czwartek, 31 stycznia 2019

Encyklopedia sudecka. „Święty Graal odnaleziony” i Karkonosze. Czego o patronie przewodników i ratowników górskich nie piszą na popularnych stronach internetowych. Cz. I - Graal to nie kielich a kubek

Jest w SKPS-ie taki jeden Piotrek, który podróżował śladami Graala po południowej stronie Pirenejów, obiecał na ten temat Wieczorynkę i słowa nie dotrzymał. Może ten tekst go zmobilizuje? 

 
catedraldevalencia.es

„Karkonoski święty” jest kluczową postacią w historii relikwii tej miary co Całun Turyński czy Arka Przymierza. 


Z tym, że Arka Przymierza zaginęła a Całun Turyński ma pokaźną „dziurę” w swej historii. 

Kamienny kubek wykonany z agatu, oprawiony w złoto w średniowieczu ma dość dobrze opisaną historię i zachowaną ciągłość kultu od niemal dwóch tysięcy lat.

„Wizyta, którą Jan Paweł II złożył w Walencji podczas pamiętnej pielgrzymki do Hiszpanii w 1982 roku, miała wyjątkowy charakter i niezwykłe znaczenie. 8 listopada następca św. Piotra ponownie wziął w ręce ten sam kielich, którego użył Jezus Chrystus do przemie­nienia wina w swoją krew, czyniąc to jako pierwszy papież od czasów Sykstusa II, który ostatni raz trzymał go, przekazując go św. Wa­wrzyńcowi 1724 lata wcześniej. Z tej okazji na błoniach Alameda wy­święconych zostało ponad stu kapłanów.” (Cytat: „Święty Graal odnaleziony”, Janice Bennett, KKK 2007) 



lancastervocations.weebly.com

 
 

Po Polaku użył go Niemiec …

bractworycerskiechzo.fora.pl

Na Czecha w najbliższym czasie bym nie liczył.

Gdy zapyta się internetową wyrocznię o Graala i Karkonosze pojawia się w zasadzie jeden sensowny wynik …

„Żaden obiekt tak jak Święty Graal nie budzi do dziś tylu emocji, tylu kontrowersji i tylu domysłów. Opowieść o nim ciągnie się przez wieki – poczynając od eposów rycerskich rodem ze Średniowiecza, poprzez opracowania autorstwa poważnych badaczy, ale też manipulatorów. Nasi uczniowie mieli okazję posłuchać jego historii oraz związanego z nim życiorysu św. Wawrzyńca.
28 maja 2018 r. klasy 7A i 7b udały się do Miejskiej Biblioteki Publicznej w Karpaczu, aby uczestniczyć w ciekawej prelekcji. Tematem przewodnim spotkania była opowieść o św. Wawrzyńcu i Świętym Graalu.” sp.karpacz.eu


„Według tradycji szczególnym kultem w Karkonoszach otaczali go wytapiacze szkła, hutnicy, górnicy oraz walońscy poszukiwacze skarbów, minerałów i kamieni szlachetnych.” (Cytat: „O świętym Wawrzyńcu w Karkonoszach słów kilka.” Przemysław Wiater muzeumdomhauptmannow.pl)

A klejnot uważany przez wieki za najcenniejszy ... bezpośrednio z Wawrzyńcem wiązany przez przewodników i turystów nie jest …

„Św. Wawrzyniec patronem Karpacza” niedziela.pl


„Cesarz kazał aresztować Wawrzyńca i nakazał mu oddać wszystkie skarby, o jakich mówił papież. Na szczęście przyszły święty zdążył już rozdać wszystkie rzeczy. Poprosił jednak cesarza o nieco czasu, by mógł wspomniane przez niego skarby zebrać. Chciwy cesarz zgodził się na to, ale jakaż była jego wściekłość, gdy kilka dni później Wawrzyniec przyszedł do niego z tłumem biedaków i oznajmił mu, że to są największe skarby Kościoła – wierne Bogu dusze.” naszesudety.pl

 

Ale kubka z agatu cesarzowi nie pokazał i wysłał go do dzisiejszej Hiszpanii.

