerunkiem kobiecej głowy na porcelanie. Podobno przetrwała do dzisiaj i jest przechowywana przez Teresę Żychowską w Warszawie.

Kajetan Wilczewski i Michał Czyż, naczelnik powiatu dąbrowskiego z siedzibą w Augustowie pojechali z cesarzem do Szczuczyna i dalej do Stawisk. Tam, zadowolony ze środka lokomocji, Napoleon poprosił właściciela o odstąpienie sani. Bez zbędnego targowania zapłacił za nie 25 podwójnych napoleondorów. Pięć dorzucił stangretowi. Złota moneta napoleondor była warta 20 franków. (…)

Napoleon dojechał saniami do Warszawy, a niektóre przekazy mówią, że powóz być może dotarł nawet do Drezna.” napoleon.org.pl


Zaczyna się robić podsudecko …


„Inne zdarzenie miało miejsce podczas odwrotu po sromotnej klęsce w Rosji. Cesarz podróżował w rozklekotanych saniach. Zmierzał na zachód (te oto sanie pękły za Chojnowem i te same były powodem postoju w Bolesławcu). Zatrzymał się wraz ze swoją świtą nad rzeką Niemien. Musiał się przez nią przeprawić. Podczas przeprawy zapytał ubogiego chłopa, który ich przeprawiał – Czy już dużo dezerterów przedostało się na drugą stronę? Nie, Panie. Pan jest pierwszy. (…)

Według różnych źródeł, m.in. Mariusza Olczaka i jego „Kampanii 1813”, Napoleon odwiedził Bolesławiec (pruski Bunzlau) pięciokrotnie. Podczas jednej z wizyt, która miała miejsce 12 grudnia 1812 r., o godzinie 3 w nocy zatrzymał się w Zajeździe pod Złotym Aniołem. Na miejscu zjadł pieczone owoce z kluskami. Nie był wstanie zapłacić za posiłek, dlatego ofiarował właścicielowi jedną z waz, ze swojej kolekcji porcelany. Sanie zaś wymieniono na nowe konie. Sanie powędrowały do Stanów Zjednoczonych. Zostały tam sprzedane na aukcji na początku XX w. za cenę 35 dolarów” pawelskiersinis.pl

Ile było tych sań, karoc i karoc na saniach?
 

Te prawdziwe (z potwierdzonym rodowodem) mają się znajdować pod Górami Orlickimi - w muzeum w Letohradzie (miejscowość dobrze znana członkom oraz sympatykom SKPS-u z obozów sylwestrowych). Miały tam trafić z Drezna wraz z synem saskiego ministra i hrabiego Camilla Marcelini-Ferettiego. Minister gościł cesarza uciekającego z Rosji, który zostawił u niego stare i zużyte sanie – stały się pamiątką rodzinną. Trafiły do Letohradu w roku 1823, po tym jak Piotr Marcelini-Feretti „wżenił się” w miejscowe dobra oraz hrabiankę Marię Annę Cavriani (typowe czeskie nazwisko). Historię spisali w roku 1882 członkowie Rady Miejskiej na podstawie opowieści leśniczego Josefa Zappa, który usłyszał ją w roku 1821 od hrabiego Piotra, a sanie do miasta osobiście przywiózł.

Wykonane są ze świerkowego i brzozowego drewna (wysokość 164 cm, długość 230 m, szerokość 135 cm … szału nie ma, ale w końcu Napoleon był jednym z dyktatorów o niewielkich rozmiarach oraz oczywiście nie chciał niczego dla siebie, żył skromnie itd. itp.)

W ostatni poniedziałek sanie – najbardziej znany eksponat muzealny w Letohradzie – omal nie spłonęły z powodu awarii oświetlenia: na wystawie (pękła i „eksplodowała” niezbyt stara żarówka). Na szczęście na miejscu była czujna, szkolna wycieczka oraz pracownik z gaśnicą proszkową. idnes.cz  (tam zdjęcia)


Ekspozycja stała się jeszcze bardziej „zimowa”?

U Kossaka nawet widać takie sanie? allegro.pl





niedziela, 15 kwietnia 2018

Dwie godziny w Muszkowickim Lesie Bukowym, czyli fotograficzny komentarz do miniprzewodniczka o roślinach przedwiośnia

Pogoda w tym roku zaskakuje.

Zimą panowało przedwiośnie ...

"Kwiaty Sudetów. „Róża Bożego Narodzenia”, pszczoły przy pracy na Trzech Króli … czyli wrocławski rok bez zimy" (kunstkamerasudecka.blogspot.com)

... zamiast przedwiośnia była zima, zamiast wiosny nastało lato.

Boję się myśleć jaka pora roku nadejdzie latem.

Letnie temperatury sprawiły, że rośliny przedwiośnia zakwitły wszystkie naraz. Ma to swoje zalety w czasach, gdy nikt nie ma czasu - jedzie się na dwie godziny do lasu i ogląda "przedwiośnie w pigułce". Są też wady - rośliny kwitną bardzo krótko.

Na stronie SKPSu (skpswroclaw.files.wordpress.com) ukazał się miniprzewodniczek o roślinach przedwiośnia. Poniżej fotograficzny komentarz i uzupełnienie.


Zdrojówka rutewkowata.


Podbiał pospolity.



Zawilec gajowy.



Zawilec żółty.



Złoć żółta.



Przylaszczka pospolita.



Śledziennica skrętolistna.



Pierwiosnka wyniosła.



Ziarnopłon wiosenny.



Miodunka ćma.



Kokorycz pusta.



Lepiężnik biały.



Śnieżyczka przebiśnieg.



Śnieżyca wiosenna.


 

Liście obrazków alpejskich.