Tu miała narodzić się legenda Graala ...
"Encyklopedia sudecka. „Pierwsza „Nowa Jerozolima" na Śląsku” i jej Wieczernik" kunstkamerasudecka.blogspot.com


Ciąg dalszy nastąpi.

wtorek, 29 stycznia 2019

Encyklopedia sudecka. Krowiak aksamitny, czyli świnia





„Saprofity (roztocza) żyją w martwej substancji organicznej roślinnej i zwierzęcej. Gnicie i butwienie, w których biorą udział grzyby, ma w zespołach leśnych ogromne znaczenie, ponieważ zapobiega gromadzeniu się martwych resztek szczątków organicznych. Uczestniczą w procesach glebotwórczych. O tej grupie mówi się, że są to organizmy o „zewnętrznych żołądkach”. Strzępki grzybów wydzielają do podłoża enzymy rozkładające związki organiczne, a te rozłożone na prostsze elementy są wchłaniane przez grzybnię.” wgorach.com




„Następne grzybki to przedstawiciele saprofitów. Ten drugi to ponurnik aksamitny nazywany do niedawna krowiakiem aksamitnym. Wyjątkowo upodobał sobie z grzybiarzami zabawę w robienie w konia. Szczególnie młode owocniki, które łudząco przypominają kapelusze podgrzybkowych „czarnych łebków”. Ileż to razy dałem się nabrać! Taki grzybowo-smerfny „Zgrywus”. Dobrze, że jeszcze nie obsypuje grzybiarza zarodnikami dla wzmocnienia efektu zaskoczenia. ;)) Po goryczakach to chyba drugi, najbardziej psikuśny gatunek grzybów w okresie letnim.” lenartpawel.pl



Dla owego uroczego grzyba lud wymyślał sympatyczne nazwy: świnia, krowia gęba, krowia warga i tym podobne.

poniedziałek, 28 stycznia 2019

Encyklopedia sudecka. Purchawka gruszkowata – niejadalna to nie znaczy, że niepotrzebna




„Moment rozpoczęcia sukcesji grzybów na martwym drewnie jest trudny do uchwycenia. Powiązany jest on ściśle z warunkami fizycznymi i mikroklimatycznymi panującymi w danym środowisku, jak również z sukcesją innych gatunków epiksylicznych, takich jak porosty, mchy, wątrobowce i rośliny naczyniowe. Proces zasiedlania przez grzyby zaczyna się często wiele lat przed upadkiem drzewa, gdyż niektóre z nich mogą stać jeszcze około 50 lat po obumarciu. Według badań, przeprowadzonych w Puszczy Białowieskiej, około 45% wywracających się drzew jest już martwych. (…) Decydującą rolę w procesie rozkładu masy drzewnej odgrywają grzyby należące do bezblaszkowców i pieczarkowców. Ich sukcesja na martwym drewnie poprzedzona jest wcześniejszą działalnością innych grup grzybów oraz roślin epiksylicznych. Szczególnie znacząca jest tu rola mchów i wątrobowców, które umożliwiają zatrzymanie w martwym drewnie znacznych ilości wody oraz modyfikują mikroklimat, filtrując promieniowanie słoneczne, regulując wymianę gazową pomiędzy drewnem i powietrzem oraz zmniejszając amplitudę zmian temperatury wokół leżących pni.” wwf.pl



 


Purchawkę gruszkowatą (Lycoperdon pyriforme Schaeff.) od późnego lata aż do listopada można spotkać na spróchniałym drewnie zarówno drzew iglastych, jak i liściastych. Zdjęcia wykonano na Pogórzu Kaczawskim.

piątek, 25 stycznia 2019

Owad Chrystusa i Bonapartego. „Pszczoła Napoleona” i „polska” flaga Elby. Cz. II


Motto nr 1 …

„Po prawdziwym włosie Napoleona do prywatnego Muzeum cesarza w podjarocińskich Witaszycach, należącego do Tomasza Klauzy – trafiła pszczoła z magazynów belgijskiej manufaktury , która w XIX wieku robiła ozdoby na baldachim tronu wielkiego wodza w pałacu w Paryżu. Właściciel kupił ją na jednym z internetowych portali aukcyjnych (ebay). Pszczoła jest oryginalna, co potwierdza ceryfikat wydany przez sprzedawcę.

10 centymetrowa pszczoła wykonana techniką złotogłowia nigdy nie trafiła jednak na baldachim tronu Napoleona, choć została wykonana z taką myślą.” rc.fm

 

Portoferraio i najwyższy szczyt Elby - Monte Cappane


Motto nr 2 …

„Dwa forty – Stella i Falcone oraz twierdza Torre del Martello sprawiły, że angielski admirał Nelson nazwał Portoferraio najbezpieczniejszym portem na świecie.” napoleon.org.pl

Powszechnie uważa się, że symbolem Francji jest kogut – to tylko ułamek prawdy.

„Kogut stał się symbolem Francji z powodu gry słów. Kiedy tereny dawnej Francji (czyli Galia) zostały podbite przez Rzymian, Rzymianie mylili się i zamiast "Gal" (mieszkaniec Galii) czy "galijski" używali określenia "gallus". A w języku łacińskim gallus znaczy kogut.” mowimypofrancusku.pl

 

O tym, że symbolika związana z pszczołami sięga starożytności pisałem niedawno …

"Który z owadów jest bardziej „owadem Jezusa”, „Jezusem”: pszczoła, czy nartnik? Istnieją już „roboty Jezusa Chrystusa”. Cz. I - św. Bernard z Clairvaux" kunstkamerasudecka.blogspot.com

 
Do starożytności sięgnął nowożytny dyktator.

„Pszczoły znajdujemy na przykład w heraldyce napoleońskiej. Były obok orła symbolami I Cesarstwa. Napoleon odciął się zdecydowanie od burbońskich lilii i sięgnął aż do symboliki państwa Merowingów. W grobowcu króla Childeryka znaleziono kilkaset miniaturowych złotych pszczół, także Karol Wielki używał tych symboli, a pszczoły lubił podobno dlatego, że pomogły mu wyleczyć się z podagry. kurierlubelski.pl




Niektórzy uważają, że w grobowcu Childeryka znaleziono cykady. Napoleon myślał inaczej.

Przez słabość do dyktatora polskie losy związały się nie tylko z Haiti ale i z Elbą (w tym wypadku chodzi o wyspę a nie rzekę … Świecie, Świecie i na świecie, o czym pisałem niedawno). 





W 1814 roku Elba miała zostać suwerennym krajem a trzonem jej sił zbrojnych zostali … Polacy.

Niektórzy ukuli nawet taką teorię (flaga Elby nadana przez Napoleona – biała z czerwonym pasem i złotymi pszczołami) …

„It is often believed that the flag of Elba has been borrowed from the Polish Cavalry (...)” wikipedia.org




… ale to nieprawda.


A od pszczół Napoleona na Elbie aż się roi.


Ciąg dalszy nastąpi.

"W podsudeckim muzeum spaliłyby się sanie Napoleona. Te prawdziwe?" kunstkamerasudecka.blogspot.com


środa, 23 stycznia 2019

Encyklopedia sudecka. Petrovy kameny – od sabatów czarownic, przez śmierć znanego przyrodnika po utwór punkowej kapeli. Cz.I

Jeszcze nie tak dawno temu w Encyklopedii Sudeckiej na stronie SKPS-u funkcjonowało hasło cieszące się w sieci sporą popularnością. W chwili obecnej do jego zarchiwizowanej formy (archive.fo) odwołuje się wikipedia.org.




Oryginalną wersję tekstu sprzed lat mam jeszcze na dysku ...

Petrovy kameny (pol. Piotrowe Kamienie - Kamienie Piotra, niem. Peterstein) to powszechnie znana turystom grupa skalna leżąca na ramieniu Vysoké hole na wysokości 1438 m n. p. m. w głównym grzbiecie Wysokiego Jesionika (czes. Hrubý Jeseník), na terenie Śląska w pobliżu historycznej granicy z Morawami.

Niekiedy uważana za osobny - trzeci pod względem wysokości szczyt tego pasma (1446 m n.p.m.). Wyróżnia się w krajobrazie leżąc na obłym grzbiecie Jesionika i mimo stosunkowo niewielkich rozmiarów widoczna jest ze znacznej odległości. Częste i długo utrzymujące się w tym, odległym od ludzkich siedzib, rejonie mgły sprzyjały wywoływaniu u mijających skały wędrowców atmosfery niepewności i tajemniczości. Nie przypadkiem uznano je za miejsce schadzek czarownic z diabłami czyli sabatów, podczas których wiedźmy zbiorowo oddawały szatanowi cześć boską i odprawiały bluźniercze, amoralne i obsceniczne obrzędy. Przypisywanie odludnym i tajemniczym wierzchołkom górskim złej sławy miejsc, w których odbywały się diabelskie obrzędy, znane jest nie tylko z Moraw - przykładem może być Brocken w niemieckich Górach Harzu czy też „królowa Beskidów” - Babia Góra, której najwyższa kulminacja do tej pory nosi nazwę Diablak.

Geologia i geomorfologia

Skałki utworzone są z małoodpornych skał metamorficznych - fyllitów i kwarcytów. Posiadają wymiary 22 x 5 x 8 m. Swój kształt zawdzięczają przede wszystkim intensywnemu wietrzeniu mrozowemu.

Fauna i flora

Z botanicznego punktu widzenia Petrovy kameny są miejscem unikalnym o randze europejskiej. Stwierdzono tu między innymi występowanie gatunków endemicznych. Należą do nich zvonek jesenický  (Campanula gelida) oraz lipnice jesenická (Poa riphaea). Oprócz endemitów w okolicach skał występuje wiele innych rzadkich gatunków roślin górskich: jastrzębiec alpejski, zawilec narcyzowy, dzwonek brodaty, wierzba zielna, sit skucina, rzeżucha rezedolistna, widłak (widlicz) alpejski. W rejonie stwierdzono występowanie rzadkich gatunków chrząszczy - np. Simplocaria metallica (relikt glacjalny).

Okolice skał Petrovy kameny, były jednymi z pierwszych rejonów, w którym osiedliły się sprowadzone z Alp kozice. 



Ochrona przyrody  


Obecnie wejście na skały lub podejście w ich pobliże jest niemożliwe. Petrovy kameny leżą na terenie Národního přírodní rezervace Praděd.

Historia

Petrovy kameny były wymieniane jako miejsce sabatów podczas wielu procesów inkwizycyjnych osób podejrzanych o czary, rozpraw toczących się przed trybunałami w księstwie biskupim i na północnych Morawach. Przeświadczenie, że jest to miejsce opanowane przez diabła, stało się tak silne zarówno u miejscowej ludności, jak i u władz duchownych i świeckich, że uznano, iż należy pozbawić je złej mocy. Cesarz Leopold Habsburg, mając zgodę ołomunieckiego konsystorza, zarządził, aby skała została wykropiona święconą wodą, a na jej szczycie ustawiono „bożą mękę”. Pod koniec roku 1681 ku niezadowoleniu cesarza okazało się, że zarządzenie nie zostało wykonane, gdyż skały leżały na granicy państw Bruntal oraz Velké Losiny i władający dobrami nie wiedzieli, który z nich ma podjąć się wykonania rozkazu z Wiednia. W końcu akcję wyświęcenia Petrovych kamenů zorganizowano 20 czerwca 1682 r. /w tym czasie na północy Moraw trwało jedno z najbardziej krwawych polowań na czarownice/. Po przeprowadzeniu egzorcyzmów na skale ustawiono kamienny słup za 13 florenów i 35 grajcarów. Zamocowano na nim obraz lub relief z motywem maryjnym za 3 floreny. Uroczystość odbyła się przy licznej obecności przedstawicieli władzy i miejscowej ludności. Na górę wywieziono wiele baryłek z winem i piwem, nie zabrakło też muzyki. Według relacji naocznych świadków, jeszcze na początku XIX w. na skałach znajdowały się resztki słupa i „rzeźby św. Piotra”. Można z tego wywnioskować, że pomnik przetrwał na szczycie ponad 100 lat. Niespodziewanie jego fragment znaleziono w 1974 r. Jest to płaskorzeźba o wymiarach 60 x 60 cm, wyglądająca na dzieło ludowego kamieniarza. Widać na niej część klatki piersiowej i lewej ręki (od ramienia aż po łokieć) osoby, której przez ramię spływa welon. Ten element ubioru kobiecego wskazuje, że chodzi o motyw maryjny - mogłaby więc to być część rzeźby z 1682 r. Na płaskorzeźbie widoczny jest także fragment drugiej postaci - mężczyzny - lewa ręka, kaptur i część brody. W późniejszym czasie odnaleziono, w odległości 60 m od skał, kawałek czterobocznego, częściowo stożkowatego słupa kamiennego, a na wierzchołku Petrovych kamenů czteroboczny otwór o wymiarach 60 x 55 cm i głębokości prawie 40 cm, w którym słup ten mógł być osadzony. Jako że znaleziony relief nosi ślady silnych uszkodzeń, można przypuszczać, iż został zniszczony w czasach reform józefińskich. Potwierdza to fakt istnienia na połamanych fragmentach śladów około dwustuletniego wietrzenia.

Na skałach umieszczona jest tablica pamiątkowa botanika Dr. Bedřicha Kolenatého, który umarł w pobliżu podczas badania miejscowej flory. Zdarzenie miało miejsce w roku 1864.

W co trudno obecnie uwierzyć, rejon grzbietu Vysoké hole i okolice skał Petrovy kameny kilkadziesiąt lat temu służyły za poligon artyleryjski Armii Czechosłowackiej, element niemieckiego systemu obrony przeciwlotniczej Górnego Śląska (stacja radarowa na Vysoké hole) a nawet lotnisko dla samolotów Storch.

Turystyka

W lecie wejście na skały lub zbliżenie do nich jest zakazane i może się skończyć otrzymaniem mandatu. Można je oglądać z pewnej odległości - ze szlaku czerwonego biegnącego głównym grzbietem Wysokiego Jesionika. W zimie na stoku poniżej skał działają cztery wyciągi narciarskie.”


… ale przez klika ostatnich lat pojawiały się nowe wiadomości, więc ciąg dalszy nastąpi.


"Panoramy sudeckie - z Vozki ku Pradziadow" kunstkamerasudecka.blogspot.com


"Encyklopedia sudecka. O świstakach w Sudetach. Część pierwsza – Jesioniki" kunstkamerasudecka.blogspot.com

Świecie jak Praga. Co się dzieje gdy internet staje się jedynym źródłem wiedzy?

Historia nie tak dawna, która powinna stać się ostrzeżeniem dla ludzi tworzących foldery, tablice informacyjne, filmiki reklamowe itd. a się nie stała …


„Patryk Jaki w swoim spocie o Warszawie pokazał zdjęcie Pragi. Czeskiej” polsatnews.pl

Na zdjęciu nawet widać czeskie napisy.



A w Sudetach …

„Pracownicy Urzędu Marszałkowskiego Województwa Dolnośląskiego zamiast Zamku Piastowskiego w Świeciu koło Leśnej, promują krzyżacki zamek w Świeciu nad Wisłą. Zdjęcia krzyżackiej warowni pojawiły się na tablicy w dolnośląskim Świeciu i rzekomo mają pokazywać piastowski zamek graniczny z XIV wieku.” radiowroclaw.pl

Ciekawe, czy ktoś, kto tę tablicę projektował był kiedyś osobiście w zamkach w Świeciu oraz w Świeciu. Chyba nie ...

Swoją drogą … to najmniejsza możliwa kara – wyszukiwarka po wpisaniu „zamek w Świeciu” pokazuje dużo bardziej egzotyczne, znane i wielkie warownie.


W zeszłym roku …

„Gdy wpiszecie w wyszukiwarkę Google frazę „idiot” (idiota), zarówno w wynikach wyszukiwania, jak i zdjęciach pojawi się nikt inny jak: Donald Trump, prezydent Stanów Zjednoczonych. (…) Chociaż inteligentne algorytmy Google potrafią wykryć takie próby manipulacji, jak widać, ostatecznie udało się je oszukać i uderzyć w Donalda Trumpa.” geekweek.pl

Każdy może sobie wybrać, czy ta manipulacja obraża ludzi chorych – upośledzonych umysłowo, czy prezydenta USA.

niedziela, 20 stycznia 2019

Encyklopedia sudecka. Urna z soli. W XXI wieku nielicznych pochowano w Bazylice Mariackiej w Gdańsku. We wraku "Wilhelma Gustloffa” tylko jednego – urodzonego w Jaworze bohatera powieści niemieckiego noblisty. Ale czy bohatera?


Oprócz Pawła Adamowicza i Macieja Płażyńskiego w XXI wieku w Bazylice Mariackiej w Gdańsku spoczął – wywodzący swój ród z Łużyc – Otto Kulcke (jego ojciec urodził się w Legnicy), inicjator odbudowy miejscowych organów. trojmiasto.pl




 

Jednak jeszcze „rzadziej” (bo tylko raz) odbywają się pogrzeby we wraku "Wilhelma Gustloffa”, ofiary największej katastrofy morskiej w historii ludzkości („rekord świata” w liczbie ludzi zabitych w ataku pociskami konwencjonalnymi). „Titanic” jest bardziej medialny – ale to Bałtyk jest największym morskim cmentarzyskiem świata (tylko na trzech największych zatopionych transportowcach zginęło w 1945 roku prawie 20 tysięcy ludzi).

Po stu latach niepodległości zostaliśmy największym lądowym (obozy koncentracyjne i zagłady) oraz morskim cmentarzem świata, czego w 1918 roku nikt nie przewidywał w najczarniejszych snach.

„Tablica upamiętniająca ofiary zatopienia statków Wilhelm Gustloff, Steuben i Goya, wisi w kościele o.o. redemptorystów przy ul. Portowej w Gdyni.” Na stronie historia.trojmiasto.pl

Rok 1936 pod Sudetami …

„Nasz sztandar łopocze przed nami.

Naprzód, naprzód! Dźwięcznie grają fanfary.

Naprzód, naprzód! Młodzież nie zna niebezpieczeństwa,

Ojczyzno – ty zawsze będziesz w blasku chwały,

Choćby przyszło nam za ciebie zginąć...

Naprzód, naprzód! Młodzież nie zna niebezpieczeństwa,

Da sobie radę, choćby do celu daleko.

Nasz sztandar łopocze przed nami.

Ramię w ramię idziemy ku przyszłości.

W marszu dla Hitlera nie odstrasza nas nędza i noc.

Ze sztandarem młodzieży dla wolności i chleba.

Nasz sztandar łopocze przed nami.

Nasz sztandar oznacza nową erę.

Nasz sztandar prowadzi ku wieczności.

Tak, nasz sztandar jest dla nas więcej niż śmierć!”


Po latach …

„Gdy jako dziesięcioletnie dzieci śpiewaliśmy tę pieśń i zachwycaliśmy się nowymi czasami, nie przypuszczaliśmy, jaki będzie nasz koniec i że marsz pod sztandarem Führera wielu poprowadzi do śmierci.” Heinz Schön, Tragedia „Gustloffa”


Rok 2013 …

„Nurkowie złożyli na wraku transportowca urnę z prochami Niemca, który ocalał z katastrofy w 1945 r. (…) 30 stycznia 1945 r. o godz. 21.16, gdy trzy torpedy w 34 sekundowych odstępach rozrywały burtę statku, Heinz Schön trzymał w ręce szklankę z rumem, zamierzał wypić kilka łyków przed snem.

Dwanaście lat wcześniej 20 stycznia Adolf Hitler przejął władzę w Niemczech i został kanclerzem Rzeszy - wtedy mały Heinz uwielbiał Führera jak nikogo na świecie, uważał go za największego z Niemców. Rok później chłopiec trafił do dziecięcej organizacji Jungvolk - tam nauczył się strzelania z wiatrówki i musztry. Cztery lata później był już w Hitlerjugend i dostał małokalibrówkę, bo "młody hitlerowiec jest pewnym strzelcem przed wcieleniem do Wehrmachtu".

Do Wermachtu nie pójdzie. Marzy o marynarce i dalekich podróżach. Urodzony 3 czerwca 1926 r. błękitnooki blondynek z Jawora na Dolnym Śląsku, gdy ma 16 lat, zdaje wszystkie możliwe egzaminy w sekcji morskiej Hitlerjugend. W 1943 r. staje przed komisją i stara się o przydział do Krigsmarine - odrzucają go ze względu na postępującą krótkowzroczność. Heinz nie ustępuje i zostaje skierowany do pracy w marynarce handlowej. W lutym 1944 roku musztruje się na "Gustloffa", dostaje posadę zastępcy ochmistrza i pojedynczą kajutę. Statek w wojennym kamuflażu, zacumowany przy nabrzeżu w Gdyni służy jako koszary dla załóg U-Botów. Gdynia nazywa się Gotenhaffen, już na początku wojny naziści zamienili ją w bazę Kriegsmarine.” odkrywca.pl


Uratowany z katastrofy dostaje nowe życie – opowiada o okropnościach wojny i staje się kronikarzem największej katastrofy morskiej w dziejach ludzkości, uważa to za swoje przeznaczenie. Sam staje się bohaterem powieści noblisty, którego młodość wyglądała podobnie.

„Krajowe i zagraniczne gazety chwaliły akcję ratunkową. Ale szczegółowo i z czasowego dystansu zajął się tym jedynie Heinz Schön. Wykorzystał, jak ja to robię teraz, furę gazetowych relacji z tamtych czasów. Jego los, tak jak mój, jest złączony z nieszczęsnym statkiem. Ledwo na rok przed końcem wojny przyszedł na „Gustloffa” jako asystent płatnika. Właściwie to Heinz Schön przeszedłszy pomyślnie przez sito morskiej Hitlerjugend chciał dostać się do Kriegsmarine, ale ze względu na wadę wzroku musiał zamustrować się w marynarce handlowej. Jako że przeżył zatonięcie jednostki będącej statkiem pasażerskim KdP, potem okrętem szpitalnym, następnie pływającymi koszarami i na koniec transportowcem przewożącym uchodźców, zaczął po wojnie zbierać i spisywać wszystko, co dotyczyło „Gustloffa” w dobrych i złych czasach. Znał tylko ten jeden temat; albo jedynie ten temat zawładnął nim. Toteż jestem pewien: matka od początku byłaby rada Heinzowi Schönowi. Ale jego książki, które na Zachodzie znalazły wydawcę, były w NRD niepożądane. Kto czytał jego relacje, nabierał wody w usta. Czy to po tej, czy po tamtej stronie informacje Schöna nie miały wzięcia. Nawet gdy pod koniec lat pięćdziesiątych z jego udziałem jako konsultanta nakręcono film - „Noc zapadła nad Gotenhafen” - echo było umiarkowane. Co prawda całkiem niedawno nadali w telewizji program dokumentalny, ale wciąż jeszcze jest tak, jak gdyby nic nie mogło przebić „Titanica”, jak gdyby statek „Wilhelm Gustloff” nigdy nie istniał, jak gdyby brakowało miejsca na jeszcze jedno nieszczęście, jak gdyby wolno było wspominać tylko tamte, nie te ofiary. Ale ja też nabrałem wody w usta, trzymałem się z daleka, nie udzielałem się, musiałem dopiero znaleźć się pod presją. I jeśli teraz, jako ktoś, kto również przeżył, czuję się odrobinę bliski Heinzowi Schönowi, to tylko dlatego, że mogę korzystać z jego obsesji.” Günter Grass „Idąc rakiem”

„Jedyna oficjalna zgoda na pogrzeb morski została wydana w czerwcu tego roku. Przez konsulat niemiecki do Urzędu Morskiego w Gdyni trafiła prośba rodziny Heinza Schöna, który jako 19-latek przeżył katastrofę zatopionego w styczniu 1945 roku Wilhelma Gustloffa. Przed śmiercią poprosił, by jego prochy spoczęły obok innych ofiar w podwodnej mogile.

- Powiedziałem Niemcom, że wypada, by pogrzebowi towarzyszył ceremoniał morski - wspomina kpt. Królikowski. - Ukłon banderą, trzy długie i jeden krótki sygnał dźwiękowy, czyli pożegnanie. Prochy ludzkie nie są problemem epidemiologicznym, ale urna, która je skrywa, powinna być wykonana z soli, by nie zanieczyszczać środowiska.” krzysztof.waw.pl

Pogrzeb można obejrzeć tutaj: tvn24.pl